[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest sob lis 25, 2017 8:44

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 18:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3236
Gasket pisze:
wydawalo sie że koncert sie skonczyl - no i stoimy na peronie - pod gwiazdami - a tu nagle wrzask Czeska - dziwnyyyyyy!!!! i wiecie co dalej...

OT
Też miałem kiedyś taką sytuację, że w czasie bisów musiałem opuścić amfiteatr .. ale nie Operę Leśną a koncert kresowy nad jeziorem Czos..
Tak się ułożyło, że w Sopocie zawsze byłem na koncertach :N:-a grającego obok innych wykonawców..
A ostatnim razem -już po :cry: - Ci inni całkiem Go "wyręczyli" w śpiewaniu . To był Fest' 2004.. (pokazany także w tv). Wtedy na koniec wybrzmiało w oryginalnym wykonaniu (z telebimu) - Stoję w oknie (live'87) i to było proszę Faństwa zdecydowanie najlepsze wykonanie tego wieczoru :D
Wracając zatem do pośpiesznej ewakuacji z tamtego koncertu nad jez. Czos - było to dziwne uczucie, gdy tak maszerowałem samotnie w kierunku dworca, a On śpiewał i mimo odległości coraz głośniej śpiewał, bo echo ten śpiew po wodzie niosło . Miałem wrażenie, że chciał mnie zawrócić z drogi ... :?

Można powiedzieć, że każdy koncert był dla mnie swego rodzaju katharsis ...
Szkoda , że w latach 80-tych i 90-tych Czesław już nie grał utworów z tej płyty na koncertach.
Dlatego tak mnie ujęło podejście Bałaty, który w ub.roku w Olsztynie wykonał z Listu do M. a nawet Epitafium pamięci Piotra z towarzyszeniem orkiestry, chóru i jazzowego comba.
Może zainteresowanych tymi interpretacjami skuszę wkrótce.. podróżą na południe :wink:

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 19:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Gasket napisał:

Cytuj:
"...tak nae mial w 2pol 70tych swoje rozpoznawalne brzmienie - ktore nie kazdemu musialo odpowiadac..."


Właśnie! Trafiasz w sedno - Niemen grając na instrumentach elektronicznych wypracował swoje charakterystyczne, oryginalne brzmienie. Czyżbyśmy zaczynali momentami osiągać consensus w niektórych kwestiach? Gasket i wireq? Chyba się faktycznie starzejemy, drogi G. ...

To oczywiste, że nie każdy akceptuje brzmienie elektronicznego instrumentarium Czesława. O "Szalonym koniu" wiem niewiele - raz chyba słyszałem w radiu tę "budkową" muzyczną pochwałę hippiki i raczej mi to wystarczyło, bo koń w sztuce, spodobał mi się jako tako, gdy wyszedl spod pędzla Podkowińskiego. I żeby była jasność: z wielu względów nie gustuję w produkcjach, gdzie Czesław występował gościnnie. Uważam go za Twórcę, a nie session-mana.

Gasket napisał:

Cytuj:
"...w katharsis tez prawie legendarne solo na mm
a poza tym smutne - powielanie samego siebie..."


Rzecz dyskusyjna i godna polemiki. Może umówmy się tak: zainspirowany pewnym Twoim dawnym postem przygotowuję na jutro dłuższą wypowiedź, gdzie podzielę się m. in. refleksjami na temat brzmień utrwalonych na płycie "Katharsis".

Gasket napisał:

Cytuj:
potem jeszcze gorzej 80/90 - koszmarne elektroniczne aranzacje starych piosenek
bardzo musial sie nae rozczarowac do do publiki i krytyki ze zaczal serwowac nam takie cudaki
i tu wyprzedzil czas - juz niedlugo zaczely pojawiac sie pierwsze zespoly disco-polo


Wydaje mi się, że Niemen nie starał się użyć starych piosenek, jako tworzywa do zbudowania pomostu umożliwiającego mu powrót do medialno - koncertowej kariery. Dawał też w wywiadach do zrozumienia, że wraca do ich grania w nieco zmienionych aranżacjach (wszak występował solo) na życzenie publiczności. I tak było! Będąc w latach 90 na koncertach Czesława obserwowałem otaczających mnie ludzi. Większość z nich była w biologicznym wieku postmłodzieżowym i przychodziła na koncert nie po to, aby poznać nowe propozycje Niemena lecz by usłyszeć dźwięki "Wspomnienia", "Klęcząc przed Tobą" lub "Papug", przenoszące ich na chwilę w świat, do którego drzwi zatrzasnęła im logika naszego istnienia. Widownia niechętnie odbierała nowe propozycje Czesława, prezentowane w pierwszej części koncertu, gorączkowo oczekując na evergreeny. I nie można dziwić się temu zjawisku, bo psychologia przeciętnego muzycznego konsumenta na tym właśnie polega: najchętniej słucha się tego, co już znane.

Natomiast określając Niemena, jako prekursora disco-polo, postąpiłeś Waćpan haniebnie. Niełatwo będzie o przebaczenie! Za karę, w te pędy zmieniaj Waść, swoje forumowe motto (to o wannach) na nowe: "Słuchacz jam niewdzięczny".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw lut 02, 2006 13:19 
motto zmienilem

co do disco polo - od takiego wybitnego mistrza i tajemniczego maga klawiszy spodziewalem sie jakichs cudownych rzezb dzwiekowych i fantastycznych brzmieniowych pejzazy -
a tu nagle wylatuje na mnie zyzowata bieda!!!

zyzowata czy zezowata - wszystko jedno - dla mnie przykre rozczarowanie
poprzeczke postawilem za wysoko
gasket
a z tym koniem budki - to znowu jakis zart? - masz przeciez chyba te plyte


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw lut 02, 2006 14:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Świetnie, że zmieniłeś motto - brzmi znakomicie i znakomicie charakteryzuje Twoje muzyczne ego. Gasket, winy odpuszczone!

Co do cudownych rzeźb i fantastycznych pejzaży: wstrzymaj się z pochopną oceną. Czy znana jest twórczość, którą Niemen pozostawił, jako powszechnie niedostępną, a my, pozbawieni możliwości jej poznania (nie wiem na jak długo, czy na zawsze?) nie mamy w tej sytuacji szans na jednoznaczne wartościowanie Jego dorobku. "Zezowata bieda" dla mnie nie była rozczarowaniem. Przeciwnie, idealnie wpisywała się w obraz kolejnego polskiego przełomu w dziejach.

A propos "budkowego" konia: nie mam tej płyty, jako że dzieła Budki S. jakoś nigdy nie trafiały mi do serca. Ale przypadkiem byłem na koncercie rzeczonej Budki w 1973 lub 74 roku: cóż ... występ obnażył ich niewielkie umiejętności i kompletny brak oryginalności. Toteż za pieniądze oszczędzone na potencjalnym zakupie "Konia" nabyłem coś z serii "Polish jazz", a ciekawe płytki w tej serii wychodziły ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw lut 02, 2006 16:21 
konia pozyczylem kiedys od ciotki - okropnie sie potem o niego upominala - az w koncu musialem jej oddac

rzeczywiscie technicznie grali srednio - ale w rocku nie o to przeciez chodzi jak kto paluchami przebiera
musieli wiec grac bardzo ilustracyjnie - bo zrobili sie bardzo popularni
oryginalni nigdy nie byli - ale ze zazartuje - czy slyszales tak grajacy zespol w tamtych czasach w krajach europy wschodniej?
pewnie po prostu nie chcieli byc oryginalni - tylko na czasie - i osiagneli postawiony sobie cel

jakich argumentow uzywasz zeby wykazac ze jakas muzyka jest -lepsza- od innej:
oryginalna
nowatorska
nie starzejaca sie
umiejetnosci wazne albo nie...
- co jeszcze?
pytam bo moze uda mi sie to rozdrobnic w innym miejscu

wypadaloby tez oddzielic muzyke od wykonawcow kompozytorow etc i okreslic co sie odnosi do czego


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lut 02, 2006 19:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3236
Miło patrzeć jak Wireg wybija kamienie z rąk Gasketa (wszelako konika bym Mu zostawił :wink: ?), tylko dlaczego coś, co powinno znaleźć się tutaj zostało porzucone w innym wątku :

wireq pisze:
Była też płyta „Katharsis”, najbardziej programowo ilustracyjna, bo świadomie fabularna. Nie zestarzała się, jak niektóre elektroniczne produkty innych muzyków. Jedyne, co mogę zarzucić muzyce z „Katharsis” to chwilami zbyt daleko idąca dosłowność lub wątki zahaczające o naiwność („Planeta Ziemia”, „Pieczęć”)

Obraz lądowania stanowi sugestywne wprowadzenie do motywu zachwytu nad widokiem Planety Z. - dla mnie to zawsze poruszający moment tej płyty ...

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw lut 02, 2006 19:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Markovitz napisał:

Cytuj:
dlaczego coś, co powinno znaleźć się tutaj zostało porzucone w innym wątku


Pokornie wyjaśniam: pisałem w innym wątku o ilustracyjności w muzyce Niemena, więc nie mogłem pominąć tamże płyty "Katharsis". Zresztą tak wiele spraw, wartych dyskusji, przewija się się w przepastnych czeluściach tego forum, że nie sposób wszystkiego precyzyjnie zaszufladkować. Wybacz, Markovitz, ale jam i bałaganiarz, i miłośnik improwizacji.

Motyw "lądowania" każdy odbiera indywidualnie. Mi jawi się, jako zbyt dosłowny, ale to takie wirquowe marudzenie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt lut 03, 2006 22:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Trudne zadanie stawiasz przede mną, drogi Gaskecie. Nie zastanawiałem się nad tym. Muzyka to nie moralność: trudno określać, co dobre, a co złe. Po prostu zdaję się na własną intuicję, wrażliwość (posiadaną w niemożliwym do samooceny stopniu) oraz osłuchanie w szumie dźwięków, które kiedykolwiek dotarły do moich uszu. Lecz pierwej dwa zastrzeżenia:

• primo: spróbuję trochę usystematyzować nasze poglądy i zacznę od aparatu pojęciowego, posiłkując się słownikiem języka polskiego;
• secundo: będę starał się odnosić w konsekwencji te refleksje do Niemena, bo przecież gościmy na forum poświęconym jego pamięci.

Oryginalność: osobliwość, niezwykłość wyróżniające kogoś lub coś spośród otoczenia; swoistość, nieszablonowość, autentyczność; rzecz osobliwa, niezwykła.

Tak zdefiniowaną oryginalność pozornie łatwo osiągnąć w muzyce. Znaleźć można kilkadziesiąt prostych patentów. Wystarczą dla przykładu: nietypowy dobór instrumentów, albo określona - wyróżniająca twórcę - maniera wykonawcza lub osobliwość w zachowaniach prezentowanych w czasie koncertów, względnie kabotyńskie popisy w kontaktach z mediami, itp. Zasadniczo jednak, tak dosłownie i prymitywnie pojmowana oryginalność nie daje żadnej gwarancji, że finalny efekt będzie twórczością przez duże „T”. W świetle tej definicji Czesław Niemen był oryginalny w 100%. Wyróżniał się bezsprzecznie, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jako artysta i jako człowiek. Sądzę, że i Ty nie zaprzeczysz niemenowskiej oryginalności.

Nowatorstwo: wprowadzanie czegoś nowego, działalność nowatorska; także wynik takiej działalności.

Usiłując coś tu wpisać czuję się jak wracający do domu alkoholik, czyli skończyły się żarty, a zaczęły schody. Jakąkolwiek kwestię tu poruszę, to zdzielisz Gaskecie mój łysiejący łeb, ciężkim pakunkiem starych płyt gramofonowych (na szczęście wirtualnie, więc są jakieś szanse przetrwania, koniecznego głównie po to, by doczekać edycji niedostępnych owoców twórczości Czesława). Niemniej zaryzykuję kilka zdań. Niełatwo tworzyć rankingi nowatorów w tak niemierzalnej dziedzinie, jak muzyka. Nie żyjemy w zamierzchłej przeszłości, w której jedynym nośnikiem muzycznego pomysłu była partytura, a koncert sposobem na usłyszenie, tego co ona zawiera. I nawet w tych dawnych czasach nie było stuprocentowej pewności, kto rzeczywiście był nowatorem. Czy pomnikowy dziś kompozytor, obszernie opisany na kartach muzycznych encyklopedii lub przewodników melomana, rzeczywiście był nowatorem, jakim powszechnie go obwołano? Jaką mamy pewność, że nie podsłuchał pomysłów konkurenta albo w niecny sposób nie wszedł w posiadanie cudzych partytur, choćby niedoskonałych i niedokończonych?
Sytuację pozornie uzdrowił wiek XX: spopularyzowane przekazy radiowe, powszechnie obecna płyta gramofonowa, potem taśmy magnetofonowe, telewizja, nośniki wideo, płyty CD, DVD, nośniki informatyczne etc. Dzięki tym technicznym osiągnięciom w rejestracji dźwięku (i obrazu) łatwiej określić, kto, kiedy, przy pomocy jakich środków i w jakiej formie zainicjował Nowe. Czy jednak zawsze? Można teoretycznie ustalić kto był (lub mógł) być nowatorem - prekursorem nieznanych dotąd nurtów np. w muzyce rockowej, lecz czy będzie to absolutna pewność? I jakie będzie miało to dla słuchacza w praktyce znaczenie, poza kontekstem historycznym, gdy okaże się, że nowator miał interesującą i wartościową artystycznie koncepcję, lecz dopiero jego uczniowie, naśladowcy lub konkurenci uczynili z koncepcji Sztukę.

Stąd też, drogi Gaskecie, nie przywiązuję wielkiej wagi do nowatorstwa w interesujących nas kwestiach. Czesław Niemen nie był nowatorem w dziedzinie muzyki rockowej lub elektronicznej. Na polskim gruncie: owszem, tak – bo nie miał tu (jak trafnie stwierdzasz w jednym z postów) poważnej konkurencji. Jednak znalazł w sobie odwagę (i za to też niezwykle go cenię), by porzucać to, co spopularyzował i z czym oswoił publiczność oraz wiecznie niezadowolonych krytyków, po czym niespodziewanie zmieniał artystyczną drogę, szukając Nowej estetyki i niebanalnych form wypowiedzi. Najpierw były piosenki, zupełnie nienowatorskie, choć większość z nich do dziś broni się zarówno bezbłędną, ekspresyjną warstwą wokalną, jak też aranżami i walorami melodycznymi (wielu z przyjemnością słucham i dziś). Przełom lat 60 i 70: pojawia się Niemen Enigmatic w poetycko – progresywnej formule. Rewelacja! W tej estetyce Niemen mógł przez długi okres z powodzeniem funkcjonować, wydając kolejne płytowe kalki udanego pomysłu na granie innego rocka. I co uczynił? Krok w kompletnie innym kierunku – awangardy. W okresie umownie określanym „Grupa Niemen” można doszukać się pewnego nowatorstwa, bo posmak nowości w rockowym światku miało granie form otwartych, częściowo improwizowanych, z wykorzystaniem kontrabasu, jako instrumentu melodycznego oraz – co ważne – konsekwentnej wierności polskiej poezji. Wiem, że zaraz zaprotestujesz: pojawi się przykład King Crimson, wcześniej od „Grupy Niemen” stąpającego po tym gruncie lub innych formacji zachodnioeuropejskich. Oszczędźmy tylko użytkownikom forum dywagacji jazzowych: orientuję się kiedy, jak i dlaczego narodził się free jazz, i kto grał w tej formule muzykowania „pierwsze skrzypce” (no może, dosłownie nie skrzypce, ale trąbkę, fortepian i saksofon trzeba dla porządku wymienić).

Tę ścieżkę Niemen opuścił równie szybko, wkraczając tym razem na obszary poetycko – elektroniczne. Niemen Aerolit, to zamiłowanie Czesława do koloru dźwiękowej wypowiedzi. Mimo świadomego wyboru stosunkowo ciasnej, harmonicznie i rytmicznie zdyscyplinowanej, jazz-rockowej konwencji, nagrania z tego okresu (również koncertowe) brzmią dziś fascynująco świeżo. Rzecz jasna, to wyłącznie moje odczucie. Często spotykam opinie, że jazz-rock był ślepą uliczką i pozostało po latach ledwie kilka płyt godnych wysłuchania. Tak się składa, że niemenowskie płyty znakomicie się bronią przed takimi zarzutami, a ponadto Niemen Aerolit to nie rutynowy, definicyjny jazz-rock. Dla Niemena z lat siedemdziesiątych jazz-rock był tylko pretekstem lub dogodną platformą do dzielenia się z nami swoimi przemyśleniami i wrażliwością. A wolał głosić swoje poglądy śpiewem i dźwiękiem instrumentów, a nie przemówieniami lub manifestami … cóż, taka rola artysty. Niemen na szczęście był artystą, a nie politykiem łudzącym „mięso elektoralne” swoimi zdolnościami błyskawicznego uleczania tego, co złe.

I kolejny zwrot: Niemen samotnik. Najmniej znany. Poczekajmy na rzekomo przygotowywane edycje tego, co pozostawił.

Czy kryterium odróżniania przeze mnie muzyki „dobrej” od „gorszej” jest jej niepodatność na upływ czasu? Bezdyskusyjnie tak. Nie znoszę sezonowych przebojów, zespołów efemeryd, nieudolnych epigonów. Już w innych fragmentach tego postu podkreślałem, że muzyka Czesława nie poddaje się czasowi. Czy dostrzegasz gdzieś wyraźne ślady erozji, na tym, co pozostawił?

Pytasz też, czy ważne są umiejętności? Nie ma jasnej odpowiedzi. Jeśli umiejętności sprowadzić do techniki opanowania instrumentu, to najczęściej lubimy słuchać muzyka, który nie musi „walczyć” z urządzeniem umożliwiającym emitowanie dźwięków. Jednak znane są przypadki, że instrumentalna „grandilokwencja” zabijała swoją napuszoną wirtuozerią inne wartości muzycznej propozycji. Pamiętasz, że w jednym z postów pisałem o roli lidera? On nie musi być wirtuozem, lecz wizjonerem i decydentem tego, co i jak będzie zagrane. Nie chcę uogólniać: było wirtuozów wielu, ale częstokroć znakomicie sprawdzali się w otoczeniu charyzmatycznego „guru”, niż we własnych produkcjach. W razie potrzeby służę namiarami na paru wirtuozów, którzy poza prezentowaniem nadludzkiej techniki opanowania instrumentu niewiele więcej wnieśli do krainy muzyki.

Co jest najważniejsze w kwestiach, o które pytasz? Z mojego punktu widzenia z pewnością nie wirtuozeria i nowatorstwo. Charyzma – ona jest kluczem. A Niemen miał ją niezaprzeczalnie. A co do muzyki „lepszej” i „gorszej” – każdy ma własną wrażliwość i preferencje. Są tacy, dla których pewien jegomość, przyozdobiony owłosieniem pomalowanym na czerwono oraz ćwiekami na pysku, jest najwybitniejszym kompozytorem i piosenkarzem wszechczasów. Żal mi tych jego fanów, upośledzonych słuchowo i estetycznie, lecz nie zamierzam z nimi walczyć. Każdy ma prawo wyboru – to podobno zagwarantował nam Najwyższy.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt sie 22, 2006 20:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr mar 22, 2006 16:23
Posty: 530
Pustki tu jakieś ostatnio na forum, wywiało gdzieś aktywną mniejszość . Za takim „katharsis” to ja nie jestem….ale płytka to co innego :lol:
To pierwszy w dorobku Niemena koncept – album, choć, jak sam twierdził, jej filozoficzne, fabularne korzenie zawierał już poprzedni krążek :
„Pojęciem aerolit [ tak jak katharsis – słowo pochodzenia greckiego] posłużyłem się nieprzypadkowo; już wtedy chciałem symbolicznie nawiązać do przynależności Człowieka do całego Wszechświata. (…) Człowiek jest jak meteor , który przeciął otchłań kosmosu i wylądował na Ziemi. Bogata biologicznie planeta dała mu podstawy rozwoju, życia w ogóle, ale człowiek dalej żyje jak meteoryt – spala się ginie. Po prostu podlega czasowi”.
Tak niewiele tekstu na samej płycie [na koncertach bywało inaczej], ale za to przebogata treść ukryta w dźwiękach, o których” obficie” wypowiadał się w wielu wywiadach sam twórca.
Naturalnym jej rozwinięciem była następna płyta, „Idee Fixe” – zauważmy, kolejny tytuł w jednym z dwóch najważniejszych języków starożytności ( Potem mamy jeszcze „Ps.” i „Defloratę”).
Kolebka cywilizacji i kultury europejskiej, teatru, igrzysk i filozofii – Grecja (greckie : aerolit i katharsis), następnie Rzym i łacina, ostatnia wielka cywilizacja świata starożytnego (Idee fixe, Postscriptum i Terra Deflorata, w tym przypadku łacina może być jednocześnie zwiastunem średniowiecznego zacofania :roll: ). Może to zbieg okoliczności, ale jakże niewiele Niemen zostawiał przypadkowi…weźmy takie literki NAE – to przecież rodzaj łącznika, swoista pieczęć (a może piętno ?), którą Niemen naznaczał wszystkie „dzieci” konceptu aerolit-katharsis… :wink: .
A więc kolejne płyty, to moim zdaniem, kontynuacja drogi, którą Niemen ,już jako w pełni dojrzały artysta, obrał gdzieś w okolicy płyty Niemen Aerolit. Późniejsze wydawnictwa (może z wyjątkiem Postscriptum) to po prostu następne rozdziały rozwijające zasadniczą pra-ideę.
Po nagraniu Katharsis Niemen mówił : „ W tej chwili pracuję nad dalszym ciągiem opowiadania o dziejach ludzi , ale już na Ziemi, wykorzystując do tego poezję Cypriana Norwida (…). Oczywiście, te wiersze, które mówią o cywilizacji, np. cywilizacji Grecji, jak Marmur biały, ale i o społecznych problemach Londynu, które są aktualne do dziś – Larwa [He, he, czyżby Norwid przewidział główny kierunek emigracji zarobkowej wspólczesnych nam rodaków :shock: ?].
Wyobrażam sobie, że tego materiału starczy mi jeszcze na kilka następnych płyt, a później chciałbym nawiązać znów do kosmosu, czyli do konkretnej ucieczki”.
No i nawiązywał, od Symfonii dla kosmonautów począwszy, a na płycie Spodchmury kończąc.
W międzyczasie była jednak Deflorata. Kolejny klocek z tej układanki. Był kosmos, była Ziemia – pojawił się i człowiek, bardzo "przyziemny", niestety :( ….. „Terra Deflorata jest wizytówką człowieka myślącego. (..) Z przesłaniem na temat miejsca człowieka na Ziemi, tryumfalnego pochodu cywilizacji, który zamiast uszlachetniać – niszczy naturę, zabija wrażliwość, obraca wniwecz ideały, moralność, piękno…” . Niemen nie zapomina też o szerszym spektrum, o filozofii zapoczątkowanej na Katharsis. Mam tu na myśli utwory : Spojrzenie za siebie, czy Klaustrofobię. Wymowa Unisona również sugeruje jakąś kontynuację…
Ostatnia płyta Niemena, Spodchmurykapelusza, to kwintesencja i zarazem uzupełnienie myśli, której poczęcia doszukiwać się można w okolicy 1975 roku. Zestawmy fabułę Katharsis z Antropocosmicusem i Śmiechem Megalozaura, Idee Fixe z Sonancją i Co po nas, Terra Defloratę z Doloniedolą i Trąbodzwonnikiem…Można te porównania pozamieniać i też będzie dobrze 8) . Wiem też, że niektóre z tych tekstów powstały dużo wcześniej. O czym to wszystko świadczy ? Właśnie o stałości przekonań i filozofii Niemena, której poświęcił swój talent, wiele lat twórczej pracy, długie godziny samotności….
Co innego świat dźwięków , będący u Niemena nośnikiem słowa ale i niezależnym przekazem, zarazem… . Muzyka podlegała wyraźniejszej ewolucji, jednak to osobny temacik, na inną gawędę zostawiony. Bla , bla, bala, bla, Babla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla…Jezu, tylko nie traktujcie tego całkiem serio….nudy, po prostu, musiałem pogrzebać w starych tematach żeby spróbować ferment jakowy wywołać….
:lol: :cry:

_________________
Dziś, gdy Ciebie mi brak ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: śr sie 23, 2006 12:09 
szach' raj pisze:
He, he, czyżby Norwid przewidział główny kierunek emigracji zarobkowej wspólczesnych nam rodaków :shock: ?

He, he, nawet sam sie w tym kierunku zarobkowo wybral!!!

Dlaczego w temacie "Katharsis"? Czy jest to jakies oczyszczenie? Dla Polski?


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Katharsis
PostZamieszczono: czw sie 24, 2006 0:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3236
Łacina raczej nie jest- Szach'raju- oznaką zacofania . Ostatnio przeczytałem o propozycji uczynienia z niej urzędowego języka Unii.
Ale żeby było jasne : akurat specjalnej zasługi Niemena w tym nie widzę ;)

gasket pisze:
Dlaczego w temacie "Katharsis"? Czy jest to jakieś oczyszczenie? Dla Polski ?

Tam zaraz .. dla Polski ! To byłoby doskonałe katharsis dla tego forum, gdyby tak jeden z drugim..

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw sie 24, 2006 7:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr mar 22, 2006 16:23
Posty: 530
Łacina, jak wiemy, umarła. Nie bez powodu. W okresie średniowiecza, aż do końca XVIII w. (kiedy to zmniejszyło jej rolę oświecenie) łacina była językiem bardziej międzynarodowym (oczywiście w Europie) niż dziś angielski. I owszem, początkowo miała coś w sobie z ducha postępu. W końcu była spadkiem po Rzymianach, językiem naukowców, ludzi wykształconych. To się jednak szybko skończyło, a im dalej w las, tym częściej zaczynała się kojarzyć ze skostniałą strukturą Kościoła,zabobonami, stagnacją, być synonimem średniowiecza , a więc epoki (ok 1000 lat !), w której świat nie bardzo (delikatnie mówiąc :wink: ) poszedł do przodu... :?
Czym się kierował Niemen, stosując łacińskie wyrażenia, oczywiście nie wiem. Podałem tylko dwie mocno wydumane propozycje :) (i parę innych gdzie indziej) aby trochę "zamieszać" i pobudzić do pisania drzemiące towarzystwo :D .
Ja sam, pod tym co napisałem nie dokońca się podpisuję. Stąd też taki, a nie inny tytuł/temat tamtego postu :P

_________________
Dziś, gdy Ciebie mi brak ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Katharsis
PostZamieszczono: czw sie 24, 2006 10:59 
Markovitz pisze:
To byłoby doskonałe katharsis dla tego forum, gdyby tak jeden z drugim..
Nastepny do oczyszczania forum z "niektorych" userow... A ilu to jeszcze tych userow zostalo? Dwoch? Moze czterech w porywach?

Powodzenia w dzialaniach oczyszczajacych nie zycze! Mam nadzieje, ze Ci sie nie uda! Userow dobrej woli jest wiecej i mocno wierze w to, ze to forum nie zginie nigdy - dzieki nim!


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Katharsis
PostZamieszczono: czw sie 24, 2006 11:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3236
Ja jedynie zachęcałem do krótkiego urlopu ..
Domyśliłeś się Gaskecie, że miałem na myśli m.in. Ciebie.. Brawo ! :D
gasket pisze:
mocno wierze w to, ze to forum nie zginie nigdy - dzieki nim!

I nie zginie, ale raczej nie dzięki Twoim monotonnym wpisom...
Zresztą : swoiste katharsis od czasu do czasu każdemu się przyda :idea:

Pan Cogito na podkładzie z Fatum.

Ciekawe...

Pozdrawiam
M.

P>S> Szach'raju - łacina się odradza. W Niemczech i Włoszech wydawane są czasopisma w jęz.łacińskim, a w Finlandii działa nawet rozgłośnia nadająca w łacinie współczesnej (nie mylić z podwórkową ). :)

_________________
RJW: "Niemen nie jest ani wroclawski, ani warszawski.
Niemen jest Wydrzycki i jest rodzaju męskiego".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Katharsis
PostZamieszczono: pn paź 09, 2006 23:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn wrz 25, 2006 20:54
Posty: 4
Ktoś tu wspomniał,ze płyta Katharsis miała toporne brzmienie,
ze istniało już Tangerine Dream z piekniejszym brzmieniem-łagodniejszym.
Płyta Katharsis jest wciąz płyta nieodkrytą i przede wszystkim niedocenioną.
Nigdy nie moglem zrozumiec dlaczego?
Jako nastoletni chlopak w 1977 roku ją uslyszalem i oniemialem.
Tytułowy utwór Katharsis to doslowonie arcydzieło i nie jest to tylko moje zdanie,ale wielu innych słuchaczy i tez muzków jak ja.
Jest to najbardziej oryginalna muzyka jaką w ogóle słyszałem.
To brzmienie ma byc takie surowe ,toporne i podejrzewam ,ze był to zamierzony efekt Niemena (jestem tego pewien).
Nie jedną noc zarwałem siedząc przy moim starym mini moogu i do dzis nie mogę "ukrecic " takich barw.
Jak on to robił ? Zwazmy ,ze wiekszosc utworów na plycie była zgrywana tylko na dwóch reporterskich magnetofonach,jedyny efekt to echo tasmowe.
CHA !
(odpowiedź prosta trzeba byc Niemenem)
Plyta Niemen Aerolit bardzo dobra ,ale słyszymy wplyw jazzrock'owych muzyków towarzyszących Niemenowi.
Płyta Katharsis jest tak oryginalną ,ze odnosze wrażenie jakby ją stworzył muzyk,który nigdy nie uległ najmniejszym wpływom jakiejkolwiek innej muzyki. NIGDZIE Z CZYMS TAKIM SIĘ NIE SPOTKAŁEM (nawet w twórczości wiekich klasyków)!!!
Mam na uwadze także eksperymenty dysonansowe arytmiczne i muzykę konkretną!
pozdrawiam
Synt

_________________
synt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 97 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
POWERED_BY