[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest śr gru 13, 2017 2:39

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: ndz maja 06, 2007 12:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Ewo, ale ja napisałem, że przyczyna spadku popularności wynikała z nawarstwienia się kilku czynników.
Spróbuję więc bardziej przekonująco i wnikliwiej wykazać wkład samych „towarzyszy” w proces obniżania Niemenowej popularności.

Skoro bardzo trudna muzyka z płyty Niemen Enigmatic była w stanie zapewnić Niemenowi szczyty popularności, to przy odpowiednim promowaniu Jego dalszych poczynań artystycznych, również muzyka Grupy Niemen, rozwijającej się wraz z Niemenem publiczności mogłaby się podobać. W tamtych latach występowało dość specyficzne zjawisko rozwijania się nie tylko artystów, ale i gustów publiczności.
Publiczność nie odczuwała jak w obecnych czasach zmęczenia danym artystą, ale dojrzewała do odbioru coraz trudniejszej muzyki. Wszak w tamtych latach były bardzo popularne zespoły jazzowe, czy choćby tylko grupa SBB, grająca trudną progresywną muzykę.

Inny argument, to skoro Grupa Niemen, była stosunkowo popularna na nowym dla niej gruncie, czyli w Niemczech, to tym bardziej mogłaby być rozumując logicznie popularna w Polsce, gdyby ktoś nie zadecydował, że ma być inaczej.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: ndz maja 06, 2007 12:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3138
Andrzej Mróz pisze:
Wszak w tamtych latach były bardzo popularne zespoły jazzowe, czy choćby tylko grupa SBB, grająca trudną progresywną muzykę.

Ten argument mnie nie przekonuje, bo przecież popularność SBB czy jazzmanów nie była wynikiem lansowania ich przez odpowiednie czynniki.
Andrzej Mróz pisze:
Inny argument, to skoro Grupa Niemen, była stosunkowo popularna na nowym dla niej gruncie, czyli w Niemczech, to tym bardziej mogłaby być rozumując logicznie popularna w Polsce, gdyby ktoś nie zadecydował, że ma być inaczej.

Na niemieckim rynku wydali dwie świetne płyty, dużo też koncertowali, więc na pewno mogli się tam podobać. Polskie płyty na pewno nie miały takiej promocji, jak te niemieckie, ale przecież tutaj mieli największą rzeszę fanów. Oczywiście, umiejętna promocja w mediach mogłaby sprawić, że byłoby ich jeszcze więcej. Tylko, czy wtedy ktoś u nas myślał o popularyzacji takiej muzyki?

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: ndz maja 06, 2007 13:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Ewa pisze:
Oczywiście, umiejętna promocja w mediach mogłaby sprawić, że byłoby ich jeszcze więcej. Tylko, czy wtedy ktoś u nas myślał o popularyzacji takiej muzyki?


Muzyka nie stanowiła niemożliwej do przejścia bariery, barierę stanowiły przede wszystkim komentarze do muzyki, do muzyka i sposób prezentacji tej muzyki w mediach. Skoro dziś się podoba tym którzy mieli możliwość zapoznać się z nią, to i wtedy byłoby podobnie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn maja 07, 2007 5:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Niemen pochodził z niezwykle żyznego duchowo regionu Polski. Ziemia ta wydała na świat wielu wielkich i oddanych Polsce ludzi, że wspomnę tylko Mickiewicza, czy Orzeszkową.

Głęboki związek duchowy z ojczyzną może się wykształcić raczej tylko wtedy, gdy dom rodzinny przesiąknięty jest tymi wartościami duchowymi, które najbliższe są kulturze i tradycji narodowej. Istotny wpływ na rozwój świadomości narodowej ma też lokalna społeczność, której sposób bycia jest odzwierciedleniem panującej na danym obszarze kultury. Te czynniki plus proces kształcenia wywierają z reguły największy wpływ na przyszłe postawy duchowe poszczególnych jednostek. W przypadku Niemena głęboki związek duchowy z ojczyzną umocniły również wojna i jej następstwa w postaci przesunięcia granic Polski poza teren w którym żył i mieszkał. Nagłe usunięcie się spod nóg ziemi ojczystej i narzucenie w zamian państwowości obcego i wrogiego Polsce imperium sowieckiego, spowodowało przesuniecie możliwości odczuwania i przejawiania swojej polskości głęboko we własną sferę duchową. Tam też powstawało i zmuszone było kształtować się idealistyczne wyobrażenie własnej ojczyzny.

Przyjęty przez Niego pseudonim artystyczny „Niemen” też miał symbolizować choć kawałek utraconej ojczyzny, który mógł mieć na zawsze przy sobie i który miał do końca pozostać w Jego sercu takim skojarzeniem.
Niemen swój stosunek do utraconej ojczyzny wyraził publicznie po raz pierwszy w piosence „Czas jak rzeka” pisząc w pierwotnej jej wersji:

...Uśmiecham się do wspomnień swoich dziś ,
a sądzę , że rozumie każdy z Was,
jak bardzo drogi jest rodzinny kraj ,
gdyż sercem zawsze jesteś tam
i każdy dzień to skarb
mych wspomnień wielki skarb...


Reasumując trudno jest jednoznacznie stwierdzić, co miało najistotniejszy wpływ na wykształcenie się u Niego miłości do Ojczyzny i na wykształcenie się w Nim głębokiej świadomości narodowej. Na pewno był to dom i przekaz rodzinny, przekaz środowiskowy, ale były to też przeżyte zdarzenia, i doświadczenia, i płynące z nich wnioski.

Niemen wspominał, jak do Jego wsi już po wojnie zajechał na motocyklu pewien człowiek i głośno puszczał wrogą ideologicznie stację radiową, prowokując zebrane wokół niego społeczeństwo wioski do dyskusji. Dla tych, którzy nie dostrzegli w tym zdarzeniu fałszywych intencji i otworzyli swoje serce, była to ... ostatnia ich dyskusja.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt maja 08, 2007 6:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Lata siedemdziesiąte to okres w którym szkwał porywający okręt Niemena poniósł Go na szerokie wody polskiej literatury. Powstaje wrażenie pracy bez wytchnienia. Niemen oprawia muzycznie nie tylko perełki polskiej poezji, ale pisze muzykę do filmów i spektakli teatralnych. Wszystko to już dzieje się na uboczu zainteresowania się mediów Jego pracą. Nie ma jeszcze jak w mediach lat dziewięćdziesiątych zmowy milczenia, ale pojawia się zdawkowość i lakoniczność zarówno informacji o nowościach, jak i prezentacji tychże nowości.
Niemen tymczasem w swoich poszukiwaniach dotarł do wielkiej i niewyczerpalnej skarbnicy polskiej kultury, dotarł do poezji romantycznej, a w szczególności do filozofa, mędrca, poety, jakim był Cyprian Kamil Norwid. Moment ten stał się przełomowym w życiu Niemena. Dzięki Jego zaangażowaniu i wielkiej pracy romantyczne źródło na nowo zaczęło poić swoimi życiodajnymi wodami kolejne pokolenia tych, którym kierunek rozwoju a właściwie zaniku ich duchowości wyznaczono już na zjazdach, plenach i innych sabatach nieomylnej PZPR.
Ścieżki a raczej wąwozy duchowe miały prowadzić kolejne pokolenia Polaków do niewolniczego posłuszeństwa i poddaństwa wobec okupującego Polskę sowieckiego imperium, do zaniku ich godności osobistej i narodowej.

Tymczasem to co miało przeminąć wraz wygaśnięciem polskiej inteligencji, zaczynało odzyskiwać sposobność odradzenia się na masową skalę w pokoleniach, dla których przewidziano już tylko socjalistyczną możliwość realizacji społecznej.
Dotychczasowe prace nad kształtowaniem świadomości zarówno tej społecznej, jak i narodowej, przez inteligenckie elity polskie, mogły lub mogłyby na nowo się odrodzić dzięki szeroko dostępnym i szeroko oddziaływującym nowym środkom międzyludzkiej komunikacji, czyli dzięki mediom. Tak jednak się nie stało. „Towarzysze” w porę ustrzegli (choć raczej im się to nie w pełni udało) świadomość socjalistyczną, przed mającą na nią zgubny wpływ, a tryskającą z romantycznych korzeni świadomością narodową.

Do fundamentalnych podstaw naszej kultury, sięgali również i inni artyści, my w naszych rozważaniach koncentrujemy się jednak tylko na działalności Niemena.

Jego wielka praca i pasja twórcza zaczęły skutkować odkrywaniem w szerokich (jednak coraz węższych) masach społecznych tych skarbów naszej literatury, które mówiły nam kim my jesteśmy.
Czy Niemen świadomie i z przekonaniem wyszukiwał w naszych „złożach” literackich wszystkie te cegiełki naszej tożsamości, czy też efekt ostateczny czyli kształcenie świadomości kolejnych pokoleń Polaków nie był zamierzony, a jedynie wtórny wobec własnych Jego literackich zamiłowań? Trudno to jednoznacznie ocenić, prawda zapewne leży po środku, a sam proces przyglądania się Jego dokonaniom w tej materii jeszcze na dobrą sprawę się nie rozpoczął.

Natomiast bezspornym faktem jest to, że oprawił muzycznie w ponadczasową, monumentalną formułę liczne dzieła Norwida i innych polskich poetów, przez co powstały muzyczne „pomniki” naszej narodowej literatury. Pomniki te mające same w sobie walory artystycznych uniesień, korzeniami sięgające również do ludowych źródeł, niosąc duchowy przekaz, stały się jednocześnie same przez się naszym duchowym dziedzictwem.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr maja 09, 2007 5:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Lata osiemdziesiąte, to chwilowy błysk nadziei, próba odszukania własnej wolności, niezależności, tożsamości i próba nadania naszemu państwu ludzkiego oblicza. Trwało to jednak zbyt krótko i musiało usunąć się spod żelaznych gąsienic najeżdżających na swój naród rozgniewanych „towarzyszy”.
„Towarzysze” w obronie egocentrycznej prywaty i w obronie własnych poddańczych aspiracji względem sowieckiego brata, chwycili za broń i wylegli na polskie ulice, aby pokonać..., aby przywrócić... i aby zatrzymać pędzący czas na ok. osiem lat niezbędnych im dla organizacyjnego przygotowania podwalin pod dyrektywę o przemianie ustrojowej. Jak zawsze najistotniejszym argumentem „towarzyszy” potwierdzającym ich rację okazała się siła.

Wielu ludziom zawalił się wówczas ich świat, zawalił się też świat Niemena. Najpierw „towarzysze” zmanipulowali rzekome poparcie Niemena dla stanu wojennego, a dopełnili obrzydliwości ci co niby będąc opozycją i mając rozeznanie w sposobach działania „towarzyszy” nie dość, że nie zdementowali oskarżeń, które zaciążyły nad Niemenem, ale skwapliwie wykorzystali „kawałek dobrej roboty” „towarzyszy” i ogłosili w swoich opozycyjnych broszurach, że Niemen to kolaborant. Wieść poszła w świat, a wraz z nią poszło w świat zniesławienie, upokorzenie uczciwego człowieka. Upokorzeniem tym jednak nikt nigdy się nie przejmował, nigdy też oficjalnie nie zrehabilitowano Niemena.
Co jednak działo się wewnątrz człowieka, z czym musiał się borykać i jakie szkody na zdrowiu, tak cielesnym, jak i duchowym poniósł? Czy to jest... bez znaczenia?
Dla kogo ma znaczenie, dla tego ma, dla „towarzyszy” znaczenie miało i ma nadal tylko to co dzieje się na czubku ich nosa.

Niemen zamilkł na kilka lat. Wrócił w 1984 r. już wyraźnie zmieniony, chciałoby się powiedzieć doświadczony czymś przytłaczającym.
Byłem na inaugurującym Jego powrót na estradę koncercie w gdańskim Teatrze Wybrzeże w 1984 r. Niemen przedstawił publiczności zupełnie nowy repertuar, oparty na Jego własnych tekstach, repertuar zawarty w dużej części na płycie Terra deflorata. Zobaczyłem statycznego spokojnego mężczyznę, ubranego w szarawe spodnie i szarawy sweter pod szyję. Dużo mówił o swoich nowych utworach. Publiczność przyjęła Go ciepło. Długo bisował.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw maja 10, 2007 5:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Po roku 1980 Niemen coraz rzadziej sięgał do dzieł literackich. Cały swój późniejszy program artystyczny oparł głównie na własnych tekstach, nawet songi z Księgi Krzysztofa Kolumba są Jego autorstwa. Jednak całość twórczości poetyckiej Niemena nie była jak dotąd opublikowana i to co można o niej napisać dotyczy jedynie znanego wycinka tych dzieł, które poznaliśmy głównie w formie utworów muzycznych.
W zamiarze mam chęć pozostać przy tej części twórczości, która została oprawiona muzycznie i wydana, lub jest dostępna w wersjach koncertowych utworów dotąd oficjalnie nie publikowanych.

Niemen jako późny wnuk Norwida, podjął się niejako samodzielnej kontynuacji tej pracy, której Norwid poświęcił tak wiele swojej uwagi.
Duch Norwida, jego wielka wewnętrzna witalność obejmuje swoim zainteresowaniem wiele płaszczyzn ludzkiej egzystencji. Obszary egzystencjalne jednostek ludzkich i całych zbiorowości tzn. płaszczyzny społeczną i narodową.

Niemen w swojej twórczości literackiej wyraźnie ograniczył się do problemów społecznych i problemów jednostek ludzkich.
Cechą charakterystyczną dla Niemena jest ironizowanie tych ludzkich przypadłości, które same w sobie jawią się inaczej w różnych środowiskach społecznych i przez to są diametralnie różnie postrzegane, przez odrębne środowiska społeczne. Sama poezja jakkolwiek by na nią patrzeć, czy jest wartościowa literacko, czy może trochę mniej, jawi nam jej autora jako trzeźwo przyglądającego się ludzkiej rzeczywistości myśliciela, filozofa. To jest jej największa wartość. Podobnie jak poezja romantyczna nie zawsze doskonała była w swej formie, ale za to genialna w swej treści, również poezja Niemena niedoskonałości warsztatowe nadrabia głębią swojego przesłania. Oprawiona muzycznie staje się ponadczasową zawsze aktualną refleksją nad tym kim jesteśmy i co nas najbardziej do bycia takimi właśnie motywuje.

Przesłanie które w sobie zawiera nie zawsze pokrywa się z aktualnymi trendami i modami na współczesną formułę ludzkiej egzystencji, jaką są kuszone społeczności ludzkie przez różne ideologie. Stąd mimo, że upłynęło już kilkanaście lat od pojawienia się omawianych obecnie utworów Niemena na tzw. rynku muzycznym, nie doczekały się one koniecznej dla każdego artysty akceptacji i prezentacji medialnej. W zamian pojawiły się chętnie przez media publikowane nieprzychylne Niemenowi jak i Jego twórczości artykuły prasowe, medialne wypowiedzi podane w formie przekonujących obiektywnych sugestii, że Niemen zbłądził.
Zbłądził, bo za bardzo utożsamił się z Norwidem, stał się jego nie tyle co skromnym kontynuatorem, ale ślepym naśladowcą. Jak nie wierzyć tak przedstawionym wywodom sugerującym, że zawarta jest w nich obiektywna troska o społeczne gusta.

To, że szerokie rzesze społeczne nie są przygotowane do rzeczowych dyskusji na przedstawiany im temat, pozwala medialnym „dusz grabarzom” dowolnie ukierunkowywać sposób w jaki mają one (rzesze społeczne) dane zjawisko postrzegać. Ten jeden tylko przykład pozwala już dostrzec nam jak kultura duchowa zamiast być kształtowana przez ludzi o szerokim spojrzeniu, jest raczej deformowana przez ludzi których publiczne wypowiedzi są echem różnych ideologii zabiegających o popierające je (te ideologie) rzesze ludzi intelektualnie uzależnionych.

My spójrzmy na to zupełnie z innej strony. Nasz polski geniusz poetycki epoki baroku Maciej Kazimierz Sarbiewski, który wywarł wielki wpływ na poezję zagraniczną, a w szczególności na angielską, stworzył już w tamtych latach określaną jako romantyczna teorię twórczości, która to teoria wyprzedzała swoją epokę.

Pisał w niej tak: „Poeta może wysnuć fabułę bez jakiejkolwiek podstawy w bycie. On jeden tworzy poniekąd to o czym traktuje. Jeżeli naśladuje to sam stwarza to co naśladuje. Różni się tym od przedstawicieli innych sztuk, którzy naśladują, a nie tworzą. On jeden na podobieństwo Boga na nowo stwarza. O rzeczach których nie ma, mówi jakby istniały naprawdę, a mimo to nie kłamie”


Ostatnio zmieniony ndz maja 13, 2007 8:32 przez Andrzej Mróz, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt maja 11, 2007 5:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Opozycja zarówno wtedy, jak i zawsze dzieliła się na tę, która była autentyczną i na „towarzyszy opozycjonistów”. Autentyczni opozycjoniści, szczególnie ci których zbyt się obawiano ginęli z rąk „towarzyszy”. „Towarzysze opozycjoniści” zawsze mieli się dobrze, a nawet pisane im było w gwiazdach ponieść dalej na własnych barkach, w kolejną epokę innej równie absurdalnej ideologii, czterdziestomilionowy naród.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie był opozycjonistą. Nie był w opozycji do jakiejkolwiek destrukcji społeczno – politycznej, jakkolwiek by ona się nazywała.
W swoich kazaniach nawiązywał do głębokiej mądrości, jaką nosiły w sobie polska i chrześcijańska tradycja, i kultura. Był głosem polskiego i ludzkiego zarazem sumienia.
Mimo, że nie był opozycjonistą względem czegokolwiek, za takiego został uznany przez zaniepokojonych jego nauką „towarzyszy”. Jeszcze bardziej niepokoiła „towarzyszy” charyzma księdza i wynikające z niej szerokie oddziaływanie społeczne nauki opartej na wartościach wykształconych przez chrześcijaństwo i polski romantyzm.

Ksiądz Popiełuszko był człowiekiem autentycznym i mocno zaangażowanym w swoje posłannictwo, dlatego przez „towarzyszy” uznany został za zbyt wielkie zagrożenie, na drodze realizacji ich pokrętnych planów. Wydali na niego i wykonali wyrok w sposób okrutny, pastwiąc się jeszcze nad nim w ostatniej chwili jego życia. Bestialska śmierć księdza Popiełuszki wstrząsnęła całym narodem. Wstrząsnęła też Niemenem. Dla oddania hołdu jednemu z najwspanialszych synów naszego narodu napisał i oprawił muzycznie wiersz znany pod różnymi tytułami: „Amen”, „W imię Niepodległej”, „Nie obawiajcie się prawdy”.
Zobrazował w nim, lub inaczej uplastycznił, to co miało miejsce w rzeczywistości - białą gołębicę symbol pokoju, pojednania, który nie mógł sam w sobie stanowić dla kogokolwiek fizycznego zagrożenia (mimo orlich skrzydeł). Zagrożenie w poczuciu morderców było natury duchowej. Gdy walka toczy się o rzędy dusz, staje się bezpardonową.
Rozwinięta świadomość ludzka, społeczna jest największym zagrożeniem dla wszelkiej maści doktryn i ideologii. Polska kultura duchowa była i jest nadal (niczym „pieśń nieskończona, której bronić aż do końca będę...”) kulturą dojrzałej, wrażliwej i rozległej świadomości.
Świadomość ta wymyka się spod możliwości manipulowania nią i z żywą obecnością jej w sercach, i umysłach ludzkich, „towarzysze”, i ich następcy nie mogli się pogodzić. Walka z tą świadomością, zabiła księdza Popiełuszko.
Przerażającym i wiele mówiącym o autorach zbrodni jest fakt, że czynu tego dokonać musieli w zgodzie ze swoim (takim jakie ono jest) sumieniem. „Towarzysze” uczynili przecież to, co w swoich sercach i umysłach uważali za słuszne. Zamordowali człowieka aby zapobiec chwili, lub odsunąć ją w czasie, aby oddalić termin, gdy runą wszystkie monumenty i dźwięki diamentowe zostaną usłyszane, i zrozumiane niczym muzyka złotego rogu. Wszystko wróci wówczas na właściwe sobie miejsce, a my przebudzimy się znów w kraju, gdzie kruszynę chleba....
Takie oczekiwania zwykliśmy już traktować z przymrużeniem oka, nie ma w nas już tej żywej wiary w naszą polską tożsamość, duchowość i niezależność. Nie ma w nas ducha wiary, że „biel niepokalana, dobrem się objawi” – tym dobrem, któremu - jak nauczał ksiądz Jerzy - pisane jest zło zwyciężyć. Jeżeli jednak będzie inaczej to nasilanie się traktowania przedmiotowo naszego społeczeństwa przez kolejne utopie doprowadzi nieuchronnie do zdominowania naszej duchowości przez chwilowe ulotne bożyszcza przeciągane na zgliszczach tego, czego nie było nam dane poznać.

Znamiennym jest to, że Niemen śpiewa ten utwór w osobie pierwszej, co oznacza, że w sposób absolutny utożsamia się z księdzem Popiełuszko i jego nauką. Daje też w ten sposób możliwość wyrażenia, wyartykułowania tego, czego nie mógł już dopowiedzieć ksiądz Jerzy.


--------------------------------------------------------------------------------------


Kiedy po wiecu robotniczym pod Politechniką Gdańską w grudniu 1970 r. wróciłem podbudowany do domu i podzieliłem się tym czego byłem świadkiem, brat mojej mamy, mój wujek, żołnierz A.K. uczestnik Powstania Warszawskiego, powiedział mi, „zobaczysz jutro w całym mieście będą tylko czołgi”. Trudno było mi będącemu w amoku euforii w to uwierzyć. W nocy jednak słyszałem niekończące się odgłosy gąsienic czołgów pędzących po bruku ulicy odległej w prostej linii o ok. jeden kilometr od mojego domu. Dzień powitał mnie w mieście wizją jaką roztoczył wcześniej mój wujek.

Podobnie w grudniu 1981 r. „towarzysze” nie podołaliby utrapieniom które spadały na ich zatroskane naszymi losami głowy „ze wszystkich stron kosmosu”, gdyby nie czołgi i ich ponure terkotanie na drogach dojazdowych do polskich miast.
Te same odgłosy terkoczących czołgów, towarzyszyły koncertom Niemena w 1984 r. Przygnębiająca muzyka wywoływała ciarki przerażenia. Nie była jedynie dźwiękowym podkładem pod „Sen końca i początku”, który pierwszy raz w atmosferze przetaczających się czołgów zabrzmiał w moich uszach w Teatrze Wybrzeże w 1984 r.
Terkotanie pobrzmiewało we wszystkich innych utworach.

Niemen został odarty z własnej godności, nie tyle samym rzekomym poparciem stanu wojennego, ale ustawieniem go przez opozycję w szeregu wszelkiej maści małych człowieczków, którzy niekiedy jedynie dla doraźnych korzyści, publicznie wspierali walczących z narodem „towarzyszy”. Poczucie sponiewierania miało podwójny wyraz, społeczny i osobisty. Oderwało go od aktywnego życia artystycznego w obłoki wewnętrzne, aż do....gwiazd, w przestrzenie mgławic, stamtąd nie musiał już spoglądać na poczynania „towarzyszy”. Trwało to tak długo, że sprawy te pokryły się kurzem w Jego sercu. Imperium piekielne jednak nie powstało, bo choć mocarze byli, to jednak trony nie okazały się nieśmiertelne.

Niemen opowiadał w tamtym czasie na koncertach, że miał zamiar wycofać się z „zawodu na którym się zawiódł srogo”. Jednak po długiej przerwie wróciła energia, napisał też kilka „wierszydeł”, i zaczął kontynuować swoją profesję.
O napisanych przez siebie tekstach powiedział, są „one niestety gorzkie tak, że proszę się przygotować, że dostanie się nam wszystkim i może nasuną się jakieś pozytywne refleksje z tego”
Cytując Norwida dodał, że nie w tym rzecz aby milczeć na temat swego gniazda, bo więcej zła wyrządza przemilczanie problemów niż mówienie o nich.


--------------------------------------------------------------------------------------


Duchowe dziedzictwo tworzy się na mocnym i zdrowym pniu kultury i tradycji określonej zbiorowości. Każde pokolenie do tego zbioru dodaje swój wkład. Naród cementuje się wokół własnych wartości duchowych wypracowywanych przez pokolenia. W niczym to nie ogranicza niczyjej indywidualnej swobody duchowej, intelektualnej, czy fizycznej. Jako naród tworzymy więzi między ludzkie i chronimy je. To nam pozwala przetrwać różne kryzysy społeczne, czy polityczne jakimi nacechowane jest życie wszystkich zbiorowości. To pozwala również poszczególnym jednostkom dowolnie się realizować, zapewnia im poczucie bezpieczeństwa w ramach funkcjonowania zbiorowości, jak i poza nią.

Każda zbiorowość rozumując analogicznie jest odzwierciedleniem indywidualności na wielką skalę, posiada niejako swoją własną osobowość. Istotnym dla życia wszystkich zbiorowości jest to aby ta zbiorowa osobowość nie uległa zniszczeniu przez próby nadania jej cech schizofrenicznych. Wtedy może pojawić się sytuacja w której część wartości szanujemy, szczególnie w dni świąteczne, w inne dni zastanawiamy się czy nam się opłaca szanować samych siebie, jako zbiorowość, jako naród. Jeżeli my będziemy wątpić, to nie oczekujmy na to, że inne zbiorowości będą nas poważać, że będą nas traktować tak jak traktuje się ludzi i zbiorowości ludzkie świadome swojej odrębności i szanujące ją. Inaczej mówiąc, tak jak my siebie, tak inni nas.

Niemen w trudnych i podważających nasz duchowy dorobek latach dziewięćdziesiątych wrócił do śpiewania Norwida.
Najwymowniejszym utworem tego okresu stała się „Pieśń od ziemi naszej”.

W latach w których było dane nam dokonywać przekształceń ustrojowych, oddzielać się od jednej zideologizowanej przeszłości, pojawiły się istotne, mające uzasadnienie w faktach obawy, czy aby nie popadamy w kolejną, prowadzącą nas na duchowe manowce obłędną ideologię. Zdominowane przez liberalizm media, nie dopuszczały do głosu inaczej postrzegających, tych dla których to co jest naszym największym skarbem, nasze dziedzictwo duchowe było podstawą na której powinniśmy odbudowywać naszą tożsamość narodową. „Normalną” praktyką mediów stało się biczowanie ośmieszaniem tych, którzy mimo wszystko decydowali się przeciwstawiać napływowi liberalnego obłędu, tych którzy starali się wskazać, że nie jesteśmy znikąd, że mamy swoją kulturę, tradycję i prawo do historycznej prawdy.

Jeszcze raz wkleję wypowiedź Niemena, którą wcześniej już wkleił Szach’raj:

C.NIEMEN : „Muszę powiedzieć, że mam jeszcze sporo wierszy Norwida do zaśpiewania, które czekają na swoją kolej. Myślę, że jestem jeszcze winien poecie płytę pod tytułem "Pieśń od ziemi naszej" - bardzo aktualna, jak się dziś okazuje.”

Pozwólmy sobie na chwilę skupienia nad tym co o nas i otaczającej nas rzeczywistości napisał Norwid.

PIEŚŃ OD ZIEMI NASZEJ
Tam, gdzie ostatnia świeci szubienica,
Tam jest mój środek dziś - tam ma stolica,
Tam jest mój gród.

Od wschodu: mądrość-kłamstwa i ciemnota,
Karności harap lub samotrzask z złota,
Trąd, jad i brud.

Na zachód: kłamstwo-wiedzy i błyskotność,
Formalizm prawdy - wnętrzna bez-istotność,
A pycha pych!

Na północ: Zachód z Wschodem w zespoleniu,
A na południe: nadzieja w zwątpieniu
O złości złych!

II
Więc - mamże oczy zakryć i paść twarzą,
Wołając: "Kopyt niech mię grady zmażą,
Jak pierwo-traw!"

Więc mamże nie czuć, jaką na wulkanie
Stałem się wyspą, gdzie łez winobranie
I czarnej krwi!...

Więc - mamże barki wyrzucać do góry
Za lada gwiazdką ze złotymi pióry -
Za sny nieść jaw?

Lub znać, co ogień z łona mi wypali?
Gdzie spełznie? - odkąd nie postąpi daléj? -
I - zmarszczyć brwi...

III
Gdy ducha z mózgu nie wywikłasz tkanin
Wtedy cię czekam - ja, głupi Słowianin,
Zachodzie - ty!...

A tobie, Wschodzie, znaczę dzień-widzenia,
Gdy już nie będzie żadnego sumienia
W ogromni twéj.

A ciebie minę, o głucha Północy,
Południe! - klaśniesz mi, bo klaszczesz mocy;
Więc wstanę sam.

Braterstwo ludom dam, gdy łzy osuszę,
Bo wiem, co własność ma - co ścierpieć muszę -
Bo już się znam….


--------------------------------------------------------------------------------------


Czas mijał, a Niemen nadal nie pozwalał sobie na przemilczanie istotnych problemów zarówno ludzkich, jak i społecznych. Kolejna i ostatnia Jego płyta Spodchmurykapelusza, jest kontynuacją tych rozważań. Niemen staje się przez to niejako współczesnym bardem, który zwracając się do swoich słuchaczy, zwracając się do każdego człowieka, próbuje pobudzić ich do aktywności na wszystkich płaszczyznach ludzkiej egzystencji. Budzi refleksje nad bytowaniem, nad sensem tego czemu niekiedy oddajemy się bezkrytycznie, bezmyślnie.

Przynosi również współczesnemu światu te głębokie przemyślenia i nauki które skryte są w „archiwach” naszej kultury. Jeszcze raz dzięki Niemu, a może nawet jedyny raz dzięki Niemu przeżywamy refleksyjne teksty „Mojej ojczyzny”, „Mojej piosnki”, „Sieroctwa”, „Pielgrzyma”, „Pieśni od ziemi naszej” i innych. Wszystkie te utwory literackie można dzięki opracowaniu Szach’raja znaleźć pod adresem: http://www.venco.com.pl/~dsier/Niemen/f ... 52&start=0

(Wydaje mi się, że można by było zebrać w podobne opracowanie pozostałe wiersze innych autorów wykonywane przez Niemena, jak i Jego własne teksty.)

Niemen to przede wszystkim największy bard polskiej najwartościowszej literatury. Podniósł On te wielkie dzieła ze stanu spoczynku w jakim były stojąc na księgarskich, czy też naszych domowych półkach, ożywił wspaniałą muzyką i niezwykłą interpretacją, nadał im ponadczasowy charakter, i wniósł tę poezję głęboko do naszych serc. Sprawił, że często i chętnie do niej wracamy, za każdym razem coś nowego w niej odkrywając. Dzięki Niemenowi, dzięki Jego wspaniałym dokonaniom, kolejne pokolenia mogą odczuć piękno i radość duchowego przekazu. Chleb duchowy karmi nieustannie, karmi bo był ktoś, dzięki komu duchowy pokarm zaistniał i był ktoś kto ten pokarm wziął w swoje ręce i nam podał.
To jest nasze duchowe dziedzictwo. To jest kultura duchowa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
To jakie będą Rzeczypospolite zależy tylko od nas i to Niemen chciał nam dogłębnie uświadomić, chciał obudzić nasze sumienia, przywrócić nam samym jak i całemu naszemu dziedzictwu wymiar godności.

Wielowiekowa mądrość narodu nie ma nic wspólnego z transparentnością kultury ostatnich dziesięcioleci. To jacy jesteśmy wykuwało się już ponad tysiąc lat, każde pokolenie coś do duchowej skarbnicy dokładało i jeżeli mamy nadal być niepodległym szanującym się narodem, to nie możemy być przysłowiową papugą innych narodów. Wróćmy więc idąc za myślą Norwida i za głosem Niemena do kraju tego gdzie kruszynę chleba.... Nie ma innej bardziej godnej drogi dla wielkiej naszej narodowej społeczności.

Oddajmy jeszcze raz głos Norwidowi, którego fraszkę jakże nadal aktualną (mimo, że w dzisiejszych czasach to pojednanie ma charakter bardziej medialny niż militarny) recytował Niemen.

SIŁA ICH
( fraszka )

Ogromne wojska, bitne generały,
Policje - tajne, widne i dwu-płciowe –
Przeciwko komuż tak się pojednały? –
Przeciwko kilku myślom... co nie nowe!...


--------------------------------------------------------------------------------------


Próba spojrzenia na rozważany temat powoli dobiegła końca. Jednak uważam, że to co dotychczas zostało napisane to jedynie pobieżny szkic problemu, któremu warto poświecić więcej uwagi. Namawiam wszystkich chętnych do rozszerzenia tematu, na dyskusję w temacie, do rzucenia światła wiedzy i rozumienia na te aspekty, które z powodu mojej jedynie amatorszczyzny nie zostały w nim zauważone. Myślę, że i sam coś jeszcze tu w przyszłości bliższej, czy dalszej dopiszę. Naszym wspólnym skarbem jest zarówno Niemen ze swoim dorobkiem, jak i nasza duchowa tradycja w którą zarówno Niemen jak i jego twórczość wspaniale się wpisują. Któż inny jak nie my Polacy powinniśmy szanować jedyne w swoim rodzaju korzenie z których jako zbiorowość wyrastamy. Nie ma dwu identycznych ludzi i nie ma dwu identycznych narodów. Jeżeli będziemy pawiem, czy papugą innych, to nigdy nie odnajdziemy największego skarbu, tego co autentycznie nasze. Cudze chwalmy, ale swoje poznawajmy, abyśmy mogli sami siebie określić i uszanować, bo nasza kultura na tle kultur innych narodów nie ma się czego wstydzić. Przez całe stulecia szerzej i głębiej dostrzegaliśmy sprawy międzynarodowe, społeczne, ludzkie niż inne europejskie narody. Gdy Paweł Włodkowic i Stanisław ze Skarbimierza na soborze w Konstancji (1414 – 1418 r.) przemawiali do przedstawicieli innych narodów o konieczności wzajemnego poszanowania między narodami, nikt z adresatów tej mowy nie rozumiał, nawet nie kojarzono o czym nasi rodacy mówią, tak nieprzygotowana była jeszcze wówczas Europa na humanizm. Wystąpienie pozostało bez echa, nie tylko w tamtych czasach, ale i wieki później. Myślę, że i dziś Europie niełatwo by przyszło zrozumieć te poglądy, które zostały sześćset lat temu wyłożone przez naszych rodaków. Już wtedy nasi, polscy myśliciele sugerowali możliwości łączenia się narodów w większe państwowości wielonarodowe, dla zapewnienia narodom bezpieczeństwa i lepszej organizacji życia wewnętrznego. Podstawowa zasada głoszona w polskiej kulturze politycznej, że narody powinny się jednoczyć jak wolny z wolnym i jak równy z równym do dziś nie znalazła zastosowania. Nie ma wolnych i równych, gdy jest wyścig interesów.


Myślę, że i Niemen ze swoim wkładem w naszą kulturę, może być traktowany jak wielkie i niepowtarzalne zjawisko. Ta niekończąca się pieśń, którą nas obdarzył, wzbogacił duchowo pozostanie już „na wieka” (jak powiedziała Teresa Aksciłowicz w reportażu „Czas jak rzeka”) z nami i z tymi co przyjdą po nas aby tu żyć i aby w tym co my pozostawimy po sobie, doszukiwać się swoich własnych korzeni.

--------------------------------------------------------------------------------------


Jest to już mój ostatni post w tym temacie, który mam nadzieję przedstawiłem choć skrótowo, to jednak w miarę obszernie. Taki był mniej więcej zamysł tego przedsięwzięcia. Kiedy dotrze do mojej świadomości coś co przeoczyłem, pominąłem, nie zauważyłem, lub nie zdążyłem tego wcześniej poznać aby móc to tu zaprezentować, to postaram się temat uzupełnić w kolejnych postach.
Mam też wielką nadzieję, że spotkam się z rzeczowym ustosunkowaniem do moich tez i temat samoistnie się rozszerzy w wyniku naszej wspólnej dyskusji. Dziękuję wszystkim za wytrwałość i za zrozumienie, wszak pisałem całość na bieżąco i bez możliwości autoweryfikacji, do której niezbędny jest dystans czasowy. Przepraszam też za powstały w pewnym momencie bałagan.


Ostatnio zmieniony śr maja 16, 2007 6:08 przez Andrzej Mróz, łącznie zmieniany 4 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt maja 11, 2007 17:04 
Dziwie sie, ze Tadeusz jeszcze nie wrzeszczy "za bardzo intelektualne", badz "bzdury ktore wszyscy wiedza" etc. Ciesze sie jednak, ze podczas mojego przymusowego urlopu chcialo sie komus, chocby odrobinke, pomyslec i podzielic efektami z innymi. Posty Andrzeja, nieslychanie jednostronne, do tego stopnia, ze chcialoby sie je wrecz zatytulowac "Niemen a kultura duchowa Andrzeja Mroza", pokazuja wlasnie jak nie nalezy dokonywac takich analiz. Bo rozpatrujac "taki" szeroki kontext (kultura duchowa narodu) nie mozna przyjmowac egocentrycznego punktu widzenia. Nikt z nas nie jest narodem, choc kazdy z nas jest elementem narodu.
Andrzej Mróz pisze:
Sam temat i próby podjęcia się pewnych ocen wymagają szerszego wprowadzenia w całość zagadnienia (...)
Dlatego w kolejnych postach pokuszę się o naszkicowanie szerszego kontekstu dla omawianego zagadnienia. Pozwoli nam to na właściwe i jednoznaczne rozumienie tematu, i będzie istotnym tłem dla (mam nadzieję) szerszej niż jednoosobowy monolog dyskusji.

Chcialbym prosic Andrzeja, aby rzeczywiscie pokusil sie o nieco szersze spojrzenie na postawione zagadnienie, zwlaszcza, ze takowe we wstepie zapowiadal. Zaczal juz analizowac kulture duchowa... Moznaby sie zastanowic raczej nad narodu kultura duchowa i zamiast dopasowywac mniej lub bardziej wyidealizowane teorie do uogolnionego narodu, zastanowic sie najpierw nad tym konkretnym narodem i dopiero potem nad JEGO kultura duchowa.

Ale to tak na marginesie tylko. Jak na razie pisma powyzsze sa pogmatwane - jak gaszcze cmentarniane.

Zastanawia mnie jedno: dlaczego nie padl jeszcze tytul ani jednej piosenki Niemena w kontexcie naszej kultury duchowej. Czyzby to jednak nie piosenki byly dziedzictwem narodowym? (Smieszne by bylo, gdyby byly, to fakt! - kultura narodu oparta na piosenkach!).

Przypuszczam, ze dyskusji pomoglby udzial wiekszej ilosci osob. Niestety, zrazony dzialalnoscia cenzury i zagrozony w kazdej chwili banem, moje szczere poglady pozostawie dla siebie. Jeszcze mi forumowe zycie mile! Niech zyje Niemen!

Niech zyje! Niech zyje! Niech zyje!


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt maja 11, 2007 21:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3238
Referat Andrzeja wreszcie pobudził do dyskusji ...
Że pierwszym krytykiem będzie Gasket - niektórzy nawet byli gotowi się założyć :twisted:

Jednak nadzieje na równie wyczerpujący koreferat spełzły na razie na niczym... :?

Gaskecie - próba przekręcenia tematu plus sugestia, że to co piszemy znamionuje tylko nasz punkt widzenia - to za mało , aby zanegować postawione w tym topicu tezy. Nieuważnie przeczytałeś posty Andrzeja, bo odnosi się w nich do kilku utworów: "Czas jak rzeka"(cytat),"Bema pamięci żałobny rapsod", "Człowiek jam niewdzięczny", "Dziwny jest ten świat").
Nie przekonuje mnie sugestia, że na rozwinięcie tematu nie pozwala Ci groźba zbanowania , bo Twój wątpliwej próby humor (niech żyje) dowodzi, że wcale się z taką możliwością nie liczysz...

Ad rem.

Autor tego tematu prezentuje wyraziste poglądy i nie ukrywa jak Gasket swoich zamiarów (gloryfikacja artysty). Andrzej sporo wysiłku dołożył w naszkicowanie kontekstu kulturowego, w którym postrzega jako wyjątkowo wartościową twórczość Niemena. Momentami wywód może wydawać się nazbyt mentorski, ale przecież trochę młodzieży odwiedza te forum i dla nich gratką będzie kilka śmiałych interpretacji (momentami porywających), a więc być może ten temat ośmieli młodych do równie odważnego prezentowania swoich opinii.

Ja mogę z naszkicowanym tu obrazem się nie zgadzać, mogę także do niektórych jego aspektów odnosić się ironicznie, ale nie sądzę, aby trafne było nazwanie szkicu pogmatwanym, bo według mnie jest on właśnie zbyt klarowny i uproszczony, a przez to rzeczywiście przeidealizowany.
Tyle, że z natury rzeczy tezy na forum zwykle bywają uproszczone !
Gorzej jeśli uproszczenie dotyczy nie idei, ale faktów, które w jakiś sposób są niewygodne, bo podważają sens dokonywanego uogólnienia.

Myślę, że Andrzej i inni użytkownicy forum nie wezmą nikomu za złe kamyczków, które wprowadzą nieco urozmaicenia do tego starannie pielęgnowanego ogrodu postrzegania sztuki Niemena w tak szerokim kontekście jak kultura narodowa.

Jeśli miałbym gdzieś wrzucić swoje kamyczki do wywodu Andrzeja, to zacząłbym od ostatnich postów, które konkretyzują właściwe miejsce twórczości Niemena na mapie życia kulturalnego dzisiejszej Polski.

1.Bo jakże to możliwe Andrzeju, że z zarejestrowaną w formie programów telewizyjnych twórczością Niemena możemy najpełniej zapoznać się właśnie teraz - w dobie szalejących liberalnych mediów ?

2. Sięgając zaś do początków historii muzyki rockowej w PRL zadaję sobie pytanie : jak to możliwe, że współautorem wielu pięknych piosenek i propagatorem twórczości Niemena w pierwszym okresie Jego drogi artystycznej był komunista z przekonania (sam tak o sobie mawiał) - Franciszek Walicki ?

3. Wreszcie wątpliwość o najszerszym zasięgu historycznym: czy Niemena jako twórcę muzyki popularnej (zwanej też rozrywkową), muzyka prezentującego się na estradach festiwali (rockowych i piosenki), poetę publikującego w TERAZ ROCku możemy w sposób uprawniony nazywać artystą romantycznym ?
Czy to nie nazbyt patetyczne określenie ?

Na koniec: mam nadzieję, że to dopiero początek dyskusji, która wzbogaci nasz pobyt na zlocie :)

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: sob maja 12, 2007 14:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 27, 2004 17:11
Posty: 2577
Lokalizacja: Wrocław
Widzę, że zanosi się na koło dyskusyjne Gasket-Markovitz. Wybaczcie Panowie, ale ja – i wielu innych- nie jesteśmy zainteresowani Waszymi wywodami . Nie będę tutaj prognozował ich poziomu-choc jest on do przewidzenia- aby nie wywoływać zgorszenia co u niektórych bardzo tolerancyjnych niewiast, które zawsze „na czas zjawiają z kwiatami” – jak to trafnie określiła kiedyś Ewa. Będę natomiast omijał je szerokim łukiem.
Panowie proponuję Wam – tobie Marku i Gasketowi- założenie własnej strony pod tytułem: dyskusje „ Liberała z nie wiadomo jakim”. Kto jest kim w tym tytule? – wiadomo. Dołączyć może do tego grona wcześniej rzeczona niewiasta - tolerancyjna do bólu.
Tobie Gaskecie poradzę, abyś nie wytężał swojego wątłego intelektu i spuścił z siebie to wojownicze i jednocześnie ironiczne powietrze, zakażone wyziewami pochodzącymi z rozkładu bagiennych resztek obumarłych organizmów.
Naście dni temu Bogdan Ratajczak powiedział Ci co masz zrobić. Wiem, ze tego nie zrobisz , bo honor, ambicja i własna cześć są dla Ciebie pojęciami nieznanymi. Chcę jednak abyś wiedział, że Bogdan całkiem słusznie zaproponował Ci honorowe rozwiązanie Twojego problemu, polegającego na braku akceptacji samego siebie.

_________________
Powaga zabija, a jej brak uśmierca.
Należy być sobą wbrew sobie.

(moje)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob maja 12, 2007 14:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3238
Tadeusz pisze:
Wybaczcie Panowie, ale ja – i wielu innych- nie jesteśmy zainteresowani Waszymi wywodami .


Trochę mnie ciekawi z iloma Userami skonsultowałeś swą wypowiedź: z trójką , z czwórką ?

Tadeusz pisze:
Panowie proponuję Wam – tobie Marku i Gasketowi- założenie własnej strony pod tytułem: dyskusje „ Liberała z nie wiadomo jakim”. Kto jest kim w tym tytule – wiadomo. Dołączyć może do tego grona wcześniej rzeczona niewiasta..


A ja Ci proponuję Tadeuszu założenie własnego forum, na które będziesz mógł wpuszczać tylko owych "wielu".
Przepustką będą prawomyślne poglądy i bezwarunkowa akceptacja niechęci do wymiany myśli.
W tym topicu nikt Cię nie zmusza do uczestnictwa w dyskusji. Nie interesuje Cię temat - nie pisz. Bez wieszania psów na tych, którzy piszą. Po prostu.

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Ostatnio zmieniony sob maja 12, 2007 14:23 przez Markovitz, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: sob maja 12, 2007 14:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 27, 2004 17:11
Posty: 2577
Lokalizacja: Wrocław
Owocnych i budujących dyskuji z Gasketem życzę Markovitzowi.

Markovitz napisał:

* Trochę mnie ciekawi z iloma Userami skonsultowałeś swą wypowiedź: z trójką , z czwórką ?

Drogi Markovitzu, Ty chyba nie rejestrujesz rzeczywistości.

PS. Wyraziłem swoją myśl, a mam do tego prawo - każdy ma, jak twierdzisz.
Czemu się więc denerwujesz. Wymiana myśli oznaką człowieczeństwa :lol:
Wybacz za typowo gasketowską prowokację, ale może wreszcie zrozumiesz.
_________________

_________________
Powaga zabija, a jej brak uśmierca.
Należy być sobą wbrew sobie.

(moje)


Ostatnio zmieniony sob maja 12, 2007 14:32 przez Tadeusz, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: ...
PostZamieszczono: sob maja 12, 2007 14:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3238
Tadeusz pisze:
Drogi Markovitzu, Ty chyba nie rejestrujesz rzeczywistości.

Nie rejestruję też przypadków, kiedy rozbijasz dyskusję uwagami pod adresem jej uczestników, choć trochę by się uzbierało.
Łatwo deklarować tolerancję (np.Twój post o możliwej obecności Gasketa na zlocie), lecz trudniej okazać ją w codziennych kontaktach na forum...

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: sob maja 12, 2007 14:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 27, 2004 17:11
Posty: 2577
Lokalizacja: Wrocław
Nie zauważyłeś ironii w moim poście o możliwości obecności Gasketa ?
Nie zauważyłeś aluzji pod Twoim adresem abyś nie wspominał o nim- są ciekawsze tematy niż Gasket. Ale nie, Ty o Gaskecie. Stęskniłeś się za nim ? - to wrócił. Cieszę się , że sprawiło Ci to radośc.


PS. 1.Zarejestruj rzeczywistośc: Nie było Gasketa, było miło, jest Gasket, jest kiepsko. Czy to tak trudno zarejestrowac.
2. Zarejestruj rzeczywistośc; Nie Tadeusz jest problemen na forum, a Gasket jest problemen na forum. To jego "odstawiono" na kilka dni, a nie mnie. No- chyba, że niesprawiedliwie. No- chyba, że to mnie się należało.

_________________
Powaga zabija, a jej brak uśmierca.
Należy być sobą wbrew sobie.

(moje)


Ostatnio zmieniony sob maja 12, 2007 14:47 przez Tadeusz, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
POWERED_BY