Niemen Aerolit

Archiwum forum fanów Czesława Niemena

Muzyko moja

Dyskusje o twórczości Niemena.

Pierwociny Niemena 2006-11-06 - 2006-11-24 gasket 29 13899
gasket
2006-11-06 15:24:44
Zainspirowany dyskusja w temacie o inspiracjach pozwalam sobie zalozyc nowy, oby interesujacy, temat.

Wspominal tam jakis-ktos, ze Niemen na plycie "Strange..." "przefajnowal" piosenke "I've been loving...". Sa na tej plycie i inne, znane nam skadinad, piosenki... Na przyklad tytulowa. Bez wzbudzania wiekszego "szmeru niezadowolenia" powiedziec mozna, ze i ona zostala "przefajnowana".

Wyszedlszy z tego punktu przypomnialem sobie inne nowe wykonania piosenek, "ktore juz gdzies kiedys slyszalem". (Pomijam okres pierwocin wlasciwych i poczatkowych (typu 3 pierwsze plyty)...) Nagrania z pozniejszym SBB pelne sa angielskojezycznych powtorek... Czy dorownuja oryginalom z tzw. "Marionetek"? Kazdy z nas ma inny nieco gust - ale ja stwierdzic musze, ze zadna z "na nowo" nagranych piosenek nie wywiera na mnie takiego wrazenia jak oryginaly. Pozniej mamy powtorke z Bema... Srednia... Gdzie jej tam do kultowego "enigmatycznego" nagrania...

"Dziwny swiat" pojawia sie jeszcze pozniej na plycie "PS", w "elektronicznej" wersji, zapowiadajac caly szereg pozniejszych prob zamkniecia dawnych, dobrze znanych i lubianych piosenek w skostnialych ramach nie-po-mistrzowsku opanowanej elektroniki. Te brzmienia i wykonania staly sie jakby znakiem firmowym Niemena przez nastepnych prawie 25 lat. Wiem, ze nie jestem osamotniony w mojej niezbyt pochlebnej ocenie "nowych" robo-opracowan starych piosenek przez Niemena.

Zauwazmy, ze nie chodzi powyzej o przerobki "cudzych" piosenek. Rowniez te "wlasne", po jakims czasie odnowione, nie budzily juz takich zachwytow.

Jest to ciekawy, wieloaspektowy temat. Ja zatrzymam sie jednak tylko na jednym z nich i pozwole sobie wysunac teze, ze Niemen nie byl interesujacym muzykiem "odtworca", wykonawca po-raz-kolejny. Oczywicie wiekszosc muzykow rockopodobnych miewa ten sam problem, choc sa wyjatki.

Niemen brzmial swiezo tylko wtedy kiedy - zaczynal... Kiedy zabieral sie za cos, czego jeszcze nie robil. Czy bedzie to nowa piosenka, czy nowy styl, czy, byc moze, nowe instrumentarium. Czy to beda plyty z zespolem enigmatycznym, czy zespolem Niemen, czy Aerolit, zawsze te pierwsze plyty sa swiezutkie, chrupiace - i byc moze nawet, w swoim czasie i miejscu, interesujace! Takze solowe plyty - Katharsis zbiera najlepsze recenzje na tym forum sposrod wszystkich plyt solowych (pominmy tu "rosyjskie pienia", bo to - oczywiscie - kazdej klasyfikacji sie wymyka).

Stad mowie, ze wszystkie -pierwociny- Niemena byly ciekawe, nie majac na mysli doslownie pierwszych piosenek - tylko te pierwsze w danym gatunku.

Popularnosc niemenowe pierwociny zdobywaly wlasnie dzieki swojej swiezosci. Drugim, choc nie drugorzednym elementem, byl potencjal. Zakladamy, ze z natury swojej czlowiek rozwija sie i z uplywem czasu zaczyna osiagac coraz wieksza doskonalosc. Po tak ciekawych pierwocinach mozna wiec bylo sie spodziewac nadejscia plyt jeszcze ciekawszych... Ale tutaj spotykal odbiorcow zawod... Zawod do czasu w ktorym Niemen przeskakiwal na "cos nowego"! I tak wkolo Macieju...
Andrzej Mróz
2006-11-07 11:35:47
Do tych "pierwocinów" chciałbym dodać jeszcze trochę swoich wypocinów, tylko ni mom pojęcia, czy będzie to na temat i w równie lekceważącym tonie. Więc przykucnę i... się wstrzymam.
Ewa
2006-11-07 15:54:41
GasketJest to ciekawy, wieloaspektowy temat. Ja zatrzymam sie jednak tylko na jednym z nich i pozwole sobie wysunac teze, ze Niemen nie byl interesujacym muzykiem "odtworca", wykonawca po-raz-kolejny.

Temat ciekawy, tylko czemu od razu stawiasz taką tezę???
Nie dziwię się, że Andrzej się obruszył. :wink:

Generalnie tak jest, że te pierwsze wersje są najlepsze. Ale są i wyjątki. Dla mnie "Dziwny jest ten świat" jest takim wyjątkiem. Wszystkie jego wersje są dla mnie wspaniałe i interesujące, ze wskazaniem na tę z płyty "Strange..."
Co do innych anglojęzycznych odpowiedników polskich utworów, to zgadzam się, że w większości nie dorównują oryginałom. Ale nie znaczy to wcale, że nie brzmią ciekawie i cieszę się, że powstały.

W przeciwieństwie do Ciebie, nigdy nie czułam zawodu, kupując kolejną płytę Niemena. Na każdej było przecież coś nowego, świeżego i interesującego.
Jedynym zawodem była zbyt mała częstotliwość ukazywania się tych płyt, zwłaszcza w późniejszym okresie...
Tadeusz
2006-11-07 22:37:20
Brawo Andrzeju, tak trzymać - komentarz genialny!
gasket
2006-11-08 10:56:47
Brawo Tadeuszu - za rownie genialny komentarz!

Wczoraj w poscie Ewy bylo jeszcze zdanie o dziwnym, negatywnym jakby wydzwieku slowa "pierwocina" (czym poczatkowo tlumaczyla "obruszenie sie" Andrzeja), ktore to zdanie slusznie potem zostalo usuniete. Pozwole sobie jednak na kilka slow komentarza, zwlaszcza, ze rownolegle w innym temacie trwa dyskusja nad wrazliwoscia, nad tym co mozna, czego nie i gdzie sa granice. Ale zaczne od "pierwocin"...

Coz, nie ja wymyslilem to slowo. Jest w slowniku jezyka polskiego. (pierwocina 1. «początek, zalążek» 2. «pierwszy utwór jakiegoś autora lub danego gatunku literackiego»)
Ci innego wypociny - to, wg. Slownika, jest pogardliwe. (wypociny pogard. «praca napisana z trudem, bez polotu»)
Jest wiele slow ktore mi sie nie podobaja ale nie unosze sie, gdy sama piszesz np. o "spusciznie Niemena", bo wiem ze - spuścizna to 1. «to, co
zostaje w spadku po kimś» 2. «utwory, dzieła autora, który już nie żyje»...

Przyznam, ze sa tez slowa przyjemne w brzmieniu. Na przyklad "kropelka"... a i "tropelka" tez brzmi ladnie a moze nawet ladniej! No ale nie moge nazwac tematu "Tropelki Niemena", bo nie bedzie wiadomo o co chodzi. Gdybysmy w ten sposob wypelnili nasze posty slowami ladnie brzmiacymi ale nic nie znaczacymi, moglibysmy miec problemy ze zrozumieniem o co nam chodzi. Dyskusja przerodzilaby sie w pieknie brzmiacy beztresciowy estetyczny twor. A tego braku tresci chcemy uniknac.

Zreszta i bohater tego forum tez nie lubowal sie zbytnio w slowach powszechnie uznawanych za ladne. Przegladnij Ewo, badz przesluchaj spiewane niemenowe (czy "niuniowe" nie brzmialoby ladniej?) texty i sprobuj znalezc takie "ladne" slowa. Zobaczysz, ze zagluszone sa nadmiarem slow "brzydkich". I przy okazji zwrocmy uwage na jeszcze jeden aspekt... Gdyby tak Andrzejowi Mrozowi odpisac na jego post w nastepujacy sposob:
AndrzejDo tych "pierwocinów" chciałbym dodać jeszcze trochę swoich wypocinów, tylko ni mom pojęcia, czy będzie to na temat i w równie lekceważącym tonie.
Widzę, że „krytyk“ uwziął się nie na żarty. Hola! To, że sam jest uporczywym nieukiem, nie ulega kwestii. Od kiedy to slowo pierwociny ma oddzwiek lekcewazacy? Może w jego za ciasnej czaszce... Ja, na szczęście, lekcewazyć nigdy nie umiałem. Nazywa mnie pretensjonalnym dlatego, że zadaję mu niewygodne pytanie w co się obróci, jeśli przypadkiem powstał z małpy...?

Przyznam sie, ze po wyslaniu obrazliwego postu takiej jakosci (podobnie i tego, z tematu o trzechsetposciu Tadeusza), moglbym spodziewac sie usuniecia z forum za chamstwo. Pisalismy rozne posty jedni na drugich ale nigdy (chyba) nie doszlismy do czegos az takiego!

Stad dziwi mnie "wrazliwosc" Andrzeja (i po trosze Twoja) na slowka, podczas gdy obelzywe tyrady spotykaja sie zapewne z Waszym poklaskiem. Kulturalnie powinienem juz zakonczyc... Ale dla podkreslenia efektu dodam (Bogu-ducha-winnemu) Andrzejowi: "wiec za nadobne/place poczestunkiem/oprocz psiakostki/-smoczkiem/ niech Andrzejek sie /doslini" i czekam aby "pojawił się o moich postach inny, jeszcze głupszy gniot."


Tym razem tylko kilka slow komentarza "na temat"... Czy uwazacie, ze moje odczucie o stopniowej degradacji plyt w kazdym z okresow nie jest do konca prawdziwe? Gdy analizuje najlepiej udokumentowany plytowo okres z pozniejszym SBB, to wydaje mi sie, ze zapal do poczatkowych piosenek (pierwocin) z tego okresu nieco ostygl i studyjne powtorki oklaply raczej niz wzbily sie ponad marionetkowe oryginaly. Byc moze nawet staly sie "wypocinami"...

Co do Pielgrzyma a moze i Ktosia - to zaraz po powstaniu nie osiagnely wlasciwego poziomu. Dopiero w momencie, gdy Niemen przerzucil sie na Aerolit nowe ich wersje staly sie znakomitymi pierwocinami. Pielgrzym i Ktos, powstale okresie poprzedzajacym, rozpoczely w nowych wersjach nowy okres...

PS Andrzeju, przepraszam, ze stales sie ofiara tak ordynarnego ataku... Mam nadzieje, ze wybaczysz mi wiedzac, iz autorem cytowanych slow (z malenkimi zmianami) byl "zdziwiony swiatem" "czlowiek, ktory chcial byc soba"... (zeby nie bylo niedomowien - chodzi o Niemena) a celem moim jedynie wykazanie ich niewlasciwosci w swietle "pierwocin" i pozornego lekcewazenia z mojej strony.
Andrzej Mróz
2006-11-08 11:50:41
Gdyby tenże problem był przedstawiony w sposób prosty, bez zbytecznych podigrywających z Niemena konkluzji, mógłby się stać ciekawym polem do dyskusji i na pewno byłby podjęty przez innych Userów naszego forum.
Przeplatałyby się w nim nierzadko sprzeczne spojrzenia, ale nikogo nie drażniłaby zbędna forma wszechobecnego w Twoich postach kpienia ze wszystkiego co nie rzadko jedynie Twoim zdaniem wiąże się z Niemenem.

Dla mnie np. każda pierwsza wersja jest wersją odkrywczą, zarówno dla twórcy jak i odbiorcy. Każda następna jest próbą innego spojrzenia na temat, w zależności od własnych przemyśleń, nierzadko chwilowych emocji, rozwoju i innych niż były dotąd możliwości technicznych. Rzuciłbym nawet śmiało tezę, że kolejne wersje to są zupełnie nowe utwory mające jedynie mniejsze lub większe powiązania z wersją pierwotną. Przykładem niech będzie tutaj wszystkim znana piosenka Pod papugami, jej pierwsza wersja od kolejnych jest odgrodzona morzem innowacji autora. Powstał zatem ciąg piosenek o jednym wspólnym tytule.

Można zatem dyskutować jak kto postrzega różne bardziej lub mniej istotne zmiany formy utworów, ale róbmy to Gasket bez przemieszczania środka dyskusji w kierunku dyskredytacji w oczach innych autora tych utworów i autora samych zmian.

Czy trudno jest Tobie rzucić hasło do dyskusji i nie napinać tematu od samego już początku, tak aby uderzył w Niemena?


Dziwisz się gdy to przegięcie "pałąka" którym wymachujesz uderza później w Ciebie.

A słowo pierwociny naprawdę dziwnie się tutaj kojarzy, szczególnie że Ty szafujesz nim bez ograniczeń i nie potrafisz znaleźć życzliwiej brzmiącego.

Nie musisz niczego głaskać, bądź jedynie obiektywny nawet w swoich negatywnych wypowiedziach o Niemenie.
gasket
2006-11-08 14:26:38
Ciesze sie, ze wspomniales pierwsze plyty. Pominalem je w pierwszym poscie celowo, bo byly wyjatkowe. Glownie dlatego, ze byly "rowne"... Mozna oczywiscie dyskutowac i wartosciowac je - ale dla mnie sa one pod wzgledem wartosci takie same. Nie slysze jakiegos wyjatkowego rozwoju z plyty na plyte, ale nie slysze tez, obecnej pozniej, degradacji. Degradacji czesto wynikajacej z "przedobrzenia". Nie wiem czemu piosenki na "Czy mnie jeszcze pamietasz" wypadly lepiej, niz ich oryginalne wersje sprzed lat. Nie wiem czemu nie zostaly "przefajnowane"... Czy wynikalo to ze swiadomego pohamowania sie Niemena, czy z nieswiadomego artystycznego wyczucia. Wyczucia materialu i oczekiwan.

Pozwole sobie to rozwinac, bo zaczynam zdawac sobie sprawe z tego, ze dopoki Niemen potrafil dobrze przefiltrowac swoje idee, dopoty dostawalismy produkt klarowny. (To tak jak z filtrowaniem w domenie czestotliwosci, czy uzywaniem equalizera. Znamy nagrania zupelnie nieczytelne i znamy te czytelne, ktore wlasnie zostaly przefiltrowane").

Gdyby "Czy mnie jeszcze pamietasz" ukazala sie jako podwojny album, byc moze z kilkoma dlugimi solami na trabie, i z orkiestra symfoniczna, badz zostala nakropiona punktualizmem czy serializmem, czy bylaby taka jaka jest? Oczywiscie nie. Ale ciesze sie, ze te potencjalne dodatki zostaly odfiltrowane i nikt pol godziny nie trabi ani nie raczy sie mnie wyjatkami z Weberna.

Zdalem sobie sprawe z istotnosci tego filtrowania pomyslow, czy idei (odmiennych od tych dyskutowanych kiedys przez Adorno i podchwyconych pozniej przez Manna; Tomasza Manna) a moze wlasnie - mozliwosci. Moze wroce do tego szerzej w dogodniejszym temacie ale ostatnio sygnalizowalem komus, obecnie spoza forum, ze "spodchmurykapelusza" budzi moja sympatie wlasnie przez to, ze nie ma tam silenia sie na awangarde, nie ma dlugachnych nieudolnie zagranych syntezatorowych "improwizacji", czy bzdurnego bladzenia po klawiszach. Nie chce wspominac tu o wyexponowaniu najistotniejszego atrybutu Niemena jakim byl glos, bo to akurat trafnie nie zostalo przefiltrowane. Ciesze sie, ze Niemen zdecydowal sie wydac te plyte w takiej, silnie przefiltrowanej, postaci, bo oszczedzil mi teraz czepiania sie tego calego dziadostwa, ktore jeszcze mogl tam podoczepiac.

Wiem jednak, ze plyta nie cieszy sie juz taka popularnoscia, jak "Czy mnie jeszcze..." i ma wielu wrogow. Moze rozwine jeszcze ten temat w dyskusji poswieconej "chmurze".

Tymczasem, wracajac do andrzejowej tezy o ubogacaniu poszczegolnych piosenek z uplywem czasu... Hmmm, nie wiem jaki jest cel takich "powrotow", czy odgrzewania kotletow jak chca niektorzy... Czasem trzeba powiedziec sobie - dosc. Znakomita wiekszosc znanych mi kompozytorow i wykonawcow nie powraca do swojej przeszlosci. Znacie panstwo zapewne jakichs kompozytorow; czy np. przerabiali swoja 5 symfonie w nieskonczonosc i "że kolejne wersje to są zupełnie nowe utwory mające jedynie mniejsze lub większe powiązania z wersją pierwotną."? Znam kilka rzadkich przykladow adaptowania utworow dawniejszych w nowych konfiguracjach. No ale jest na pewno jeden kompozytor, ktory poprawia swoje kompozycje "w nieskonczonosc". Boulez. Potraktujmy go jako wyjatek od powszechnie obecnej reguly.

Powroty takie sa dziwne. Powiedzmy, ze znam juz jakas piosenke. I nagle mam jej sluchac w "nowej wersji" studyjnej? Co innego koncerty... I co innego piosenki wydane przed czasem w ktorym artysta stal sie wielce popularny. Tak jak "Czy mnie jeszcze...". Dlugo nie znalem tego wczesnego nagrania Papug, bo wczesniej poznalem to - popularniejsze... Mam nadzieje, ze uda nam sie jeszcze do Papug wrocic...

Na koniec, sugerujesz: "bądź jedynie obiektywny nawet w swoich negatywnych wypowiedziach o Niemenie." Jak moge byc "obiektywny" w "swoich" wlasnych wypowiedziach? Ja patrze i widze - podmiotowo, bo to JA ogladam i reaguje - pod wplywem ogladu obiektu!
Maciek
2006-11-08 17:02:08
gasket Moze wroce do tego szerzej w dogodniejszym temacie ale ostatnio sygnalizowalem komus, obecnie spoza forum, ze "spodchmurykapelusza" budzi moja sympatie wlasnie przez to, ze nie ma tam silenia sie na awangarde, nie ma dlugachnych nieudolnie zagranych syntezatorowych "improwizacji", czy bzdurnego bladzenia po klawiszach. Nie chce wspominac tu o wyexponowaniu najistotniejszego atrybutu Niemena jakim byl glos, bo to akurat trafnie nie zostalo przefiltrowane. Ciesze sie, ze Niemen zdecydowal sie wydac te plyte w takiej, silnie przefiltrowanej, postaci, bo oszczedzil mi teraz czepiania sie tego calego dziadostwa, ktore jeszcze mogl tam podoczepiac.


Rzadko wracam na forum, ale czasami robię wyjątek i teraz jest ten kolejny raz. Dla mnie Niemen zaczyna się na płycie CN Enigmatic, więc Jego 3 pierwsze LP mogłby zupełnie nieistnieć ( podobnie jak " Postscriptum ). Masz rację, bo dla mnie również wracanie do już nagranych kawałków mija się z celem i jest świadectwem braku nowych pomysłów muzycznych. A jeżeli się to jeszcze robi gorzej, bo w formie zubożałych syntezatorowych wersji to rodzi się pytanie " Po co ? ". Prawdę mówiąc do dziś nie wiem !!!!!

Natomiast nadal uważam, że od LP " Enigmatic " Niemen rozwijał się muzycznie z płyty na płytę i zawsze było o krok do przodu w porównaniu do SBB. I choć " Katharsis " mnie do końca nie przekonuje to cenię ten LP za nowatorstwo, którego trudno szukać na polskim poletku w latach 70-tych. Mam żal do Niemena za rezygnację z żywych muzyków, które sprawiły, że Jego muzyka wiele straciła ze swojej siły.

Natomiast jak czytam twoje uwagi typu " nie ma dlugachnych nieudolnie zagranych syntezatorowych "improwizacji", czy bzdurnego bladzenia po klawiszach " to przypominają mi się nasi nieudolni " krytycy muzyczni ", którzy wszystko najlepiej wiedzą. Tylko, że sami g.... zrobili, ale to nic, bo oni doskonale wiedzą jak powinno się zrobić - to są pierdoły i nic więcej !

Idę z psem na spacer, więc...
matt
2006-11-09 00:32:10
Zauwazam ze zaczyna nam sie tu robic malutki chaos. To wszystko przez to ze nie omawiamy konkretnego utworu i teraz chcac wlaczyc sie do dyskusji ...... nie wiem o czym pisac, albo moze dokladnej od czego zaczac.

Z jednej strony mowimy o pierwszych trzech plytach (czterech, bo jeszcze "Sen o Warszawie"), ale niektorzy tez odrzucaja ten okres jesli chodzi o dyskusje. Generalnie :n: nigdy nie nagral plyty z innymi wersjami tych samych utworow (nie biore na razie pod uwage plyt zagranicznych, zeby to jakos ulozyc). Te piosenki ktore pojawily sie na pierwszych 3 plytach byly potem tylko spiewane na koncertach (chodzi mi o lata po roku 70-tym (czyli gdy skonczyl sie juz "akwarelowy" okres), a naprawde zaczal je znowu przypominac chyba w latach 80-tych a juz na pewno 90-tych). Wersje te, chcac nie chcac, musialy byc inne bo nie bylo juz tego samego zespolu, instrumentow. Gorsze czy lepsze? Dawne czasy czesto wspominamy jako lepsze (...a za komuny to bylo tak dobrze. - A chcial(a)by pani/pan zeby te czasy wrocily? - O Bron Boze!). Inna byla atmosfera, gdy sie sluchalo tamtych piosenek, dla wielu to tez powrot do krainy mlodosci.

Oczywiscie te koncertowe wykonania moga sie mniej lub bardziej podobac. Ale ja nie dyskredytuje ich az tak, ze te "nowe" wersje to juz totalny upadek i nie ma nawet czego porownywac. A nawet jesli chodzi o "Pod papugami" (kiedys w ogole nie lubilem tej piosenki, ale w wersji z Old rock meeting to mi sie podoba) i "Jednego serca" (tez chodzi mi o wykonanie z Old rock ..., ktore calkowicie sie rozni od tego z enigmatica, a jednak stawiam je na rowni) to te nowe wersje sa co najmniej nie gorsze od pierwotynych. Celowo nie pisze o "Dziwny jest ten swiat", bo to zupelnie inny temat (a nawet caly rozdzial-patrz ksiazka Romana)

Wracajac do watku "przed kolorem" mozna by w takim razie powiedziec ze porownujemy wersje ze "Snu..."(najpierw nagrane na czworkach i z N-C) i te z 3 plyt, a wlasciwie to pojawiaja sie one potem na "Czy mnie ....". Otoz tez uwazam ze te pierwsze brzmialy blado bo to nie byl ten zespol, te insturmenty (wczesniej :N: mogl tylko marzyc o hammondzie), te umiejetnosci. Wszak wowczas :N: byl ciagle poczatkujacym muzykiem, bez doswiadczenia ktore daly mu plyty "Dziwny.." i "Sukces" jak i wiele koncertow. Oczywiscie byly nieco inaczej zaaranzowane te piosenki na "Czy mnie...." ale to raczej bylo wynikiem wiekszych mozliwosci jakie byly dostepne.

To powyzej bylo tylko dla tych wybrancow :twisted: , co nie odrzucaja pierwszych(?) dokonan.


Jesli natomiast chodzi o "Marionetki", "Aerolit" i zagraniczne plyty, to tu rzeczywiscie sa to angielskie wersje, jesli chodzi o slowa, "polskich" (Marionetkowych) utworow. Muzyka niby ta sama, a jednak brzmi calkiem inaczej. Dosc specyficznie, bardzo awangardowo, wyczuc mozna tam zupelnie inny nastroj. Moze twierdzenie ze sa to inne utwory jest za daleko posuniete, ale jednak zaryzykuje i sie nim podepre. Niby slowa te same, jakas linia melodyczna, ale to jest wszystko zagrane inaczej.

Najlepiej to by bylo porownac konkretne utwory, bo jedna sa bardziej inne mniej podobne (lub prawie w ogole). Taki "Pielgrzym" to zupelnie inna piosenka, calkowicie rozne wykonania (gdzies juz na forum mowilismy o roznych wersjach tego utworu, warto przejrzec).

A teraz jeszcze odnosnie tego czy :N: powinien tak robic czy nie. Patrzac po sobie to zalezy to od nastroju jaka plyte wybieram. I czasem wybierajac np. "Marionetki" zupelnie nie mam dylematu czy moze jednak siegnac po "Ode to Venus". Sa to dla mnie na tyle rozne plyty ( z zupelnie inna energia), jesli chodzi o muzyke, ze ich nie porownuje.
Moze jesli ktos by postawil pytanie: angielskie wersje polskich utworow czy zupelnie cos innego? to wybralbym ta druga opcje, ale nie zaluje ze sa nagrane te plyty.


p.s.
no chyba pobilem zyciowke w dlugosci postow :wink: i jeszcze ta godzina :shock:
Tadeusz
2006-11-09 07:25:32
Edytowany 2 raz(y), ostatnio 2006-11-09 07:25:32 przez Tadeusz
Bardzo trafnie i wielokierunkowo omówił problem Matt. Jest tam o muzyce, o sentymentach i o chwilowych nastojach słuchaczy. Rzeczywiście , te czynniki decydują o wyborze płyty do słuchania w danej chwili. Odbiór muzyki jest na pewno sprawą bardzo subiektywną. Pierwsze trzy LP Niemena mają dla wielu z nas znaczenie sentymentalne, ale i muzycznie nie są pozbawione wartości i z pewnością dosyć dobrze wyedukowały wielu słuchaczy.
Sprawa wyboru kolejnych wersji ( drugiej, trzeciej ...siódmej) jest dyskusyjna i myślę, że dla większości o preferencjach decyduje sentyment, czyli przywiązanie się do tej pierwszej. Są z pewnością i tacy, którzy z wyrachowaniem uwzględniają w swoim wyborze tylko i wyłącznie kryteria muzyczne.
Które podejście jest lepsze ? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo to znowu jest temat na następny wątek.

Trafne pytanie zadał Maciek - po co ta kolejna wersja ? - a ja je rozszerzę i zapytam: czy tego czasu, na tworzenie następnej, nie warto było poświęcić na napisanie czegoś zupełnie nowego ?
Wydaje się, że praca nad nową wersją obarczona jest niewidocznym pętem, które jednak ogranicza możliwości twórcze – zawsze gdzieś w tyle słychać cenzora, tę pierwszą wersję- i zubaża w ostatecznym rozrachunku dorobek artysty.
Zabieranie się za kolejną wersję wskazane jest dla średnio znanych artystów, po to aby mogli oni ugruntować nieco swoją pozycję, wykonując utówr ogólnie uznany przez odbiorców ( bywa to często ryzykowne), lub w akcie uznania dla większego od siebie artysty, wykonując jego utwór - np. na jego jubileusz lub urodziny.


Ważne jest to, że żaden z utworów Niemena, mimo mnogości wesrsji, nie otarł się ani przez chwilę o kicz, a przykładów kiczowatych okresów - tych uznanych i latami funkcjonujących na rynku wykonawców - mamy co najmniej kilka.
gasket
2006-11-09 11:06:31
Przesledzmy jak to "żaden z utworów Niemena, mimo mnogości wesrsji, nie otarł się ani przez chwilę o kicz". Zapytajmy wiec na poczatek: co to jest ten kicz? Slowniczek internetowy odpowiada: kicz 1. «kompozycja plastyczna, utwór literacki, film itp. o małej wartości artystycznej» 2. «przedmiot wykonany z przepychem, ale zupełnie pozbawiony gustu». Czyli w naszym przypadku piosenka "o małej wartości artystycznej", badz "wykonana z przepychem, ale zupełnie pozbawiona gustu". Rozrywkowe piosenki, juz jako takie, przez swoja przynaleznosc do wlasnego gatunku, skazane sa z gory na kiczowatosc. Ale obnizmy poprzeczke i zalozmy, ze istnieja piosenki niekiczowate. Pozostaje wtedy znaczenie drugie.

Czy piosenki Niemena byly "wykonane z przepychem"? Odpowiem subiektywnie, ze tak. Dla mnie bylo tam pewnych niepotrzebnych elementow za duzo. Po czesci przez to a po czesci z niewiadomego mi powodu niektore z nich byly "zupełnie pozbawione gustu". Mam na mysli "elektronowe" przerobki w stylu "robo-copo" starych i lubianych przebojow... Tadeusz podal chyba najwlasciwsze okreslenie na te malo-muzyczne twory okresu po 1980.

Ale zeby calkowicie nie odbiegac od tematu roznych "wersji", wysune teze bedaca uzupelnieniem tezy Andrzeja o Papugach i troche matta o jego przykladach. Papugi zywot swoj rozpoczely, jako piosenka chyba niezwiazana z Niemenem, aby potem stac sie jego publicznym znakiem firmowym. Pierwsza wersja, mniej znana, zdecydowanie traci w porownaniu z wersja z "Czy mnie jeszcze pamietasz". Ta stala sie wersja "sztandarowa". Ale co dzieje sie potem? Nie znam oczywiscie dokladnie dziejow tej piosenki ale z tego co do mnie dotarlo, bylo to exploatowanie wersji z trzeciej plyty. Brzydkim wyjatkiem byla wersja Urbaniax/Niemenix czy jak sie ona nazywala i rozkolebana halasliwa elektronike tej wersji pomine taktownym milczeniem. Regula natomiast byly dla mnie koncertowe wykonania papug. Powielanie (w pozytywnym sensie) wersji z "Czy mnie pamietasz".

Co najciekawsze, nie mialo najmniejszego znaczenia, przynajmniej dla mnie, kto byl akompaniatorem. Czy byly to Akwarele, czy Orkiestra Gornego, czy kiczowate "robo-bobo". Glos, spiewajacy w swoim stylu znana z "Czy mnie..." wersje Papug byl ten sam i on stanowil o tym co bylo "muzyka Niemena" w tym konkretnym przypadku. Z sentymentem i podziwem sluchalem tego samego charakterystycznego glosu, bez wzgledu na konieczny lecz przypadlosciowy akompaniament.

Powyzsze, jest uogolnieniem, prawdziwym wtedy tylko, gdy Papugi spiewane byly bez zbytniego synkopowania, co niestety takze sie zdazalo.

W skrocie - byla to ta sama wersja od lat, zmienial sie tylko akompaniament.

MaciekIdę z psem na spacer, więc...
...wiec pewnie wziales ze soba relkamowke do ktorej pozbierasz jego wytwory (staram sie pisac pieknymi slowami). Mam nadzieje, ze nalezysz do unikalnego i elitarnego grona wlascicieli psow, ktorzy nie pozostawiaja krakowskich ulic zawalonych psimi odchodami. Zwlaszcza jesienno-zimowy widok miejskich skwerkow, rzadkich oaz letniej miejskiej zieleni, w zimie odslaniajacych sterty psich, codzien swiezo uzupelnianych, jak to piszesz, g...en, wola o pomste... Psiorze zakichani zas..waja nam krakowskie ulice. Nie wiem czy Niemen mial psa czy nie ale gdyby mial to na pewno dbalby o porzadek i zbieralby za nim kupy, nie wypluwal gumy na chodnik ani nie palil papierosow na przystankach tramwajowych czy autobusowych. Dosc juz jest zasmrodzone krakowskie powietrze (takze psimi rezyduami)!!!

Wracajac do meritum. Slusznie moje okresleni przypomnialo Ci tzw krytykow muzycznych, bo wlasnie od jednego z nich pozyczylem sobie okreslenie o "bladzeniu po klawiszach". Co by o nich nie gadac, cos tam jednak wiedza i trafne okreslenia wymyslic sa zdolni. Ja akurat ich lubie, bo pracuja dla mnie.
Maciek
2006-11-09 16:53:06
gasket nie wypluwal gumy na chodnik ani nie palil papierosow na przystankach tramwajowych czy autobusowych. Dosc juz jest zasmrodzone krakowskie powietrze (takze psimi rezyduami)!!!


Mój pies jest jakiś dziwny bo nie żuje gumy i nie pali papierosów :)

Rozumiem, że nie masz psa i nigdy go nie miałeś, dlatego oceniasz tak negatywnie te stworzenia ( pies się bardzo szybko uczy, więc tylko od człowieka zależy, czy nauczy go odpowiedniego zachowania. Niewłaściwe zachowanie psa jest skutkiem nieodpowiedzialności człowieka ! ). A przecież to jedyny gatunek zwierzaka, który jest gotowy rzucić się na swojego pobratyńca w obronie człowieka. Gdzie indziej znajdziesz takie oddanie i taką miłość ?! To my zabraliśmy im przestrzeń betonując co się da i tylko dlatego, że uważamy się za lepszych. A przecież my najbardziej niszczymy naszą planetę i w końcu doprowadzimy do jej zagłady. Ale nie miejsce tu na rozważania dotyczące psów, choć pewnie spokojnie nawiązałbym w jakiś sposób do CN :)

Wracając do CN i jego pierwocin to już napisałem, że pierwsze 3 ( 4 z " zerową " ) płyty są dla mnie mało istotne. Ma rację Tadeusz pisząc o pewnym sentymencie odnośnie zawartych na nich nagraniach. Oczywiście mają również swoją wartość muzyczną, choć ja osobiście najbardziej lubię lata 70-te w twórczości CN. I podobnie jak matt uważam, że angielskie wersje znanych kompozycji na zachodnich LP to samodzielne i inne dzieła. Czy lepsze ? Dla jednych pewnie tak, a dla drugich nie - jedno jest pewne, że kompromis, na który Niemen poszedł nagrywają Mourner's Rhapsody wyszedł Jego muzyce na dobre.
Andrzej Mróz
2006-11-10 08:47:51
Spójrzmy na zarysowany problem jeszcze inaczej odchodząc na chwilę od osoby samego artysty, a koncentrując się na warunkach i okolicznościach w jakich przyszło mu żyć i tworzyć. Przez pierwsze dwie dekady czyli gdzieś do 1985 r. Niemen nie wracał do swoich starych piosenek, nie licząc płyty „Czy mnie jeszcze pamiętasz” na której jedynie zebrał w nowej szacie porozrzucane dotąd nagrania jak i koncertu w Opolu w 1979 r. gdzie odgrzał na nowo „Dziwny jest ten świat”.

Ale media stanu wojennego nie promowały już jego nowej twórczości i sytuacja dla Niemena stawała się bardzo trudna, gdyż nie wszystka publiczność była w stanie pasjonować się Jego „nowinkami”, zważywszy fakt, że te nowsze piosenki były raczej dyskredytowane niż doceniane przez nasze publikatory. Niemen musiał za coś żyć, musiał utrzymywać rodzinę, uzupełniać, odnawiać swój sprzęt muzyczny, a więc musiał zarabiać.
Przyparty do muru szukał dla siebie ratunku w tym repertuarze, który już był zaakceptowany i doceniony przez publiczność.
Przyjrzyjmy się dokładniej okolicznościom w których przyszło Mu żyć i tworzyć.
Okres komunistyczny mniej więcej do roku 1981 stał jedynie na granicy obrony swoich ideologii, a jego walka z tradycją i jej wartościami była mało skuteczną.
Od roku 1981 zaczęto już zdecydowanie przygotowywać grunt pod nową ideologię czyli liberalizm, który zapanował wszechwładnie po 1989 r.
Dlatego w latach 80 – tych szkalowano Niemena jako że był piewcą wartości tradycyjnych, napiętnującym jednocześnie wszechobecną degenerację tychże wartości, ale dopiero po 1989 r. całkowicie wyparto jego twórczość z wszelkich mediów pozbawiając go w ten sposób możliwości dotarcia do słuchacza.

Muszę sobie w tym miejscu pozwolić na małą dygresję, aby nie być gołosłownym.

Ideologia liberalna niby wolnościowa powinna sprzyjać wszelkiej różnorodności twórczej na zasadzie głoszonej przez siebie „róbta co chceta”. Tak jednak nie jest, gdyż owa ideologia podjęła zdecydowaną walkę (tak walkę) z tradycyjnymi wartościami kulturowymi, społecznymi, narodowymi, religijnymi, głosząc i promując rozluźnianie obyczajowości, odrzucanie tzw. zbyteczności a mieści się w niej (zbyteczności) choćby patriotyzm, szacunek dla minionych, czy przemijających pokoleń. Konsekwentnie też upraszczała życie, starała się uprościć człowieka, stawiając mu przed oczyma nowego (nie zupełnie nowego dla wszystkich) bożka, czyli pieniądz, zysk, pozycja....

Ta głoszona liberalna wolność nie była jednak bezwzględną. Jej względność polegała na tym, że obwarowano ją (wolność) różnorodnymi zakazami i przepisami.
Np. nie można już bezkarnie nakarmić głodnego podając mu kawałek chleba i nie uiszczając za to 7% podatku w urzędzie skarbowym od tzw. darowizny. Chleb należało zniszczyć, lub wyrzucić do śmietnika. Głodny mógł go ze śmietnika wydobyć i zjeść, ale perfidia tej sytuacji jest bezsporna. W ten sposób między innymi niszczono więzy międzyludzkiej solidarności.
Stare wartości jak współczucie, zastąpiono nowymi nazwę je „wyrzutami sumienia wobec prawa” gdybyśmy np. spróbowali mimo wszystko wesprzeć potrzebującego.

Tzw. wychowanie bezstresowe miało jedynie degenerować społeczeństwo, kształtując egoistów, ignorantów i chamów, którym przyzwolono od najmłodszych lat na prześladowanie innej bardziej wrażliwej młodzieży, powodując w konsekwencji i jej degenerację.

Ta dygresja była o tyle konieczna, abyśmy mogli sobie szerzej uświadomić w jakich okolicznościach, przyszło żyć i tworzyć takim artystom jak Czesław Niemen.
Dlatego dyskusja o tym dlaczego odgrzewał stare nagrania bez unaocznienia tych okoliczności byłaby niepełną. To nie jedynie dążenie Niemena do ciągłego poprawiania stało się tutaj motorem Jego działań, a próba poradzenia sobie w skrajnie trudnych warunkach i ich przetrwanie.
Nie można jednoznacznie powiedzieć, że było to odrywanie kuponów od sławy. To był sposób na przeżycie.
Być może Niemen stracił serce, stracił swoją dotychczasową pasję, być może tworzył, ale nie wszystko upubliczniał wkładając swoje dzieła do szuflady, nie widząc sensu w przepychaniu się do odbiorcy. Być może więcej czasu poświęcał dla siebie, rodziny, domu.
Po 1981 r. był wyraźnie innym człowiekiem niż dotąd. Samo jego powiedzenie „a komu to potrzebne?” już wiele wyjaśnia.
gasket
2006-11-10 15:37:20
Andrzej MrózSpójrzmy na zarysowany problem jeszcze inaczej odchodząc na chwilę od osoby samego artysty, a koncentrując się na warunkach i okolicznościach w jakich przyszło mu żyć i tworzyć.
Muzyka jest tworzona i towarzyszy czlowiekowi w najtrudniejszych nawet chwilach i nie mozna tworczej niemocy czy jakiegos dziwnego zniechecenia usprawiedliwiac trudnymi warunkami zewnetrznymi. Messiaen "Kwartet na koniec czasow" napisal w obozie koncentracyjnym...

Andrzej Mrózmedia stanu wojennego nie promowały już jego nowej twórczości
nie wszystka publiczność była w stanie pasjonować się Jego „nowinkami”
Byc moze nie byl grywany na okraglo, ale byl obecny w "publiktorach". Nie tylko Papugi pamietam z radia ale i "...Wy jestescie ludzie...", "Co sie stalo z moim snem", i inne nie opublikowane na plytach nagrania o jakims Boleslawie czy kolysanka, no nazbieraloby tego troche z okresu 1981-1985. Gaszynski go zapraszal i przepytywal na antenie... Artykulik tu i owdzie...

Wydaje mi sie, ze wtedy akurat braklo tych "nowinek" z jego strony raczej i nie ma powodu wina obarczac owczesne media. Sytacja byla rzeczywiscie nienajlatwiejsza ale wszyscy wtedy musialismy zarabiac - i tak jest do dzisiaj. Niemen ciagle obiecywal, ze nagrywa plyte, ze cos tam poprawia, ulepsza, dziobie ale nie bylo zadnych konkretow. Wszyscy inni psioczyli, ze czeka sie latami na wydanie plyty ale w koncu wydawali. Tu nie bylo CZEGO wydac.

Zamiast nad ogolna owczesna sytuacja polityczno-gospodarcza trzeba moze zastanowic sie nad sytuacja muzyki a w szczegolnosci rozrywki. W rozrywce (tej bardziej rockowej) pojawily sie jakies kory, oddzialy zamkniete, a wykonawcy lat 70 wlasciwie z dnia na dzien stracili popularnosc i pospadali z piedestalow w zapomnienie. Czy ktos jeszcze sluchal Skrzeka powiedzmy w 82 roku?

Andrzej Mrózw latach 80 – tych szkalowano Niemena jako że był piewcą wartości tradycyjnych, napiętnującym jednocześnie wszechobecną degenerację tychże wartości,
??????????????? Przypomnij nam, co masz na mysli...... Jakich wartosci...? Jakich tradycji...? Jakie szkalowanie...?

Andrzej MrózNie można jednoznacznie powiedzieć, że było to odrywanie kuponów od sławy.
Dlaczego nie mozna? Gdyby nikt o nim wczesniej nie slyszal, gdyby kiedys nie byl slawny, on i te jego stare piosenki, to nie mialby po co odgrzewac. I nie mialby czego odgrzewac.

Andrzej MrózOd roku 1981 zaczęto już zdecydowanie przygotowywać grunt pod nową ideologię czyli liberalizm, który zapanował wszechwładnie po 1989 r.
Pozwole sobie zwrocic uwage na polskocentrycznosc przedstawienia. Otoz na swiecie, albo skupmy sie tylko na Europie Zachodniej, "ideologia liberalizmu" powstala na dlugo przed okresem 1981-89. Tam taka "ideologia", wychowanie, etc. trwaly juz od dawna i staly sie codzienna rzeczywistoscia dla calych spoleczenstw, w tym roznych wybitnych artystow. Nie szukalbym wiec wyjasnienia powrotu do starych piosenek w samej "ideologii liberalnej". Co moglo byc przyczyna, to przejscie od starego systemu "socjalistycznego" do "wolnosciowego". Zawsze gonilismy za zachodem, takze Niemen, a jak juz udalo nam sie wprowadzic "ideologie liberalizmu" to gonimy za wlasnym ogonkiem. Wlasnie ta wolnosc miala przyniesc nowych znakomitych artystow, pootwierac szuflady starych i odkryc swiatu dziela skrywane przed "systemem". Szuflady okazaly sie puste i to nasi artysci zawiedli na calej linii. A nie system, stary czy nowy...

Andrzej MrózIdeologia liberalna niby wolnościowa powinna sprzyjać wszelkiej różnorodności twórczej na zasadzie głoszonej przez siebie „róbta co chceta”. Tak jednak nie jest,
Na zachodzie, tak jak przed laty, w dalszym ciagu powstaja nowe kierunki w sztuce, komponuja starzy kompozytorzy, pojawiaja sie mlodzi, z wlasnymi wizjami. Takze dawniejsza muzyka ukazuje sie w niezliczonych wykonaniach. Tam ciagle cos sie dzieje. Mimo tego "znienawidzonego liberalizmu". Kto chce i ma cos do powiedzenia - nie tyle ze nie ma przeszkod ale znajduje wsparcie powiedzmy w grantach, stypendiach, sponsorach, etc... Niby pieniadz wartosciuje - a jednak nie do konca... Najwazniejsze kierunki i dziela muzyczne XXw powstaly "na zachodzie" w "liberalizmie". I powstaja nadal. W tej chwili! Prawie 80-letni Stockhausen siedzi w Studio WDR w Kolonii i nagrywa muzyke elektroniczna do jednej z czesci komponowanej ostatnio wiekszej calosci. A dwudziestoparoletni mlody, prawie wcale nieznany kompozytor wykorzystuje wiadomosci i doswiadczenia zdobyte na letnich kursach muzycznych w Darmstad - i za pare lat dowiemy sie czy cos z tego wyszlo...
(Powyzsze przyklady zostaly wybrane celowo, przez ich "niepopularnosc". Jak widac i one maja swoje miejsce w liberalnym swiecie.)

W nowych warunkach trzeba umiec znalezc odpowiedz na pytanie Niemena:
Andrzej Mróz„a komu to potrzebne?”
Trzeba umiec znalezc odpowiedz i wedlug tej odpowiedzi dzialac.

Dlaczego Niemen nie pytal o to wczesniej? Dlaczego pytajac z takim negatywnym wydzwiekiem - ciagle jeszcze sie produkowal?

A w kontexcie postu Andrzeja pytanie najwazniejsze: dlaczego nie wykorzystal wszystkich nowych mozliwosci, ktore przyniosla ze soba ze soba "ideologia liberalizmu". Czemu nie robil w koncu tego "co chcial"?

Umiemy zyc w niewoli i walczyc o wolnosc. Musimy sie jeszcze nauczyc zyc w wolnosci i z niej korzystac. I zrozumiec, ze jedna z podstawowych cech wolnosci jest zdawania sobie sprawy - z ograniczen!

Nie wydaje mi sie, zeby przeszkoda w nakarmieniu glodnego byla koniecznosc zaplacenia 7% podatku. Daj glodnemu chleba za zlotowke, zaplac dodatkowo 7 groszy fiskusowi. W czym problem??? Wolisz wywalic chleb za zlotowke, zamiast zaplacic glupie 7 groszy i wspomoc potrzebujacego?

Nie umiemy zyc w wolnosci. A nasi rodacy pracujacy "na czarno" za granica? Wstyd czy nie? Nie placa podatkow, bo tak sobie wyobrazaja wolnosc?
Stare tradycje szanuja, i owszem, polskie koscioly wszedzie pelne... Tylko nowych obowiazkow trudno sie nauczyc. Podziwiaja, jaki piekny Paryz, jaki piekny Londyn, ludzie wszystko maja, galerie za darmo, wspaniale parki, etc., etc. Tak, tylko placa za to podatnicy. Polak przyjedzie, zarobi na czarno, zasilek jeszcze wezmie, bo mu sie nalezy, bo czarnych zarobkow nie wykaze, tu oszuka, tam ukradnie - i wroci do domu bogaty! Obywatel wolnej Europy przyjechal do innego wolnego kraju - i wszystko mu wolno!

Po doswiadczeniach z Polakami, Rumunow i Bulgarow juz sie nie bedzie na "zachod" wpuszczac tak latwo... Niech sie najpierw u siebie naucza co to - wolnosc.

PS Nie jestem zwolennikiem placenia podatkow. Uznaje ich koniecznosc i nie przeszkadza mi to w niczym. A podatki od darowizn sa potem oddawane "obdarowanemu" - moje siedem groszy dostanie ten glodny, ktoremu wczesniej dalem kawalek chleba za "zlotego".
Trzeba sie nauczyc zyc w warunkach - w jakich przyszlo nam zyc.
I zyc.
Maciek
2006-11-10 16:53:45
gasket
Zamiast nad ogolna owczesna sytuacja polityczno-gospodarcza trzeba moze zastanowic sie nad sytuacja muzyki a w szczegolnosci rozrywki. W rozrywce (tej bardziej rockowej) pojawily sie jakies kory, oddzialy zamkniete, a wykonawcy lat 70 wlasciwie z dnia na dzien stracili popularnosc i pospadali z piedestalow w zapomnienie. Czy ktos jeszcze sluchal Skrzeka powiedzmy w 82 roku?

Andrzej Mróz„a komu to potrzebne?”
Trzeba umiec znalezc odpowiedz i wedlug tej odpowiedzi dzialac.

Dlaczego Niemen nie pytal o to wczesniej? Dlaczego pytajac z takim negatywnym wydzwiekiem - ciagle jeszcze sie produkowal?


Aleś gasket wywalił wykład :) Teoretycznie masz rację, ale praktycznie trochę się on sypie. Nie będę się tu zajmował twoimi wywodami ekonomiczno-politycznymi bo prawdę mówiąc państwo, które żąda podatku od piekarza, który darował chleb biednym, zamiast go wyrzucić i mieć spokój - to chore państwo ! Zresztą to nie jest już mój kraj, a granice wolności zawsze wyznaczała grubość portfela, a nie możliwość posiadania paszportu !

Napisałeś, że na zachodzie starzy i młodzi muzycy wciąż tworzą nową dzieła, wydają płyty, rozwijają nowe kierunki, itd. Masz zupełną rację ! Masz również rację, że nowa muzyka początku lat 80-tych sprawiła, że wykonawcy z lat 60-tych i 70-tych popadli w zapomnienie lub zmieni swoje oblicze muzyczne, i dzięki temu udało im się przetrwać ( Genesis, Yes, Jethro Tull, itd. ). Powrócili jednak w latach 90-tych znów do łask i z mniejszymi, czy większymi sukcesami niektórzy z nich działają do dziś ( Deep Purple, King Crimson, Jethro Tull, Yes, Camel ). Rodzi się więc pytanie, dlaczego u nas się tak nie stało ? Abstahując od faktu, że tak naprawdę to dobrych wykonawców w naszej muzyce rockowej mieliśmy bardzo mało. Odpowiedź jest dość banalna, a mianowicie bum na muzykę " Młodej Generacji " ( nie będę się tu rozpisywał o jej źródle - swoistym wentylu, na który zezwoliła ówczesna władza ) sprawił, że radio i TVP oraz jedna gazeta muzyczna MM rzuciły się, by prezentować modną muzykę. Owszem jeszcze przez jakiś czas pojawiali się na antenie starzy ( i tu masz rację, że był wśród nich CN - zresztą już parę razy pisałem, że bardzo konsekwentnie zbudował sobie swój obraz prześladowanego artysty, któremu wszyscy przeszkadzają. Napisałem skutecznie bo jak widać większość w to uwierzyła i powtarza to do dziś ), ale z czasem trzy, a właściwie dwa programy PR i dwa TVP opanowali wykonawcy młodzi. I jak dziś czytam, jak L. Janerka, czy Waglewski pieprzą, że polska muzyka zaczęła się od nich to mnie szlag trafia ! W latach 80-tych w Polsce powstało kilka prywatnych wytwórni płytowych, które również były nastawione na młodych. Nawet Polskie Nagrania zaprzestały wydawać starych i tak trwało to do 1989r., czyli do naszej " wolności ". I gdy się wydawało, że ta " wolność " umożliwi powrót starym, a młodym pomoże w zdobyciu sławy - stało się dokładnie na odwrót ! Wydawnicze giganty, które weszły do Polski z muzyki zrobiły zwykły towar ! Nastawione na zysk zaczęły produkować " gwiazdki " szybko i nie ważne, że na jeden sezon. Bo przecież dla nich nie liczy się muzyka, a jedynie zysk. Przepadli starzy wykowacy bo za starzy i nie można ich rozebrać do goła, a i włosów na czerwono ufarbować sobie nie chcieli. Dziennikarze muzyczny skutecznie finasowo zostali powiązani z wytwórniami, więc na okrągło prezentowli na swojej antenie nowe " wielkie gwiazdy ". Narzucono nam typ rozrywki niemieckiej, biesiadnej i pseudoludowej. I dlatego nie dziwię się, że CN pytał " Po co ? " i " Czy warto ? " skoro nikt go nie zaprezentuje w radiu, czy TV ! Obecna muzyka przepadnie tak jak przepadła muzyka MG - ile grup z nich to naprawdę wartościowe kapele ? Ale, czy dla nas to jest jakaś pociecha ? Wątpię !

Zresztą szkoda pisać...
stan.i.slaw N.AE.
2006-11-11 21:16:00
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2006-11-11 21:16:00 przez stan.i.slaw N.AE.
Do pana g.Ze zdumieniem,a chwilami nawet przerażeniem śledzę wypowiedzi pana g..które utwierdzą mnie we wszystkich najgorszych przypuszczeniach na temat pana g..Niestety tolerancję ,jaką posiadałem dla pana g. została wyczerpana.Prawdziwy dramat zaczyna się ,gdy zaczynam czytać wypowiedzi kryjące się za słowami ("dziadostwo,dziobie,o jakimś-ton leceważący..itd)zawartymi w wypowiedziach:zdeptać,zgnębić.Powiem to otwarcie -to wstyd ,żeby żałośnie lawirować wokół fundamentalnej zasady poszanowania godności człowieka.Zastanawiam się ,gdzie miejsce jest dla pana g. dla jego resocjalizacji,terapii,socjoterapii,innych działań korekcyjnych agresywnych wypowiedzi pod adresem twórczości NIEMENA.Nie wiem,nie pytajcie mnie,bo moje wyobrażenia są "absolutnie z innej bajki" .
Maciek
2006-11-11 21:49:50
stan.i.slaw N.AE.Nie wiem,nie pytajcie mnie,bo moje wyobrażenia są "absolutnie z innej bajki" niż tej opowiadanej przez pana g.


Stanisławie, ale przecież ciebie nikt o nic nie pyta, więc nie rozdzieraj szat bo naprawdę nie ma nad czym ! Każdy na tym forum ma prawo do swoich poglądów i swoich osądów. Jeżeli masz inne zdanie to je udowodnij siłą swoich ( a nie cudzych i odpisanych ) argumentów, a nie powtarzanymi frazesami. Gasket może czasami przegina, ale jego posty przynajmniej prowokują do wypowiadania się. Rzadko pisuję na forum bo właściwie nie ma o czym ! Wiele razy próbowałem poruszyć konkretne tematy, ale wtedy zapadała głucha cisza i strach. Za to o pierdołach dyskusje idzą, że hej ! A mnie po prostu szkoda na głupoty czasu. Pozdrawiam Cię Stanisławie i oczekuję, że będziesz dyskutował konkretnie i w temacie, a nie w osobie.
stan.i.slaw N.AE.
2006-11-12 12:27:43
Maćku moja obecność na forum zakończy się z chwilą... rozpoczęcia("sen końca i początku") I Festiwalu Młodych Talentów NIEMEN NON STOP ,powód ? prace na rzecz ...II-go F M T i innych projektów i jeszcze drobiazg nie miałem z Twojej np. strony żadnego wsparcia,podpowiedzi,wniosków,koleżeńskiej pomocy...tylko kop w ............"i nie żal nic..."
migaweczka
2006-11-12 13:45:54
stan.i.slaw N.AE.nie miałem z Twojej np. strony żadnego wsparcia,podpowiedzi,wniosków,koleżeńskiej pomocy...tylko kop w ............

Chciałam zauważyć, że próbowaliśmy Stanisławie, ale nas pogoniłeś, oskarżając o złe intencje, zatem jaki sens w pomaganiu ? 8)
stan.i.slaw N.AE."i nie żal nic..."

I kolejny cytacik... To już taki styl chyba, nie ? Zamiast swoich słów użyć, wplata się czyjeś we własne wypowiedzi :wink:
stan.i.slaw N.AE.
2006-11-12 19:23:06
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2006-11-12 19:23:06 przez stan.i.slaw N.AE.
Migaweczko...(o)błędna jest Twoja wypowiedż...ja Was Migaweczko ...oskarżałem ? jeśli idzie o "cytaciki"...no cóż to żadna ujma (wręcz wyróżnienie)wszak pochodzą one od samego Mistrza !...mój 1-szy post rozpocząłem od słów"witam przyjaciół" na początku czerwca'06...dziś jestem skryty i ukryty za "cytacikami"....
migaweczka
2006-11-12 19:46:38
stan.i.slaw N.AE.Migaweczko...(o)błędna jest Twoja wypowiedż...ja Was Migaweczko ...oskarżałem ?

A jakże Stanisławie, jeśli dobrze pamiętam, zarzucałeś nam to i owo, kiedy delikatnie wspominaliśmy o bardzo trudnym repertuarze 8)
stan.i.slaw N.AE.jeśli idzie o "cytaciki"...no cóż to żadna ujma (wręcz wyróżnienie)wszak pochodzą one od samego Mistrza !

Zgoda, ale czasem trzeba wyjść z kręgu cudzych wypowiedzi i złożyć parę słów na własną rękę ;)
gasket
2006-11-13 14:57:37
He, he, Czeslaw Niemen czesto wzbudzal niezdrowe emocje i awantury... Zawsze byli jacys krytycy, ktorzy pisali ze to czy tamto jest u Niemena kiepskawe i uzasadniali mniej lub bardziej rzeczowo. Zawsze byli tez apologeci, romantycznie broniacy geniuszu "Mistrza" w oparciu o swoje "czucie i wiare" i zazwyczaj niezbyt kulturalnie zarzucajacy tym pierwszym brak uczuciowosci, czy wprost, idac sladami idola swego, glupote.

Niemen bywal tez, choc rzadziej, wykorzystywany przez "politykierow", ktorzy podpierali nim swoje aktualne poglady polityczne (np. nasz Andrzej - pare postow wyzej!). Najwierniejsi milosnicy wsrod "politykow", zrobili z niego takze - uniwersalnego meczennika systemow wszelakich.

Wplatujaca sie w nasz temat polityka, ktora niegdys podciela skrzydla artyscie, aby nie wiedzial co i po co robic, sprawila teraz, ze porzucilismy wzniosly obraz brodatego idola w kapeluszu i jego pierwocin, aby zajac sie przygodami piekarza-przypadkowego-dobroczyncy i stwierdzic, ze zrobimy wszystko, byle tylko uniknac placenia podatkow. Ze nie znamy prawa i jestesmy niecywilizowani.

Wroce do tego "dziwnego" artysty, mimo, ze jego pierwociny przestaly ostatnio interesowac dyskutantow. Wroce, ale wczesniej pytanie. Jak to:
Maciekto nie jest już mój kraj
Co chcesz przez to powiedziec? Wyjechales na dobre, czy udales sie na popularna emigracje wewnetrzna?

Wracajac do wspanialych pierwocin, po przemysleniu, uwazam, ze sytuacja polityczna dotykala Niemena w takim samym stopniu jak i nas w zwiazku z czym nie ma co obwiniac jej za pewne degradacje w poszczegolnych podokresach. Zwlaszcza, ze opinie o poszczegolnych plytach sa silnie spolaryzowane. matt ceni ode, ktos inny uwielbia rhapsod... Byc moze istnieje nawet osoba, ktorej podobaja sie robotowe piosenki lat ostatnich! Wtedy caly twor myslowy budowany przez Andrzeja upada, bo okazuje sie, ze najciekawsze piosenki powstaly za liberalizmu! No ale na forum nie ma chyba tej osoby...

Jak juz wspominalem, dla mnie okres grupy Niemen, czyli Skrzek i kompania, zaczyna sie pieknie Marionetkami, moze i Strange, ale oda to juz nie... Zgodze sie z Niemenem, ktory mowil, ze brakuje jej klimatu. Taka skladanka na czasie zagranych piosenek a do tego ten rock'n'roll na koncu - no nie uwazam tego za dzielko wybitne. Jest inne od Marionetek, jak pisze matt, ale czy dobrze, ze sie ukazalo? Nie jestem taki pewien. Dla mnie Oda moglaby nie istniec, razem z rhapsodem. To byly niepotrzebne powtorzenia materialu, robione w celach biznesowych. Ze zazartuje: potwierdza sie teza Andrzeja, jako ze plyty z tego okresu nagrane na zachodzie, w centrum szalejacego liberalizmu nie wzbudzaja moich pozytywnych emocji. Moze liberalizm rzeczywiscie nie sprzyjal Niemenowi???

Maciek pisze, ze na zachodzie, czyli w liberalizmie, w polowie lat 90 popowstawaly z martwych stare zespoly i rozwrzeszczaly sie po scenach europejskich... A nasi giganci pozostali dalej w Hadesie - wlasnie dzieki temu samemu systemowi.
MaciekWydawnicze giganty, które weszły do Polski z muzyki zrobiły zwykły towar ! Nastawione na zysk zaczęły produkować " gwiazdki " szybko i nie ważne, że na jeden sezon. Bo przecież dla nich nie liczy się muzyka, a jedynie zysk.
I tak jest na zachodzie od dziesiecioleci i jakos zespoly emerytow ciagle podskakuja tam na scenach, na przemian z mlodymi. Tym razem to Twoja, Macku, argumentacja sie posypala, bo i zachodni pradziadkowie rocka mimo, ze nie wystepuja nago (a moze wlasnie dlatego!), jakos sobie radza.

Przypuszczalnie, dzieki zminom ustrojowym stalismy sie rynkiem zbytu (doslownie) dla zachodu. Wiele reanimowanych rockowych trupow cieszy sie wielka popularnoscia wlasnie w krajach europy wschodniej! Dlaczego takie nieprawdopodobne starocie zaczely zalewac nasz kraj od lat 90? Jakies koszmarne odnowienie ELP chyba 15 lat temu az do Purpli ostatnio. A my sie cieszymy, bo w swoim czasie nie bylo nam dane purpli zobaczyc na zywo wiec spieszymy teraz nadrabiac kulturalne zaleglosci i podziwiamy dawno spadle "gwiazdy", podnosimy je z ziemi i rzucamy jeszcze raz w lot "po niebie", zalujac w duchu, ze juz tak nie blyszcza.

Nasze "gwiazdy" tez moze podnosimy, ale gdzie im tam do takich purpli z zachodu... Wiec z naszych rzeczy zachlystujemy sie ludowoscia, bo przeciez takiej muzyki jak ma nasz lud, zaden inny nie ma, nawet ludy zachodnie! A ze brathanki i inne kapele graja polowe rzeczy wegierskich czy rumunskich, to juz nas nie obchodzi. Chcemy zainteresowac swiat nasza tradycja!

Smutno zrobilo sie Macku po Twoim poscie... Tak beznadziejnie... Wiec na koniec sprobuje nas wszystkich pocieszyc, ze muzyka rozwija sie nadal i ze takiej dostepnosci, tak roznorodnej muzyki, nie doswiadczylem nigdy wczesniej! Tylko brac i "osluchiwac sie" do nieprzytomnosci. Czego Wam i sobie zycze!

PS. Przypominam takze, ze muzyki mozna sluchac nie tylko z radyjka, telewizora czy dlugograjacej plyty gramofonowej!
matt
2006-11-13 23:46:40
gasketDla mnie Oda moglaby nie istniec, razem z rhapsodem. To byly niepotrzebne powtorzenia materialu, robione w celach biznesowych.



Jesli chodzi o "Mourner's Rhapsody" to ten cel biznesowy sie zaciera.
(oczywiscie o tyle o ile uznamy ze mozna wydac plyte i wziac za nia pieniadze w celach niebiznesowych)
Wlasnie tytułowy utwor zostal umieszczony na tej plycie z powodu determinacji :N:-a - a taka dluga suita jest raczej malo komercyjnym kaskiem. Juz nie jestem pewien kto to powiedzial (moze Urbaniak), ze lepiej zamiast tego mozna bylo nagrac 2-3 krotsze piosenki. I jeszcze inna wypowiedz (to juz prawie na pewno Urbaniak w ksiazce Gaszynskiego) o tym ze :n: powinien nagrac na ta amerykanska plyte swoje dawne :!: przeboje (chodzilo o te z pierwszych 3 plyt, po przerobce oczywiscie). I zgadnij kto sie na to nie zgodził?



gasket
podziwiamy dawno spadle "gwiazdy", podnosimy je z ziemi i rzucamy jeszcze raz w lot "po niebie", zalujac w duchu, ze juz tak nie blyszcza.


fajnia metafora - pamietajmy przy tym o "Nie wyszeptuj...." :wink:
matt
2006-11-13 23:56:09
stan.i.slaw N.AE.(...) moja obecność na forum zakończy się z chwilą... rozpoczęcia("sen końca i początku") I Festiwalu Młodych Talentów NIEMEN NON STOP ,powód ? prace na rzecz ...II-go F M T i innych projektów


miedzy I a II FMT chyba bedzie troche czasu na rzeczowa i pasjonujaca dyskusje na forum :wink:

po przeciez nie chodzi tu o "sen" - co jednak chyba dotknelo troche forumowych misiow :!: a moze by tak zorganizowac zbiorowa pobudke :twisted:
Maciek
2006-11-14 06:04:26
gasket
I tak jest na zachodzie od dziesiecioleci i jakos zespoly emerytow ciagle podskakuja tam na scenach, na przemian z mlodymi. Tym razem to Twoja, Macku, argumentacja sie posypala, bo i zachodni pradziadkowie rocka mimo, ze nie wystepuja nago (a moze wlasnie dlatego!), jakos sobie radza.


Nic się nie sypie :) tylko może mało czytelnie sformułowałem myśl. A chodziło mi o fakt, że na zachodzie są wytwórnie, które chętnie nie tylko wydają starszą muzykę, ale także ją promują. Dodatkowo są specjalne stacje radiowe i TV, gdzie możesz na okrągło słuchać konkretnego rodzaju muzyki. Natomiast u nas wytwórnie nie są zainteresowane takimi artystami, a powiązani z nimi dziennikarze radiowi nadają jedynie nagrania ich wykonawców. Zobacz, że wszelkiego rodzaju piosenki " okolicznościowe " robią ci sami artyści ( Kaya, Rodowicz, Rynkowski, Steczkowska. Jopek, itp.). Czy słyszałeś w radiu lub TV coś z najnowszego albumu Skaldów ( wiem, że ich nie lubisz, ale podaję najświeższy przykład ). A teraz przykład " rzetelności " dziennikarskiej, który najlepiej obrazuje jakie matoły piszą o muzyce ( tytuł jedynej złej recenzji ostatnich Skaldów ) " ....Ale wracają z tarczą ( ! zauważ napisał kretyn " z tarczą " ), bo ich nowa płyta brzmi jakby nagrał ją zespół przygrywający do kotleta ". I co nie matoł ? Już nie wspomnę, że po całej recenzji widać, że gość nie słuchał kompletnie płyty bo pisze m.in. " ...przynosi tylko trzy utwory, reszta to odgrzewane kotlety, czyli nagrane na nowo mniej lub bardziej znane kompozycje z dumenej przeszłości grupy ". Ponieważ byłem w studiu podczas rejestracji tej płyty
to wiem, że 14 na 17 piosenek, które znalazły się na CD zostały skomponowane tuż przed ich nagraniem, czyli w listopadzie 2005r. !!!

A co do aktualnego świecenia starych gwiazd to się z tobą nie zgadzam ! Po pierwsze dziś są inne czasy i oczywiście nie powtórzą się lata 70-te, ale i tak jak dla mnie to Deep Purple, Jethro Tull. Camel, Plant wydają ostatnio bardzo dobre płyty !
gasket
2006-11-20 12:46:55
mattJesli chodzi o "Mourner's Rhapsody" to ten cel biznesowy sie zaciera.
(oczywiscie o tyle o ile uznamy ze mozna wydac plyte i wziac za nia pieniadze w celach niebiznesowych)
Tak, to nienajlepsze sformulowanie, bo przeciez wszystkie inne plyty tez byly robione w celach biznesowych! Chodzilo raczej o cos w stylu "portfolio", pokazujacego przekroj tego, co Niemen wtedy robil, spiewanego oczywiscie po angielsku. Nie chcial sie cofac do pierwszych trzech plyt ale cofnal sie wystarczajaco daleko od tego co robil w ostatnich latach aby wersja Bema po kilku latach nie zyskala nic. Oprocz byciem "porfolio" plyta nie miala wiekszych wartosci artystycznych.

Jak wiemy, Niemenowi trudno bylo pogodzic sie z "oczywistym" - czyli z uplywem czasu a zwlaszcza z jednym jego elementem - przemijaniem, na co znajdujemy liczne przyklady w jego textach czy wywiadach. To wplynelo na ignorowanie innej oczywistosci, streszczajacej sie w popularnym sformulowaniu "wszystko ma swoj czas".

Generalnie u Niemena mamy do czynienia z dwoma rodzajami czasu. W zaleznosci od tego, w ktorym czasie znajdowal sie w danym momencie Niemen, dostajemy dwa diametralnie rozne obrazy rzeczywistosci i bytow w nich egzystujacych. Inne sa tez emocjonalne reakcje Niemena.

1. Czas Niemena - czyli ten wspolczesny Niemenowi. Byty egzystujace w nim sa przez Niemena bardzo emocjonalnie, czesto krancowo, odbierane (negatywnie - np. znienawidzeni "oni", pozytywnie - zal po smierci P. Dziemskiego, badz popularnej niegdys piosenkarki A. Rusowicz). Wspomniana smierc, bedaca elementem przemijania, a co za tym idzie uplywu czasu, jest teraz "bezsensowna", "niepotrzebna". Przemijanie w niemenowskim czasie jest czyms silnie nieporzadanym, z czym Niemen sie nie zgadza i chcialby walczyc. Jest jednak bezsilny, bo nie wie jak. Z jakiegos powodu chcialby takze "pozostawic slad".

2. Czas swiata. Byty sa traktowane obojetnie (pokolenia Neandertalczykow czy innych pradawnych ludow powymieraly, przyszla ludzkosc "pokryje proch spopielin i nie zostanie nic"). Przemijanie jest traktowane jako oczywisty i konieczny element uplywu czasu.

Glowne cechy niemenowej oceny "czasu swiata" czyli obojetnosc i uznanie oczywistosci przemijania stoja w wyraznym konflikcie z podejsciem Niemena do "wlasnego czasu", ktore cechuje sie silnym rozemocjonowaniem i dyskredytacja uplywu czasu.

Dwa te czasy nie sa ze soba wyraznie zlaczone. Mozna odniesc wrazenie, ze czas Niemena jest sztucznie "doklejony" do czasu swiata ale nie ma pewnosci. Czas swiata jest plaski, dlugi, choc skonczony; czas Niemena wyolbrzymiony, wybrzuszony i ponaciagany (niewykluczone tez, ze jest walcem, badz kulista jakas figura).

Ktos moze zapytac: jaki ma to wszystko zwiazek z pierwocinami Niemena? Hmmm... Czas w muzyce jest jednym z bardziej fascynujacych zjawisk. Aby sie w to teraz nie zaglebiac, powiem tylko, ze przypuszczalnie piosenki duzo szybciej niz ludzie przechodzily z czasu Niemena do czasu swiata...

Niemen patrzyl na swoje pierwociny (w znaczeniu jakie nadalem im we wczesniejszych postach) bardzo emocjonalnie. Nie godzac sie na ich przemijanie poprawial je, udoskonalal, nagrywal na plyty... Jednak, gdy pojawily sie nowe pomysly, nowe piosenki, te poprzednio nowe a teraz juz stare, odplywaly w czas swiata i spotykaly sie juz tylko z niemenowa obojetnioscia. Patrzyl na nie beznamietnie, czasem z niesmakiem... Z zyciowej koniecznosci bral ich sprochniale kosci i ubieral w elektroniczne "ciala", aby na koncertach byc oklaskiwanym za swoisty "taniec robotow"... A byl to juz tylko taniec szkieletow...

Wszystko ma swoj czas...
Andrzej Mróz
2006-11-21 15:36:51
W "ludzkim świecie" trudno by było znaleść dwie niezależne istoty znajdujące się na identycznej płaszczyźnie rozwoju. W zakamarkach swojego człowieczeństwa ludzie istotnie różnią się od siebie w postrzeganiu choćby tylko tego co dla większości z nas jest uznawane jako podstawowe, najistotniejsze itd.

Dlatego myślę, że podmiot Twoich rozważań, gdyby przeczytał Twój post więcej dowiedziałby się z tej lektury o Tobie, niż o sobie samym.
gasket
2006-11-21 16:36:45
Andrzej MrózDlatego myślę, że podmiot Twoich rozważań, gdyby przeczytał Twój post więcej dowiedziałby się z tej lektury o Tobie, niż o sobie samym.
Podmiotem moich rozwazan jestem ja - gasket. Czy dowiedzialbym sie wiecej o sobie niz ja sam? Hmmm, musze sie nad tym zastanowic...
Andrzej MrózW zakamarkach swojego człowieczeństwa ludzie istotnie różnią się od siebie w postrzeganiu choćby tylko tego co dla większości z nas jest uznawane jako podstawowe, najistotniejsze itd.
Czy chodzilo Ci moze o "W zakamarkach swojego człowieczeństwa ludzie istotnie różnią się od siebie w postrzeganiu choćby tylko tego co większośc z NICH uznaje za podstawowe, najistotniejsze itd."? Czy o cos calkiem innego?
Andrzej Mróz
2006-11-22 08:27:49
gasketPodmiotem moich rozwazan jestem ja - gasket.


Zawsze tak uważałem i w tym się z Tobą zgadzam. Twoje potwierdzenie wiele nam wyjaśnia, odnośnie tego co dotąd pisałeś w swoich postach.
gasket
2006-11-24 13:37:24
Andrzej Mróz
gasketPodmiotem moich rozwazan jestem ja - gasket.
Zawsze tak uważałem i w tym się z Tobą zgadzam. Twoje potwierdzenie wiele nam wyjaśnia, odnośnie tego co dotąd pisałeś w swoich postach.

Wyczuwam cos jakby lekka ironie... Nie wchodzac jednak w niepotrzebne przepychanki pozwole sobie przypomniec wlasciwe znaczenie dwoch wyrazow: podmiot i przedmiot. Sa to jedne z najbardziej podstawowych okreslen np. w teorii poznania - a wlasnie "poznaniem" zajmujemy sie na tym forum. W najwiekszym skrocie: podmiot - to ten ktory "poznaje" czy analizuje dany przedmiot. Jesli ja analizuje, powiedzmy, muzyke Niemena, to podmiotem jestem ja sam a przedmiotem jest muzyka Niemena.

Przypuszczam, ze nie zrozumielismy sie - znaczeniowo. Aby uniknac dalszych bledow i uszanowac takze "znaczeniowa ortografie", pozwolilem sobie na objasnienie slowa "podmiot". Wiemy, ze Niemen pozyczal slowa z roznych dziedzin i bez wiekszego wzgledu na ich oryginalne tresci nadawal im nowe/inne znaczenia - ale nie idzmy w jego slady. Jak to pisala migaweczka - "artystom wiele sie wybacza, co innego my, zwykli smiertelnicy" (cytat z pamieci!).

Chcialem znalezc internetowe definicje podmiotu i przedmiotu, zeby tu wkleic w celu unikniecia niedomowien... Zamiast tego znalazlem ciekawy fragment:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TN ... ka_02.html
ktory nie tylko okresla relacje miedzy podmiotem i przedmiotem ale i podaje garsc informacji dotyczacych samego poznania, o ktorych czesc z nas zdaje sie na tym forum zapominac. Milej lektury. Mam nadzieje, ze nie zapomne o tym odnosniku i od czasu do czasu cos zacytuje, wiedzac, ze text jest nam wszystkim znany - i aprobowany.

Przypuszczam, ze cos w moim poprzednim poscie wywolalo Twoj sprzeciw, Andrzeju... Nie piszesz jednak dokladnie co, wiec zaczne od najwazniejszego elementu, ktorym jest przemijanie, bedace jakby miara uplywajacego czasu. Istnienie czasu i przemijania jest w naszym konkretnym swiecie jak najbardziej - sensowne. Wyobrazmy sobie przez chwile, ze Niemenowi udalo sie zwalczyc przemijanie - i czas. Jesli nie ma czasu - nie ma tez czestotliwosci! Z tego co pamietam Andrzeju, Ty widzisz swiat jako roznego rodzaju wibracje. Otoz gdy nie ma czasu - nie ma tez wibracji! Upada wiec caly Twoj swiat! Nie ma wibracji o czestotliwosciach powyzej 8Hz (do 20kHz) - czyli nie ma wysokosci dzwieku, nie ma czestotliwosci ponizej 8Hz (do 8-10 sekund) - czyli nie ma rytmu! Nie przemija jedna nuta i nie zaczyna sie nastepna! Nie ma muzyki! Straszna te wizje wole zakonczyc w tym miejscu.

Czyli przemijanie ma jednak sens...

Mam nadzieje, ze udalo mi sie bardzo skrotowo wyjasnic moj punkt widzenia w sprawie czasu i przemijania... Czy to budzilo Twoje opory Andrzeju?
Przejdź na: główną stronę z listą forów | listę wpisów z Muzyko moja | górę strony