[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest sob lis 25, 2017 8:45

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: ndz gru 11, 2005 13:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 821
Lokalizacja: Oborniki
Przesłuchałem, lada dzień opiszę co o niej sądzę ;-)

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt gru 13, 2005 17:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 23, 2004 16:46
Posty: 440
to plyta specyficzna. jest opowiescia...

zupelnie inne byly moje odczucia po przesluchaniu tej plyty przed i po tym jak dowiedzialem sie jakie zdarzenia(e) za pomoca tej muzyki opisal :N:

_________________
matt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr gru 14, 2005 19:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 821
Lokalizacja: Oborniki
Przesłuchiwałem całego winyla kilka razy, trzy dni z rzędu. Co stwierdzam? Muzyka bardzo ciekawa, enigmatyczna, releksyjna...

Cała płyta jest arcydziełem, ale zdecydowanie ze strony A podobają mi się utwory "Planeta Ziemia" i "Fatum". No a ze strony B najpiękniejszy utwór... "Epitafium Pamięci Piotra".

Płyta urzekła mnie swoim brzmieniem, naprawdę jestem pod niesamowicie wielkim wrażeniem!

Cytuj:
zupelnie inne byly moje odczucia po przesluchaniu tej plyty przed i po tym jak dowiedzialem sie jakie zdarzenia(e) za pomoca tej muzyki opisal :N:


Co masz na myśli Matt? Jestem do tyłu z wiadomościami :? Chyba, że chodzi o Piotra D.

Pozdrawiam,
Domin.

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw gru 22, 2005 20:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 23, 2004 16:46
Posty: 440
przepraszam za ta zwloke (miałem troche „goracy” okres) a nie chcialem wyjasniac tej kwestii „po łepkach”

bardzo obszerne wypowiedzi Niemena na ten temat znajduje się w ksiazce Romana oraz Dariusza Michalskiego, trudno przytaczac je tu cale. :n: okresla ta plyte jako pierwsza swoja fabularna plyte, która:(z ksiazki Romana) „opowiada o tym, jak ludzie wyruszaja w podroz z Centrum Nieskonczonosci w Przestrzen. Docieraja do naszego Ukladu Slonecznego, znajduja obiecujaca pod względem biologicznym planete. Laduja na niej – to Planeta Ziemia.”
to tak w skrocie. Muzyka opisuje poszczegolne etapy podrozy, proby ladowania, potem zachwyt i wnioski do jakich dochodza ludzie po poznaniu (a raczej odkryciu praw nia rzadzacych) blizej Ziemi. Na poczatku sluchajac plyty nie do konca wiedzialem co opisuje (po czesci można to było wywnioskowac z tytulów utworow) i było to bardziej sluchanie muzyki, proba jej zrozumienia, dopiero potem po zapoznaniu sie z historia (fantazją?/wizją?), ktora opisuje muzyka, zaczela dzialac moja wyobraznia, co calkowicie zmienilo od tej pory sluchanie przeze mnie tej plyty.

_________________
matt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 24, 2006 15:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 821
Lokalizacja: Oborniki
Przepraszam, że dopisuję się do tematu, który już spowity został cienką i delikatną pajęczyną, ale chciałbym się ustosunkować do kilku ostatnich wypowiedzi.

W bootlegu (tak się chyba ta wkładka przy winylach nazywa - jeśli się mylę, proszę o wybaczenie i skorygowanie) przy tytułach znajdują się jakgdyby nazwy poszczególnych partii utworu (np. zachwyt/zwiastowanie/). Nie trudno było dzięki temu zrozumieć założenia :N:-na i jego wizje - to do mojej wypowiedzi, w której sądziłem, że jestem do tyłu z wiadomościami :wink:.

"Katharsis" (co oznacza "oczyszczenie") jest chyba jedną z moich ulubionych płyt. Zaraz po "Spodchmury..." sięgam właśnie po nią najczęściej. Nadal kompletuję moją kolekcję płyt :N:-na, i mam nadzieję, że dzięki temu formum - dzięki ludziom, którzy nadal Go pamiętają, poszerzę moją wiedzę i w pełni zrozumiem Zdziwionego Światem Człowieka.

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 24, 2006 16:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 24, 2004 9:34
Posty: 205
Domin189 pisze:
W bootlegu (tak się chyba ta wkładka przy winylach nazywa - jeśli się mylę, proszę o wybaczenie i skorygowanie)


Bootleg - to płyta poza oficjalną dyskografią artysty, często np. z koncertu.
A to co wkładali do LP to tzw. insert czyli wkładka.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt sty 27, 2006 11:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 23, 2004 16:46
Posty: 440
Domin189 pisze:
przy tytułach znajdują się jakgdyby nazwy poszczególnych partii utworu (np. zachwyt/zwiastowanie/).


w wypowiedziach na temat tej plyty :N: maluje swoj obraz o wiele bardziej bogato niz to mozna wywnioskowac z tytulow i podtytułow.

_________________
matt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 0:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Interesująca była ta dyskusja, a zwłaszcza tropienie chronologii zdarzeń przy tworzeniu przez Niemena „Katharsis”, ale czy przypadkiem w jej ferworze nie zapomniano o fundamentalnym i podstawowym pytaniu postawionym przez „Bitelsa": „Co właściwie sądzicie o tej płycie?” W pewnym momencie inicjator tego wątku wpisał znaczącą opinię: "Klawiszowe granie na moogach z poł. lat 70. może nieco odstraszać. Choć przyznać trzeba, że do takiej sztuki człowiek musi dorosnąć i przestawić się nieco na odbiór innej muzyki."

Świetnie, że są naszymi dyskutantami młodzi ludzie, nie pamiętający już osobliwych utyskiwań w prasie muzycznej o rzekomo zgubnym wpływie elektroniki na muzykę (to zresztą potencjalny temat na naszą inną dyskusję na tym forum). Lecz warto młodym wiedzieć, że znaczące grono konserwatystów darło szaty z powodu korzystania przez muzyków z rzeczonych moogów, fenderów, mellotronów, sequencerów i Bóg wie jakich jeszcze urządzeń uważanych wtedy za niebezpieczne dla kształtowania gustów melomanów. W takich właśnie okolicznościach Czesław zaryzykował zaprezentowanie publiczności nowej twarzy: Niemena konsekwentnie elektronicznego. Mało tego - poza „Epitafium/Pamięci Piotra” oraz „Z listu do M” - wokalnie nieobecnego i niewspierającego nowego przesłania wierszami Norwida lub innych wybitnych poetów.

Fascynacja Niemena nietradycyjnym instrumentarium w okresie poprzedzającym wydanie „Katharsis” nie była tajemnicą. Przecież już w 1973 roku dysponował moogiem i mellotronem (co oczy moje widziały i uszy słyszały). Tworzył, z prowadzonymi zespołami, formy wykraczające poza schemat typowych piosenek, stąd można było się domyślać, że prędzej czy później pójdzie śladem zachodnich muzyków, którzy zdecydowali się na wydawanie solowych płyt. Dodatkowo warto zilustrować jeszcze inny kontekst tworzenia muzyki do „Katharsis”. Niemen rozgoryczony problemami z załogą nadużywającą „chmielowej zupy” rozwiązał zespół postanawiając skupić się na współpracy z Piotrem Dziemskim.

Wielu zarzucać może tej płycie programową naiwność, prostotę w sferach melodycznej, harmonicznej i rytmicznej. Lecz paradoksalnie – wyszło to dziełu na dobre. „Katharsis”, słuchane z perspektywy minionego trzydziestolecia, nadspodziewanie dobrze znosi upływ czasu. Ma konsekwentny, jednorodny nastrój, oryginalny styl, nie razi zapożyczeniami lub tasiemcowatymi dłużyznami, charakterystycznymi dla zachodnioniemieckich odpowiedników. „Katharsis” jest też bezdyskusyjnym dowodem talentu Czesława do „humanizowania” syntezatorów. To truizm, co wpiszę za chwilę, ale niewielu było na naszej planecie muzyków potrafiących wydobyć z elektronicznego instrumentarium tak indywidualne i oryginalne brzmienia. W czasach, o których piszę, przychodzi mi na myśl w zasadzie tylko Joe Zawinul i Herbie Hanckock, można tu dodać jeszcze Jana Hammera, ale dla mnie jest on instrumentalistą, nie Muzykiem. Emmerson, Wakeman?? Hmm, przerost formy nad treścią, tak skomentuję ich dokonania …

A niby naiwne przesłanie – fabuła płyty? Czy naprawdę jest nieprawdopodobieństwem? Czy wszyscy traktujemy, jak dogmat, teorię Darwina i biblijny przekaz? To zresztą kwestie do rozważań na innym forum.

Mój winylowy egzemplarz "Katharsis" trzeszczy, jak przekaz telefoniczny w czasach Gierka i Jaruzelskiego. Mniemam, że taka okoliczność dobrze świadczy o stosunku nabywcy do płyty (gorzej, o jakości wkładek do ongiś supernowoczesnego "Fonomastera").


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 16:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 821
Lokalizacja: Oborniki
matt pisze:
w wypowiedziach na temat tej plyty :N: maluje swoj obraz o wiele bardziej bogato niz to mozna wywnioskowac z tytulow i podtytułow.


Gdzie znajdę wypowiedzi na temat tej płyty Matt? :)

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 31, 2006 12:57 
wireq pisze:
„Katharsis” jest też bezdyskusyjnym dowodem talentu Czesława do „humanizowania” syntezatorów. przychodzi mi na myśl w zasadzie tylko Joe Zawinul i Herbie Hanckock,
znowu porownywanie - no nie bezposrednio tym razem ale jednak stawianie obok siebie nae i zagraniczniakow
no takie porownywanie nie robi nikomu nic dobrego - takze samemu zainteresowanemu - wszyscy czujemy ze jest to sztuczne nadmuchiwanie -
nae mial wyjatkowy glos - i jak go tu mozna porownywac do hancocka czy zawinula - oni przeciez oboje spiewali przez vocoder - i w tej kwestii nie siegaja nae do przyslowiowych piet
ale jezeli chodzi o klawisze - to oboje byli znakomitymi pianistami - nae wyjatkowo spiewal ale pianista nie byl i to byla tragedia bo chcial grac na syntezatorach
braklo mu tej umiejetnosci - a jak to sam pieknie powiedzial o mlodych piosenkarzach - miec i umiec to nie to samo co nie umiejac chciec
i to niestety slychac - ale jest w tym urok

to tak na marginesie - wiem ze w porownaniu chodzilo o humanizowane brzmienie syntezatorow - nie bardzo wiem co to takiego
bedac od lat zwolennikiem dzwiekow elektronicznych spotykalem sie z takim pojeciem - chodzilo o nasladowanie brzmienia instrumentow akustycznych - co dla mnie jest bez sensu - bo po jakiego grzyba nasladowac trabke czy gitare na syntezatorach - zamiast wziac instrumenty oryginalne - a z syntezatora wyciagac dzwieki inne - nieslyszane
czy trabka albo gitara ma bardziej zhumanizowane brzmienie od minimooga czy minikorga?
niepotrzebnie odjechalem w strone elektroniki

wracam - reasumujac - k to fajna plytka - nietypowa - ani dla muzyki elektronicznej ani jazzowej ani rockowej - taki slepy zaulek - w ktory sobie teraz czasem zachodzimy - w roznych celach - nasladowcow tez nie znalazla zadnych
dla mnie takie - urywki pomysly niewykonczone i generalnie jednak niespojne - taka troche plyta demo - jak i ten singielek do idee fixe
scenariusz byl napewno proba spojenia plyty ale ja nigdy nie zadalem sobie trudu przeczytania go - dla mnie to kompletna bzdura

bo zadne przeslanie muzyczne - pozamuzyczne - nie istnieje


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 31, 2006 14:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Cytuj:
Gasket napisał:znowu porownywanie - no nie bezposrednio tym razem ale jednak stawianie obok siebie nae i zagraniczniakow
no takie porownywanie nie robi nikomu nic dobrego - takze samemu zainteresowanemu - wszyscy czujemy ze jest to sztuczne nadmuchiwanie -


Wszyscy? Pisząc o Niemenie - instrumentaliście nie odczuwam, że uczestniczę w niecnym procederze sztucznego nadmuchiwania mitu Czesława wirtuoza.

Cytuj:
Gasket napisał:nae mial wyjatkowy glos - i jak go tu mozna porownywac do hancocka czy zawinula - oni przeciez oboje spiewali przez vocoder - i w tej kwestii nie siegaja nae do przyslowiowych piet
ale jezeli chodzi o klawisze - to oboje byli znakomitymi pianistami - nae wyjatkowo spiewal ale pianista nie byl i to byla tragedia bo chcial grac na syntezatorach


Gasket ... wybacz, ale nie stosuj socjotechniki, godnej za przeproszeniem jakiegoś rodzimego parlamentarzysty!!! Czyżby z mojej klawiatury wypłynęły jakiekolwiek stwierdzenia wskazujące,że porównuję wokalne osiągnięcia Niemena, Hancocka i Zawinula???? Porównywałem (lakonicznie zresztą) ich, jako muzyków grających na syntezatorach. I zdania nie zmienię. Niemen szybko znalazł oryginalne i swoiste brzmienie tych elektronicznych instrumentów. Miał swój niepowtarzalny styl i talent do tworzenia za ich pomocą dźwięków dla innych nieosiągalnych (okazuje się, że i dla niektórych niesłyszalnych). Wirtuozeria to nie tylko szybkość przebierania paluchami po strunach lub klawiaturze, lecz opanowanie instrumentu, wyobraźnia muzyka, jego dar do przekazywania uczuć poprzez dźwiękowe fale oraz smak w doborze barw muzycznej wypowiedzi. Jeśli dobrze odebrałem Twoje intencje, to rozumiem, że Twoim zdaniem tylko pianista może być znakomicie grać na syntezatorach??? Nie zgadzam się ... było wybitnych pianistów wielu, a gdy zasiedli do elektronicznych klawiatur robiło się, eufemistycznie mówiąc, nieciekawie. Znasz zapewne stosowne przykłady, boć osłuchany Waćpan jesteś jak mało kto .... Pisząc o "humanizowaniu" syntezatorowych brzmień nie mialem na myśli imitowania za ich pomocą tradycyjnego instrumentarium lecz rzadką umiejętność tworzenia nieplastikowych, trywialnie i "fabrycznie" zaprogramowanych dźwięków. Spróbuj przy odrobinie dobrej woli usłyszeć - również w nagraniach koncertowych Czesława - jak brzmią syntezatory Niemena. Wypracowana przez niego estetyka elektronicznych brzmień jest zjawiskiem ponadczasowym. To, co wydobywał on z elektronicznych klawiatur np. w czasie koncertów z II połowy lat 70. jest "ucztą" dla uszu wrażliwego słuchacza.

Na zakończenie jeszcze jedna kwestia: piszesz, że "żadne przesłanie muzyczne - niemuzyczne - nie istnieje". Gasket, uwierz proszę, że bywają sprawy, zjawiska i zdarzenia, gdzie nie sięga medrca szkiełko i oko.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 13:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 23, 2004 16:46
Posty: 440
gasket pisze:
zadne przeslanie muzyczne - pozamuzyczne - nie istnieje


wireq pisze:
(...) wyobraźnia muzyka, jego dar do przekazywania uczuć poprzez dźwiękowe fale oraz smak w doborze barw muzycznej wypowiedzi.



mamy pięc zmyslow, a nie zawsze ze wszystkich korzystamy. nieraz z braku mozliwosci nieraz checi. rozumiem ze mozna nie odbierac przeslania pozamuzycznego. ale to nie znaczy ze go nie ma :!:

cytat z Leca(moze nie jest dokladny, bo pisze z pamieci): "czy ktoś kto nie umie liczyć i znalazl czterolistna koniczyne ma prawo do szczęscia...?"

_________________
matt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 15:51 
wireq pisze:
piszesz, że "żadne przesłanie muzyczne - niemuzyczne - nie istnieje". Gasket, uwierz proszę, że bywają sprawy, zjawiska i zdarzenia, gdzie nie sięga medrca szkiełko i oko.
moi drodzy bedac duzo mlodszym tez uzywalem tego argumentu jak mi sie ktos nie chcial zgodzic ze cos jest super - generalnie jest to argumentacja typu - mnie sie ta muzyka podoba bo jest w niej cos czego ty prymitywie nie czujesz i pewnie nigdy nie zrozumiesz
oczywiscie juz wtedy wiedzialem a teraz tylko szczerze przyznaje - ze nie ma niczego takiego - podobnie jak nie ma absolutnie wartosciowej sztuki
czy jest wartosc absolutna? - pytalem kiedys
hm - jest hierarchia wartosci
i to stosuje sie tez do takiej np muzyki
moze uda nam sie jeszcze to rozwinac -

tymczasem - wirqu - chodzilo wiec o programowanie
tak nae mial w 2pol 70tych swoje rozpoznawalne brzmienie - ktore nie kazdemu musialo odpowiadac
akurat brzmienia niemenowych syntezatorow nie lubilem
nie mowie tu o minimoogu - bo tego nie da sie nie lubic - w szalonym koniu z budka jest extra solo gdzie nea kreci potencjometrami - i nie tylko - ile wlezie
w katharsis tez prawie legendarne solo na mm
a poza tym smutne - powielanie samego siebie

potem jeszcze gorzej 80/90 - koszmarne elektroniczne aranzacje starych piosenek
bardzo musial sie nae rozczarowac do do publiki i krytyki ze zaczal serwowac nam takie cudaki

i tu wyprzedzil czas - juz niedlugo zaczely pojawiac sie pierwsze zespoly disco-polo


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 16:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3236
gasket pisze:
jest to argumentacja typu - mnie sie ta muzyka podoba bo jest w niej cos czego ty prymitywie nie czujesz i pewnie nigdy nie zrozumiesz

Coś w tym jest , ale zamiast "prymitywie" użyłbym: np. mądralo :twisted:

gasket pisze:
i tu wyprzedzil czas - juz niedlugo zaczely pojawiac sie pierwsze zespoly disco-polo

:o :shock: :?:
Nie te rytmy kolego, nie te harmonie, nie ten poziom tekstów -nic się nie zgadza z Twoją tezą ... Problem w tym, że wielu ludziom to się jednak podobało, bo przychodzili tłumnie na koncerty do samego końca...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 16:54 
Markovitz pisze:
Nie te rytmy kolego, nie te harmonie, nie ten poziom tekstów -nic się nie zgadza z Twoją tezą ... Problem w tym, że wielu ludziom to się jednak podobało, bo przychodzili tłumnie na koncerty do samego końca...
eee - ja tez bylem na paru koncertach w 80/90 - bardzo przyjemnych
zwlaszcza jeden z sopotu - chyba z lat 90 - ale calkiem solo
piekne lato bylo - wakacje - no i akurat byl koncert w operze lesnej -
poszlismy - na niemena - a nie zeby doswiadczyc jakichs niedefiniowalnych wrazen
z tego co pamietam to byly glownie stare piosenki - ale moze bylo tez cos nowszego - nie bede sie upieral
koncert byl nieco dretwy i dosc dlugi - na tyle dlugi ze musielismy wyjsc przed koncem zeby zdazyc na ostatni pociag na hel
no i tu zaczela sie magia - bo schodzilismy ta droga do dworca przy dzwiekach jakiejs starej piosenki - moze stoje w oknie moze wspomnienie - teraz nie pamietam - wydawalo sie ze koncert sie skonczyl - no i stoimy na peronie - pod gwiazdami - a tu nagle wrzask czeska - dziwnyyyyyy!!!! i wiecie co dalej...
oczywiscie dla mnie jest to teraz najlepsze wykonanie tej piosenki jakie kiedykolwiek slyszalem
a i wspomnienia z koncertu - niezapomniane!!!
gasket


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
POWERED_BY