[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest śr lis 13, 2019 17:47

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 18:54 
Offline
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 20, 2004 2:29
Posty: 446
Lokalizacja: Warszawa
Wybaczcie, że przerywam wam dyskusję, ale chyba już zbyt daleko odbiegliście od tematu "Niemen - światopogląd, religia" w kierunku który znacznie wykracza poza tematykę forum. Proponuję wrócić do tematu, albo wątek zamknąć.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 19:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3345
E..no.. Przecież to podforum miało być takie do pogadania :)

Bardzo mądrze piszą tu o religii i chyba zmierza to do związku z postawą Niemena...

Przynajmniej taką mam nadzieję. Na wszelki wypadek rzucę kotwiczkę.

W roku 1992 Czesław Niemen wystąpił w kilku dużych kościołach z cyklem koncertów. Podczas tych wieczorów czytał fragmenty dziennika Pantheon, w których pozytywnie odniósł się do idei ochrony życia poczętego.

Choć w latach 90-tych odżegnywał się od ortodoksji, to jednak taka postawa była zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego. Został wtedy niemiłosiernie schlastany przez pismo "Angora" (nie mylić z nazwą koncernu prasowego).

Do tej pory pisaliście o wymowie jego utworów i wypowiedziach dla prasy.

W przypadku tych koncertów był to dość spektakularny czyn.

_________________
"A co w życiu było skrzydłami, nieraz w dziejach jest ledwo piętą!..."- "Laur dojrzały" Cyprian Norwid


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lis 17, 2008 23:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3236
Markovitz pisze:
Przecież to podforum miało być takie do pogadania :)

Bardzo mądrze piszą tu o religii i chyba zmierza to do związku z postawą Niemena...

Zgadzam się z Markovitzem. Skoro to podforum przeznaczone jest do luźniejszych rozmów, pozwólmy zatem naszym kolegom dokończyć ich rozważania. Zresztą ich posty nawiązują w pewnym sensie do postawy Niemena, ponieważ zastanawiają się nad tym, czy można być poszukującym i jednocześnie wierzącym...

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lis 18, 2008 16:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 15, 2006 15:26
Posty: 851
Lokalizacja: Szczecin
Zanim zamkna albo usuna spiesze doniesc .
WIERZYL ! :cry:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lis 18, 2008 21:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 03, 2007 22:44
Posty: 196
Lokalizacja: Białogard
? :N:

_________________
Wladek


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lis 20, 2008 17:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
dlaczego zamykać wątek?
Przecież całe nasze ludzkie życie powinno mieć zawsze odniesienie do Stwórcy.I dotyczy to również artystów,ale zresztą i każdego z nas.
Czy chcecie koniecznie zawsze i tylko dyskutować o samym Niemenie?Czy nie można spojrzeć na to,że może przy okazji powstać w nas jakieś Dobro?Co macie do zarzucenia religii?Czy ktoś Was zmusza do takich,a nie innych postaw?Nie,każdy ma wolną wolę.Poszukiwać prawdy-wszędzie.Niemen też poszukiwał prawdy.Wreszcie już napisałem przy innej okazji zdanie odnośnie także jego postawy życiowej: Kto go takim uczynił,jakim był?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lis 20, 2008 18:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3236
Geronimo pisze:
Czy chcecie koniecznie zawsze i tylko dyskutować o samym Niemenie?

Może nie tylko, ale to Niemen jest głównym tematem naszych rozmów.
Geronimo pisze:
Czy nie można spojrzeć na to,że może przy okazji powstać w nas jakieś Dobro? Co macie do zarzucenia religii?

To nie jest forum religijne, lecz muzyczne, więc poruszanie przez Ciebie spraw wiary w każdym temacie uważam za niepotrzebne.
Ten temat wyjątkowo traktuje o religii, ale w odniesieniu do Niemena, a nie do nas.

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lis 20, 2008 21:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 10, 2008 0:14
Posty: 143
Ewo,

każdy prawdziwy artysta-również Niemen-swoimi dziełami oddziaływuje na nas,często odkrywa jakąś cząstkę nas,dzięki ich dziełom często zbliżamy się do prawdy o nas samych.Wreszcie są pewnie i tacy,których droga Niemena jako człowieka i artysty doprowadziła do zrodzenia się w nich samych pasji do tworzenia muzyki,obrazów,poezji.To jest też element misji jaką może spełniać człowiek odkrywający piękno w Niemenowskich nutach.A Piękno przecież też pochodzi od Stwórcy.

I nie generalizuj Ewo,że w każdym temacie dyskutuję o sprawach wiary.A nawet jeśliby tak się działo to co-jakiś problem,brak poprawności?Sztuka to też przestrzeń w której odnajdujemy Boga.Sztuka prawdziwa.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob lip 18, 2009 13:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Ewa przywołała wypowiedź Niemena z „Prometeja” z 1972r.

Ewa pisze:
Cytuj:
Chociaż wychowałem się w rodzinie katolickiej, to jednak jestem ateistą. Sprawdzalna świadomość śmiertelności w przeciwieństwie do niewidzialnej natury w sensie kierownictwa światem i jego doskonałości, musi w mym przekonaniu apoteozować racjonalny element zagadnienia, wyłączając w ogóle metafizykę z kręgu rozważań. Sama logika podpowiada, że tylko człowiek w swym bałwochwalstwie mógl zajść tak daleko, by Boga stworzyć na swe podobieństwo. Zrezygnujmy przeto z własnej pychy.

Ciągle zastanawiam się i nie daje mi to spokoju, czy to był w jego wykonaniu klasyczny kamuflaż, taka swoista mimikra, pozwalająca mu przetrwać w ówczesnej rzeczywistości, a może był to zwykły wymysł dziennikarza, który nigdy nie sprostowano?
Bywało to wówczas dosyć nagminnie stosowane, a i dzisiaj tę metodę stosuje się bez pardonu.
Dziennikarz, skoro tak napisałt, tego nie uczynił, bo to byłoby alogiczne.
Niemen zaś nie prostował i miał spokój, zamykając gęby wszystkim tym, którym taka deklaracja była na rękę.
Mogło tak być...?

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: śr sty 22, 2014 1:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3236
Fragment wywiadu z Natalią Niemena dla portalu w Polityce.pl:

wSumie.pl: Wygląda na to, że Tata miał jakiś wyjątkowy kontakt z Bogiem. Niewielu twórców śpiewa Pismo Święte.

Natalia Niemen: Tata był zwykłym grzesznikiem, jak my wszyscy. W kwestii ducha był osobą poszukującą. Nie sądzę, by miał jakiś szczególny kontakt z Bogiem. Wielcy artyści nie są wybrańcami Boga. Nie można łączyć geniuszu artystycznego z jednoczesnym świętym status quo. Wspaniali artyści często są dalej od Boga, niż zwyczajni ludzie, parający się mniej oglądanymi publicznie i mniej docenianymi zajęciami. To, że ktoś śpiewa zapisy z Pisma Św. nie musi świadczyć o jego szczególnej więzi z Bogiem. Może natomiast pokazywać, że dla takiej osoby kwestie duchowe oraz sam Bóg są po prostu w jakiś sposób istotne. Nie tylko chrześcijanie zaglądają do Pisma Św. Jeśli chodzi o mego tatę, powiem tak: był po prostu niezmiernie wrażliwą, poszukującą osobą, która nosiła w sobie jakąś bojaźń Boga, z tym że ojciec miał swój obraz Boga, który, jak obserwowałam zmieniał się z latami. Czesław Niemen nie był katolikiem, jak kilka postronnych osób gdzieś ostatnio, nie wiem po co, rozpowiedziało.

Całość wywiadu tutaj

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: ndz cze 30, 2019 19:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr mar 22, 2006 16:23
Posty: 531
- Bóg moim drogowskazem.

- Szukałem raczej jakiejś uniwersalnej prawdy, przekazu, a nie tylko tekstu religijnego.

- Zachęcam słuchaczy do własnych poszukiwań (interpretacji mojego doboru repertuaru).
(powyższe cytaty - Czesław Niemen)

Przez lata nie zaglądałem na to Forum-niemenum. Po latach zajrzałem (na początku czerwca) aby przed zlotem (na który, namówion przez Domina, wybrałem się w końcu po 10 latach nieobecności) przypomieć sobie kto zacz ten Niemen.... I odkryłem wielce ciekawy topic, ten topic, na którym, łamiąc samozakazy, postanowiłem się jednorazowo wypowiedzieć.
Przeczytałem tu wiele godnych uwagi rozważań i spostrzeżeń, sporo wciągających dyskusji i merytorycznych sporów, które mogą inspirować do głębszego wniknięcia w temat. Chętnie teraz podsumuję i uzupełnię to, co tu znalazłem. Czy jednak słowo: "światopogląd" jest trafnym określeniem na wewnętrzne przeżycia wielkiego wrażliwca jakim był Niemen? Światopogląd, o tempora, o mores!, ale od dziecka nieodłącznie, i wiem, trochę niedorzecznie, kojarzy mi się z marksizmem (a Niemen nie), natomiast religia z dość ciasnym i ortodoksyjnym traktowaniem duchowości (a Niemen nie!). Może trafniejszym tytułem np. byłby: Niemen - człowiek duchowego pogranicza, albo ... z duchowych rozstajów?

W innym miejscu i czasie zdarzyło mi się pisać o wpływie rodzinnych okolic Niemena na jego późniejszą twórczość muzyczną. Wielokulturowość Białoruskiej SRR związana z długą i złożoną historią tych ziem, zakończona migracjami zesłańców i wojennych przesiedleńców mogła odcisnąć swoje piętno także na wymiar duchowy autora Dziwnego świata.
Oczywiście, ze względu na dominację kulturowego chrześcijaństwa, w którym się wychował, chrystusowa wiara mogła być pierwszym drogowskazem, za którym podążał. Przy takim założeniu początek jego duchowej podróży można by odnaleźć już w dzieciństwie, kiedy to jako młody mieszkaniec Starych Wasiliszek należał do chóru kościelnego, albo np. w 1962 r., kiedy będąc już w Polsce zaczął wykonywać Ave Maria. W tych przypadkach jak sądzę, o doborze takich, a nie innych utworów nie decydował jeszcze sam przekaz religijny, to przyszło znacznie później, po okresie zwątpienia, które przeżywał na początku lat 70 tych. Wydaje się, że dopiero praca nad albumem Idee Fixe (1975-78), który nieprzypadkowo roboczo nazywał: Zwątpienie i wiara, głębiej i bardziej świadomie związała go z chrześcijańską ideologią. Świadectwa dominującej roli wiary przodków zaczynają się mnożyć, na dowód przypomnę tu tylko parę, może najbardziej reprezentatywnych tytułów: Moja piosnka [II], Modlitwa Pańska, Chrystus Pan się narodził, Mizerna cicha stajenka, Chwila ciszy uroczystej, Litania pielgrzymska, Zdania i uwagi, W imieniu Niepodległej, Hymn o miłości, Pokój temu domowi, Do najświętszej Marii Panny litania, Terra Deflorata, Osiem błogosławieństw, Hallelujah [ponoć w latach 90-tych nagrał więcej utworów L. Cohena], czy kilka Psalmów ze Starego Testamentu. W międzyczasie jednak Niemen poszukuje prawd uniwersalnych w innych systemach religijnych, a nawet poza nimi, z jednej strony docierając w ten sposób do Dänikenopodobnej wizji początków ludzkości, zaprezentowanej na płycie Katharsis (1976), a z drugiej do refleksji dalekowschodnich, do których mógł dojść np. idąc za Beatlesami, duchowo i fizycznie podróżującymi do Indii [wypowiedź z 2002 r.: Beatlesi podobali mi się cały czas.(…) Zachwycał mnie jako kompozytor George Harrison (czyli ten najbardziej uduchowiony)]. Niemen dostrzega więc duchowość w różnych filozofiach, jednak całkowicie i do końca żadne ideologie zwieść mnie nie zdołały, jak sam twierdził, czy też jak wspominała jego córka Natalia: mój ojciec poszukiwał Boga, ale do końca był religijnie nieokreślony.
W tych poszukiwaniach najważniejszą wychowawczynią od 1968 r. ostatecznie stała się literatura, a szczególnie norwidowska poezja, której Niemen pozostawał wierny do ostatka twórczego życia. Norwid jest dla mnie przewodnikiem, drogowskazem (...) drogowskazem estetyczno-filozoficznym, jak wspominał w jednym z wywiadów. Idąc tropem poetyckich fascynacji Niemena znajdujemy wiele miejsc, które mogły być punktami zaczepienia dla nowych duchowych, czy nawet ezoterycznych obserwacji, jak np. w wierszu Pielgrzym (1973): Przecież ja - aż w nieba łonie trwam/gdy ono duszę mą porywa/jak piramidę! - nie tylko z punktu widzenia New Age można to odczytywać jako proces duchowego wzrastania, podążania ku Chrystusowej Świadomości. Koresponduje to z, wykonywanym przez Niemena mickiewiczowskim fragmentem Zdań i uwag (1998): Niebo samo nie spadnie, trzeba je osiągnąć/I Pan Bóg sam nie zstąpi, potrzeba go ściągnąć. Podobnie w Piosence dla zmarłej (1973) Iwaszkiewicza: Wszystko jest od Boga i do Boga droga/niby Jakubowa drabina uboga - wtajemniczeni rozumieją, że dodatkowo fragment ten może mieć związek nie tylko z drogą ku oświeceniu, ale i ze wspomnianą wcześniej Dänikenowską paleoastronautyką, której piękny wyraz dał Niemen na wspomnianej Katharsis. Będąc przy Iwaszkiewiczu, Niemen wyśpiewywał w innym jego tekście, Nim przyjdzie wiosna (1979): (...) i tylko duchem słucham i badam/(...) bo wiem, że jestem w nieskończoności/w morzu miłości do ludzi - dzięki rozmowom z bliskimi Niemena wiem, że miał okresy wyciszenia, kontemplacji, a nawet transcendentalnej medytacji. Z kolei o miłości do Boga i ludzi Niemen wyśpiewywał także w Hymnie o miłości św. Pawła (1981) i pośrednio w norwidowskiej Chwili ciszy uroczystej (1981). Tu należy wtrącić, że utwory te był fragmentem większej poetyckiej całości nagranej dla telewizji polskiej na kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego (!). Zaprezentowany w dwa tygodnie po nagraniu, uzupełniony zmanipulowanym wywiadem, który można było przez to błędnie odczytać jako krytykę "Solidarności", stał się ważną cezurą również i w duchowej transformacji Niemena. No bo kiedy nagrywa się najbardziej religijny program, z uniwersalnym przesłaniem A miłość największym jest darem, aby w konsekwencji chwilę potem stać się obiektem ciężkiego i długotrwałego ataku nienawiści, to nie może to być przypadek. Na pewnym etapie rozwoju świadomości człowiek zaczyna rozumieć, że przypadki nie istnieją - wszystko jest wynikiem i konsekwencją - myśli, emocji, czynów, lub wszystkiego naraz.... Inna kwestia, na ile jesteśmy świadomi tej prawdy, "prawa przyciągania"...czy potrafimy je kontrolować?
Ostatecznie jednak te wydarzenia, i wspomniane wcześniej teksty wielkich poprzedników naszego artysty, były jedynie preludiami czy też intermediami wobec jego własnych prób poetyckich, w których odnaleźć można wiele mniej lub bardziej poukrywanych duchowych ideologii. Pierwszym znaczącym tekstem tego gatunku był, przełomowy również wokalnie, Dziwny jest ten świat – utwór nagrany w stylu soul, a soul to przecież muzyka duszy! Wyśpiewuje w nim m.in.: Nadszedł już czas, najwyższy czas nienawiść zniszczyć w sobie. Nagrania tego utworu dokonuje w kwietniu 1967 r., dokładnie w tym czasie na Monterey Pop Festival w Kalifornii rozpoczyna się długie hipisowskie Lato Miłości, w kreatywnej formie propagujące ideały wolności, pokoju i miłości. Myślę, że Niemen, ze swoją wykonawczą ekspresją, gdyby wyśpiewał ten tekst na wspomnianym festiwalu, to jego pacyfistyczne przesłanie miałoby spore szanse stać się jednym z hymnów tej kolorowej epoki. Być może jednak błędem było przyjęcie w międzyczasie przez Niemena postawy, wg której artysta ma prawo, a wręcz obowiązek głośnego oceniania otaczającej rzeczywistości. Niestety, w przypadku Niemena z biegiem lat chyba nazbyt często przyjmowało to formę coraz bardziej ostrej krytyki… Szkoda też, że nigdy nie powstała długo planowana kontynuacja: Piękny jest ten świat. Taki latami wyśpiewywany publicznie przekaz, wzmocniony silnym emocjonalnym ładunkiem, mógłby wykreować nam wszystkim nieco sympatyczniejszą rzeczywistość...
Jeszcze więcej antywojennych treści znajdziemy w kolejnym niemenowym protest-songu z roku 1968. W Spiżowym krzyku z misyjnym zacięciem nawołuje bowiem do pojednania i światowego pokoju. Z kolei już dalej i wyżej spogląda w Człowieku jam niewdzięcznym (1971), śpiewając: A wokoło Wszechświat (...)/myśli wiecznej Arcydzieło!/Uszanować chciałbym niebo - nawiązanie nie tylko do biblijnego: A Słowo Ciałem się stało, ale i być może do ezoterycznych poglądów traktujących dosłownie wszystko jako boskie dzieło, bo przecież zrobione z boskiej substancji (w świecie stworzonym przez Boga nie istnieje nic, co mogłoby nie być Jego częścią). Po latach temat uzupełnia piosenką Antropocosmicus (2001), gdzie głosząc kreacjonizm staje w wyraźnej opozycji do teorii Darwina. Natomiast w Spojrzeniu za siebie (1989) niejeden mistyk doszukałby się wiary w reinkarnację i metempsychozę. Mam tu na myśli otwierający fragment: W wieczystym migotaniu zdarzeń/wędrując w czasie nieskończenie/znalazłem się u progu marzeń/przed labiryntem przeznaczenia/Aż wszedłem do Świątyni ciała/przez Boga w drzwi otwarte/na Jego Cześć i Chwałę/Ludzkości rozpocząłem kartę. W Zezowatej biedzie (1989) przestrzega przed zazdrością, zawiścią i ocenianiem bliźnich - uniwersalne pouczenia wielu dawnych i nowych duchowych systemów (na czele z: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe). Rozwija ten temat w późniejszej Sonancji (2001) radząc: Żeby z patosu słów nadużytych/wyodrębnić sens najpiękniejszych idei/to jakby odbudować ruiny domu/odnowić ducha Per Gratiam Dei. Natomiast już wcześniej pisał o - być może! - tak modnym obecnie "byciu tu i teraz" (tzw. "wieczne teraz"), o pełnej kontroli świadomości istnienia, o buddyjskiej w swej wymowie iluzji czasu [Z listu do M. ("M." - jak maja/ułuda?!.)]. Przyjrzyjmy się jeszcze pieśni: Sen końca i początku (1983), w której, będąc mało ostrożnym analitykiem, łatwo można doszukać się opisów podróży astralnej wywołanej środkiem halucynogennym: Wzleciałem nagle nad szkielety miast/nad wibrujące wniebogłosy/z obłoków grzybów aż do gwiazd/w przestrzenie mgławic wszedłem do Kosmosu. Tu można wspomnieć o czymś, co Roman Radoszewski nazwał niemenową ekologią duchową, polegającą nie tylko na nawoływaniu do ochrony przyrody [np. Moja piosnka [II] (1978), Hymn do Matki Ziemi (1978), Terra Deflorata (1989), Niepokój o pokój (1984)], ale też na abstynencji alkoholowej (Niemen odstawia używki pod koniec 1976 r.) i wegetarianizmie (Niemen unika mięsa od roku 1983 r.; wegetarianizm niesie bowiem w sobie pierwiastek Dobra i to cenię w nim najbardziej - uzasadniał). Jednak nie było w tym porzucaniu ortodoksji i dogmatyzmu: Jak wynika z moich rozmów z rodziną Niemena, stosował tu raczej podejście tybetańskich mnichów, którzy w szczególnych sytuacjach np. mogli spożywać świeże mięso.
Piosenkowe wypowiedzi Niemena na tematy hermetyczne uzupełniają poezje, które nie doczekały się muzycznej oprawy. Choćby wiersz Przestroga (1994), w którym mowa o wędrówce dusz (Nadzieja w reinkarnacji - pisze), o kolejnych wcieleniach, których nie powinniśmy bezmyślnie trwonić. W innej poetyckiej próbce, wierszu Gdyby tak (2003) w swoistej poetyckiej wizualizacji podkreśla rolę pozytywnego myślenia i optymistycznego podejścia do życia. Z kolei w tekście Niepojęte (2002) pisze o znaczeniu 7 i 9 w numerologii, a także rozwija wątek kosmicznego pochodzenia ludzkości, rozpoczęty jeszcze na płycie Katharsis. Całości dopełniają wywiady i felietony prasowe ostatnich lat życia, w których m.in. opowiada się za ochroną życia poczętego i pełną ascezą (nie chcieć niczego - pragnie). Część tej publicystyki Niemen - artysta wszechstronny, wzbogacił o własne grafiki, nierzadko o wymowie transcendentalnej; jedną z pierwszych umieścił jeszcze we wnętrzu okładki albumu Idee Fixe (1978). Natomiast we wkładkach do boxów (także bogato ilustrowanych) i w niektórych wywiadach wspomina o własnych komputerowo kontrolowanych biorytmach i bioenergetycznej aurze. Było to już w czasach, gdy poważnie chorował i jego zwrot ku duchowości był przez to jeszcze bardziej sugestywny. Kiedy zdrowie traci człowiek dosyć często „płynący pod prąd”, wegetarianin, dość naturalnym jest, że szuka też rozwiązań pozamedycznych. Może i stąd ten poszerzający się krąg duchowo-ezoterycznych poszukiwań Niemena? Po operacji w 2003 r. miał powiedzieć: zdrowy duch - zdrowe ciało - a nie odwrotnie, czy w podobnym tonie - duch choruje to i ciało szwankuje - jedynie ktoś od dawna idący duchową ścieżką może świadomie wypowiedzieć podobne słowa. W tym czasie Niemen się wewnętrznie wycisza i wreszcie, po latach poszukiwań, możliwe, że odnajduje piękniejszy świat w swojej własnej/boskiej jaźni/Jaźni (Moje hobby to jest nieustanne analizowanie, dlaczego jestem i dokąd zmierzam).
Niemal od początku swej duchowej twórczości Niemen chrześcijańskie przesłanie umiejętnie łączy z wielkim dorobkiem duchowym subkontynentu indyjskiego. Wspomniałem, że wystarczyło uważnie śledzić poczynania Liverpoolskiej Czwórki, aby dotrzeć w te rejony. A Niemen dociera tam najpóźniej w 1973, kiedy to w kilku wersjach rejestruje Pielgrzyma. Chcąc mocniej zaznaczyć przesłanie wiersza nagrywa go w aranżacjach wyraźnie wschodnich, persko-indyjskich - rzekłbym precyzyjniej. W tym momencie idąc śladami Niemena uświadamiamy sobie coś niezwykłego, odkrywamy, że dalekowschodnia duchowość nierozerwalnie wiąże się z oryginalnymi formami muzycznymi, wykonywanymi na oryginalnych instrumentach. Po latach wgłębiania się w tą muzykę, zauważamy jeszcze, że nie tylko bhajany i kirtany, ale nawet instrumentalna indyjska raga tradycyjnie niesie za sobą pewne religijne przesłanie...! Dlatego w twórczości Niemena duchowość widać nie tylko w tekstach, ale i w samej muzyce, w sposobie jej komponowania i aranżowania! Mam wrażenie, że kiedy Niemen chciał mocniej podkreślić duchowe przesłanie literackiej wypowiedzi aranżował utwór korzystając ze wschodnich rozwiązań - stricte instrumentalnych, jak i wokalnych (np. melizmaty czy dwugłos).
Jednak szczególne nasilenie wschodniopodobnych aranży zauważamy od chwili jego festiwalowej podróży do Indii na początku 1978 r. Niemen wnikliwie tam słucha i obserwuje, a także wykonuje norwidowskie kompozycje z udziałem indyjskich muzyków, wśród których znajduje się muzyczny guru wspomnianych już Beatlesów, ojciec Norah Jones - Ravi Shankar. Przed powrotem do Polski nasz artysta zakupuje też kilka indyjskich instrumentów. Sławomir Kulpowicz, który również grał na festiwalu Jazz Yatra'78, stwierdził, że właśnie tam na dobre Niemen został "dotknięty" przez Indie. Wspaniałym, muzyczno-duchowym rezultatem spotkania z Indiami i Kulpowiczem była nagrana w 1987 r. płyta Samarpan (promowana po latach przez wydawnictwo...diecezjalne!). Niemen wprawdzie użycza tam jedynie swego głosu, ale śpiewa inaczej niż zwykle, bardziej delikatnie, pastelowo i ciepło - w pełni oddając wibracje Ducha (Kulpowicz). W tym samym czasie sam tworzy podobne programowe i poetyckie dzieło. Co zrobić z życiem, które trwa tylko mgnienie, nagrane dla telewizji składało się z kilku motywów instrumentalnych i trzech pieśni do słów indyjskiego myśliciela Rabindranatha Tagore - wszystko precyzyjnie wystylizowane na hinduską modłę. Kulminacyjnym momentem widowiska była prezentacja utworu Ciepłe słowa. W tym lirycznym wyznaniu hinduistycznej wiary, m. in. mowa jest o kluczowym w duchowym rozwoju znaczeniu wybaczania i wadze dobrego słowa, najlepiej podkreślonego szczerym ciepłem uśmiechu. Cały utwór kończy się karmicznym przesłaniem: Ten kto bólu na świecie nikomu nie zadał zazna szczęścia na ziemi i w niebie. Od tej pory wschodnie pierwiastki będą już przy nim na stałe: frazowanie czy skale w bardzo wielu moich utworach mają dużo wspólnego z muzyką hinduską. Najłatwiej to dostrzec w z biegiem czasu coraz bardziej raga-rockowo brzmiącym Pielgrzymie (Nad stanami jest i stanów-stan, jako wieża nad płaskie domy) i Mojej Ojczyźnie (Ja ciałem zza Eufratu, a duchem sponad Chaosu się wziąłem).
A wiatr od Azji tętni i pośwista - kolejny norwidowski cytat (Sariusz) wyśpiewany w 1972 r. ustami Niemena nasuwa mi jeszcze jedno wschodniomuzyczne skojarzenie...
Otóż nawiążę teraz do awangardowego wątku w muzycznym dorobku Niemena, którego szczyt przypadał na lata 1972-73. Nie bez podstaw rozpowszechniony jest pogląd, w którym stwierdza się, iż w tym czasie wybijały się trzy grupy z kręgu najszerzej pojmowanego rocka, które torowały drogę i wyznaczały najambitniejsze cele najzdolniejszym rockmanom. Mam tu na myśli Mahavishnu Orchestra Johna McLaughlina, King Crimson Roberta Frippa, i naszą Grupę Niemen. Każda z tych formacji mniej więcej w tym samym czasie, doszła (różnymi drogami!) do podobnych muzycznych wniosków, których płytowe rezultaty do dziś pozostają najambitniejszymi eksperymentami w dziejach eklektycznie pojmowanej muzyki rockowego pogranicza. Tym, co dodatkowo łączy te grupy, są wyraźne wschodnie wątki w życiu ich liderów. U McLaughlina będzie to okresowy rozbrat z muzyką, w którym to lider Orchestry podążał za naukami indyjskiego mistrza jogi i wschodniej medytacji Śri Chinmoya. Co ciekawe, nakłaniał on do alkoholowo-narkotykowej abstynencji oraz zachęcał do łączenia muzyki z poezją celem wyrażania wdzięczności dla Boskości! (zresztą, "Mahavishnu" to przecież jedno z imion boga Wisznu...). Podobnie było z Frippem, który między 1975 a 1976 r. oddawał się prawie wyłącznie studiom nad dorobkiem znanego mistyka i przywódcy duchowego Georgija Gurdżijewa (inny muzyk K.C., Jamie Muir, w 1973 r. wstępuje nawet do buddyjskiego klasztoru). Czyżby więc jakaś wspólna wrażliwość, metafizyczny węzeł rockowej awangardy z południowo-wschodnią duchową tradycją?! Bo przecież, jak już wiemy, także w duchowej ewolucji Niemena wschodnie nurty były niezwykle ważne i intensywne. Jednak Niemen nie pozostałby Niemenem, gdyby nie zrobił tego po swojemu, czyli stopniowo, bez okresu duchowego odosobnienia, czerpiąc jednocześnie z wielu źródeł, szukając własnej, niepowtarzalnej ścieżki, drogi środka, jakby mógł powiedzieć Budda, czy Lao-Tsy. Niemen nawet na krótką metę nie daje się ograniczyć do jakiejś jednej tradycji, duchowej czy religijnej, nie izoluje się do ram konkretnej ideologii. I w końcu - u kresu życia, umęczony śmiertelną chorobą porzuca w ostatniej chwili zgorzkniały ton obserwatora "rzeczywistości" skupiając resztki energii na jednym Celu - odnaleźć największą z prawd we własnym wnętrzu... I to, jak odchodzi, wielka osobowość nie tylko rodzimej sztuki - cicho, spokojnie, bez zbędnego rozgłosu... finis coronat opus - jakże w zgodzie z uniwersalnymi prawdami, które nie tylko dostrzegał ale i - co chyba najbardziej wymowne - często stosował. Magna Finis Magnum Opus.... nota aenigma solvitur?!

_________________
Dziś, gdy Ciebie mi brak ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: śr lip 03, 2019 10:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 02, 2019 22:06
Posty: 11
Lokalizacja: Kołobrzeg/Warszawa
Niemenowe niechcenie niczego przypomina mi słowa Sokratesa, które nie kiedy indziej, jak wczoraj, przeczytałem w ramach swoich studiów u Ksenofonta w "Memorabiliach":
Cytuj:
Wydajesz się, Antyfonie, podobny do tego, który uważa, że szczęście jest jakąś rzeczą zbytkowną, albo czymś kosztownym. Ja jednak jestem zdania, że niepotrzebowanie niczego jest czymś boskim, potrzebowanie zaś rzeczy jak najmniejszych jest bliskie bóstwu. A że bóstwo jest najpotężniejsze, to coś najbliższego bóstwu jest zarazem najbliższe najpotężniejszemu. (Xen. Mem. I, 6, 10)

W ogóle filozofia Sokratesa wiele miejsca poświęca życiu oszczędnemu i poprzestawaniu na niewielkich potrzebach. Nie jest mi wiadomo na ile znał Niemen myśli Sokratesa i się nimi inspirował - podejrzewam, że podobieństwo myśli wynika z ich trafności, która nasuwa się sama w wielu miejscach niezależnie od siebie.
Co zaś się tyczy "Spojrzenia za siebie" - mi z kolei przypomina Platońskie twierdzenie o tym, że nieśmiertelne dusze w niebie (czy innym nieziemskim środowisku) przebywają i pojawiają się na ziemi w momencie narodzin człowieka - poczym znowu wracają, skąd przyszły. Oczywiście sama ta myśl przywodzić może na myśl reinkarnację - nie jestem fachowym filozofem, by się w to wgłębiać i rozstrzygać - natomiast nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, że to właśnie "po Platońsku" rozpoczyna swoją wielką pieśń Niemen. Smaku Platońskiego dodawać może nawet "Klaustrofobia", która jest wyrazem ściśnięcia w dziwacznym ciele - wyraźną więc Niemen stawia granicę między ciałem a duszą, podsyca to przekonanie opisując ten utwór na koncercie w Szczecinie w 1984 - że to rodzice jego wybrali, że będzie człowiekiem. Najwyraźniej więc dusza unosząca się "w wieczystym migotaniu zdarzeń" czeka na swoje ucieleśnienie - niekoniecznie w formie ludzkiej.
Nawiązując z kolei do odwołań persko-indyjskich, do "Pielgrzyma", "Mojej ojczyzny": zdaje się być to ciągła droga "w poszukiwaniu źródła". My - Europejczycy, a jeszcze swoiściej Słowianie (o których związkach z Persami mętnie, bo mętnie, ale mówi się) - powiązani jesteśmy z Indiami. Wszak języki nasze są indo-europejskie… Są to związki jeszcze z czasów najdawniejszych wędrówek rodzaju ludzkiego, gdy z Afryki wyszedł człowiek trafiając zrazu na żyzne okolice Tygrysu i Eufratu. Toteż Norwid nie chybił, mym zdaniem, twierdząc, że on "ciałem zza Eufratu". Znowu, gdy pisze, że "duchem sponad Chaosu się wziąłem" - pachnie mi to Platonem. Wracając jednak do praźródła - mówiący jednym językiem - praindoeuropejskim - homo sapiens rozpierzchł się z czasem dalej, w głąb m.in. Europy. Wtedy rozchodzą się drogi - dotąd wspólne - Europy ze Wschodem. Niemen o poszukiwaniu źródła, czy wręcz praźródła wypowiadał się czasem:
Cytuj:
Sonancja - takie słowo ładnie brzmiące, jak piękna kobieta. Sonancja jest słowem zapomnianym, ale za tym słowem się kryje pojęcie źródła, praźródła, właściwie osnowy. To jest korzeń, z którego wyrasta wszystko. Tutaj pokusiłem się o taką trochę ilustrację muzyczną z rejonów zza Eufratu (…).
Niemen więc, świadom praźródeł naszej kultury, odwołuje się do niej, szuka wspólnego (już chyba nie praindoeuropejskiego) języka, który - jak myślę - znajduje w muzyce. Szczególnie widoczne wydaje mi się to w "Mojej ojczyźnie", która jest w mym odczuciu pieśnią bardzo ziemską (nie przy-ziemną!) - sięga do tych prastarych źródeł, swą sielskością jest słowiańska, a melodyką wschodnia. Lecz jednocześnie daje jawne świadectwo obywatelstwa świata. Niemen to nie tylko "talentem świata obywatel", cytując za Norwidem. Sam przecież Artysta podkreślał, że odwołuje się do pojęć szerszych, niż polskość - do słowiańskości. Poza tem komu bliższe może być umiłowanie ziemi jako szerokiego pojęcia, zamiast ziemi stricte ojczystej, jak temu, kto tyle się po świecie nawłóczył? Wpierw kresy, różne miasta Polski, aż wreszcie działalność zagraniczna... Poza tem zauważa się liczne nawiązania do umiłowania wsi, prostego życia (np. "Za płotem", wiele motywów z "Przeprowadzki", "Credo", "Dialog"), które przecież podporządkowane jest tym samym prawom, co w pradawnych czasach - i to prawom przyrody, nie ludzi.
Piękna jest w mym odczuciu ta miłość do natury - a w tym do tego, co pradawne, rzekłbyś: pierwotne.
Być może moje zauważenia przysłużą się jakkolwiek dalszej dyskusji. :wink:
Dziękuję Szach-rajowi za spełnienie obietnicy i w nadziei, że jednak nie będzie to akt jednorazowy, pozdrawiam go serdecznie - najmłodszy zlotowicz. :D

_________________
Bo piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy - praca, by się zmartwychwstało.


Ostatnio zmieniony sob lip 06, 2019 9:26 przez Młody Moog, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lip 04, 2019 9:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 6:06
Posty: 525
Lokalizacja: Jelenia Góra
Jeszcze chwila,a będzie tak jak w tym słynnym skeczu"Sęk".Za chwilę zamiast dyskusji o Niemenie będzie tu seminarium o filozofii.
A tymczasem,gdyby chcieć przekuć trochę ten balon patosu,powagi,to można by przecież powiedzieć,że Niemen cały swój manifest zawarł w piosence "Dziwny jest ten świat".I czy tego chcemy czy nie za 100 lat,pewnie będzie wspominany głownie jako autor tej pieśni.Później to były tylko wariacje na temat.Przecież ,gdyby chcieć użyć języka najzwyklejszego,to on chciał świata "ludzi dobrej woli"z całą konsekwencją tych słów.Po prostu.
Bez przesady.On nie był wielkim filozofem ,a tym bardziej nie był wielkim tekściarzem.Ale czy to jest najważniejsze?Najważniejsze,że on żył w zgodzie z tym o czym mówił i pisał.Miał kochającą rodzinę,żonę,dzieci i pewnie widział jak bardzo rozmijają się czasem słowa piosenek śpiewanych przez różnorakie gwiazdy i gwiazdeczki z ich życiem osobistym.Widział ten cały,pożal się Boże showbiznes,ten rodzący się kapitalizm, i chyba ,mówiąc delikatnie,nie był tym zachwycony.Chyba nie do końca było mu po drodze z tym współczesnym światem.Z reguły największy wpływ na rozwój człowieka ma dzieciństwo.I tak było w przypadku Niemena.Pewien etos,który wyniósł stamtąd ,z tej biednej wsi białoruskiej,gdzie,żeby zacytować Norwida"kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie"stał się zarazem jego moralnym kręgosłupem.I on z tym szedł przez swoje życie i świat.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: czw lip 04, 2019 11:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 886
Lokalizacja: Oborniki
dzek pisze:
Jeszcze chwila,a będzie tak jak w tym słynnym skeczu"Sęk".Za chwilę zamiast dyskusji o Niemenie będzie tu seminarium o filozofii.

mnie to nie przeszkadza - przynajmniej w tym topicu ;-) szach'raju, ukłony!

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: sob lip 06, 2019 18:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 08, 2005 21:01
Posty: 886
Lokalizacja: Oborniki
Młody Moog pisze:
Niemen to nie tylko "talentem świata obywatel", cytując za Norwidem. Sam przecież Artysta podkreślał, że odwołuje się do pojęć szerszych, niż polskość - do słowiańskości. Poza tem komu bliższe może być umiłowanie ziemi jako szerokiego pojęcia, zamiast ziemi stricte ojczystej, jak temu, kto tyle się po świecie nawłóczył? Wpierw kresy, różne miasta Polski, aż wreszcie działalność zagraniczna... Poza tem zauważa się liczne nawiązania do umiłowania wsi, prostego życia (np. "Za płotem", wiele motywów z "Przeprowadzki", "Credo", "Dialog"), które przecież podporządkowane jest tym samym prawom, co w pradawnych czasach - i to prawom przyrody, nie ludzi.


Dysponuję bliżej niezidentyfikowanym nagraniem utworu "Za płotem", którego wykonanie :N: poprzedził następującymi słowami:

Cytuj:
To będzie dedykacja chłopom polskim... szczęść Boże!

- co publiczność przyjęła gromkimi brawami :) To tylko luźne nawiązanie do tematu, którym chciałem się z Wami podzielić.

_________________
Polecę w niespokojności, w strachu, w żalu, ale w mocy...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY