Niemen Aerolit

Strona, forum, wiki i czat fanów Czesława Niemena

41 Potencjometrów Pana Jana (recenzja Marka Zawadki)

Niemen Aerolit

Suita „41 Potencjometrów Pana Jana …” została zarejestrowana 9 maja 1974r. w trakcie koncertu w warszawskim klubie Riviera i dzięki staraniom redaktora Janusza Kosińskiego doczekała się wkrótce po nagraniu zgody na premierę radiową, po czym na 33 lata... spoczęła w szafie, skąd tylko z rzadka wyciągano taśmę, aby fragmentami „odkurzyć” ją w radiowej Trójce.

W poszukiwaniu genezy suity należy cofnąć się do okresu współpracy Niemena z kontrabasistą Helmutem Nadolskim i młodymi muzykami ze Śląska z Józefem Skrzekiem na czele. Latem 1972r. muzycy Ci nagrali dla Polskich Nagrań kompozycję zespołową Grupy Niemen p.t. Inicjały z free jazzowymi wycieczkami instrumentalistów i zdobywającą wysokie góry wokalizą lidera.

Kiedy zatem w połowie 1973r. Skrzek i koledzy opuścili Niemena – ten postanowił Inicjały wykorzystać jako punkt wyjścia do dalszych koncertowych improwizacji, w które włączali się zrazu nieśmiało młodziutki perkusista Piotr Dziemski i muzycy wywodzący się z pierwszego składu formacji Krzak. Po próbach w malowniczym Łagowie odnowiona Grupa Niemen (nazwa Niemen Aerolit pojawiła się później) wyruszyła jesienią w trasę po Niemczech. Nagrania suity dokonano wiosną 1974r., kiedy Niemen powrócił z USA, gdzie z plejadą znakomitych muzyków zarejestrował utwory na płytę Mourner's Rhapsody. Niemen, który darzył szczególną estymą Jana Hammera, miał nadzieję, iż przynajmniej niektórzy muzycy, z którymi nagrał płytę w NYC, wejdą w skład jego stałego zespołu... Jednak Jan Hammer w tym czasie zajęty był przygotowaniem płyty ”Like Children” ze skrzypkiem Jerry Goodmanem.

Pora przybliżyć trwające ponad 41 minut nagranie ze studenckiego klubu „Riwiera”.

Utwór rozpoczyna się dynamicznym tematem z chwytliwym riffem (pierwsze dwie minuty nagrania usunięto), który po czterech minutach rockowego lotu nagle łamie gitara Sławomira Piwowara rozpoczynając dialog ze skrzypcami. Solidny grunt pod wszystkie partie solowe, w tym lidera wykorzystującego fletową barwę Mini-Mooga, daje znakomita sekcja rytmiczna Piotr Dziemski - Jacek Gazda. W pamięci słuchacza pozostanie na pewno cudowna wokaliza lidera (z wykorzystaniem pogłosu) i efektowne solo skrzypiec Jana Błędowskiegoz wplecionym cytatem z Kaprysu op.1 nr 24 a-moll N. Paganiniego.

Podczas innych koncertów Błędowski wplatał w tym utworze także cytaty z mniej poważnych dzieł, np. Wlazł kotek na płotek lub dźwięki Hejnału mariackiego, a bywało też, że Czesław melodycznym krzykiem skłaniał młodego skrzypka o dużym potencjale improwizatorskim do zakończenia sola. W temacie suity następującym po solu skrzypiec Niemen przywołał industrialny rytm metropolii sięgając po brzmienie Synthi AKS – instrumentu, którym w tym czasie mogło się w Polsce (oprócz Niemena) pochwalić Studio Eksperymentalne Polskiego Radia.

Codę suity „41 Potencjometrów…” stanowi temat, który pojawił się podczas jednego z koncertów na zasadzie kontrapunktu do tematu „Pielgrzyma”.

Pierwszy temat suity powróci jeszcze podczas koncertów z grupą Laboratorium, gdy Niemen ilustrował muzycznie wiersze z tomu „Pan Cogito” Zbigniewa Herberta, a do „industrialnej” części suity Niemen sięgnie ze swym następnym zespołem wykonując ją m.in. z bratem zmarłego przedwcześnie Piotra - Jerzym Dziemskim.

Te powroty mogą świadczyć, o tym że wykonanie suity w klubie "Riviera" stanowiło tylko pewien etap ustalenia ostatecznej formy utworu.

W książeczce zdobionej szkicami Małgorzaty Niemen, znany z audycji „Odkurzone przeboje” prezenter przytacza historię nadania tytułu suicie, ale wspomina też inne epizody, w tym zaproszenie artysty do telewizyjnego studia z okazji konkursu Eurowizji. Nieprecyzyjny opis, z którego wynika że dopiero w roku 1995 Czesław "zgodził się, bodaj pierwszy raz od stanu wojennego, przekroczyć próg telewizji" skłania do przypomnienia wcześniejszego o kilka lat programu TVP (z 1990r.) z cyklu "Magazyn 102", w którym to Niemen ze szczegółami opowiedział Tomaszowi Tłuczkiewiczowi o swoich zespołach. Najwięcej czasu poświęcił wprawdzie dokonaniom Grupy Niemen, ale za swój najlepszy zespół uznał skład znany jako Niemen Aerolit.

Słowa uznania należą się córce artysty – Eleonorze Niemen za umiejętną renowację dźwięku, co nie było łatwym zadaniem, bo nagrania live dokonano w zapisie monofonicznym. Wreszcie podziękować należy redaktorowi Kosińskiemu za przechowanie taśmy z suitą, dzięki której może choć część słuchaczy dostrzeże w Niemenie muzyka a nie tylko piosenkarza, jakim od lat pokazują go media.


Tekst opublikowany został w Jazz Forum nr 12/2007.

Tu w wersji nieznacznie skróconej i popr.