[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest wt lis 21, 2017 14:48

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: pn sty 26, 2004 22:39 
Offline
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 20, 2004 2:29
Posty: 444
Lokalizacja: Warszawa
  • Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
"Nad Niemenem"
z Czesławem Niemenem rozmawia Jan Skaradziński (Rock'n'Roll)


Rozdział I
POSTAĆ

- Często jest Pan postrzegany jako człowiek tajemniczy, poważny, posągowo - pomnikowy wręcz. Czy Panu wygodnie na cokole, czy Pan nie ma ochoty z niego zeskoczyć? Czy Pan rzeczywiście taki jest, czy może tylko wytworzył wokół siebie ów nimb?

- CZESŁAW NIEMEN: Nie jestem taki poważny ani ważny. I choć śpiewam o sprawach ważnych, sądzę że mam poczucie humoru - w końcu zaczynałem od kabaretu studenckiego (To Tu w Gdańsku). Moje piosenki często są poważną refleksją nad humorystycznymi zachowaniami ludzi w "dziwacznym świecie". Uprawiam humor jeśli nie czarny, to często sarkastyczny. Często się śmieję również z siebie. W sumie uważam się za człowieka zrównoważonego - wiele rzeczy mnie cieszy, wiele smuci. Wieloma jestem zakłopotany.

Rozdział II
KONTROWERSJE, POLITYKA, PLOTKI...

- Czy np. legendarnymi już kwestiami typu Radomsko?

- Tak. Co chwila pojawiają się osoby, które chcą mnie jakoś umniejszyć.

- Wróćmy tam...

- Możemy, tylko mnie wtedy w Radomsku w ogóle nie było, więc jak mogłem pokazać tam cztery litery? To rzecz wymyślona przez bezpiekę. Owszem, w Radomsku coś się zdarzyło, ale podobno chodziło o Silną Grupę Pod Wezwaniem, a nie o mnie.. Więc wytoczyłem sprawę w sądzie i wygrałem, tylko że gazety informowały o tym bardzo powściągliwie.. W tamtych czasach władza chciała ukrócić big beat, nie podobało się np. to, że śpiewaliśmy po angielsku. Zagrażaliśmy też klikom oficjalnych kompozytorów, którzy mieli własne stajnie piosenkarzy starszego pokolenia. I te wszystkie powiązania razem wzięte powodowały wręcz nagonkę na takich facetów jak ja, a jeszcze dochodził mój pseudonim, który okazał się "rewizjonistyczny", który bardzo źle się kojarzył (np. przez długi czas nie mogłem wyjeżdżać do ZSRR). Te problemy naprawdę następowały jeden po drugim . Po piosence "Dziwny jest ten świat", jakkolwiek otrzymałem za nią wiele nagród, młodzieżowe organizacje socjalistyczne wołały: Jak to? To chyba piosenka antysocjalistyczna! Jeden z kierowników wydziału KC, tow. Kraśko wręcz powiedział, że nie będziemy lansować żadnych Niemenków. I nie lansowali, choć zdarzyło im się mnie również głaskać, wręczać Złoty Krzyż Zasługi.

- I w końcu przeprosił się Pan z władzą. Była wizyta na Festiwalu Młodzieży i Studentów na Kubie z "Hymnem do Matki Ziemi", była współpraca z reżyserem Porębą. Ludzie zastanawiali się, czy Niemen aby nie jest po tamtej stronie...

- Jeśli chodzi o Festiwal, to wiedziałem co jest grane, ale podszedłem do niego raczej artystycznie ("Hymn..." to ciekawa kompozycja i nawet zastanawiam się, czy nie wydać go teraz na płycie). Dopiero po powrocie z Kuby zrozumiałem, ze być może nie było to najwłaściwsze podejście, bo ludzie z ulicy Smolnej natychmiast chcieli ze mnie zrobić artystę nadwornego... Tak, zaczął się za mną ciągnąć cień niejasności - nawet doszły mnie słuchy, że sopocki festiwal w 1979 roku wygrałem dlatego, że zapisałem się do partii (a oczywiście nigdy do niej nie wstępowałem). Natomiast Poręba po prostu zainteresował mnie scenariuszem i podsunięciem Mickiewicza, co wtedy było dość ważne. Dopiero później okazało się, co to za film i jaką ideologię prezentuje Poręba. Potem jeszcze pomawiano mnie o kolaborację za pokazanie się w telewizji w stanie wojennym. I takie rzeczy ciągną się do dziś - ostatnio zarzuca mi się granie w kościołach w ramach akcji antyaborcyjnej. Mam trochę dość.

- 0 ile pamiętam, rzadko tak wyraźnie określa się Pan politycznie jak w przedwyborczym programie telewizyjnym przed 4 czerwca 1989. Czym dla Pana jest polityka?

- Oczywiście byłem i jestem zwolennikiem Solidarności, a wobec konfliktu Wałęsa - Mazowiecki poczułem się jak dziecko, które utraciło rodziców... Ale nie bardzo chcę wdeptywać w politykę - to raczej ona się do mnie przyczepia. Politykę postrzegam jako "dyplomatyczne hipokryzje", zresztą jest o tym w moich tekstach.

- Jak Pan sądzi, dlaczego ciągle ciągnie się za Panem ogon kontrowersji, dwuznaczności, plotek - np. od pewnego czasu o tym, że nie ma Pan własnych włosów, tylko perukę...?

- Nie wiem. Może dlatego, że nie udzielam się towarzysko i w ogóle nie piję. Może dlatego, że niektórzy mi zazdroszczą. Tylko nie bardzo wiem czego. Takie postawy skomentowałem "Zezowatą biedą". I nabrałem do nich dystansu.

Rozdział III
ZAGRANICA

- Czy zgodzi się Pan z tezą, że kariera zagraniczna po prostu Panu nie wyszła?

- Czy ja wiem?... Może tak. Ale specjalnie jej nie żałuję. Byłem dość uparty, nie chciałem nagiąć się do zbyt komercyjnych propozycji. A później uznałem, że co ta zagranica ma się męczyć z jakimś Niemenem z Polski, skoro ma pod bokiem tysiące własnych.

- Podobno nie zgodził się Pan objąć posady wokalisty Blood Sweat & Tears tłumacząc odmowę faktem, iż stylistyka BS&T nie leży na drodze Pana artystycznych poszukiwań. A przecież mógł Pan w tym zespole "zrobić nazwisko" i dopiero wtedy zaatakować z własnej flanki...

- Takie rozważania rzeczywiście były, ale ani CBS, ani ja nie podchodziliśmy do nich z entuzjazmem. Być może zrobiłem błąd o tyle, że Blood Sweat and Tears był wówczas zespołem w miarę awangardowym (a na pewno nie grał szmiry) i ewentualnie byłaby szansa na zrobienie z nim kilku moich własnych kompozycji. Ale tak myślę dopiero po latach.

Rozdział IV
WCZORAJ l DZlŚ

- W tatach 70 odniosłem wrażenie, iż Pan się po prostu wstydzi własnych złotych piosenek typu "Pod papugami", "Wspomnienie", "Sukces", "Płonąca stodoła" etc.

- Było tak w okresie poszukiwań awangardowych, bo tamte piosenki nie pasowały mi do ówczesnych wyobrażeń o muzyce. Ale później, i to jeszcze pod koniec lat 70., jakoś powracałem do prostszych rozwiązań muzycznych. Utwierdziłem się w przekonaniu, że szereg moich starszych piosenek tak bardzo trafne kompozycje.

- Czy "Allilah" również?

- A co, to infantylna bzdura?

- Według mnie wyjątkowo.

- No nie wiem. Już dawno jej nie słuchałem. Pamiętam tylko, że fatalnie tę piosenkę zrealizowałem.

- Jak Pan odnosi się do faktu, że słuchacze czekają przede wszystkim na owe stare, klasyczne piosenki; ze swoje nowe utwory na koncertach sprzedaje im nieco na zasadzie transakcji wiązanej.

- Nie jestem pewien czy tak jest... Ale oczywiście publiczność czeka także na stare utwory, na przypomnienie już nie tylko legendarnych piosenek, ale i legendarnych czasów. Mnie zastanawia coś innego - skąd młodzi ludzie, bo i tacy przychodzą na moje koncerty, tak dobrze znają piosenki z czasów młodości swoich rodziców... Pewnie ze zdartych płyt tych rodziców. A w sumie płynie dla mnie nauka, że bardzo ważna jest komunikatywna forma, o czym zdarzało mi się zapominać.

Rozdział V
NORWID

- Czy najpierw komponując, a potem nagrywając materiał z albumu "Niemen Enigmatic" miał Pan wrażenie, ze dzieje się coś niesamowitego, ze powstaje polskie "Close To The Edge"

- Zapamiętałem do dziś, jak Tomek Jaśkiewicz podszedł do mnie i powiecdział: Wiesz, dzieką się ważne rzeczy. Ale aż tak dalece nie przypuszczałem, że to przetrwa i stanie się kamieniem milowym. "Bema pamięci żałobny rapsod" trafił na tak wiele lekcji języka polskiego w szkole...

- ...u mnie był również.

- ...no własnie; ale "Jednego serca" zauważono dopiero niedawno, a ja już wtedy wiedziałem, że zrobiłem duży utwór.

- "Terra deflorata" świadczy o tym, że ciągle jest Pan pod wpływem Norwidowskiej poezji.

- Pewnie tak. Kiedyś mocno zagłębiłem się w poezje, filozofię Norwida i to we mnie zostało. Utożsamiam się z nią.

Rozdział VI
"TERRA DEFLORATA" (ALE NIE TYLKO)

- Jak Pan ocenia przyjęcie "Terry defloraty". Jak na nasze ciężkie czasy płyta sprzedała się nieżle - ostatnie meldunki mówią o jakichś siedemdziesięciu tysiącach. I z tego się cieszę bo nie była lansowana radiu, choć mogła być - weźmy np. "Zezowatą biedę", "Począwszy od Kaina" czy "Status mojego ja". Tego braku lansowania z kolei mi żal.

- Czy "Unisono na pomieszane języki" to świadome dotknięcie stylistyki Laurie Anderson?

- Nie. Wtedy ledwie słyszałem o Laurie Anderson. Jeśli już można mówić o jakichś wpływach na ostateczny kształt całej "Terry", to należy wspomnieć o Peterze gabrielu i Kate Bush u której gagi aranżacyjne są kontynuacją muzycznego myślenia Franka Zappy.

- Trzeba jednak przyznać, że nie robi Pan wrażenia artysty podpatrującego innych. Wydaje się, że Niemen spogląda głównie w odmęty duszy własnej...

- Tak chyba jest rzeczywiście. Rzadko słucham innych. Robię swoje. Ale nie da się ukryć, iż ciąży nade mną miejsce urodzenia na pograniczu ścierania się różnych kultur muzycznych. I ja to wszystko - czasem świadomie, czasem nie (bo bywam zaskakiwany samym sobą) - przetwarzam. Na "Td" również.

Rozdział VII
NOWA PŁYTA

- Jak Pan zapowie swoją nową płytę?

- Będzie ona ciągiem dalszym "Terry defloraty", może trochę rozszerzonym. Szersze instrumentarium, inne wykonanie. Waham się co do tytułu.

Rozdział VIII
ELEKTRONIKA I ZESPÓŁ

- Nadal elektronika?

- Dlaczego nie? Choć absolutnie nie czuję się weteranem, nie czuję tego, ze jako jedyny obok Tadka Nalepy przetrwałem tyle lat, to robię się coraz starszy i lubię rzeczy uporządkowane. Wchodzimy w XXI wiek i nie ma na to rady. Ale nie jestem niewolnikiem czystej elektroniki, staram się ją podporządkować swoim zamysłom. Poza tym kwestia techniczna - sam tego materiału na koncertach nie wykonam.

- Czyli elektronika to również konieczność, a nie tylko wybór?

- Wybór, jasne ze wybór. Elektronika to takie laboratorium malarskie, a nie znam nikogo spośród malarzy, który angażowałby czeladników. Komputery dają ogromne możliwości. Istnieje muzyka akustyczna, dlaczego więc ma nie być muzyki elektronicznej?

- Święta racja, tylko wydaje mi się, że Pana muzyka mogłaby zyskać na wykorzystaniu żywej sekcji, prawdziwego saksofonu, mięsistej gitary. Nie kusi Pana współpraca z jakimś zespołem?

- Ależ oczywiście że kusi. Nawet marzę o tym, pertraktuję z muzykami, choć prawdę mówiąc na razie są kłopoty z miejscem na próby. Tylko że taki zespół widziałbym raczej nie na swoich płytach, a na koncertach.

Rozdział IX
FINANSE

- Czy mająca miejsca od kilkunastu miesięcy dość spora Pańska aktywność, koncertowo-nagraniowa spowodowana jest kwestiami finansowymi?

- Raczej nie, jakkolwiek pieniądze to też argument pchający mnie do pracy. Dopiero po dziesięciu latach nagrałem płytę, więc z tantiem na pewno bym nie przeżył, a jakoś ostatnio wcale nie chce mi się jeździć do USA. Ale niczego nie robię na siłę. Gram żeby nie siedzieć w miejscu, bo te spotkania z publicznością to również ruch tak mi potrzebny. Jeśli jadę na koncert. nie pytam ile zapłacą. Ale rzeczywiście okazuje się, że w zeszłym roku koncerty były głównym źródłem moich dochodów. Nie jestem zamożny, ale mogę utrzymać rodzinę.

Rozdział X
RODZlNA

- A czy jest Pan człowiekiem rodzinnym?

- Jak byłem młody to uważałem, że rodzina artyście trochę krępuje skrzydła (i chyba dlatego rozpadło się moje pierwsze małżeństwo). Później stwierdziłem jednak, że to nieprawda. Rodzina daje bezpieczeństwo.

- Czy Małgorzata Niemen była fanką Czesława Niemena?

- Chyba nie. Poznaliśmy się w 73 roku nie dzięki muzyce - "objawiła się" na czele watahy modelek nowego pokolenia Grażyny Hase na dyskotece w Remoncie, a że z Grazyną znałem się już wcześniej, kontakt był ułatwiony. Pobraliśmy się dwa lata później.

Rozdział XI
WEGETARIANIZM

- Co skłoniło Pana do przejścia na wegetarianizm?

- Wegetarianizm jest sprawą światopoglądu. Jestem przeciwnikiem zabijania - to jedno. Na podstawie różnych eksperyrnentów na własnym organizmie doszedłem do wniosku, że bez mięsa lepiej się czuję - to dwa.

Rozdział XII
KSIĄŻKA

- Kolejny rockman przymierza się do napisania książki..

- Wszyscy piszą, więc dlaczego ja mam tego nie robić, tym bardziej że materiałów mi nie brakuje. Ale jeszcze zastanawiam się, czy warto. A miałaby to być refleksja nad karierą w socjalizmie Śpieszyć się jednak nie będę - wcześniej muszę zająć się realizacją kilku projektów . muzycznych (m. in. płytą z nowymi wersjami bardzo starych przebojów), no i wreszcie dokończyć remont domu oraz zacząć budowę własnego studia.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt mar 11, 2005 23:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3235
Rozmowę z Niemenem zamieszczoną w lutowym numerze miesięcznika ROCK'N'ROLL czytałem już wówczas (zimą 1991r.) kilkakrotnie.To nie tylko pozytywne nastawienie :N: do dziennikarza ,ale i te pytania sprawiły, że nawet po latach jest to b.interesujący materiał. O Radomsku ulica wiedziała swoje, a dziennikarze po procesie przestali pytać, stąd często nie wiedzieliśmy ,co odpowiadać na absurdalny zarzut : "podobno gdzieś pokazał".
Na marginesie: skazany nauczyciel-reporter z lokalnej gazety wiele lat później tłumaczył, jak było na łamach"Razem" (nie tylko on wywołał cały ten szum, lecz nikt więcej nie przeprosił..) Co jeszcze..?
O swej rodzinie Czesław wtedy (jak i później ) mówił akurat tyle, ile uważał za stosowne. I bez tego wiedzieliśmy, jak ważne w Jego życiu były Żona i Córki. Ale wtedy w R'nR wspomniał także o swoim pierwszym związku , zresztą nie ostatni raz! Dlatego byłem zdziwiony serią artykułów niektórych żurnalistów, którzy przystąpili do "demaskowania" prywatnych sfer życia Niemena po Jego śmierci.

Wreszcie najciekawszy wątek rozmowy-twórczość . Pamiętam, że niedługo po przeczytaniu tego tekstu spytałem Niemena :N: :

-Kiedy tak naprawdę T.Jaśkiewicz mówił w studio,"że dzieje się coś niesamowitego"- czy, podczas sesji "N.Enigmatic", czy też jak napisano na okładce winylowej reedycji - przy nagrywaniu płyty "Dziwny(..)" ?
Popatrzył wtedy na mnie filuternie i odrzekł rozbrajająco :
"No, nie wiem: On chyba zawsze to mówil !"

W ramce zamieszczonej k/o tekstu wywiadu: typ Czesława na jego przebój nr1 i.. "Jednego serca". Zabolało Go bardzo, gdy parę lat później Lech Janerka nieopatrznie zasugerował ,że :n: pisząc tę piosenkę miał w pamięci utwór Beatlesów "I've got a feeling" (nie sprawdził,, że longplay "N.Enigmatic" był przed "Let it be").
No i na koniec wywiadu J.Skaradzińskiego-zapowiedź książki i płyty !
Czy mogliśmy wówczas (w 91.)przypuszczać, że po wydaniu na CD "Terra deflorata" przyjdzie czekać na nową płytę Niemena jeszcze 10 :!: lat.
A ile będziemy czekać teraz ?
Boję się nawet zgadywać !

P.S. Jest też w R'nR nr2/91 zdjęcie z na rękach. Tylko, jakże ten kot się wabił.. :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt mar 18, 2005 20:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 24, 2004 9:34
Posty: 205
Uściślająć to jednak "I've got a feeling" był przed LP Enigmatic. Z tym, że piosenka ta została nagrana na początku 1969 roku a wydana została dopiero rok poźniej (w 1970). Sam zaś Engimatic to jesień 69 więc wg mnie nie ma żadnego podobieństwa pomiędzy jednym a drugim.
W życiu bym nawet nie przypuszczał dopatrywać się w Jednego Serca wpływów jakiś innych piosenek. Enigmatic to juz dojrzały Niemen, więc napewno od nikgo nic "niepozyczał".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt mar 18, 2005 23:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2005 22:39
Posty: 3235
Myślę Bitelsie, że nie ma już potrzeby brać Czesława w obronę, ponieważ L. Janerka z zarzutu, iż Niemen wzorował się na piosence Beatlesów, szybko się wycofał, a cała sprawa została wyjaśniona przez Obydwu Muzyków wiele lat temu .
Ty nie dostrzegłeś podobieństwa, ale usłyszał je sam Czesław !
Gdy u Dariusza Michalskiego posłuchał i porównał "Jednego.." i "I've Got a Feeling..", bardzo się zdziwił i z przekąsem skomentował sytuację:

"-Beatlesi ukradli mój kawałek" :twisted:

Oczywiście nie ma cienia wątpliwości, że "Jednego serca" była przed piosenką Beatlesów, bowiem zawsze decyduje data pierwszego wydania lub nadania utworu.
Jednego serca zostało nagrane w październiku 1969r ( od razu stanowiło żelazny repertuar koncertowy N.Enigmatic).
Natomiast rzeczywiście -tak jak piszesz- piosenka I've Got a Feeling w znanej wersji weszła na LP "Let it be" wydany 8 maja 1970r. , a wersja alternatywna zarejestrowana w dniach 22 i 23 stycznia'69 została wydana dopiero w trzeciej części "Antology" w.. 1996r.


edit>> P.S.1 "Jednego serca" tak bardzo spodobała się managerom CBS, że próbowali nawet skojarzyć :N:-a z Blood Sweat and Tears. Niestety na próżno.

P.S.2 Czy słyszeliście "Hey, Jude" w wykonaniu Niemena i Akwareli ? Z beatlesowskich piosenek słyszałem także "klona" "A Hard Day's Night" (z N-Cz.) oraz "Something" (ten ostatni już niestety tylko nucony przez..Tomka Jaśkiewicza :wink:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lip 10, 2009 11:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Markovitz napisał:
"Jest też w R'nR nr2/91 zdjęcie z na rękach. Tylko, jakże ten kot się wabił.."

czy ktoś z Was ma może ten numer Rpck'n'Rolla?
Chciałbym poznać to zdjęcie, a być może wówczas uda mi się odpowiedzieć, jak wabił się ów kot.
I to nie na PW, bo jak znam życie... :-)

Ps. Darka proszę o umożliwienie edytowania cytatów i emotikony usw.
Brak tych instrumentów utrudna edytowanie postów.

(*)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY