[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest śr lis 13, 2019 17:47

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: sob lis 15, 2008 18:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
moje spostrzeżenie:

człowiek religijny praktykujący swoją wiarę też może być człowiekiem poszukującym-poszukującym Boga,jego głosu,jego wezwań.Właściwie doświadczenie Żywego Boga w kościele to ciągłe poszukiwanie,bo On każdemu z nas ma do powiedzenia codziennie coś nowego-Objawia się na nowo.Człowiek religijny to człowiek w drodze tu na ziemi,przez to jest wezwany do poszukiwania codziennie dróg Pańskich,do zadawania sobie pytań "Boże czego dziś ode mnie oczekujesz?","Jak to jest naprawdę dziś z moją wiarą,nadzieją i Miłością ku Tobie?".Poszukiwania ku pełniejszemu Zjednoczeniu,Komunii z Bogiem.

Tak mogło być i w przypadku Czesława Niemena.Należy myślę jednak pamiętać,że relacja Bóg-człowiek zawsze pozostanie jednak pewną Tajemnicą.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 4:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 14, 2007 11:56
Posty: 1156
NIEMEN nam wszystkim pokazywał w swych wypowiedziach, utworach " co Mu w duszy gra" i to "granie" próbował zaszczepic w nas."Chodząc po trawie pamietajmy,że tam też jest życie" a więc żyjesz to daj życ innym."W codziennym mięs pożeraniu" jasno mówi Nie zabijaj....
Swoją postawę Niemen ukształtował jako" kolekcjoner doświadczeń".Niemen wierzył , wierzył w ludzi,że ci wreszcie się opamietają,gdyby tak nie było to nie nawoływałby do zastanowienia się. Jaką rolę pełnią Ziemianie we Wszechświecie?

_________________
Бродяга NIEMEN incognito !?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 10:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3236
Markovitz pisze:
Dlaczego zatem w radiowej wypowiedzi Natalii Niemen, a także prowadzącego z nią rozmowę Piotra Starzyńskiego pobrzmiewał powtarzany przez oboje zwrot człowiek poszukujący jako widoczna próba zdystansowania się od postulowanego przez fanów pojęcia Niemena- człowieka religijnego

Tak, określenie „człowiek poszukujący” chyba bardziej oddaje prawdę o Niemenie, niż „człowiek religijny”…

Niedawno miałam okazję przeczytać wywiad z Niemenem dla miesięcznika „Prometej” z 1972r., w którym Niemen na pytanie o swój stosunek do religii, jednoznacznie stwierdził, że jest ateistą:
Cytuj:
Chociaż wychowałem się w rodzinie katolickiej, to jednak jestem ateistą. Sprawdzalna świadomość śmiertelności w przeciwieństwie do niewidzialnej natury w sensie kierownictwa światem i jego doskonałości, musi w mym przekonaniu apoteozować racjonalny element zagadnienia, wyłączając w ogóle metafizykę z kręgu rozważań. Sama logika podpowiada, że tylko człowiek w swym bałwochwalstwie mógl zajść tak daleko, by Boga stworzyć na swe podobieństwo. Zrezygnujmy przeto z własnej pychy.

Bogdan w tym temacie napisał, że „Niemen w latach 70-tych, a Niemen po roku 1981 - to dwa różne światy w spojrzeniu na religię, na wiarę” i nawet skłonna byłam się do tego przychylić, ale w świetle wypowiedzi dwóch jego córek, które w ostatnim czasie usłyszałam, myślę, że nie możemy go nazwać wyznawcą religii chrześcijańskiej. Przypomnę, Natalia w rozmowie z Piotrem stwierdziła, że jej ojciec do końca poszukiwał Boga, a najstarsza córka, Maria również się z tym zgadza - według niej Niemen był gnostykiem.

"Moje hobby to jest nieustanne analizowanie, dlaczego jestem i dokąd zmierzam."(wypowiedź Niemena z czatu na onet.pl w 2001r.)


edit.godz.22.10 W pierwszej wersji pomyłkowo użyłam określenia agnostyk, a Marii chodziło o gnostyka.

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 17:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Jest taka zastanawianająca myśl,która mi się przypomina- w świetle tego co piszecie:

Choćby ktoś uważał się za ateistę-człowieka,który uważa, że nie ma Boga,to jeśliby tu na ziemi kochał choć jedną osobę miłością czysto ludzką-dla niej samej-to już, choć tego nie wie, kocha Boga.

I wreszcie:

Dlaczego muzyka Niemena uwrażliwia mnie na piękno,dobro-przymioty Boga?Jak to się ma w świetle wypowiedzi Cz.Niemena,że jest ateistą?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 17:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz kwie 13, 2008 20:04
Posty: 125
Lokalizacja: Nysa
To dla mnie bardzo smutne, co piszesz Pani Ewo. Jeżeli rzeczywiście tak było, to czuję się w pewien sposób nawet oszukany.
Bo przecież Niemen tak wiele śpiewał o Bogu.
Kiedyś nawet widziałem w TVP Kultura kolędy w Jego wykonaniu. Śpiewał je tak, że nie sposób było się nie wzruszyć i nie uwierzyć Mu!
Markovitz pisze, że aktorzy wcielają się w role, które często nie mają nic w sobie ze swoich odtwórców. Ale Niemen nie był odtwórcą ani aktorem, on sam tworzył, dając nam cząstkę siebie.
W Terra Deflorata zwraca się bezpośrednio do Boga. Nie do jakiegoś tam bożka, czy nie wiadomo czego jeszcze, ale do Boga chrześcijan. Czym są „Święte Prawa”, jak nie starotestamentowym DEKALOGIEM?
Niemen nie był obłudny!

_________________
"Do tych, co mają tak za tak - nie za nie - Bez światło-cienia..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 17:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Dlaczego Niemen, śpiewał teksty Norwida,który wprost zwraca się wierszem-modlitwą do Pana? np.:"Moja Piosnka".
Gdyby nie wierzył w Boga,to bardzo wątpię,żeby w ogóle myślał o śpiewaniu tekstów,w których jest odniesienie do Boga,czy zwracanie się do Boga.

Wiara chrześcijańska też zakłada ufność w dobro,które jest w ludziach,wiarę na przekór często złu.Co się nasuwa?A choćby: "Dziwny jest ten świat".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 18:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 14, 2007 11:56
Posty: 1156
Sierpień 1984" Antropocosmicus" frag. "kto z prochu/ten w proch/kto z małpy/ten w co?"

15 stycznia 1984 fragm."Sen końca i poczatku" ,"od wszechgalaktyk Kosmos/ runął/ kurczącej się materii impetem/ w znikomy punkt powbijał/ zsunął/ Wszechrzeczy wszystkie/ rykoszetem/ aż Moc niepojętego ruchu/ poczęła Nowy Wszechświat w/ Prawybuchu"

Tylko Rock Nr 11 listopad 1992 fragm."Sączy się wywiad ze mną. Abnegacki stosunek do wszystkiego słychac nawet w intonacji głosu."

Tylko Rock Nr 3 marzec 1992 fragm."Niedziela Palmowa. W dzieciństwie, w wielkopostne okresy, ... Grasowałem w okolicznych zaroślach w poszukiwaniu najokazalej ukształtowanych bazi. Jadzia, moja siostra, wyczarowywała później z tych gałązek piękne palmy. W Polsce centralnej nie widziałem takich. Kresowe były płaskie, bardziej podobne do prawdziwych, jerozolimskich. ... Do złudzenia przypominały palmy z Ziemi Świętej."

Myślę ,że Niemen był "człowiekiem w drodze" "Pielgrzymem" ,który bardzo często dochodząc do rozdroża musiał wybrac jedną z dróg.Jednak wybór tejże drogi niczego nie rozwiązywał,ponieważ owa droga miała również ... rozdroża. Aż do kresu, szedł ku światłu Nadziei.

_________________
Бродяга NIEMEN incognito !?


Ostatnio zmieniony ndz lis 16, 2008 18:09 przez Stach, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 18:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Ewa pisze:
Markovitz pisze:
Dlaczego zatem w radiowej wypowiedzi Natalii Niemen, a także prowadzącego z nią rozmowę Piotra Starzyńskiego pobrzmiewał powtarzany przez oboje zwrot człowiek poszukujący jako widoczna próba zdystansowania się od postulowanego przez fanów pojęcia Niemena- człowieka religijnego

Tak, określenie „człowiek poszukujący” chyba bardziej oddaje prawdę o Niemenie, niż „człowiek religijny”…

Niedawno miałam okazję przeczytać wywiad z Niemenem dla miesięcznika „Prometej” z 1972r., w którym Niemen na pytanie o swój stosunek do religii, jednoznacznie stwierdził, że jest ateistą, mimo, że wychował się w rodzinie katolickiej…

Bogdan w tym temacie napisał, że „Niemen w latach 70-tych, a Niemen po roku 1981 - to dwa różne światy w spojrzeniu na religię, na wiarę” i nawet skłonna byłam się do tego przychylić, ale w świetle wypowiedzi dwóch jego córek, które w ostatnim czasie usłyszałam, myślę, że nie możemy go nazwać wyznawcą religii chrześcijańskiej. Przypomnę, Natalia publicznie stwierdziła, że jej ojciec do końca poszukiwał Boga, a najstarsza córka, Maria również się z tym zgadza - według niej Niemen był gnostykiem.


Świetnie Ewo podgrzałaś temat, zrobiło się ciepło, a nawet gorąco, więc musimy jakoś własnymi siłami dojść do prawdy.

Z tym, że w takim temacie prawda o duchowości Niemena nie leży tylko i wyłącznie w Nim samym. Musimy spojrzeć szeroko i rozumnie na wszelkie aspekty człowieczego zawieszania w nieznanym. Nieznane to, to co jednym kojarzy się z Bogiem i duchowością, a innym kojarzy się tylko z materialną i w pełni wytłumaczalną stroną wszechrzeczy. Wszechświata, który według Niemena był "myśli wiecznej arcydziełem".

Dodatkowo dodam czy zasadnie, czy niezasadnie, ale prasa i media nie raz nas informowały o różnych postawach Niemena. Np. o tym, że poparł On stan wojenny, że przestaje koncertować, że zdjął spodnie, itp. Czy można bezkrytycznie wierzyć artykułowi, gdy to co obserwujemy u zainteresowanego sugeruje coś zgoła innego?

Z wypowiedzi Pani Jadwigi, siostry Niemena jednoznacznie wynika, że Niemen był wierzący i to bardzo mocno.

Ale skoro różnych głosów tych za i tych przeciw jest tyle więc wniknijmy sami na tyle głęboko w temat aby w oparciu w naszą dedukcję i własne doświadczenia móc stwierdzić co jest najbliższe prawdy.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 18:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Bóg w świecie to nie tylko duchowość,ale w wielu sytuacjach też to co widzialne,materialne.Bóg przenika tak naprawdę wszystkie aspekty życia człowieka,jeśli oczywiście on Go przyjmuje do siebie w całej pełni.
Wreszcie słowo "nieznane" nie jest słowem adekwatnym do słowa "Tajemnica" w relacjach osób,w tym przypadku Osoby Boga z osobą człowieka.Słowo "nieznane" można odnieść wyznając zasadę,że w świecie oddziaływują na nas różne siły-wtedy można powiedzieć,że w wielu przypadkach są one nieznane.Miłość zaś objawia się tylko w relacjach konkretnych osób.Tajemnica relacji osób-w tym tej najważniejszej Boga z człowiekiem zachęca nas do podjęcia wyzwania,z pokorą-do Boga często posłuszeństwem,pozostawienia siebie do Jego dyspozycji-do końca,permanentnie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 19:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Geronimo przyznaję Ci rację w Twoich uwagach, choć nie w pełni. Myślę, że po uporaniu się z głównym tematem będziemy mogli do zauważonych przez Ciebie szczegółów w celu ich wyjaśnienia powrócić.
Ale to napiszę teraz. Boga bardziej określa słowo "nieznane", niż inne, ale słowo "Tajemnica" doskonale oddaje Jego istotę.

Bóg w świecie to istotnie nie tylko duchowość. To przecież wszystko co nas otacza. Ale Bóg w człowieku to przede wszystkim duchowość. Lub inaczej Bóg w świadomości ludzkiej to.... duchowość.

Skoro zaczęliśmy to Miłość ( ta z dużej litery) to coś większego od tego co przejawia się w układach pomiędzy konkretnymi osobami. Miłość, podobnie jak Wieczność, jak Cisza, jest bezosobowa.

Jednak te uwagi pozostawmy na razie na marginesie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 23:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3236
Geronimo, bardzo podoba mi się to, co wcześniej napisałeś:
Geronimo pisze:
Choćby ktoś uważał się za ateistę-człowieka,który uważa, że nie ma Boga,to jeśliby tu na ziemi kochał choć jedną osobę miłością czysto ludzką-dla niej samej-to już, choć tego nie wie, kocha Boga.

To był rok 1972, kiedy Niemen uważał się za ateistę, później jego poglądy mogły ewoluować, tak jak ewoluowała jego muzyka.
Piekarzu, nie powinieneś czuć się oszukany, skoro Niemen porusza Twoje uczucia. Napisałeś:
Piekarz pisze:
Ale Niemen nie był odtwórcą ani aktorem, on sam tworzył, dając nam cząstkę siebie.
W Terra Deflorata zwraca się bezpośrednio do Boga. Nie do jakiegoś tam bożka, czy nie wiadomo czego jeszcze, ale do Boga chrześcijan.

Ja też uważam, że dawał nam cząstkę siebie, a to, że poszukiwał i wątpił, jest przecież bardzo ludzkie. Myślę, że to, co robił, cały czas zbliżało go do Boga...
Bardzo dobrze dobrze ujął to Stach:
Stach pisze:
Myślę ,że Niemen był "człowiekiem w drodze" "Pielgrzymem" ,który bardzo często dochodząc do rozdroża musiał wybrac jedną z dróg.Jednak wybór tejże drogi niczego nie rozwiązywał,ponieważ owa droga miała również ... rozdroża. Aż do kresu, szedł ku światłu Nadziei.

Andrzej powołuje się na słowa siostry Niemena:
Andrzej Mróz pisze:
Z wypowiedzi Pani Jadwigi, siostry Niemena jednoznacznie wynika, że Niemen był wierzący i to bardzo mocno.

W dzieciństwie na pewno tak, bo w końcu wychował się w bardzo religijnej rodzinie, ale później najwyraźniej miewał różne okresy, od całkowitego zwątpienia w Boga poprzez długie poszukiwania. Możemy się tylko domyślać jak zakończyły się te poszukiwania...

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz lis 16, 2008 23:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Do Andrzeja:

Zgodzę się z Tobą,że jeśli Boga widzisz jako Siłę sprawczą,coś co oddziaływuje na ludzi i świat,to określenie "nieznany" jest właściwe.Ja natomiast postrzegam Boga jako Osobę,która zawsze pozostaje w relacji w Trójcy Świętej i wreszcie w relacji do swoich stworzeń.Relacja z Bogiem jest Tajemnicą.Co do Osoby Boga,to może On nam się objawiać w różnych sytuacjach,jednak tu na ziemi nie widzimy całej pełni jego Bóstwa.I raczej bym się skłonił określić słowem "Tajemnica" zawsze relację Bóg-człowiek,niż samą jego istotę.

Bóg w człowieku to zarazem duchowość jak i jego cielesność.Bo Bóg jako Osoba ukochał człowieka i jako osobę duchową i cielesną,dlatego czujemy często przecież konieczność dbania o sferę ducha jak i ciała.Jezus Chrystus Bóg-człowiek został wywyższony przez Ojca,w nim pokonane zostało wszelkie zło i śmierć.Właśnie w Chrystusie Bóg umiłował każdego człowieka jako istotę duchową i cielesną.Gdyby tak się nie stało i -załóżmy-Bóg by kochał w człowieku tylko ducha,to człowiek nie byłby w stanie przezwyciężyć lęku przed śmiercią.Wreszcie w nowym życiu w Bogu cżłowiek będzie miał i duszę i ciało tyle,że odnowione.

Jak uważasz Twoim zdaniem Miłość może istnieć poza jakimiś osobami?To jakaś abstrakcja.Ja Ci na to odpowiadam,że to Miłość stanowi istotę Boga.A Wieczność? jest przymiotem Boga.Choć jest też wieczność piekła.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 8:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Bóg w człowieku to istotnie jego duchowość, cielesność i jeszcze umysłowość, no i jeszcze uczuciowość.

Ale w człowieku o wątłym, nie wykształconym, zaniedbanym, czy wręcz zniekształconym duchu cielesność nie jest w stanie przejawić boskości. Wprawdzie dla innego człowieka nawet kaleki duchowo człowiek, będzie tworem bożym, ale w nim samym nie ma miejsca na Boga. Cielesny żyje w zadowoleniu jedzenia, picia, używania, umysłowy w zabieganiu o dobra doczesne, w wymądrzaniu się itd. Ci ludzie realizują się poza Bogiem. Jak w każdym człowieku jakaś iskierka boskości może być i w nich, ale czy rozpali ona kiedykolwiek płomień Bożego Światła?

Miłość jest bezosobowa. Jest wolna od osoby, wolna od czasu. Gdyby była osobowa była by nietrwała, podlegała by czasowi.

Uczucie do innej osoby, innych ludzi, nazywane również miłością jest osobowe. Gdy jest w Tobie Miłość, a nie miłość, to nie jesteś w stanie kochać (przejawiać jej w stosunku do) kogoś konkretnego, kogoś wybranego. Kochasz wszystko, nawet własne cierpienie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 8:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 16, 2004 15:39
Posty: 690
Wracając do tematu spójrzmy najpierw na problem poszukiwania. Spróbujmy ustalić, czym ono jest.
Poszukiwanie leży w naturze ludzkiej. Każdy z nas czegoś poszukuje. Być poszukującym to znaczy szukać. Jeżeli szukać, to czego? Czego poszukujemy?
Prawdy, Boga, przyjaźni, miłości, lub sukcesu, zysku, majętności, szczęścia, zdrowia, wiedzy, lub władzy, powodzenia, panaceów, używek, itd.

Poszukiwania nasze są więc zróżnicowane. Jedynie człowiek zakotwiczony w swoich prawdach, ideach, ideologiach, światopoglądach, to człowiek nie poszukujący, lub nie pasjonujący się poszukiwaniem. To istota zaplatana w twory własnej wyobraźni i najczęściej bardzo aktywny osobnik w przekonywaniu innych, że wszystko ma jedynie ten jeden wymiar, który on sam postrzega i rozumie. Człowiek nie poszukujący, to człowiek żyjący w stanie permanentnego zadowolenia, przede wszystkim zadowolenia z siebie.
Gdy człowiek zamyka się w tym stanie zachłyśnięcia sobą, zakotwiczenia w egoizmie, to wówczas wieczny (nieustający) ruch ducha, ten naturalny niepokój, to ciągłe bycie otwartym na nieznane zanika i następuje u niego duchowe zamieranie. Człowiek staje się duchowym trupem. Nie jest jednak tego świadomy. Żyje w przestrzeni zakreślonej jedynie horyzontem materializmu naukowego. Jest pewny swoich racji. Nie ma, lub nie dopuszcza wątpliwości.

Człowiek poszukujący natomiast, to człowiek świadomy swego zagubienia w wielkim, wielopłaszczyznowym i nie pojętym świecie, jednak wolny od pętających świadomość zwyczajnych i szeroko rozprzestrzenianych ideologizmów, oraz wolny od potrzeby zagnieżdżania się w konformizmie.

Poszukiwanie to inaczej mówiąc zgłębianie własnych relacji z Bogiem, poszerzanie dostrzegania, rozumienia przejawów boskości w naszym otoczeniu, jak i w naszym życiu.

Poszukiwanie jest więc ciągłym stawaniem twarzą w twarz z rzeczywistością i wykraczaniem poza dotychczasowe jej pojmowanie.

To formujące ludzkiego ducha wykraczanie to najwspanialsza przygoda jaka może nam ludziom tu na tym ziemskim padole się przytrafić. Kształtuje nam ona ducha, lub inaczej kształtuje nam naszą postawę życiową, lub jeszcze inaczej kształtuje nam rzecz absolutnie bezwzględną czyli moralność.

Etyka tymczasem jako moralność względna, jest kształtowana przez światopoglądy. Może ona być katolicka, ale może też być i faszystowska, czy bolszewicka. Etyka to inaczej mówiąc nie tyle ponadczasowe wartości, ale przede wszystkim modne, chwilowe standardy społeczne, czy kulturowe, będące wynikiem ideologizowania stosunków społecznych.

Życie duchowe jak już wspomniałem to możliwość przeżycia wielkiej przygody. Przygody odkrywającej człowiekowi rąbki tajemnicy świata i tajemnicy życia.
Ludzie z głębszą świadomością niż przeciętna społeczna potrzebują prawdy do życia niemal tak jak powietrza, jak pokarmu. Szukają więc prawdy o sobie, o swoich rodzinach, o losach swojej Ojczyzny, o wielkości Jej kultury, wreszcie szukają prawdy o rzeczach zwanych ostatecznymi. Szukają Boga.
Nie czynią tego jedynie ludzie wyjałowieni duchowo, lub nie uformowani duchowo w procesie wychowawczym. Nie maja oni potrzeby poszukiwania na tak wielka skalę. Starają się wysiąść z pociągu zwanego życiem na przystanku zadowolenie. Nastawieni są na modne obecnie i z rozmysłem propagowane, zabójcze dla ludzkiego ducha tzw. korzystanie z życia.

Tekst ten świadomie pisałem językiem pomijającym sformułowania religijne, aby wykazać, że o rzeczach absolutnych można rozmawiać każdym językiem, nawet „świeckim”.

To tyle na temat samego poszukiwania. Czy można być poszukującym i być jednocześnie wierzącym, czy nawet być katolikiem? Proponuję podjąć ten temat, jeżeli czujemy się na siłach.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 18:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Andrzeju,

Każdy człowiek otrzymuje w pewnym momencie swojego życia znak od Boga-wezwanie do przyjęcia jego Łaski i podjęcia zgodnego z duchem otrzymanej Łaski życia.I jak już pisałem na forum Bóg nie ma względu na osoby:chory,cierpiący,bogacz,używający życia-każdy otrzymuje w pewnym momencie zaproszenie od Boga by dać odmienić swoje życie.I Bóg nie nakłada nigdy na człowieka ciężarów ponad jego miarę-każdy może żyć w jego Miłości odmieniać życie pod jednym warunkiem:gdy odpowie Bogu na jego Łaskę,przyjmując ją,otwierając się na nią.Człowiek oczywiście może też Łaskę Boga odrzucić, ma bowiem wolną wolę.
Przykładem może być tu choćby św.Paweł,który przecież tak gorliwie prześladował chrześcijan.Dziś jasno,wielu żyjących w Kościele Boga od razu powiedziałby,że to zły człowiek,że wróg Kościoła.A jednak Jezus wkroczył w jego życie nagle,porażająco,przemieniając jego życie całkowicie.Także nie można nigdy przekreślać życia żadnego człowieka.W tym kontekście widać wyraźnie Tajemnicę relacji Bóg-człowiek.Bo to Bóg wybiera człowieka,a nigdy na odwrót.

Napisałeś:

Miłość jest bezosobowa. Jest wolna od osoby, wolna od czasu. Gdyby była osobowa była by nietrwała, podlegała by czasowi.

To Bóg jest Miłością.Czy Bóg w Twoim pojęciu nie jest wolny od czasu,podlega czasowi?Wreszcie nawet miłość ludzka,czy jest nietrwała?Przecież dusza ludzka jest nieśmiertelna,nie podlega czasowi.Człowiek jest stworzeniem Boga na jego obraz i podobieństwo,zatem nie było by w nas życia gdyby nie działanie osoby Ducha Św.

Sprawa miłości do innych ludzi.Najpierw człowiek musi kochać Boga,okazywać mu największe poświęcenie.Dopiero z Miłości do Boga powinna wypływać miłość do bliźniego.
Wreszcie nawet miłość czysto ludzka nie jest nigdy tylko uczuciem.Zapewniam Ciebie,że nie przetrwałaby tych wielu,wielu lat tu na ziemi.Samo uczucie nie da takiej siły.

Gdy jest we mnie Miłość,to znaczy,że kocham Boga jako mojego Stwórcę i kocham swoich bliźnich.A tym się różni od miłości czysto ludzkiej,że nie zachowuje urazy,nie pamięta krzywd m.in.Cierpienie można akceptować,umieć przeżywać,kochać jednak można tylko osoby.Nawet jeśli mówię,że kocham przyrodę,to głębiej chodzi o to,że kocham Boga,który w niej się objawia.

Wreszcie co do sprawy czy człowiek religijny może być poszukującym:

człowiek religijny praktykujący swoją wiarę też może być człowiekiem poszukującym-poszukującym Boga,jego głosu,jego wezwań.Właściwie doświadczenie Żywego Boga w kościele to ciągłe poszukiwanie,bo On każdemu z nas ma do powiedzenia codziennie coś nowego-Objawia się na nowo.Człowiek religijny to człowiek w drodze tu na ziemi,przez to jest wezwany do poszukiwania codziennie dróg Pańskich,do zadawania sobie pytań "Boże czego dziś ode mnie oczekujesz?","Jak to jest naprawdę dziś z moją wiarą,nadzieją i Miłością ku Tobie?".Poszukiwania ku pełniejszemu Zjednoczeniu,Komunii z Bogiem.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY