[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest pn wrz 20, 2021 0:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt lut 06, 2007 11:24 
Andrzej Mróz pisze:
w obecnych czasach w piosence najmniej liczy się sam śpiew.

Akurat Markovitzu Andrzej pisze na temat... Chodzi o to, co jest wazne w piosence. Byc moze nigdy nie zadalismy sobie trudu znalezienia odpowiedzi na to, co jest w piosence istotne... Andrzej pisze, ze glos...

Patrzac jednak w przeszlosc, zauwazamy, ze dawniej w piosence wazny byl nie tylko glos ale i, bardzo ogolnie to napisze - muzyka. Czyli oprocz glosu i samej "linii melodycznej" takze pozostale glosy, badz akompaniament, wzajemne relacja miedzy nim a glosem (glosami) - i wlasciwe proporcje. Wszystko to, aby zostac stworzone, wymagalo przez lata doskonalonych umiejetnosci kompozytorkich, jak i odtworczych.

We wspolczesniejszej nam muzyce rozrywkowej piosenki zaczely powoli gubic element tradycyjnej "muzykalnosci". Pozbawione zostaly w pierwszej kolejnosci wlasnie - muzyki. (***1). W miejsce brakujacego elementu zaczely wdzierac sie elementy emocjonalne, w tym cielesne (tzw. "taniec mlodziezowy"). Podkreslony do granic absurdu zostal element rytmiczny, uporczywe powtorzenia, ostinata a ostatnio 2 takty, powtarzane w rozmaitych konfiguracjach przez czas trwania piosenki. Nie mozna zapomniec takze o elemencie protestu przeciwko zastanym, starym i trudnym, malo zrozumialym formom muzycznym. Pierwszy lepszy, ktoremu rodzice kupili gitare, stawal sie rownoczesnie znakomitym kompozytorem, wokalista i instrumentalista.

Brak "muzyki", badz wlasciwych proporcji, w piosenkach pozostal... Lata powiedzmy 60/70... Aby nawiazac teraz do podniesionego przez Andrzeja "glosu", zauwazmy, jak on wtedy wygladal. Nie byl to juz zdecydowanie glos ktory moglby kojarzyc sie z tradycja. W r'n'r, r'n'b, jazzie a potem w rocku glos stracil tradycyjnie rozumiane piekno (***2). Uwielbialem bluesmanow charczacych przepitymi glosami starych dziadow... R'n'b, soul i funk... A w rocku? Chodzilo o to, kto wywrzeszczy sie glosniej, wyzej, bardziej zachrypnietym glosem... Na to sie zwracalo uwage. Czy McCartney ma mocniejszy glos od tego a Animals, czy moze Jagger? Nieziemskie wrzaski w wykonaniu Janis, Purpli, LZ i samego Niemena.

Troche czasu uplynelo... Muzyka sie zmienila. Rowniez estetyka piosenkowego spiewu. Glos nie musi juz byc teraz mocny ale musi odpowiadac gustom wspolczesnym... Nie podoba nam sie to? No i co z tego? Nie rozdzieralismy tak szat, gdy piosenki zostaly pozbawione "muzycznosci". Czemu wiec teraz tak sie podniecamy?


Konczac, przypuszczam, ze odpowiedzialne za taki a nie inny poziom wykonawczy piosenek wspolczesnych moga byc te slynne "emocje". Bo w piosence nie chodzi o "muzyke", nie chodzi o umiejetnosci warsztatowe, nie chodzi o glos wreszcie. Chodzi przeciez o EMOCJE!!! Nieprawdaz, Markovitzu? Kto by tam zwracal uwage na warsztat instrumentalny czy wokalny...

Przypisy:
***1. W innym temacie pisalem, ze aby zaistniala piosenka wartosciowa, nie wystarczy posklejanie kilku akordow i dolozenie mniej lub bardziej pasujacej linii melodycznej.
***2. Pisalem juz o tym w temacie o glosie Niemena


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Bez protestu
PostZamieszczono: wt lut 06, 2007 13:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Gasket pisze:
Bo w piosence nie chodzi o "muzyke", nie chodzi o umiejetnosci warsztatowe, nie chodzi o glos wreszcie. Chodzi przeciez o EMOCJE!!! Nieprawdaz, Markovitzu?
Kto by tam zwracal uwage na warsztat instrumentalny czy wokalny...

Już trochę więcej prawdaż, ale jest jeszcze troszkę nieprawdaż... :)
Jak to zwykle przy tego rodzaju uproszczeniach.

O ile warsztat muzyczny (wirtuozeria głosu lub instrumentu) traci ostatnimi czasy w studio na znaczeniu wobec kolosalnych możliwości, jakie daje technika nagraniowa - to już na koncercie trudno jest zatuszować brak umiejętności.
Ostatnio perfekcjonistka Madonna wydała płytę koncertową.. nagraną w studio.
Może i lepiej, że nie usłyszymy przekomicznych treli na żywo :twisted:

A więc same emocje jeszcze nie wystarczą by zdobyć publiczność.
Zresztą przekaz tych emocji- to oddzielny i trudny do omówienia problem.
Miałem okazję przyjrzeć się na letnim festiwalu obojętności widzów, gdy frontman znanej kapeli rockowej (naprawdę nieźle wrzeszczy) biegając po scenie polewał się wiadrami wody.
Okazuje się, że wokalista młodszego zespołu wyzwalał znacznie większe emocje nie pajacując i śpiewając czasem cicho, ale w sposób ..powiedziałbym.. natchniony.
Czuło się prawdę zawarta w tekście i w przekazywanych emocjach.
Jeśli był wrzask to też miał swoje głębsze uzasadnienie :idea:

Zwróciliście uwagę, że właściwie tylko w rozgłośniach radia publicznego można było czasem posłuchać koncertu radiowego ?
Uwielbiam te muzyczne spotkania - np.w studio A.Osieckiej (ostatnio Kasa Chorych).
Zaraz i to się może skończyć... Restrukturyzację zwykle zaczynają od muzyków poważnych : przeczytałem dziś, że radiowej orkiestrze oraz chórowi PRiTv grozi likwidacja !

I co na to znamienita krytyka muzyczna w osobach - dajmy na to - Brzęczyszkiewicza, Fąferskiego i imć Bujalskiego ?

To samo, co przy akcji rugowania wychowania muzycznego ze szkół -
dokładnie nic.


To przecież nie ich problem.

Podobnie jak inne niepokojące fakty- mówiące o tym, że w dostępie do dóbr kultury stajemy się Trzecim Światem : w całym moim regionie są dwa sklepy muzyczne, a w moim mieście właśnie zlikwidowano jedyne kino.
Jak to dobrze, że był :N: , którego wkład w rozwój muzyki popularnej zawsze można trochę pomniejszyć i jakoś się żyje.

_________________
:N: : uprzejmie nie proszę, zażaleń nie wnoszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lut 06, 2007 17:24 
Obecnie nie uzywamy juz slow T- S-. Zostaly zastapione przez kraje rozwijajace sie... Podobnie jak nie uzywamy M- tylko "osoba o Afrykansko-Karaibskim pochodzeniu". A jesli to do Ciebie jeszcze nie dotarlo, to niebawem dotrze!

Co my wszyscy mozemy zrobic w kwestii zamykania orkiestr czy likwidowania wychowania muzycznego? Sa jakies tam drogi sluzbowe, prawne, petycje do rzadu etc. Sam powinienes wiedziec najlepiej. Jezeli ktos jest zainteresowany, to moze to zrobic.
Inna sprawa jest wyrazanie wlasnej opinii na forum publicznym, juz to "spolecznie", juz to za pieniazki.


Ale zeby nie przedluzac, dziekuje za istotne zdanie:
Markovitz pisze:
O ile warsztat muzyczny (wirtuozeria głosu lub instrumentu)(***1) traci ostatnimi czasy w studio na znaczeniu

Ciesze sie, ze ktos oprocz mnie na tym forum sygnalizuje wartosc "warsztatu muzycznego"!

Wiem, ze w poscie M. chodzi tylko o powierzchowna warstwe - zeby zagrac na koncercie to co sie zagralo, badz zaspiewalo na plycie (bardzo plytkie i niepelne rozumienie) ale posluzy nam to zapewne w przyszlosci jako mozliwy punkt wyjscia do uzasadnienia koniecznosci warsztatu (np. wirtuozeria glosu). Czy ktos z nas sluchalby "nieumiejacego" spiewac Niemena? Czy gdyby falszowal, piszczal (czasem rzeczywiscie piszczal np. "Nie jestes moja" ale te wyjatki pomine, jako potwierdzajace regule) to czy wowczas rownie entuzjastycznie zachwycalibysmy sie jego piosenkami?

Padaja na tym forum opinie podwazajace istotnosc warsztatu (czy wirtuozerii)... Wydaja mi sie jednak niewystarczajaco przemyslane. Zwlasza, gdy pojawiaja sie w plynacych z dobrego serca obronach Niemena-instrumentalisty badz kompozytora...

Przypisy:
***1. Do tych szczegolowo wymienionych elementow dodalbym jeszcze znajomosc teorii, kompozycji, "literatury muzycznej" i paru innych zagadnien, w zaleznosci od konkretnego zajecia konkretnej osoby.


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 09, 2007 13:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Gasket pisze:
Wiem, ze w poście M. chodzi tylko o powierzchowną warstwe - żeby zagrać na koncercie to co sie zagralo, bądź zaspiewalo na plycie (bardzo plytkie i niepelne rozumienie) ale posluży nam to zapewne w przyszlosci jako możliwy punkt wyjscia do uzasadnienia koniecznosci warsztatu (np. wirtuozeria glosu).

Wirtuozerskie (w potocznym rozumieniu) opanowanie instrumentu nie wystarczy ? :o
Rozumiem.. przydatna współczesnemu szarpidrutowi będzie również wiedza szczególna:

Gasket pisze:
Do tych szczegółowo wymienionych elementów dodałbym jeszcze znajomość teorii, kompozycji, "literatury muzycznej" i paru innych zagadnień, w zależnosci od konkretnego zajęcia konkretnej osoby


Jasne. I jeszcze znajomość historii włoskiej sceny operowej oraz świadectwo moralności potwierdzone przez księdza proboszcza - bez tego nie można przecież uważać się za muzyka ...:?

Zaczynam podejrzewać , że G. chciałby wskrzesić coś na wzór komisji weryfikacyjnych oceniających Niemena dwukrotnie w latach 60-tych. O wynik tej g-weryfikacji jestem dziwnie spokojny..
Byłby taki sam jak za PRL-u :twisted:

Dość jednak żartów - czas na naukę :

Gasket pisze:
Obecnie nie używamy już słów T.S.*
Zostaly zastąpione przez kraje rozwijające sie... Podobnie jak nie używamy m- tylko "osoba o Afrykansko-Karaibskim pochodzeniu".
A jeśli to do Ciebie jeszcze nie dotarlo, to niebawem dotrze!

Otóż czuję się mieszkańcem pustyni kulturalnej kraju Trzeciego Świata, ponieważ nie ma tu teatru, kina, jedyną kawiarenkę netową zmieniono w salon gier, a bibliotekę przeniesiono gdzie nikt nie chodzi ...
Najbliższy sklep z płytami jest 100 km stąd .
Do tego dygnitarze medialni psują regularnie formaty moich ulubionych rozgłośni, likwidują radiowe chóry i orkiestry.
I tego opisu nie zmienią nawet zasady poprawności politycznej, które mi tak chętnie serwuje wielebny pan Gasket .. mimo, iż sam.. ich nie przestrzega !

Dowód: w poście z 30 stycznia 2006r. Gasket pisze:

tutaj moj czuly punkt - byliśmy 100 lat za murzynami - doslownie

Warto chronić czułe punkty 8)

* Trzeci Świat tworzą obecnie takie kulturalne potęgi jak Afganistan, Pakistan, Somalia i niektóre prowincje Lechistanu. Nie mylić z krajami kulturalnie rozwijającymi się !

_________________
:N: : uprzejmie nie proszę, zażaleń nie wnoszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 09, 2007 16:27 
Markovitz pisze:
Gasket pisze:
Wiem, ze w poście M. chodzi tylko o powierzchowną warstwe - żeby zagrać na koncercie to co sie zagralo, bądź zaspiewalo na plycie (bardzo plytkie i niepelne rozumienie) ale posluży nam to zapewne w przyszlosci jako możliwy punkt wyjscia do uzasadnienia koniecznosci warsztatu (np. wirtuozeria glosu).

Wirtuozerskie (w potocznym rozumieniu) opanowanie instrumentu nie wystarczy ? :o
Rozumiem.. przydatna współczesnemu szarpidrutowi będzie również wiedza szczególna:

Gasket pisze:
Do tych szczegółowo wymienionych elementów dodałbym jeszcze znajomość teorii, kompozycji, "literatury muzycznej" i paru innych zagadnień, w zależnosci od konkretnego zajęcia konkretnej osoby


Jasne. I jeszcze znajomość historii włoskiej sceny operowej oraz świadectwo moralności potwierdzone przez księdza proboszcza - bez tego nie można przecież uważać się za muzyka ...:?

Zaczynam podejrzewać , że G. chciałby wskrzesić coś na wzór komisji weryfikacyjnych oceniających Niemena dwukrotnie w latach 60-tych.


Z oczywistego powodu (Niemen) piszesz powyzej tylko o wirtuozerskim opanowaniu glosu (widze ze troszke sie jednak poprawiles w ciagu ostatnich paru minut - co tym bardziej podkresla fakt, ze wirtuozeria pozostaje gdzies poza centrum naszych analiz... Sami nie wiemy, co z nia zrobic! Wracam jednak do glosu). W przypadku spiewajacego piosenkarza bedzie to bardzo istotna wartosc. W przypadku jednak instrumentalisty-klawiszowca, kompozytora, autora textow, artysty scenicznego etc., nie bedzie, niestety, ani konieczna ani wystarczajaca... Czy wirtuozeria glosu ma byc wystarczajaca dla, powiedzmy, kompozytora? Dla pianisty?

Osoba zajmujaca sie komponowaniem powinna wiedziec duzo z historii, harmonii, kontrapunktu, instrumentacji itp. Czy jednak musi umiec znakomicie spiewac? Nie.

Co do komisji, to nie trzeba zadnych. Chociaz czasami ulatwilyby nam przyslowiowe zycie...
Markovitz pisze:
Trzeci Świat tworzą obecnie takie kulturalne potęgi jak Afganistan, Pakistan, Somalia i niektóre prowincje Lechistanu.
Nie mylić z krajami kulturalnie rozwijającymi się !
Co do TS, to niestety trzeba go mylic z "krajami rozwijajacymi sie" a nawet utozsamiac. Zeby sie nie osmieszac i nie wyjsc na glupka i chama. Mysle, ze nikt z nas nie ma powodu, zeby bronic i walczyc o pozostawienie w naszym slowniku "Trzeciego Swiata". Chyba ze z calych sil chcemy tam pozostac!


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 09, 2007 17:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Cechą immanentną krain trzeciego świata, w tym także krain wirtualnych jest nietolerancja. Zwykle ma ona odcień pejoratywny, jednak bywa, że czasem oznacza ona niezgodę na psucie obyczajów, niedotrzymywanie słowa i stosowanie prowokacji jako podstawowej metody kontaktu ...
Wypowiedzi Gasketa dezawuujących wprost wszystko, co :N: zrobił dla polskiej muzyki nie ma sensu wszystkich przytaczać . Tylko w tym wątku :
Gasket pisze:
za szczyt bezczelnosci i ignorancji uwazam pisanie o wkladzie Niemena w rozwoj "polskiej muzyki"

Do arsenału doszły uszczypliwości ...
Gasket pisze:
Co do TS, to niestety trzeba go mylic z "krajami rozwijajacymi sie" a nawet utozsamiac. Zeby sie nie osmieszac i nie wyjsc na glupka i chama. !

Kolegę poniosło ..?

A może konceptu Waści zabrakło ?

Cytuj:
Co do komisji, to nie trzeba zadnych. Chociaz czasami ulatwilyby nam przyslowiowe zycie...

Tak czy inaczej postulowałbym jednak o zweryfikowanie metod polemicznych kolegi.
Do tej pory spotykaliśmy się w niemal każdym topicu z prowokacjami Gasketa , a teraz...
Czym innym jest cięty język polemisty, a czym innym obrzucanie inwektywami...

_________________
:N: : uprzejmie nie proszę, zażaleń nie wnoszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 09, 2007 18:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Cytuj:
Osoba zajmujaca sie komponowaniem powinna wiedzieć duzo z historii, harmonii, kontrapunktu, instrumentacji itp. !


Oczywiście - kompozytorzy utworów wykonywanych przez zespoły-gwiazdy światowego formatu jak: The Beatles, The Rolling Stones i Pink Floyd - mają tę wiedzę w małym palcu 8)

Podobnie jak oceniający ich płyty krytycy Bujalski i Fąferski, co się na muzyce znają ...

_________________
:N: : uprzejmie nie proszę, zażaleń nie wnoszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lut 09, 2007 18:09 
Pozwole sobie zredagowac ten post, ktory byl czescia przepychanek z Markovitzem i nie mial glebszego zwiazku z tematem.


Ostatnio zmieniony pn lut 12, 2007 11:51 przez gasket, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lut 12, 2007 11:51 
Dochodzimy do jednego z najciekawszych momentow tej dyskusji. Musimy teraz samodzielnie wyznaczyc granice miedzy tym co "jeszcze niewystarczajace" a tym co "juz wystarczajace" w procesie akceptowania produktu artystycznego. Bo gdzies ta granica przeciez istnieje.


1. Powyzej Andrzej Mroz sygnalizuje, ze teraz "glos nie jest wazny"... Uwaza, ze tak byc nie powinno. Glos powinien byc wazny w spiewaniu. Przyznam, ze ja rowniez przychylam sie do tego pogladu...

2. Z drugiej strony liberalny Markovitz glosi, ze zespoly rockopodobne nie maja wystarczajaco opanowanego warsztatu (***1) a jednak, np., "komponuja" (cudzyslow zalozylem celowo - bez tego nazwalbym te czynnosc raczej ukladaniem)...

Mamy wiec pewna sprzecznosc... W jednym wypadku mowimy, ze warsztat bylby mile widziany - a w drugim, ze warsztat nie jest konieczny. Byloby idealnie, gdyby obaj Panowie uszczegolowili nieco swoje wypowiedzi na ten temat - a byc moze odpowiedz pojawi sie sama!

A ze temat takze o krytykach, to czy krytyk powinien miec warsztat (umiejetnosci i wiedze) czy tylko - "wrazliwosc"... Bo czuje, ze brak tego warsztatu u krytykow przeszkadza jednak "liberalnemu Markovitzowi".


Przypisy:

***1) Muzycy rockopodobni cos tam przeciez umieja, bo potrafia poskladac akordy "a" i "e" - i wiedza, ze to smutne i nastrojowe. A jak poskladaja C i G, to robi sie wesolutko i mozna wtedy wesolo skakac!
Niestety wiedza taka jest nieobca kazdemu kto gra na gitarze, nie mowiac juz o osobach posiadajacych jakiekolwiek muzyczne wyksztalcenie.

Stad niepodparte wiedza muzykowanie, bedzie zawsze wywazaniem otwartych drzwi i odkrywaniem na nowo zjawisk odkrytych setki lat temu.

Jako przyklad i rozwiniecie mozna podac inne zawody. Wyobrazacie sobie kogos, kto przychodzi pracowac z wami w waszej profesji ale jest calkiem zielony... Potrafi narysowac dom - ale to przeciez nie zrobi z niego ani architekta ani budowlanca. Nie mozna tego nawet nazwac "budownictwem rozrywkowym", bo jest to po prostu rzewne...


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lut 12, 2007 12:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Brawo Gaskecie :P

Nie dość że w dwóch postach napisałeś to samo (dlaczego jeden usunąłeś ? ) , to jeszcze sugerujesz mi poglądy, których nie wypowiedziałem :

Cytuj:
Z drugiej strony liberalny Markovitz glosi, ze zespoly rockopodobne nie maja wystarczajaco opanowanego warsztatu (***1) a jednak, np., "komponuja" (cudzyslow zalozylem celowo - bez tego nazwalbym te czynnosc raczej ukladaniem)...


Muzycy, o których tu dyskutujemy mają odpowiedni warsztat muzyczny i TALENT zarówno do komponowania, jak i wykonywania muzyki popularnej.
I niekonieczne do pomyślnego wykonywania tego zajęcia jest studiowanie zasad kompozycji i historii opery. Chyba nie jesteś w stanie tego pojąć skoro od półtora roku trudzisz się daremnie nad obrzydzeniem nam tego rodzaju Twórczości.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pn lut 12, 2007 13:08 
Markovitz pisze:
Muzycy, o których tu dyskutujemy mają odpowiedni warsztat muzyczny i TALENT zarówno do komponowania, jak i wykonywania muzyki popularnej.
I niekonieczne do pomyślnego wykonywania tego zajęcia jest studiowanie zasad kompozycji i historii opery. Chyba nie jesteś w stanie tego pojąć skoro od półtora roku trudzisz się daremnie nad obrzydzeniem nam tego rodzaju Twórczości.
Jestem w stanie to pojac. Pytam tylko jak jestes (-cie) w stanie pogodzic wlasna akceptacje kichy kompozytorskiej i instrumentalnej z nieakceptacja niektorych glosow. Dlaczego jedna kiche akceptujecie jako wystarczajaca a drugiej (np. glos) nie. Podejrzewam jednak, ze nie podejmiesz sie odpowiedzi.

Ktos ze wspolczesnych popowcow (popkow?) moglby odpowiedziec Andrzejowi podobnie: "Teraz piosenkarze o ktorych piszesz maja odpowiedzni glos i TALENT zarowno do spiewania, jak i wykonywania muzyki popularnej. (Niekonieczne do tego jest ksztalcenie glosu)".

A na koniec zwroc uwage na to, co piszesz: "Muzycy, o których tu dyskutujemy mają odpowiedni warsztat muzyczny i TALENT (...) do komponowania (...). Niekonieczne do tego zajęcia jest studiowanie zasad kompozycji...".

Czyli studiowanie zasad kompozycji nie jest konieczne do komponowania muzyki popularnej. Smutne zdanie.

Tym razem w zamian dostajemy "talent", ktorym mozna wytlumaczyc kazda muzyczna i wokalna kiche. Takze krytykancka! (Do zajmowania sie popularna krytyka muzyki rownie popularnej potrzeba tylko - TALENTU!). A coz to jest ten tajemniczy talent?


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Daremnie
PostZamieszczono: pn lut 12, 2007 14:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3438
Podejmę się odpowiedzi, jednak skoro temat jest o krytykach najpierw uraczę Was cytatem z tak popularnego obecnie Klasyka satyry komentującego udawane zdziwienie.. znanego krytyka.

Stanisław Tym 31 I 2004r. na łamach Rzeczpospolitej pisze:

Niedawno w Trybunie przeczytałem w stałej codziennej rubryczce zatytułowanej "Zdziwienia pana K.", co następuje:
"Odszedł Czesław Niemen, wielka legenda muzyki polskiej.
- Jak to się dzieje, że wszystkie wielkie legendy polskiej sztuki i kultury rodziły się w czasach PRL, kiedy przecież, jak wiemy, była tylko cenzura i ocet na półkach?
- dziwi się pan K.

Zacytowałem tu cały tekst "Zdziwienia" i jedno mnie tylko dziwi - że podpisane jest to codziennie (ktt). Krzysztof Teodor Toeplitz ?
W pierwszej chwili pomyślałem, że to niemożliwe, ale już w następnej chwili wiedziałem, że to możliwe. A przecież (ktt) powinien wiedzieć, że ani cenzura, ani obozy zagłady, ani terror, ani głód, ani niewolnictwo - nic nie jest w stanie zahamować ludzkiego ducha.

Taki talent, z zahartowanym duchem rodzi się raz na setki lat i to prawdziwe szczęście, że nie dał się zagdakać szydercom.

Kiedyś ceniony przeze mnie muzyk zespołu Myslovitz -opowiadał w wywiadzie telewizyjnym, jak to jeszcze niedawno niektórzy znani muzycy lekceważyli muzykę opartą na prostych harmoniach i jeszcze prostszych chwytach gitarowych.
-A teraz sami wylądowali na g-durze i c-durze- śmiał się Przemek Myszor, który akurat ma solidne przygotowanie muzyczne.

Gasket pisze:
Czyli studiowanie zasad kompozycji nie jest konieczne do komponowania muzyki popularnej. Smutne zdanie.

Wcale nie jest to smutne. Smutne jest, że tej oczywistości, Gaskecie, nie chcesz zrozumieć.
Do wykonywania sztuki aktorskiej również nie są niezbędne studia aktorskie, podobnie z reżyserią , pisarstwem, malarstwem , rzeźbą ...etc.
Krytyk oprócz zdolności posługiwania się słowem musi kochać sztukę, a więc powinien mieć wrażliwość - a tej cechy także nie zmierzy się w metrach, ni w kilogramach.

A teraz coś jeszcze o dwóch cechach, których śladów w Twoich postach o Niemenie -drogi Gaskecie - jakość nie mogę odnaleźć, mianowicie o : skromności i świadomości własnych ograniczeń.

Świadom własnych ograniczeń znalazłem cytat z poważnego Krytyka, który mnie wyręczy w tym względzie :
Andrzej Chłopecki na łamach Gaz.Wyborczej 24 I 2004r. pisze:
Słuchałem więc wtedy muzyki Aleksandra Tansmana, co tu kryć, jednego z pomniejszych, choć swego czasu sytych sławy klasyków muzyki ubiegłego wieku, i słuchałem zaintrygowany jednak pełnym werwy i wigoru tonem polskiego i światowego neoklasycyzmu, do którego skądinąd nigdy większej słabości nie miałem.

Wszedł Czesław Niemen, skądinąd Wydrzycki. Siadł. Słuchał.
Spytał: Co to, kto to, śpiewnym akcentem nadniemeńskim. Poprosił, bym mu jeszcze raz przedstawił utwór, podczas trwania którego wszedł do pokoju, bym mu pokazał coś jeszcze z twórczości klasyka, którego dotąd nie znał. W końcu, zafascynowany muzyką, którą usłyszał, :N: powiedział coś szczególnego:
- Bo, wie pan, człowiek coś tam robi ze swoją muzyką, coś tworzy, coś śpiewa, a nagle wchodzi gdzieś, gdzie objawia mu się świat, którego nie dosięgnie.
Ten pański Tansman - przecież to są Himalaje kunsztu kompozytorskiego, których nigdy nie sięgnę. Tak nigdy nie będę potrafił komponować, choć tak bardzo bym chciał
(...)

Zapamiętałem, że Niemen był wtedy i wzruszony, i poruszony. Idola mojej młodości poznałem jako człowieka, którego serdecznie polubiłem, bez względu na to, czego słuchałem (...) Rósł na mego idola jednocześnie z zespołem The Beatles. W imponujący sposób tworzył w ostatnich latach swą akustyczną fabrykę dźwięków elektronicznych, którą jednak nie zaatakował Europy ani świata.


Na drodze do wyjaśnienia tego dziwnego dla Ciebie braku wymogów wstępnych do uprawiania zawodu muzyka pop (studia, teoria, warsztat itp.kwestie ) spotykamy słowo-klucz : talent.

I tu chyba rzeczywiście nie jestem w stanie podjąć się wyszukania precyzyjnej definicji, która by usatysfakcjonowała tak wymagającego krytyka. Jednakże próbując zgłębić tajemnice talentu wziąłem pod uwagę wszystkie Twoje wysiłki, Gaskecie, zmierzające do pomniejszenia znaczenia dorobku artystycznego głównego bohatera tego forum i znalazłem w pamięci takie zdanie z Horacego :

Talent bez pracy nic nie wart wedle mnie, a i kto nie ma talentu sili się daremnie..

Daremnie, Gaskecie.

Daremnie 8)

_________________
:N: : uprzejmie nie proszę, zażaleń nie wnoszę


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Daremnie
PostZamieszczono: wt lut 13, 2007 17:41 
Markovitz pisze:
- Bo, wie pan, człowiek coś tam robi ze swoją muzyką, coś tworzy, coś śpiewa, a nagle wchodzi gdzieś, gdzie objawia mu się świat, którego nie dosięgnie.
Ten pański Tansman - przecież to są Himalaje kunsztu kompozytorskiego, których nigdy nie sięgnę. Tak nigdy nie będę potrafił komponować, choć tak bardzo bym chciał
(...)

Na drodze do wyjaśnienia tego dziwnego dla Ciebie braku wymogów wstępnych do uprawiania zawodu muzyka pop (studia, teoria, warsztat itp.kwestie ) spotykamy słowo-klucz : talent.

Talent bez pracy nic nie wart wedle mnie, a i kto nie ma talentu sili się daremnie..

Dziekuje za kolorowy post... A zwlaszcza za interesujacy mnie cytat, dotyczacy muzyki Niemenowi nieznanej i jego reakcji. Wazny to cytat, bo potwierdza to co pisalem juz wczesniej. Warsztat.

Artystyczny produkt dosc tradycyjnego kompozytora zrobil na Niemenie wrazenie z kilku powodow:
- nie znal go wczesniej
- jego umiejetnosci kompozytorskie byly dla Niemena niedostepne

To sa wlasnie brakujace elementy warsztatu Niemena.


Tym razem ja powinienem wyjasnic co mam na mysli piszac "warsztat". Bo nie mam na mysli wylacznie formalnych studiow w powszechnej szkole muzycznej, jak moznaby wnioskowac z Twojego rozumienia warsztatu. Wyzej wspomnialem, ze w zaleznosci od wykonywanego zajecia w muzyce dana persona powinna miec odpowiedni warsztat. Czy to bedzie spiewak, czy kompozytor, czy pianista, czy rezyser dzwieku. I malo znaczy dla mnie umiejetnosc znakomitego komponowania u nieciekawego spiewaka, parajacego sie spiewaniem. Etc.

Skupie sie powiedzmy na - pianiscie. W sklad jego warsztatu wchodzic bedzie:
- podstawowe przy wykonywaniu zawodu muzyka umiejetnosci, takie jak np. czytanie i pisanie, podstawy harmonii i kontrapunktu
- znajomosc literatury muzycznej, zwlaszcza fortepianowej
- doskonalona, a co najmniej utrzymywana, manualna bieglosc (co najmniej na poziomie przecietnego absolwenta szkoly muzycznej, najlepiej wyzszej.)

Dlaczego? Bo dopiero na tej podstawie mozna budowac - talent. (Badz z niego korzystac.). Talent, wyobraznia i pomysl nic nie pomoga, gdy braknie warsztatu.

Nuty, instrumentacja, kontrapunkt, dana technika kompozytorska, sa tylko medium sluzacym do, jakbys to pewnie powiedzial, wyeksponowania talentu.
Ja raczej nazwalbym ten element - pomyslem/idea - a dopiero to, razem z warsztatem, nazwal - talentem. Bo talentem moga byc tez zdolnosci manualne lub wyjatkowy glos! Zgodzisz sie?


W przypadku Niemena mamy klopot. Bo on chcial sie zajmowac wszystkim sam. I komponowaniem, i spiewaniem, i graniem, i nagrywaniem. Byly to ambicje przekraczajace niestety jego mozliwosci warsztatowe. Nie przecze, ze umial spiewac. Niepotrzebnie niestety staral sie zostac kims, kim nie byl.

I to chyba lepiej, ze po swojemu zarzucam mu tylko brak warsztatu. Bo przeciez ktos inny moglby powiedziec, ze do komponowania, czy grania na klawiszach - nie mial talentu!


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Daremnie
PostZamieszczono: wt lut 13, 2007 22:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 23, 2004 16:46
Posty: 440
gasket pisze:

I to chyba lepiej, ze po swojemu zarzucam mu tylko brak warsztatu. Bo przeciez ktos inny moglby powiedziec, ze do komponowania, (...) - nie mial talentu!



Dziwny jest ten swiat, Chciałbym cofnac czas, Pamietam ten dzien, Płonaca stodola, Sukces, Kleczac przed toba, Wiem, ze nie wrocisz, Czas jak rzeka, Jednego serca, Italiam, italiam, Chwila ciszy, Marionetki, Com uczynil, Pielgrzym, Kamyk, Katharsis, Larwa, Proroctwo Wernyhory, Nim przyjdzie wiosna, .... i wiele, wiele innych.

Ciekaw jestem jak wielu z 40 mln ludzi w naszym kraju, ktorzy nie maja talentu i warsztatu, potrafi tak komponowac :?:

Chyba im sie nie chce :?

:N: jest jednak wielkim artysta - chocby dlatego ze mimo iz "nie mial talentu i warsztatu" to mu sie chcialo :D

_________________
matt


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Daremnie
PostZamieszczono: śr lut 14, 2007 11:45 
matt pisze:
Dziwny jest ten swiat, Chciałbym cofnac czas, Pamietam ten dzien, Płonaca stodola, Sukces, Kleczac przed toba, Wiem, ze nie wrocisz, Czas jak rzeka, Jednego serca, Italiam, italiam, Chwila ciszy, Marionetki, Com uczynil, Pielgrzym, Kamyk, Katharsis, Larwa, Proroctwo Wernyhory, Nim przyjdzie wiosna, .... i wiele, wiele innych.

Ciekaw jestem jak wielu z 40 mln ludzi w naszym kraju, ktorzy nie maja talentu i warsztatu, potrafi tak komponowac :?:
Chyba im sie nie chce :?
:N: jest jednak wielkim artysta - chocby dlatego ze mimo iz "nie mial talentu i warsztatu" to mu sie chcialo :D
:D :D :D :D --- wypada mi odpowiedziec na takie dictum...

Czy mu sie chcialo? Nie jestem przekonany...

A wielu innych (co prawda nie wyolbrzymione "40mln"), mimo braku warsztatu i talentu, ukladalo piosenki i wydawalo plyty. Dlaczego wiec akurat Niemen mialby byc wielkim artysta a oni nie?

U nas, mimo braku warsztatu i talentu, komponuja i wydaja plyty wielcy artysci! Wszyscy sa WIELCY, bo im sie chce!


A tak juz na powaznie - planuje zalozenie osobnego tematu poswieconego niemenowym "kompozycjom". Gdzies juz sygnalizowalem jedna z jego metod kompozytorskich... Mam nadzieje zebrac moje wnioski w jednym miejscu i oby inni tez sie dolaczyli.

Jako przygotowanie do tego tematu zadam Panstwu nastepujace pytanie. Ktore z powyzszych piosenek nadaja sie do samodzielnego spiewania pod prysznicem? Badz pogwizdywania na ulicy?

Tymczasem proponuje wrocic do tematu wrazliwosci u krytykow i talentu u artystow, bo tematy sa pasjonujace a niektore przedstawione opinie dosyc ciekawe...


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
POWERED_BY