[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest sob lis 25, 2017 6:42

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: sob wrz 12, 2009 23:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3135
We wspomnieniach Zofii Komedowej, zawartych w książce "Komeda,Zośka i inni" na str. 66/67 znalazłam taki fragment dotyczący Niemena:
Cytuj:
Czesław Niemen. Ile mu wyrządzono krzywdy, jak go wyśmiewano, pomawiano. Ile łatek mu przyprawiono po drodze?!A przecież to był wspaniały człowiek, delikatny, skromny. O bardzo czułym sercu. Nie rozpychał się łokciami. W okresie największej prosperity nie wykorzystywał tzw. układów, by coś tam sobie załatwić. Przez całe lata mieszkał w tragicznych wręcz warunkach, jakieś tam mieszkanko… 20 metrów,tam swoją piękną muzykę komponował. Wielkiej klasy artysta, któremu wiecznie podcinano skrzydła. Fakt, gdzieś się potem zaplątał we współpracę z reżyserem Porębą z „Grunwaldu”, ale jestem przekonana, że o zapatrywaniach politycznych tego człowieka nie wiedział. Niemen w końcu kupił domek do remontu, na Żoliborzu, sam remontował, wszystko robił: podłogi, drzwi ,okna… Wspaniały, szczery i głęboko uduchowiony artysta. Niepowtarzalny twórca.
Marek Piwowski zrobił o Niemenie film paskudny. Na początku nie miał takiego zamiaru. Ratując własną skórę, bo mu po prostu montaż nie wychodził i wszystko było nudne, wpadł na chytry pomysł i rachu-ciachu tak pokroił, tak poobcinał co trzeba, że kosztem Niemena, z którego zrobił kretyna, kosztem wstrętnej manipulacji, obronił własną pozycję. Nie będę się o tym rozgadywać, ale znam sprawę dokładnie, pracowałam wtedy w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym i zajmowałam się „sprawą Niemena”… Niemen mając wyrok sądowy, mógł się odegrać. Nie chciał tego, nie chciał zemsty, był ponad to.

Na stronach 76 i 87 znajdziemy również krótkie wzmianki o Niemenie. Podobała mi się historia związana z pochodem pierwszomajowym, kiedy zmuszeni do wzięcia w nim udziału członkowie zarządu PSJ przemaszerowali przed główną trybuną z portretami Niemena. :)

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz wrz 13, 2009 22:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 14, 2006 23:08
Posty: 475
Lokalizacja: Wielkopolska
Tak wspomina Niemena oraz jego pobyt w Australii w 1993 roku
Elisabeth Celejewska


Cytuj:
7 marca 1993 r. odbyły się dwa koncerty tego genialnego muzyka - w Klubie Polskim Ashfield. Byłam na drugim koncercie, przedstawił na nim utwory ze swojej najnowszej wtedy płyty “Terra deflorata” (Rozdziewiczona Ziemia) oraz stare przeboje, lecz w nowoczesnych, zmienionych wersjach. Grał sam - na żywo, posługując się też nagranymi wcześniej przez niego playbackami – idącymi z instrumentów syntetycznych, używając też (nagranych przez siebie) podkładów wokalnych - jeśli utwór wymagał wielogłosowości.
Koncert był doskonały - Cz.Niemen był pracoholikiem i perfekcjonistą, próba aparatury i ustawianie reflektorów trwało kilka godzin – na koncercie wszystko musiało wypaść tak, jak sobie to Mistrz zaplanował! Potem, całkowicie panował nad widownią - miał nadzwyczajną charyzmę, ulegali jej wszyscy, chyba nie było nikogo, kto nie byłby pod ogromnym wrażeniem jego muzyki!

Spotkaliśmy się na drugi dzień - 8 marca, na pożegnalnym party w domu menagera. Cz. Niemen, ledwo wszedł skierował się do mnie i Ernestyny Skurjat ze słowami: ”Tylko dziesięć minut!…” I… pozostał z nami ponad półtorej godziny opowiadając o sobie. To był nasz sukces!!! - wszak Mistrz był znany z tego, że niechętnie udzielał wywiadów.
...
Wywiad nagrywaliśmy na magnetofonie czterośladowym, każdy miał swój mikrofon umieszczony na statywie. Mistrz, wchodząc do pokoju najpierw mile się zdziwił: “O, zupełnie jak w studio!…”, a potem, siedząc wygodnie na krześle, w półleżącej pozycji, ze splecionymi na piersi rękami, z mikrofonem przy ustach opowiadał o sobie.Był człowiekiem powściągliwym, niezbyt rozmownym, ale szalenie uczciwym w wypowiadanych kwestiach, często cytował teksty swoich piosenek, odnosił je przecież do konkretnych zdarzeń - wychowywał słuchaczy poprzez teksty swoich piosenek. I może to właśnie było jego zadaniem na Ziemi: uczyć ludzi uczuciowości.Po nagraniu wywiadu, gdy już poczęstował się sałatkami, których gospodarze przygotowali pełen stół - wiedząc, że był wegetarianinem - przyłączył się do grupy na backyardzie, w której stałyśmy z Ernestyną i tam, już prywatnie, opowiadał o swoich wrażeniach z pobytu w Australii. Zachwycał się, że mamy w tu cudownie czyste powietrze i jeszcze niewiarygodnie niebieskie niebo.Nie chciał uwierzyć, że u nas zimą jest zimno: ”Jaka tam u was zima!…” Roześmiał się, gdy ktoś nazwał Sydney wielką wsią i stwierdził, że wszystkie miasta w Australii mu się podobały. Opowiadał o pięknie dzikiej, kamienistej plaży na której był dziś rano, a która wyglądała jakby nie dotknęła jej jeszcze ludzka stopa. Uśmiechał się słuchając dowcipów.
Co jeszcze zapamiętałam z rozmowy? - że był wysoki, przez co na wszystkich patrzył jakby z góry. Zawsze zatopiony w myślach, jednak dobrze słyszał o czym rozmawiano, bo gdy temat go zainteresował nachylał się do mówiącego i zaglądał mu prosto w twarz, patrząc głęboko i przenikliwie niebieskimi oczami – jakby chciał człowieka przeniknąć na wylot.
Rękę podawał mocno i pewnie, jak człowiek silny i prawy – jak ludzie obdarzeni najlepszym charakterem. Zwykle poważny, uśmiechał się promiennie, gdy ktoś ze zrozumieniem mówił o sprawach dla niego ważnych.
Zwykle niechętny do pozowania do zdjęć, tego dnia pozwolił ich zrobić sobie wiele. Flesze strzelały więc raz po raz, aż ktoś zażartował: “pewnie burza będzie, bo tak się błyska…”


Całość można przeczytać na stronie:
http://celejewskawywiady.blogspot.com/s ... -results=1

_________________
"nie obawiajcie się zajrzeć mej pamięci w oczy"


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn paź 12, 2009 13:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
Jako pomyslodawca musze i ja wreszcie cos ruszyc bo temat padnie jak to Forum pomalu ale konsekwentnie .
Beda to fragmenty moich pamietnikow albo dziennikow . Bede przemieszczal sie fragmentami kolejno . Pisanie calych tasiemcow nie jest na moje sily i cierpliwosc . Jest to raczej rejestracja faktow a nie opis ktore mam zamiar cytowac doslownie bez zmian z malymi wyjatkami .
Dziennik Okretowy S/Y RADWAN
19 marzec 1996 wtorek
W Poznaniu przed polnoca .
Taxi i u siostry Haliny jestem o 24.25 .
Pozne rozmowy , male przyjecie , prezenty . Wojtek fajny . Dzis imieniny naszego Taty . Spanie .
Rano na dworzec . O 10.24 wsiadam w Mewe ze Szczecina . W Warszawie jestem o 13.35 . Odbiera mnie Czeslaw z tesciem Julianem . Wysiadamy na Wieniawskiego 6 .
U Czeska totalny nielad ale milo . Malgosia , Natalia i Nora , i dwa koty . Czesiek ma lekka chandre .


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn paź 12, 2009 16:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Romuald Juliusz Wydrzycki pisze:
U Czeska totalny nielad ale milo . Malgosia , Natalia i Nora , i dwa koty .

Jak na zdjęciu rodzinnym. :)
Coś optymistycznego i budującego, że jednak można inaczej.

(**)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt paź 13, 2009 13:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
Raczej , ze mozna bylo inaczej . Tak oczywiscie bylo . Niemal sielanka .
Sa i zdjecia rodzinne na ktorych jak wiadomo z rodzina wychodzi sie na ogol dobrze . :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob paź 17, 2009 12:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Ewa pisze:
We wspomnieniach Zofii Komedowej, zawartych w książce "Komeda,Zośka i inni" na str. 66/67 znalazłam taki fragment dotyczący Niemena:
Cytuj:
(...)

Na stronach 76 i 87 znajdziemy również krótkie wzmianki o Niemenie. Podobała mi się historia związana z pochodem pierwszomajowym, kiedy zmuszeni do wzięcia w nim udziału członkowie zarządu PSJ przemaszerowali przed główną trybuną z portretami Niemena. :)


Ten fragment wspomnień Zofii Komedowej został opublikowany w artkule "Ostatni wywiad z wdową po muzyku" zamieszczonym w "Dzienniku.Pl" z 30 sierpnia 2009 roku.

Cytuj:
Oglądając film "Niewinni Czarodzieje" Andrzeja Wajdy czy czytając książki o polskim jazzie lat 50. i 60., można odnieść wrażenie, że żyliście w ciekawych, kolorowych czasach.
Z.K.: Czasy nie były ciekawe, to myśmy byli ciekawi. Nas kompletnie nie interesowała polityka. Wielcy artyści, tacy jak Łomnicki, Łapicki, chodzili na pochody pierwszomajowe, a myśmy odmawiali. W końcu Jan Byrczek, prezes Federacji Jazzowej, został wezwany do KC. Musieliśmy iść na pochód. Wzięliśmy tak jak wszyscy plansze, tylko zamiast portretów dygnitarzy państwowych umieściliśmy na nich wizerunek Czesława Niemena. Machaliśmy nimi w stronę loży honorowej, ale w telewizji już tego nie pokazali. Jazz był swoistym protestem przeciwko ówczesnej rzeczywistości. Komuniści nie umieli z nami walczyć. Zaskakiwało ich to, że nasze środowisko ich się nie bało, a komunizm to przede wszystkim był wielki strach.


:arrow: Cały artykuł

(**)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 01, 2009 23:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
Jako ze dni wspomnien , to moze ciag dalszy , ale tempo !?
19.03.96 cd
Pozne i dlugie rozmowy . Ogladanie Fryderykow w TV . Spanie krotkie .
Telefony , telefony . Do Leszka M , do Czeska B. , do Bolka K.
Wspaniale informacje o moim dziadku kapitanie Stanislawie B . Oczywiscie Bolek czeka na mnie chocby od zaraz , Italia tez czeka . Ale przeciez tu tez jest w koncu moja rodzina bylo nie bylo .
Ogladamy pelno obrazow za szklem Malgosi i Czeslawa . Jada jutro razem na wernisaze i jakies koncerty . Czeska malarstwo komputrrowe jest naprawde piekne W moim guscie i urodzie .
Natalia jest sliczna dojrzala kobieta i pieknie spiewa . Nie do wiary .
Chory kotek . Jarskie jedzenie . Wloskie spagetti .Alkoholu nie widac , miesa tez .
Dostaje od Czeska kasety i kompakty pieknych utworow , a od Malgosi ptaszki .


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 02, 2009 7:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 14, 2007 11:56
Posty: 1156
Romualdzie uważam, że Twoje Dzienniki . Pamiętniki . Zapiski . Wspominki. sa warte wydania, czy nie zastanawiałeś się na tym? To przecież kopalnia wiedzy! No i życie...

_________________
Бродяга NIEMEN incognito !?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 02, 2009 19:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
A kto to wyda . no i a kto sie na to zgodzi ... :?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn sty 18, 2010 23:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3135
W związku z wczorajszą rocznicą chcę przypomnieć jeszcze jedno wspomnienie Zofii Komedowej, napisane niedługo po śmierci Niemena.
Cytuj:
Moje wspomnienia o Jednym Polskim Muzyku, który od nas odszedł

Autor: Zofia Komedowa-Trzcińska

Ze śmiercią Czesia Niemena – Czesława Niemena – umarł pewien świat, który ja jeszcze pamiętam, świat w pojęciu zachowania postaw ludzkich z okresu mojego dzieciństwa, z okresu dojrzewania – pamiętam mojego Ojca, członków rodziny, nawet pewnych przyjaciół. Ze zdziwieniem po dłuższym czasie zorientowałam się, że jest go coraz mniej. Ze zdziwieniem, jak już dorastałam, zauważyłam, że się coraz mniej z takimi ludźmi, którzy reprezentują pewien sposób bycia, zachowania, stykam.

A już naprawdę wielkim szokiem dla mnie było i zaskoczeniem, kiedy zaczęłam pracować w Agencji Koncertowej Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego i zauważyłam wśród wielu osób, które w jakiś sposób lubię, że każda prawie z nich, którejś z tych cech nie miała, a które wszystkie posiadał Czesław Niemen.

Nie muszę chyba pisać o tym, jak bardzo z tego powodu boleję i właściwie czuję się jakby w jakiejś pustce, osamotniona, bo nawet nigdy nikomu tego nie mówiłam, tylko coraz bardziej się dziwiłam. Zaczęłam się odsuwać od ludzi, od przyjaciół, mniej spotykać, nie bywać na żadnych imprezach towarzyskich, wymawiać się jakimiś zajęciami, stanem zdrowia. Dlatego też odeszłam wtedy ze Stowarzyszenia Jazzowego, zrezygnowałam i pojechałam na 20 lat w Bieszczady. Oprócz mojego dzieciństwa te 20 lat wspominam najlepiej w moim życiu. Dopiero chyba śmierć tak bolesna Cześka doprowadziła do tego, że teraz spróbuję napisać, czego w życiu mi brak i co zabrał ze sobą Czesiek, odchodząc od nas.

Otóż żyjemy obecnie w czasach zupełnej dewaluacji etyki, kultury, moralności, przyjaźni, lojalności, patriotyzmu. Te wszystkie cechy posiadał właśnie Czesław. Tak smutno, że tacy właśnie ludzie jak on odchodzą, gdy otacza nas wszechobecne chamstwo, bezwzględność i kumoterstwo.

A odszedł On, tak jak żył – cicho i skromnie, nie życzył sobie nawet głośnego pogrzebu... I tego Czesiu, już nie uszanowali Twoi przyjaciele i tak sobie myślę, że może to dobrze, pomimo Twojej woli. Pogrzeb był wielką manifestacją żalu za Tobą i cierpienia z powodu Twojego odejścia. Mam nadzieję, że patrząc na tych wszystkich ludzi z góry, choć trzymali cięte kwiaty w dłoniach, których Ci było żal zrywać, nie masz do nich pretensji.

Nie byłam na Twoim pogrzebie, byłam w domu, całą duszą i sercem związana z tymi wszystkimi ludźmi, z Twoimi córkami, z Twoją piękną żoną, która niosła Twoją urnę sama – jak potem widziałam w telewizji. Siedząc tak w pokoju, w pewnym momencie huknął ogromnie głośny piorun, aż zadrżały szyby w drzwiach balkonowych i moja kotka wbiegła pod tapczan ze strachu. Powiedziałam do niej – kiciu, nie bój się, nie denerwuj, to pogrzeb Cześka Niemena, to Niebo się przed Nim otwiera.

Odszedł ostatni Polak z godnością – to moje zdanie. Wśród jego równolatków, a moich znajomych, kolegów i przyjaciół nie ma już takich ludzi jak on, już mu nikt nie dorówna. Niech nie gniewają się na mnie o to, nie przestałam ich lubić, tylko, jak żal że już takich ludzi, takich Polaków – nie ma i nie będzie. Nie chcę nikogo tym obrazić, ale ja tak czuję po prostu.

Jeszcze powinnam dodać jedną bardzo ważną cechę Czesia Niemena. Właściwie, nie wiem, mam opory, jak piszę „Czesio”; ciągle chcę tak poważnie: Czesław, Czesław Niemen... Nigdy o nim nie myślałam jako o Czesiu, tylko zawsze o Czesławie Niemenie. Teraz, gdy nie żyje, ciągle spotykam się z tym, że w myśli wymawiam jego imię – Czesio.

Miał jeszcze jedną zaletę, której nie wymieniłam. O tym mi się przypomniało, jak czytałam w „Rzeczpospolitej” wspomnienie o nim i tam dowiedziałam się, że leczył gołębie, takie miejskie zwykłe gołębie, na które ludzie się skarżą, że jest ich za dużo, że zanieczyszczają miasto.

Wtedy mi się przypomniało, jak pojechałam gdzieś na obrzeża Polski, gdzie stał stary zamek w parku z jeziorem – chyba to był Łagów, gdzie Czesław Niemen razem ze swoimi muzykami mieszkał wysłany przez Stowarzyszenie Jazzowe, Agencję Koncertową i przygotowywał nowy program. To był zespół Akwarele. Z okazji pracy swojej w Agencji Koncertowej pojechałam coś tam załatwić. Wszystkich spotkałam nad jeziorem, bo przyjechałam w porze obiadowej; portier powiedział mi, że są po obiedzie i odpoczywają, a potem znowu będą mieli próbę. Nie było wśród nich lidera. Porozmawiałam chwilę i zapytałam – gdzie on jest, a oni ze śmiechem mi powiedzieli, że jest u siebie w pokoju, bo ratuje od śmierci rybę...

Okazało się, że jeden z muzyków ją złowił, gdy pluskali się w wodzie i Czesław poprosił go, aby mu ją oddał: „Za mała jest, żebyś się nią podzielił z kolegami, a sam jak będziesz jadł, to Ci będzie głupio”. Rzeczywiście, jak weszłam do niego do pokoju, to zawołał – „tu jestem”! W ogromnej łazience zastałam go klęczącego przy wannie, wanna była pełna wody, w wannie była ryba, niewielka, miała jakieś 20 cm i Czesław palcem, takim wiatraczkiem pryskał ją wodą w pyszczek. Spytałam, co robi. Odpowiedział, że napuszcza jej powietrze z wodą, żeby jej łatwiej było oddychać. Niedługo wyjechałam, żeby wrócić przed nocą do Warszawy, nie wiem, czy uratował jej życie.

Razu jednego w Warszawie po próbie z zespołem Akwarele Niemen zaproponował muzykom wspólny spacer – byłam tego świadkiem. Zmęczeni spytali, po co? „Aby krzewić wśród Warszawiaków kulturę bycia i estetykę ubioru” – odpowiedział śmiejąc się.

Kto o tym teraz myśli?...

22 kwietnia 2004

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob sty 23, 2010 19:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
No to moze z okazji miesiaca pamieci CJNW / 17.01 - 16.02 / pare kolejnych zdan .
Nie moge tego robic szybciej niz wydaja dziela CJNW !? :?

20 marzec 1996 sroda
Wstajemy w koncu wszyscy . Chory kotek tez . Sniadanie .
Siadamy do komputera . Sluchanie muzyki i wspolne malowanie .
Wychodzi nam z tego wszystkiego jakis kaczor kolorowy .
Ale dostaje na pamiatke przepiekna grafike "Lira' . Wzruszenie do lez . Czemu ? Nie wiem .
Czeslaw mowi ze sa na niej trzy moje pasje no i moje kolory .
Pakowanie . Wsiadamy do zoltego furgonu mercedesa . I jazda do Bolka . Jestesmy na miejscu o 12.05 Wita nas Teresa . Ja zegnam Czeska . Usciski i podziekowania .
Zaczyna sie pakowanie , ladowanie , jakies naprawy .Pierwszy sklad pajero mitsubishi rusza o 16.00 . My mercedesem beczka dopiero o 17.45 . Kierunek Italia .


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz sty 31, 2010 23:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 06, 2007 12:20
Posty: 59
Lokalizacja: wałbrzych
Dziękuję za te mądre świadectwa o człowieku z innego wymiaru. Wyjątkowego. Bo ostatnio zwątpiłem na bazie wypowiedzi medoratorów. Kontynuujcie !

_________________
Uczmy się : odczuwać głębiej niż rozum praktyczny nakazuje.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lut 01, 2011 11:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 27, 2004 17:11
Posty: 2574
Lokalizacja: Wrocław
Jerzy Gruza w swojej książce pt. "Stolik-anegdoty, plotki, donosy" cytuje na str. 135 dialog Maryli Rodowicz z Niemenem, kiedy to artystka poprosiła Czesława Niemena, aby napisał dla niej muzykę. Cytat nie nadaje się do publikacji, ale do książki warto zajrzeć.

_________________
Powaga zabija, a jej brak uśmierca.
Należy być sobą wbrew sobie.

(moje)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lut 01, 2011 14:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3135
Tadeusz pisze:
Cytat nie nadaje się do publikacji, ale do książki warto zajrzeć.

Tę anegdotkę czytałam niedawno w wywiadzie z Gruzą dla pisma "Bluszcz", przedrukowanym w noworocznej "Angorze".

Uśmiałam się, wyobrażając sobie Czesława, który ze stoickim spokojem zwraca się do podekscytowanej wizją jakiegoś festiwalu Maryli... :wink:

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 25, 2011 17:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
Slowek Czeslaw nie zalowal , oj nie zalowal .
Ale robil to z wdziekiem i spokojem , jak zwykle .
O Maryli mial niezmiennie jednakowe , zadziwiajace zdanie .
Bedac nie tak dawno na jej koncercie ocenilem ze jest naprawde dobra :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
POWERED_BY