1
Czesław Niemen ma na sobie koszulkę z emblematem XI Światowego
Festiwalu Młodzieży i Studentów. Kilka dni temu wrócił z Hawany.
Wziął tam udział w "espectaculo de gala de Polonia" razem z innymi
artystami reprezentującymi nasz kraj (2 VIII), a ponadto wystąpił w
koncercie pieśni politycznej i dał dwa recitale: w festiwalowym
klubie polskim i w kompleksie szkół artystycznych.
Specjalnie na ten wyjazd przygotował "Hymn do Matki Ziemi". Jest to
24-minutowy utwór o kantatowej formie, w którym zostały wykorzystane
fragmenty wierszy słynnych poetów Europy i Ameryki, z zachowaniem
języka oryginału.
Na recitalu dla przedstawicieli miejscowego środowiska twórczego
obecny był kubański wiceminister kultury: "W czasie spotkania, które
odbyło się po koncercie, zwrócił uwagę zebranych na to, że warto
wprowadzić do popularnych pieśni trochę literatury - opowiada Niemen
i zaraz przenosi się na krajowy grunt. - My jesteśmy w innej
sytuacji, u nas często zwalcza się poezję śpiewaną. Dzieje się tak z
prostej przyczyny - wiele osób ulega złudzeniu, ze niejako
"automatycznie" tworzy dzieła włączając do swoich prac poezję przez
duże "p". Sprawa jest bardzo delikatna, zwłaszcza, że to, co
powiedziałem, dotyczy właściwie wszystkich kompozytorów nie
wyłączając mnie samego. Myślę, że ostra samokrytyka jest dla naszych
twórców nieodzowna".
2
W 1976 r. wycofał się z krajowego życia koncertowego. Była to reakcja
na nieudolność i niekompetencję pionu organizacyjnego naszej estrady.
Zamierzam ograniczyć się tylko do występów zagranicznych, nagrań
płytowych oraz prac dla teatru i filmu. Jak dotąd stara się być
konsekwentny. W Polsce wystąpił zaledwie z kilkoma recitalami
(Zielona Góra, Łódź) oraz w grudniu ub. r. wziął udział w krajowych
koncertach ekipy na "Jazz Yatra" - jako jeden z jej członków.
Natomiast zagraniczne występy to poza wspomnianym udziałem w
indyjskim festiwalu jazzowym, zeszłoroczne koncerty w ZSRR i
tegoroczne w NRD i Czechosłowacji - wszystkie bardzo udane, a ponadto
występy w klubach RFN (wiosną b.r.).
"Na Zachodzie duże koncerty naszych artystów mijają się z celem.
Dotyczy to również i mnie... Będąc w RFN słyszałem co nieco na temat
jednej z naszych "eksportowych" grup. U nas mami się, że to taka
"bomba", a tam na wielkich salach bywało po 100 osób".
Niemen twierdzi, ze miał na swoich recitalach komplety. Największy
klub, w którym występował, mógł pomieścić około 300 osób.
3
"W czasie pobytu na Kubie słyszałem miejscowy zespół, grający bardzo
nowocześnie. Występował w nim organista. Grał niezwykle biegle. Nasi
muzycy: Mikuta, Pawlik byli zachwyceni. Ja też byłem - początkowo.
Ale po kilku utworach przekonałem się, że gra bez serca. Wielkim
błędem instrumentalistów jest uleganie chęci pokazywania swoich
szczytowych możliwości technicznych. Z pozoru błyskotliwe
improwizacje stają się ubogie w treść uczuciową.
4
W końcu 1976 r. ukazał się 10 polski longplay Czesława Niemena -
"Katharsis". Trudno sobie wyobrazić bardziej "autorską" płytę. Jest
on tu kompozytorem, autorem tekstów i jedynym wykonawcą. Tylko dwa
krótkie utwory zawierają partie śpiewane lub recytowane, "Katharsis"
to właściwie longplay z muzyką instrumentalną - chwilami
ilustracyjną, chwilami przywodzącą na myśl impresjonizm. Płyta
eksponuje możliwości brzmieniowe syntezatorów i mellotronu, Trzeba tu
jednak dodać, że w licznych fragmentach melodia naśladuje śpiew
melizmatyczny, a rytmika jest stosunkowo prosta. "Katharsis" to dowód
dążenia do większej formy - jakby suity scementowanej pozamuzycznymi
treściami. Pierwsza strona płyty ma swoją fantastyczną fabułę jest
opowieścią o przybyciu człowieka z Kosmosu na Ziemię. Druga - to
dramatyczne rozważania nad nikłością tego, co dla nas najwspanialsze
i największe - nad nikłością ludzkiego życia.
Niemen bardzo sobie ceni ten longplay. Nie ulega wątpliwości, że bez
"Katharsis" nie byłoby "Idee fixe".
Wydany w b.r. album jest najbardziej zaawansowaną muzycznie
propozycją Czesława Niemena. Nagrywał go z zespołem - spełnia on
jednakże marginalną rolę (wyjątek stanowią sola Namysłowskiego i
Radziejewskiego). Utwory stricte rockowe obok wzbogaconych elementami
modern i free-jazzu oraz elektroniczne, quasi-symfoniczne poematy o
ciekawej polifonii składają się na oryginalną całość. Warto odnotować
wzbogacenie i zróżnicowanie warstwy rytmicznej, interesujące
eksperymenty kolorystyczne - także w sferze wokalnej, a w melodyce
wprowadzenie elementów zaczerpniętych z polskiej muzyki ludowej.
To ostatnie pozostaje w, logicznym związku z wykorzystanymi w części
utworów wierszami Cypriana Norwida. Pełen melancholii album "Idee
fixe" ma już wyraźny program: mówi o potrzebie choćby chwilowego
powrotu do życia blisko natury, wśród ludzi "co mają t a k z a t a
k, n i e z a n i e", głosząc równocześnie pochwałę pracy. Nie -
jako źródła bogacenia się, ale jako wyróżnika człowieczeństwa.
Słabą stroną są pewne muzyczne dłużyzny, szczególnie rażące w
utworach instrumentalnych "Białe góry" i "Twarzą do słońca". Niemen
zgadza się z tym zarzutem. Trudno mu ocenić cały album, realizował go
przez blisko półtora roku po trochu - kiedy tylko studio było wolne.
Pod koniec przestało mu się podobać to, co nagrał na początku i
chciał poprawić. Ostatecznie "Larwa" trafiła na płytę w zupełnie
nowej wersji. A i tak nie jest zadowolony, bo utwór został źle
zmiksowany: słowa tekstu nie są w pełni zrozumiałe.
5
"Odczuwam często coś niedobrego ze strony środków masowego przekazu.
Bądź "zmowa milczenia", bądź złośliwe przytyki. Są też sprawy, nad
którymi trudno mi przejść do porządku dziennego. Np. rok temu brałem
udział w audycji telewizyjnej "To Lubię" w ramach "Studia 2". Był to
konkurs piosenkarski. Było kilku wykonawców - ci najbardziej
"chodliwi" w radiu: Krawczyk, Wodecki, Prońko, Mec. I ja się tam
znalazłem, z utworem "Pieśń Wernyhory". Była publiczność, byli
prezenterzy - każdy zachwalał własnego faworyta. Mnie zapowiadał
Marek Piwowski. Wszyscy wykonawcy odśpiewali swoje, zrobiono
głosowanie i wygrałem. No i przyznam, że się ucieszyłem. Śmiałem się
z kolegów: "Wykosiłem was!'. Wkrótce miało się okazać, że żart ów nie
wykroczył poza próg budynku telewizji. Oglądam ten program - widzę,
że zaczyna się głosowanie. Nagle: ucięte. Nie ma zakończenia. Dzwonię
do Mariusza Waltera - wspaniały człowiek i na pewno wie, o co chodzi.
Pytam. "Czy panu zależy na takim małym sukcesie?" - słyszę w
odpowiedzi. "To wcale nie jest mały sukces" - mówię. Wielokrotnie
zarzucano mi publicznie niekomunikatywność mojej muzyki i nagle
wygrywam w takim konkursie, słuchacze wybierają mój utwór. To
oznacza, że przeciętny odbiorca nie przepada za szmatławymi
dyskotekowymi kawałkami albo za "Jak się masz kochanie". Raczej
niektórzy redaktorzy radia i telewizji preferują takie piosenki... I
niech pan powie, jakie ja mogę mieć odczucia? Czy jestem taki
niebezpieczny, czy też niepożądany w tworzeniu tej "kultury masowej"?
Swego czasu lansowany był pogląd o moim destruktywnym wpływie na
młodzież. Teraz widuję na ulicy młodych ludzi - po 13, 14 lat - z
moimi płytami. Nie myślę, żebym mógł wpływać na nich antywychowawczo.
Wprost przeciwnie: poprzez swoja muzykę staram się przekazywać
wartości bliskie narodowej kulturze".
6
Pięcioletni kontrakt Niemena z CBS wygasł w zeszłym roku. W
porozumieniu była mowa o nagrywaniu przynajmniej jednego albumu
rocznie. Do pełnej realizacji umowy nie doszło.
"Mogłem przygotować tyle płyt, ale co z tego - kiedy nie zapewniono
mi odpowiedniej reklamy. Nie oszukujmy się: także dlatego, że jestem
Polakiem i na dodatek nie zdecydowałem się na wyjazd z kraju. Nie
zamierzam wdawać się z nimi w dyskusję i dochodzić swoich praw. To
już nie ma sensu. Dobrze poznałem wytwórnię CBS. To wielka,
nastawiona na komercję machina. Napisałem im w ostatnim swoim liście,
że wcale nie muszę jeździć do Nowego Jorku, aby robić coś ważnego.
Kariery światowe robią osoby na pewno zdolne, ale przede wszystkim
umiejące być posłusznymi swoim "mecenasom".
Niemen ma w tej chwili kontakt z wytwórnią "Polydor" i
najprawdopodobniej w przyszłości będzie nagrywał dla niej longplay.
7
"Unikam słuchania płyt. Boję się ulec jakimś chwilowym modom" - mówi
mój rozmówca. "Przesada, że się boję" - protestuje po chwili. - "Tak.
dużo pracuję, prawie na okrągło, iż dosłownie nie mam chwili, żeby
usiąść i posłuchać dla przyjemności".
Przyznaje, że czuje się przemęczony. Niektóre oferty odrzucił, a i
tak ma bogaty plan pracy na najbliższe miesiące. Od razu po powrocie
z Kuby wziął się za komponowanie muzyki do "Dziadów", które w
reżyserii Adama Hanuszkiewicza wystawi Teatr Narodowy. W przyszłości
chce zrezygnować z pisania dla teatru, bardziej interesuje go
kinematografia. Najnowsze większe przedsięwzięcia w tej dziedzinie to
muzyka do długometrażowego filmu "Zapach ziemi" Dragovana Jovanoviča
i telewizyjnego obrazu "Kronika Galla Anonima" Grzegorza
Królikiewicza. Obecnie zaczyna też pracować nad podkładem muzycznym
do serialu "Rodzina Leśniewskich" w reżyserii Janusza Łęskiego:
"Trudne to dla mnie zadanie, bo jest to film o życiu domowym -
proste, prawie banalne treści. Na pewno jest mi łatwiej przygotować
muzykę, np. do filmu historycznego".
Niemen nie kryje swojej satysfakcji z tego, co zrobił, ale zadowolony
nie jest: "Wszystkie filmy, do których podjąłem się napisać muzykę,
uważam za dobre. Jednak - jak dotąd - nie miałem szczęścia
współpracować przy filmie znaczącym".
8
Ostatnio poszerzył swoje instrumentarium o syntezator polifoniczny
firmy "Korg" i fortepian elektryczny "Yamaha" posiadający ramę ze
strunami - a więc mogący także brzmieć jak zwykły fortepian. Zestaw
instrumentów, którymi rozporządza, ma tym większe znaczenie, iż
zdecydował się występować i nagrywać prawie wyłącznie samodzielnie.
Na estradzie posiłkuje się magnetofonem w przypadku efektów
niemożliwych do osiągnięcia na żywo. W czasie koncertów na Kubie
towarzyszył mu chór, który sam stworzył posługując się własnym głosem
i operując techniką wielośladową.
"Moje zainteresowanie malarstwem jest dość mocne. Dlatego mając
możliwość tworzenia muzycznych obrazów samemu - i jak gdyby
zazdroszcząc malarzom, którzy mogą wykonywać swe prace bez ingerencji
innych osób - nie jestem w stanie oprzeć się tej pokusie".
9
Najbliższe plany koncertowe: festiwal jazzowy w Debreczynie - na
Węgrzech i występy w klubach RFN.
Najbliższe plany nagraniowe: longplay dla "Supraphonu". Ponadto
zamierza skomponować muzykę do utworu Edwarda Stachury "Missa
pagana", ale traktuje to jedynie jako punkt wyjścia: "Chcę zrobić
spektakl. Teatralna scenografia, obrazy. Sam będę wykonywał".
Jednak jest to nie tyle zwrot Czesława Niemena ku poezji współczesnej
co sięgnięcie po pozycje bardzo pasującą do jego artystycznego i
życiowego credo.
"Czytam często miesięczniki literackie, coś tam wyławiam. Ale nie
szaleję na tym punkcie. Dla mnie poezja Norwida jest współczesna" -
zwierza się Niemen. Norwidowska "Moja ojczyzna" będzie tytułowała
jego czechosłowacki album.