[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest pn lis 11, 2019 21:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 50 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Jo. obiecał ;)
PostZamieszczono: czw wrz 15, 2005 17:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3342
Poczekamy ...
Gratuluję intuicji autorowi tego tematu ! Okazuje się bowiem, że Grupa :n: w tym najbardziej znanym składzie z Nadolskim i Przybielskim (niestety bez :n:-a) już pod nazwą SBB -dokonała w poł.lat 70-tych nagrań dla Radia Gdańsk i jeszcze w tym roku ma się ukazać zapis tej sesji pod roboczym tytułem -Sierpień 1975edit15IX-15X05

_________________
"A co w życiu było skrzydłami, nieraz w dziejach jest ledwo piętą!..."- "Laur dojrzały" Cyprian Norwid


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw sty 26, 2006 14:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
„Gasket” sprowokował osobliwą dyskusję. Gdyby w jego w intencjach widoczny był nikły chociażby ślad chęci rozważań nad aspektami artystycznymi zjawiska umownie nazwanego GRUPĄ NIEMEN przemilczałbym tę sprawę. Ale „Gasketowi”, jak zazwyczaj, chodzi o wrażenia „stadionowe”, to znaczy o osobliwie pojmowaną rywalizację, gdzie nie obowiązuje zasada „fair play”, a przeważa mentalność targowiska próżności lub argumenty racjonalne niczym sztacheta wyrwana z płotu.

Czytając ostatnio liczne wypowiedzi „Gasketa”, umieszczone nie tylko na tym forum, mogę zasadnie wnioskować, że nieźle orientuje się on w specyfice i meandrach muzyki rockowej i jazzowej minionych 30 – 40 lat. Dlaczego zatem tak wyrafinowany koneser nie potrafi (albo nie chce) zrozumieć, że źródłem narodzin artystycznych i ponadczasowych wydarzeń w sferze rocka i jazzu zawsze były (i będą) spotkania i rozstania wybitnych indywidualności? Dlaczego nie toczą się przykładowo analogiczne spory o „układ sił” w grupach tworzonych przez Milesa Davisa?
John McLaughlin, Wayne Shorter, Joseph Zawinul, Herbie Hanckock, Billy Cobham, Chick Corea et consortes grali z Milesem, a w konsekwencji narodziły się owoce w postaci Weather Report, Mahavishnu Orchestra, Return To Forever czy Head Hunters. Nikt sensownie myślący nie buduje jednak teorii, że „elektrycznego Davisa” stworzył Zawinul lub Mahavishnu względnie, że na „Bitches Brew” słychać Weather Report, zaś Davis był tylko trębaczem.

Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że Niemen był wokalistą „doczepionym” do Silesian Blues Bandu. Ich twórczość była systemem naczyń połączonych. Bez wizji muzyki, która powstała w wyobraźni Czesława i została zmaterializowana w nagraniach oraz na koncertach Grupy Niemen, nie byłoby też późniejszego SBB. Proponuję „Gasketowi” by uważnie posłuchał utworu „Człowiek jam niewdzięczny” w wersji płytowej lub live (Jazz Jamboree 1970). Dostrzeże, przy odrobinie dobrej woli, że już w tamtym okresie Niemen miał wizję kierunku, który w pełni zmaterializował się po stworzeniu składu z muzykami Silesian Blues Bandu. To Niemen dobrał w tamtym czasie tych, a nie innych muzyków, rozpisał im role w zespole i narzucił nowatorską formę WSPÓLNEJ artystycznej wypowiedzi. Czyż nie jest symptomatyczne, że Jerzy Piotrowski nie był przekonany do muzykowania w preferowanej wówczas przez Czesława konwencji, a jednak perfekcyjnie wpisał się w tę twórczość? A trafnie podkreślony już przez niektórych w tej dyskusji udział w zjawisku o nazwie Grupa Niemen Andrzeja Przybielskiego i Helmuta Nadolskiego? Czy nie mieli wpływu na oryginalne i nowatorskie brzmienie oraz kształt muzyki?

Cenię późniejsze dokonania SBB (nie mylić z Silesian Blues Bandem) jednak nie jestem w stanie podzielić poglądu „Gasketa”, że na płytach grupy Niemen słychać Szukaj, Burz, Buduj oraz wokalistę. Zasadniczym fundamentem muzyki SBB był blues, natomiast Niemen odważnie i skutecznie czerpał z innych źródeł, mniej ograniczających formę i harmonię wypowiedzi. W efekcie grupa SBB w swoich muzycznych podróżach podążyła odmiennymi ścieżkami artystycznymi – ośmielę się stwierdzić, że mniej oryginalnymi, bo bardziej uzależnionymi od szlaków wydeptanych przez anglosaskie pierwowzory. I rzecz najważniejsza: czy Czesław Niemen po rozstaniu się ze Skrzekiem, Piotrowskim i Apostolisem zabrnął w twórczą niemoc, nie potrafiąc tworzyć znaczącej muzyki? Wprost przeciwnie: powołał do życia kolejne składy, a dokumentami są LP „Mourner’s Rhapsody”, „Niemen Aerolit”, „Idee fixe” i wiele innych nagrań studyjnych lub koncertowych – niestety legalnie niedostępnych.

W twórczości niezawężonej do precyzyjnego odgrywania zawartości partytur istotą zespołowego tworzenia są wzajemne oddziaływania, wyobraźnia, wrażliwość i techniczne umiejętności partnerów. Lecz musi być też lider – persona programująca zarys całości dzieła. Takim liderem był Czesław. Bez niego nie powstałyby „Ode To Venus”, „Strange Is This World”, „Marionetki”, czy „Reqiem dla van Gogha”.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw sty 26, 2006 18:18 
-
drogi wirqu - piekne posty pisujesz - przyjemnie sie czyta
wyjasniam - choc szybko i po lebkach - bo post twoj dlugi
wireq pisze:
„Gasket” sprowokował osobliwą dyskusję. Gdyby w jego w intencjach widoczny był nikły chociażby ślad chęci rozważań nad aspektami artystycznymi zjawiska umownie nazwanego GRUPĄ NIEMEN
bo nikt tutaj nie jest tym tematem zainteresowany -
wireq pisze:
źródłem narodzin artystycznych i ponadczasowych wydarzeń w sferze rocka i jazzu zawsze były (i będą) spotkania i rozstania wybitnych indywidualności? Dlaczego nie toczą się przykładowo analogiczne spory o „układ sił” w grupach tworzonych przez Milesa Davisa?
troche sie zgadzam - jak jp odszedl od sbb i teraz gra ten amerykanin - no to juz nie jest to sbb - wszyscy tak biadaja na siostrzanym forum - to taki zart na marginesie
ale porownywanie nae do milesa - raczej troche przesadzone - bardzo grubo przesadzone
- nie zgadzam sie ze zawsze -
wireq pisze:
Proponuję „Gasketowi” by uważnie posłuchał utworu „Człowiek jam niewdzięczny” w wersji płytowej lub live (Jazz Jamboree 1970). Dostrzeże, przy odrobinie dobrej woli, że już w tamtym okresie Niemen miał wizję kierunku, który w pełni zmaterializował się po stworzeniu składu z muzykami Silesian Blues Bandu.
nawet przy pary tonach dobrej woli nie jestem w stanie niczego takiego wyslyszec - czlowiek jam niedzwieczny w niczym mi nie przypomina nastepnych plyt - z wyjatkiem prostej melodyki piosenek podpartych podstawowymi akordami
ptaszek jest moze troche modalny - przy odrobinie dobrej woli
na plytach z sbb proste te piosenki - z wlasciwa sobie wirtuozeria i zrozumieniem czy wyczuciem dynamizmu przebiegu muzycznego - js aranzuje w cos co dzisiaj wspominamy jako nowatorska forme
a czlowiek niewdzieczny? - o jakiej nowatorskiej wizji wspominasz? piosenka z doczepionymi improwizacjami gitarki basu bebnow? - tu sie pochwale ze takie nowatorskie uklady slyszalem juz w innych miejscach 10-20 lat przed ta piosenka - a moze i wczesniej
wspolna artystyczna wypowiedz jest nowatorska forma???
wireq pisze:
czy Czesław Niemen po rozstaniu się ze Skrzekiem, Piotrowskim i Apostolisem zabrnął w twórczą niemoc, nie potrafiąc tworzyć znaczącej muzyki? Wprost przeciwnie: powołał do życia kolejne składy, a dokumentami są LP „Mourner’s Rhapsody”, „Niemen Aerolit”, „Idee fixe” i wiele innych nagrań studyjnych lub koncertowych – niestety legalnie niedostępnych.
ze smutkiem na powyzsze pytanie odpowiadam prawie twierdzaco - z rozpedu nagral aerolit potem idee fixe - obie zimne i plaskie bez zadnego dynamizmu - ale niezle - lubie je - bo nasze
no i tyle - jedna plytka na piec lat - z czego dwie dobre - to jest tworcza moc -
nie chcialem tego pisac ale pytanie padlo
dobrze ze istnieja te niedostepne nagrania - bo jest na czym budowac legende

musze niestety konczyc - odezwe sie pewnie jutro
gasket
ps nie mieszkales przypadkiem przy pl wolnosci?


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw sty 26, 2006 19:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
Dzięki „Gasket” za wyrazy uznania i z góry przepraszam, że moje posty będą czasami przydługie, ale chociaż człek ze mnie niegadatliwy, to skory z kolei do rozwlekłej pisaniny …

Co do zarzutu, że porównuję Niemena z Milesem: nie tyle chodzi mi o stawianie ich obok siebie, jako muzyków, ale o przykład roli Wybitnej Indywidualności w sztuce. Mógłbym użyć innych porównań – przywołać przykłady muzyków z kręgu King Crimson, grup Claptona, Genesis, Yes, czy na polskim gruncie Tomasza Stańkę, Zbigniewa Seiferta itp. Davis przyszedł mi na myśl, gdyż traktuję go nie tylko, jako muzyka, ale również (podobnie jak Niemena) wyalienowanego indywidualistę, ustawicznie zmieniającego konwencje twórczości, „mieszającego” składami, wyprzedzającego swój czas i świadomie igrającego z upodobaniami publiczności.

W kwestii „Człowieka ..” – wersja płytowa jest tylko szkicem do tego, co stworzył z towarzyszeniem jazzmanów koncertując na Jazz Jamboree. Posłuchanie koncertu dałoby Ci inny obraz. Niemen już wtedy wyraźnie pokazał, że dąży do tworzenia nie tylko prostych, tradycyjnych piosenek lub rockowego mainstreamu lecz także rozbudowanych form, w których istotną rolę pozostawi improwizacji i niekontrolowanym przestrzeniom grania „free”. Pracując nad czerwonym albumem nie miał w zespole muzyków odpowiadających temu zamysłowi. Stąd odnosisz wrażenie, że jest to cytuję: „piosenka z doczepionymi improwizacjami gitarki basu bębnów”. Zgadzam się, że dziś groteskowo brzmi na przykład solówka basisty Zielińskiego, ale w tej krytyce uwzględnij, proszę, kontekst czasowy oraz poziom umiejętności ówczesnych polskich rockmenów. Nie twierdzę, że „Człowiek jam niewdzięczny” był arcydziełem myśli kompozytorsko – aranżacyjnej. Wskazywał jednak inną przestrzeń, w stronę której podążyć chciał Niemen. I uczynił to znajdując właściwych muzyków do realizacji SWOJEJ koncepcji. Spójrz jednak obiektywnej na to, co i w jaki sposób grano wówczas w Polsce (i nie tylko) …

Podszczypujesz mnie wyrażając zdziwienie, że „wspólna artystyczna wypowiedz jest nowatorską formą???”. Tak. Moim zdaniem bywa. W określonym kontekście i okolicznościach. Nie będzie z pewnością nowatorstwem odgrywanie wyćwiczonych pracowicie na wielu próbach prostych nutek, przewidywalnych jak jutrzejszy mróz. Jednak charakter wspólnych „wypowiedzi” Niemena, Skrzeka, Apostolisa, Piotrowskiego, Przybielskiego i Nadolskiego utrwalonych na kilku płytach, o których mowa, jest nowatorski, gdy porówna się te nagrania z ówczesnymi dokonaniami innych zespołów (nie mówię tu o polskich).

Nie ustosunkuję się do Twojej oceny okresu „Aerolit”, bo każdy z nas ma prawo do własnych odczuć słuchanej muzyki. Zwrócę tylko uwagę na jeden element. Wydaje mi się (to nie jest zarzut), że bardziej niż muzyka i jej przesłanie pasjonują Cię technikalia i problemy studyjnej obróbki dźwiękowego materiału.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 17:55 
wireq pisze:
bardziej niż muzyka i jej przesłanie pasjonują Cię technikalia i problemy studyjnej obróbki dźwiękowego materiału.
- nic bardziej blednego
moje podejscie do muzyki wyjasnie w innym poscie - moze w artyzmie kamyka - bo tu jest o sbb

plyty nae z sbb - strange i vol2 cenie bardzo - ody nie lubie - moze dlatego ze mialem ja jak juz vol2 znalem na pamiec - nie wiem
vol1 - to jakis dokument - dla mnie o przecietnej wartosci muzycznej

porownanie do milesa wydalo mi sie nie na niestosowne bo nawet w tym kontexcie ktory tlumaczysz -
wyalienowany indywidualista? miles? wszyscy go sluchali - on byl celebrity! ale czarny w ameryce...
mieszal skladami - do czasu - w jednym moge sie zgodzic - ze jak u milesa terminowali i coltrane i hancock i mahavishnu - tak u nae - sbb
powtorze wytarty slogan ze nae mial nazwisko i kontrakt z cbs - wiec dzieki niemu mieli - start

miles moze i wyprzedzal czas - ale nae? gdziez on tak ten czas wyprzedza?
i tutaj moj czuly punkt - bylismy 100 lat za murzynami - doslownie - za colemanem -free jazz 1960- za coltranem za milesem
muniak ze stanka nasladowali pierwszego komeda dwoch ostatnich - tez zreszta ze stanka - i nagle niemen do piosenki doczepia watpliwej jakosci improwizacje i jest nowatorem???
koncepcja nae - to po romansie z soulem - jazzrock
co w tym wyjatkowego? - ano to ze on startowal z piosenek - i wszystkim sie wydaje ze jak piosenkarz bierze sie za jazzrock - to to musi byc geniusz
jakby zrobil to jakis jazzman - to nic by w tym nie bylo dziwnego - np urbaniak plytka atma
ale ja sie z ta koncepcja nie zgadzam - jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci
i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze
cbdu
gasket
pomijam moje ulubione rockowe plyty z sbb


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 18:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3342
gasket pisze:
jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze
cbdu

cbdu to i nadal jdu (tylko po co ? * ).

Żadnego dowodu na temat jakości muzyki NAE Gasket do tej pory nie przeprowadził...

Nie sądzę, aby komuś bardzo przeszkadzało, gdyby Nahorny i Urbaniak śpiewali tak jak :N: i mieli na zawołanie powalającą, orientalną melodykę :idea:
Jak dla mnie miano piosenkarza, czy pieśniarza nie dyskwalifikuje zaraz artysty jako Muzyka przez duże "M".

* Po bałamutnych wywodach Gasketa - starszyzna wioski nadal podtrzymuje bootlegowe embargo :twisted:

Ale nie zniechęcaj się Gas :arrow: nie na zawsze mróz na świecie ! :wink:

_________________
"A co w życiu było skrzydłami, nieraz w dziejach jest ledwo piętą!..."- "Laur dojrzały" Cyprian Norwid


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 19:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
Cytuj:
Gasket napisał:porownanie do milesa wydalo mi sie nie na niestosowne bo nawet w tym kontexcie ktory tlumaczysz -
wyalienowany indywidualista? miles? wszyscy go sluchali - on byl celebrity! ale czarny w ameryce...


Czy chcesz postawić tezę, że popularność wyklucza alienację artysty? Tego akurat nie udowodnisz, bo jest z reguły na odwrót. Miles mimo otaczających go wielbicieli i zwykłych hien (cóż, pijawki i hieny są wszędzie, gdy można pozywić się cudzym kosztem) był artystycznym samotnikiem. Też go nie rozumiano, nawet tuż przed śmiercią wybrzydzano, że sięga po hip - hop. A uczynił to m. in. ze zbliżonego do Niemena powodu - wyczerpania się formuł muzykowania. Pamiętasz słowa Czesława, że wszystkie ładne piosenki zostały już stworzone? Miles może nie określił tego wprost, ale dawał wielokrotnie do zrozumienia, że dotychczasowe formuły muzyki jazzowej skostniały i zagrano w tych konwencjach większość pięknych dźwięków.


Cytuj:
Gasket napisał: miles moze i wyprzedzal czas - ale nae? gdziez on tak ten czas wyprzedza?


Drogi Gaskecie: postrzegam to inaczej. Spójrz na realia, w których funkcjonowali wówczas polscy muzycy: to nie było minione piętnastolecie lecz apogeum panowania srogiej "ludowej" władzy. Czy na obszarach poddanych sowieckiej hegemonii możesz wymienić w tamtym okresie choćby pięciu równie oryginalnych tworców? Owszem, formuła którą wybrał wtedy Niemen nie była jego wynalazkiem i sięgała do źródeł już odkrytych, lecz czy nie słyszysz w tej muzyce oryginalnie wplecionej słowiańszczyzny? Czy niemenowski pomysł oparcia architektury większości utworów na ekspozycji barwowo traktowanego kontrabasu oraz przewagi form otwartych nad aranżowanymi nie był nowością? Tak wielu twórców z kręgu rocka grało wtedy podobnie??? A kontekst sztuki wokalnej (pisanie o Czesławie z omawianego okresu, jako o piosenkarzu, jest raczej uwłaczające) kompletnie odmiennej od tego, co płynęło ze scen i z płyt bogów rocka??? Też tego nie zauważasz. Wiem, że kochasz SBB, ja cenię i szanuję tę grupę, ale uważam, że Niemen był twórcą ustawicznie niezadowolonym i poszukującym Nowego by, a samodzielna historia SBB rysuje się na tym tle dość zachowawczo.


Cytuj:
Gasket napisał:ale ja sie z ta koncepcja nie zgadzam - jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze


Dla mnie nie ma znaczenia, czy za jazz lub jazzrock bierze się piosenkarz, wiolonczelista, czy tamburmajor z wojskowej orkiestry dętej. Jeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków. Przekonany jestem, że za kilka lat młodzież znudzona preparowaną dla niej muzyką sięgnie po nagrania Grupy Niemen. Pod jednym warunkiem - że skończy się pozytywnie horror z wydawaniem płyt, w tym niepublikowanych koncertów.

PS. Dla mnie "Atma" Urbaniaka nie jest wielką rewelacją. Mało tego: prywatnie uważam, że ostatnią dobrą płytą pana Michała był "Michal Urbaniak Constellation i Concert", nagrany w sali warszawskiej Filharmonii AD 1973. Potem była już tylko "fusionpapka", z kilkoma perełkami przeświecającymi niekiedy z nudnawych i schematycznych płyt nagranych poza Polską.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 31, 2006 17:11 
wireq pisze:
Czy chcesz postawić tezę, że popularność wyklucza alienację artysty?
nie - nic takiego - tylko trudno mi jakos wyobrazic sobie milesa wyobcowanego - zawsze wydawalo mi sie ze to normalny gosc - lubil sie ubierac boxowac jezdzic szybkimi samochodami z kolorowymi pieknosciami
ale na pewno nie wiem czy byl wyobcowany czy nie - moze - tak jak i kazdy z nas jest

miles mial to szczescie ze to on przez dziesiatki lat tworzyl i definiowal jazz
co do skostnienia formul to pamietam takie gadanie po plycie decoy - ale nic sie podobnego nie stalo
nie zgadzam sie ze wszystkie ladne piosenki etc - znam wiele ladnych piosenek powstalych w tym stuleciu - i oczekuje na nastepne!
wireq pisze:
Spójrz na realia, w których funkcjonowali wówczas polscy muzycy: to nie było minione piętnastolecie lecz apogeum panowania srogiej "ludowej" władzy. A kontekst sztuki wokalnej (pisanie o Czesławie z omawianego okresu, jako o piosenkarzu, jest raczej uwłaczające) kompletnie odmiennej od tego, co płynęło ze scen i z płyt bogów rocka???
a jak mam napisac - piosnkokleta? spiewak? wokalista?
niestety to prawda ze bylismy biednym narodem sprzedanym przez zachod - i nawet wyprzedzajac swoj czas lokalny bylismy zawsze za zachodem
historia muzyki jednak pokazuje - ze gdy wyjechalismy - to potrafilismy znakomicie zmiescici sie w czolowce swiatowej - komeda urbaniak makowicz

sa to jednak problemy polityczne - zacimniajace obraz sztuki - bo nie mozna a moze by mozna - a jak mozna to tez zle
kiedys lubilem iwaszkiewicza - i narobilem sobie tym wrogow w dawnych latach - bo byl partyjny
---
wyprzedzanie czasu w muzyce rozumiem tak:
- ktos gra cos czego jeszcze nie bylo i czego nie ma
- za pare lat te elementy sa juz szeroko obecne w muzyce
w przypadku nae brakuje tego drugiego punktu
tylko punkt pierwszy - to granie raczej poza czasem - chyba wypuscilem gdzies takiego posta na tym forum

a sbb - byli po prostu na czasie - nie byli zadnymi geniuszami czy pionierami - tylko idealnie wgrali sie w nasza rzeczywistosc 2 pol 70tych
wireq pisze:
Jeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków.
chciec i umiec vs nieumiejac chciec - w tym miejscu takze nae sie nie zgadza
odpisywalem juz komus na innym miejscu na to ze jakis gosc opanowal w 2 tygodnie wibrafon - nagral plyte - no i mamy dzielo
czy nie widzisz sam ze to jest smieszne?
nie wystarczy tylko chciec - na szczescie - bo bylibysmy zasypani jeszcze wieksza iloscia dziel domoroslych geniuszy
----
malo co przetrwa czas - postawie nawet ryzykowna teze ze nic

ocalajmy od zapomnienia rzeczy naprawde wartosciowe - bo inaczej to kazdy bedzie sie staral ocalic cos innego - a to talerzyk po praprababci - a to te ozdobna lyzeczke co dziadek kupil tanio od zyda za okupacji - a w tym samym czasie rozsypie sie kosciol mariacki
z reszta i tak sie rozsypie razem z naszymi rzeczami o wartosciach sentymentalnych
- i z nami wszystkimi


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt sty 31, 2006 18:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
Gasket napisał:

Cytuj:
historia muzyki jednak pokazuje - ze gdy wyjechalismy - to potrafilismy znakomicie zmiescici sie w czolowce swiatowej - komeda urbaniak makowicz


Święta racja! Najbardziej żal mi Komedy, bo Urbaniak i Makowicz nadal są obecni na tamtym rynku, koncertują, nagrywają, realizują swoje pomysły. A Komeda odszedł w przeddzień wielkiego dlań Jutra. Nawiasem mówiąc przekonany jestem, że Komeda lat siedemdziesiątych byłby kompozytorem tworzącym z pomocą elektroniki ...

Gasket napisał:

Cytuj:
"miles mial to szczescie ze to on przez dziesiatki lat tworzyl i definiowal jazz"
"odpisywalem juz komus na innym miejscu na to ze jakis gosc opanowal w 2 tygodnie wibrafon - nagral plyte - no i mamy dzielo
czy nie widzisz sam ze to jest smieszne?


Nie jest śmieszne, bo nie odebrałeś właściwie moich intencji. Miles nie miał "szczęścia", lecz "iskrę bożą" i charyzmę leadera (zdawkowo o roli leadera w zespole pisałem w jednym z wcześniejszych postów). Przykład grajka, który po 2 tygodniach prób nagrał płytę - dzieło nie jest adekwatny do tego, o czym staralem się Ciebie przekonać. Moje zdanie brzmiało dokładnie tak: "Jeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków". Zauważ, że nawet rzeczony Miles nie uchodził za superwirtuoza trąbki. Jego zasłużony mit nie wziął się z powszechnego uwielbiania jego techniki gry, ale z koncepcji twórczych i umiejętnego korzystania z umiejętności angażowanych do realizacji projektów partnerów.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt mar 03, 2006 17:27 
-
bardzo ciekawa ta teza o liderze!!
nigdy o tym w ten sposob nie pomyslalem!

nie pomyslalem - bo lider zazwyczaj byl indywidualnoscia b silna
na tyle silna - ze dlawil nia muzykow wspolpracujacuch - co wcale nie oznacza ze czasami nie dawal szerokiego pola do popisu - czy wlasnych poszukiwan

nie o to mi chodzi -
chodzi mi o to ze muzyka byla muzyka lidera -

podam przyklady - bez wzgledu na to jaki byl sklad orkiestry albo zespolu - ellington czy mingus grali to co zawsze - swoja muzyke
zappa - zespoly z 74 z 78 z 84 z 88 - graja muzyke zappy - i co nieprawdopodobne - nawet tak samo sie zachowuja i wyglupiaja na koncertach
davis zespoly z 80tych - nie ma roznicy - to jest muzyka milesa - obojetne czy gra scofield czy stern czy ten czy tamten basista klawiszowiec perkusista - muzyka jest ta sama - muzyka milesa

z przyjemnoscia ogladam koncerty zawinula zappy milesa czy mingusa - oni sa nie tylko dyrygentami ale takze jakby - starszymi bracmi - jesli nie ojcami - mowie o funkcji w zespole czy interakcji w trakcie koncertu

czy uwazasz ze taka funkcje pelnil niemen?
ze byl charyzmatycznym liderem?
g


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt mar 17, 2006 23:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
Nie dostrzegam żadnego powodu do wątpliwości. Niemen był bezsprzecznie silną indywidualnością. Na początku kariery szybko usamodzielnił się wyzwalając się z kręgu „Niebiesko-Czarnych" i mając pełną świadomość tego, jaki chce realizować kierunek artystyczny. Był przy tym nieczęsto spotykanym typem artysty - lidera, który szybko nudził się dotychczasowymi dokonaniami niespodziewanie wybierając nowe kierunki i formy twórczości, za czym nie nadążali często jego fani.

„Akwarele”, „Niemen Enigmatic”, „Grupa Niemen”, „Niemen Aerolit” - wszystkie te zespoły powołane zostały do życia przez Niemena. Zdecydowana większość repertuaru utrwalonego na płytach, które nam pozostały, była autorstwa Czesława. Koncepcja grania również. Dobór tekstów bezsprzecznie też. To on decydował o wszystkim - z doskonałym skutkiem.

Czy pozostawiał pole do popisu angażowanym do tych grup muzykom? Wystarczy prześledzić zawartość płyt. Charakter muzyki nagranej z „Akwarelami” powodował, że w tej konwencji grania nie było miejsca na solowe popisy instrumentalistów. Najbardziej znanymi i „minutażowo” najdłuższymi wyjątkami są przypuszczalnie niezapomniane solówki Tomasza Jaśkiewicza („Dziwny jest ten świat”) i Ryszarda Podgórskiego („Pod papugami”). Przełom nastąpił w okresie „Enigmatic”. Instrumentaliści grupy, względnie muzycy zapraszani okazjonalnie do płytowych nagrań (Zbigniew Namysłowski, Tomasz Jaśkiewicz, Jacek Mikuła, Michał Urbaniak) otrzymali wiele przestrzeni do solowych wypowiedzi. Kolejne wolty artystyczne Niemena, czyli awangarda początku lat 70., a potem jazzrock, to szczególny rodzaj grania, wymagający od muzyków ponadprzeciętnych umiejętności. Zauważmy, że Niemen starał się dobierać zawsze możliwie najlepszych instrumentalistów w ówczesnych polskich realiach. Nie było to jednak proste „skrzyknięcie” kilku ludzi z tzw. „topu”, lecz staranny dobór muzyków pasujących do niemenowskiej koncepcji. I jeszcze jedno: wbrew temu, co wynika z niektórych, dawnych wypowiedzi Józefa Skrzeka, to na obwolutach płyt jest on w wielu przypadkach wymieniony jako kompozytor albo współautor określonych utworów.

A muzyka? Dla mnie przesłuchanie tych 12 płyt (jeśli poprawnie liczę – bo wyłączam „Mourner’s Rapsody”, jako płytę nagraną z sidemenami – a to już nie zespół w znaczeniu proponowanym przez Gasketa) nie pozostawia wątpliwości, że obcuję z muzyką naznaczoną stygmatem niekwestionowanego lidera – Czesława Niemena. I wcale nie barwa głosu jest tu decydująca.

Czy Niemen miał charyzmę? Odpowiem Ci, Gasket, najkrócej jak można: w polskiej muzyce rockowej nie było i raczej długo nie będzie kogoś obdarzonego taką charyzmą.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Osobowość
PostZamieszczono: sob mar 18, 2006 9:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 25, 2004 20:26
Posty: 982
Lokalizacja: Poznań
Nigdy nie będzie!!!!
PS.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: sob mar 18, 2006 11:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 30, 2004 17:46
Posty: 560
wireq pisze:
Czy Niemen miał charyzmę? Odpowiem Ci, Gasket, najkrócej jak można: w polskiej muzyce rockowej nie było i raczej długo nie będzie kogoś obdarzonego taką charyzmą.

... oj, Gasket zapytał czy Niemen był charyzmatycznym liderem, wiec chyba chodziło o interakcje w zespole, w czasie których np podczas koncertu "widać" było nie tyle wiodącą rolę lidera, co jego magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie", o ich całkowite "zaufanie" do niego... czy był GURU dla muzyków z nim współpracujących??? bo to, że miał charyzmę w naszym odczuciu - z pozycji słuchacza - to nie ulega wątpliwości...
no i mi się nasunęło takie pytanie dodatkowe - czy ta charyzma z biegiem lat "wietrzeje"???


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob mar 18, 2006 12:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3342
Ed pisze:
- czy ta charyzma z biegiem lat "wietrzeje"???

Oj, Edzie chyba sugerujesz , że >>charyzma<< "wywietrzała"... :shock:

Ale jak wykażesz prawdziwość tej tezy skoro :N: z własnej woli zrezygnował ze współpracy z innymi muzykami i mimo wielu zachęt do "współgrania" (namawiany przez muzyków i dziennikarzy), jednak realizował się do końca życia w projektach solowych ...

_________________
"A co w życiu było skrzydłami, nieraz w dziejach jest ledwo piętą!..."- "Laur dojrzały" Cyprian Norwid


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: sob mar 18, 2006 13:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 216
Ed napisał:
Cytuj:
chyba chodziło o interakcje w zespole, w czasie których np podczas koncertu "widać" było nie tyle wiodącą rolę lidera, co jego magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie", o ich całkowite "zaufanie" do niego... czy był GURU dla muzyków z nim współpracujących???

Miałem przyjemność bycia tylko na jednym koncercie "Grupy Niemen" (pozostałe przypadki, to jego solowe występy), pamiętam też koncert emitowany przez tv z Sopotu (ten sam, który nadała niedawno TVP Kultura). Charyzmatyczność Niemena, jako lidera była dla mnie bezsprzecznie widoczna i "namacalna" nawet w czasie tego koncertu stanowiącego pożegnalną trasę "Grupy Niemen". To nie był występ kwartetu obrażonych na siebie muzyków, ani "odwalanie zakontraktowanej pańszczyzny". Czesław dyrygował wszystkim zza swoich klawiatur i nie ograniczał partnerów w ich instrumentalnych popisach. Niemniej to on był achitektem kształtu granych utworów.

Poza tym w konwencji muzykowania, którą przyjął Niemen w latach 70., sensowne tworzenie byłoby niemożliwe bez charyzmatycznego lidera. Formy utworów granych przez "Grupę Niemen", a potem "Niemen Aerolit", pełne przestrzeni dla improwizacji, wymuszały wręcz sytuację, w której o generaliach MUSIAŁ decydować "boss" mający "magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 50 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY