[N]

Niemen Aerolit

Forum fanów Czesława Niemena
Dzisiaj jest sob lis 25, 2017 12:11

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: ndz mar 21, 2004 15:12 
Offline
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 20, 2004 2:29
Posty: 444
Lokalizacja: Warszawa
  • Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
Janusz Mechanisz, z rubryki "Wśród płyt", Magazyn Jazz, czerwiec 1971

Niemen — XL 0710—711, SXL 0710—711. Dwupłytowy album Niemena raczej zawodzi oczekiwania, Stanowi kontynuacją pomysłów wykorzystanych już na poprzedniej płycie, jednak wykonanie jest tym razem znacznie mniej ciekawe. Pompatycznej, jak zwykle nadmiernie egzaltowanej partii wokalnej towarzyszy dosyć prymitywnie grający zespół instrumentalny. Pośród prezentowanych w albumie utworów wyróżnia się korzystnie kompozycja do tekstu Norwida „Italiam, Italiam", natomiast sztandarowe „dzieło" Niemena „Człowiek jam niewdzięczny" z napuszonym, a niewiele wyrażającym tekstem i szeroko rozbudowanym, ale pozbawionym treści muzycznej improwizacyjnym (?) fragmentem instrumentalnym — osiąga rozmiary przekraczające granice wytrzymałości nawet bardzo życzliwie nastawionego słuchacza.

Janusz Mechanisz


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: pn sty 30, 2006 23:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 23, 2006 18:58
Posty: 211
Niełatwe było życie przedstawicieli „podkasanej muzy” w początkach lat 70. Funkcjonowały w owych czasach dwa „prężne” koncerny płytowe: „Polskie Nagrania” i „Pronit”, które wydawały różnego typu winylowe produkty dla melomanów według sobie tylko znanego klucza i planu. Jakość techniczna owych nagrań, jak też obwoluty, w które pakowano płyty, była koszmarna, a nakłady krążków – o ile trafiła się jakaś dźwiękowa perełka – z reguły były i tak mniejsze od popytu. Na tym zresztą polegał realny socjalizm: planowany niedobór i rozdział pewnych dóbr według „społecznych potrzeb”.

O ile pamięć mnie nie myli, to w chwili ukazania się „czerwonego albumu” istniały dwa tytuły prasowe, w których znaleźć można było publikacje poświęcone muzyce rozrywkowej. Dziennik „Sztandar Młodych” z cotygodniową rubryką redagowaną przez Romana Waschko i miesięcznik „Jazz”, z którego pochodzi recenzja (nie liczę jakiejś efemerycznej „Musicoramy”, której zaletą były fotografie, mogące przy odrobinie dobrej woli uchodzić za kolorowe). Specjalnością „Jazzu” było kilka kartek zadrukowanych informacjami o muzyce rockowej, big – bitowej, czy też o ambitniejszym popie. Postrachem polskich wykonawców, uwiecznianych wtedy na winylowych krążkach był w „Jazzie” Janusz Mechanisz. Do dziś nie wiem czy była to postać realna, czy raczej dźwięczna ksywka jakiegoś „pankopodobnego” krytyka (nie mylić z punkiem!). Facet miał rzadki dar do pisania króciutkich lecz wywołujących atak śmiechu recenzji – i to zazwyczaj trafnych. Miałem ongiś sporo roczników „Jazzu”, ale w ferworze życiowych wędrówek zaginęły gdzieś bezpowrotnie. Przypominam sobie jednak genialną charakterystykę pewnej płyty piosenkarki Sipińskiej, napisaną przez J. Mechanisza, o brzmieniu: „Wytwórnia Polskie Nagrania wydała zestaw kilkunastu efektownych zdjęć Urszuli Sipińskiej. Nie wiedzieć czemu dołączono do tych fotografii płytę gramofonową”.

Rzeczony J. Mechanisz, negatywnie oceniając „czerwony album”, popełnił jednak pewne nadużycie. Nie uważam tych płyt za wybitne, ale w ówczesnych polskich warunkach nagrania grupy Niemen Enigmatic charakteryzowały się poziomem kosmicznie nieosiągalnym dla reszty branży (poza płytami, „Skaldów” „Klanu” i „Dżambli”). Trudno mi zgodzić się z opinią, że omawiane nagrania są „kontynuacją pomysłów wykorzystanych już na poprzedniej płycie, jednak wykonanie jest tym razem znacznie mniej ciekawe”. Poprzednia płyta („Wiersze”) była arcydziełem spójnym, jednorodnym i starannie przemyślanym. Tu zaś mamy do czynienia z Niemenem na rozstaju artystycznych dróg. Wydaje mi się, że Czesław nie przypadkowo zdecydował się na wydanie dwóch płyt. „Człowiek jam niewdzięczny”, „Aerumnarum Plenus”, „Italiam, Italiam” oraz „Enigmatyczne impresje” to z jednej strony „puszczenie oka” do zwolenników jazzujących przypraw, a z drugiej wyraźny sygnał żegnania się z tradycyjnymi formami wypowiedzi. Druga z płyt ma z założenia zadowolić słuchaczy chciwych rockowych brzmień. Krążek zawiera typowy, rockowy mainstream, ani lepszy, ani gorszy od tego, co popularne w tej konwencji muzykowania – właściwie nie konweniuje z jej charakterem jedynie „Sprzedaj mnie wiatrowi”. Co ten krążek ma wspólnego z „Rapsodem”, skoro Mechanisz pisze o kontynuacji??? Doprawdy nie wiem!

Odczucia recenzenta typu: „dosyć prymitywnie grający zespół instrumentalny”, „Pompatycznej, jak zwykle nadmiernie egzaltowanej partii wokalnej” uznaję za przejaskrawione i złośliwe. Jacek Mikuła, Czesław Bartkowski, Zbigniew Namysłowski, Janusz Stefański, a nawet Tomasz Jaśkiewicz, brzmią na tych krążkach profesjonalnie i kompetentnie. Prymitywizm? Czyżby p. Mechanisz przez pomyłkę wrzucił na talerz gramofonu LP „Trubadurów”, czy innych „Czerwonych Gitar”???

Niemen wydał, w jakże burzliwym okresie swojej działalności, dwie płyty, których nie musi się wstydzić. Nie były arcydziełami i odkrywaniem nowych dźwiękowych światów, ale dla niezorientowanego, obecnego słuchacza, brzmią zachęcająco nawet po tak wielu latach.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lut 01, 2006 18:03 
dziekuje wam za zwrocenie mojej uwagi na ten dzial - jakos go omijalem - nie chcac sie niepotrzebnie denerwowac wynurzeniami pana czeslawa

a tu - mile zaskoczenie - nawet tak niecenzuralne jak ta czy panka - recenzje sie tu znalazly

hoho - bedzie duzo czytania i duzo smiechu - a niemalo juz bylo go dzisiaj - takze przy recenzji sipinskiej

z pompatyczna i egzaltowana partia sie zgodze - no przeciez tak bylo i tak jest - to jedna z cech stylu naszego bohatera

zespol chyba jednak nie gral calkiem prymitywnie - takie rockowe granko z chorkami

ale jezeli jm po mistrzu spodziewal sie dziela genialnego - to mogl byc zawiedziony i tak pisac


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lip 10, 2009 11:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Czy kogoś jeszcze rusza temat "Czerwonego Albumu"?
Jestem mocno podbudowany wypowiedzą wireqa, bo myślę podobnie, chociaż w przeciwieństwie do niego, dostrzegam jednak wyraźną kontynuację LP "Bema pamięci...".
Nie tylko w składzie personalnym, czy kontynuacji zauroczenia się poezją, ale w warstwie czysto muzycznej.
Bo przecież tytułowy utwór, nie był na tej płycie jedyny, chociaż faktycznie ją zdominował.
Ale mówimy wszak o dziele wybitnym!
Pozostałe nagrania, nie odbiegają w sposób zasadniczy od tego, co Niemen zaprezentował na "Czerwonym Albumie".
Czy się z tym zgadzacie?

(*)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 14, 2009 10:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr mar 15, 2006 20:51
Posty: 159
Problem z "czerwonym" albumem jest taki, że powstał jako kolejny po płycie "Enigmatic" będącej najlepszą płytą :N: -a.
Dlatego siłą rzeczy był porównywany z "Enigmatic", któremu mimo swoich wszystkich zalet nie dorównywał.
Ja sam po pierwszym przesłuchaniu "czerwonego" (znając wcześniej "Enigmatic", który był łatwiej dostępny w czasach kiedy poznawałem :N: -a, ponieważ wyszła reedycja w cyklu "Z Archiwum Polskiego Beatu") też miałem poczucie lekkiego rozczarowania. Później polubiłem tę płytę, bo jest to solidny rockowy album, ale na pewno nie o takiej sile oddziaływania jak "Enigmatic".


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: pt lip 17, 2009 23:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
cocomo pisze:
Później polubiłem tę płytę, bo jest to solidny rockowy album, ale na pewno nie o takiej sile oddziaływania jak "Enigmatic".


Ja polubiłem ją od razu.
I twierdzę, że jest najbardziej zapomnianą i bagatelizowaną (niesłusznie!!!) płytą Czesława Niemena.
I to nie kwestia gustu, ale dogłębnej analizy literacko-muzycznej.
Mogę podjąć każdą polemikę, byle na takim poziomie, jaki prezentuje w tej kwestii osoba.

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re:
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 10:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 24, 2004 9:34
Posty: 205
wireq pisze:
przez pomyłkę wrzucił na talerz gramofonu LP „Trubadurów”, czy innych „Czerwonych Gitar”??? .


Ale przecież poziom wykonawczy tych zespół był w pełni wystarczający do uprawiania tego rodzaju muzyki. Czasem siła tkwi w prostocie :D


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 12:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
bitels pisze:
Czasem siła tkwi w prostocie :D


Niestety w przypadku wymienionych zespołów prostota została zamieniona w prostactwo.
No i one faktyczne wystarczało do uprawiania muzyki w stylu umpa, umpa, której wielbicielem był redaktorek.
Stąd taki, a nie inny rodzaj "recenzji".

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 15:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 14, 2007 11:56
Posty: 1156
ratajczak bogdan pisze:
Niestety w przypadku wymienionych zespołów prostota została zamieniona w prostactwo.
(*)

Niewiele brakowało a :N: grałby z ... CG.

_________________
Бродяга NIEMEN incognito !?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 15:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Oj brakowało, brakowało.
To są takie bajeczki dla grzecznych i naiwnych dzieciaków, aby podkręcić atmosferę zainteresowania wokół siebie i podnieść swoją wartość w oczach innych.
Decyzja Niemena była jednoznaczna - osiadam na stałe w Warszawie (choćby w hotelu) i gram z zespołem warszawskim, bo to była jedyna możliwość bycia w centrum paszołbiznesu, zawsze pod ręką decydentów i trzymania ręki na pulsie.
Tu kumolowały się i zbiegały wszystkie ścieżki, umożliwiające choćby szybkie dojście do paszportów, PFJ, PR i TVP, PN i dziesiątek instytucji ułatwiających realizację ekspansji, jaką sobie Niemen zapewne wtedy założył.
Trójmiejski klimat był może i fajny od strony towarzyskiej, ale stąd w 1967 roku nie dało się zrobić zdecydowanego kroku naprzód.
A CG miech sobie dalej opowiadają dyrdymałki.

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 17:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 24, 2004 9:34
Posty: 205
ratajczak bogdan pisze:
A CG miech sobie dalej opowiadają dyrdymałki.


Tyle, że to nie są wcale dyrdymałki. Możesz nie lubić CzG i masz do tego prawo, ale w mojej opinii był to zespół lepszy od NC (w tamtym czasie). Dopiero CzG miały normalny rockowy skał gitary + perkusja, bez pianin czy saksofonów, które były ciągle obecne u NC. Początkowo w Akwarelach też nie było trąbek i saksofonów a ich poźniejsza obecność to skutek zainteresowania się soulem.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 17:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
bitels pisze:
Dopiero CzG miały normalny rockowy skał gitary + perkusja, bez pianin czy saksofonów, które były ciągle obecne u NC. Początkowo w Akwarelach też nie było trąbek i saksofonów a ich poźniejsza obecność to skutek zainteresowania się soulem.

I kto to mówi?
Bitels?
Toż cała finezja i wartość czysto muzyczna Beatlesów wynikała właśnie z owych cymelii aranżacyjnych i użycia tego wszystkiego o czym wspominasz + sekcji smyczkowej, rożka angielskiego, sitaru, i dziesiątek innych instrumentów, dzięki którym te perełki zawsze będzie słuchało się z wielka przyjemnością.
Prostota jest cnotą, ale to należy umieć robić.
Przypomnę choćby Russische Lieder.

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 19:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 29, 2004 17:43
Posty: 3135
A ja się zgadzam z Bitelsem, że Czerwone Gitary były w swoim czasie lepsze od Niebiesko-Czarnych. Przede wszystkim był to zespół bardziej spójny stylistycznie, no i była jakaś siła w tych prostych, ale jakże melodyjnych piosenkach. Byli naszym odpowiednikiem Beatlesów, którzy też przecież na początku śpiewali prościutkie i banalne piosenki.
ratajczak bogdan pisze:
Prostota jest cnotą, ale to należy umieć robić.

Kto jak kto, ale Krajewski i Klenczon z pewnością potrafili pisać przeboje i stworzyli ich więcej niż Niebiesko-Czarni.

ratajczak bogdan o ewentualnym wstąpieniu Niemena do CG pisze:
To są takie bajeczki dla grzecznych i naiwnych dzieciaków, aby podkręcić atmosferę zainteresowania wokół siebie i podnieść swoją wartość w oczach innych.

Nie wiem, Bogdanie, na czym opierasz swoje przekonanie, bo listy, na które powołuje się w swojej książce Gaszyński, dobitnie świadczą o tym, że Niemen (a właściwie Czesław Wydrzycki) uczestniczył w naradach dotyczących powstania Czerwonych Gitar. Co więcej, Niemen chciał wstąpić do Czerwonych Gitar, a Kossela odwodził go od tego pomysłu, namawiając, by stworzył własny zespół.

_________________
"Wyśpiewałem duszę moją sercem szczerym..."


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 20:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 24, 2004 9:34
Posty: 205
Mówi tu oczywiście tylko o CzG, o ówczesnym rynku polskim.
Wiadomo, że The Beatles lepsi od CzG :) ale w Polsce panowała inna sytuacja niż na Zachodzie.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: wt lip 21, 2009 21:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 20, 2004 17:08
Posty: 2302
Ewa pisze:
A ja się zgadzam z Bitelsem, że Czerwone Gitary były w swoim czasie lepsze od Niebiesko-Czarnych. Przede wszystkim był to zespół bardziej spójny stylistycznie, no i była jakaś siła w tych prostych, ale jakże melodyjnych piosenkach.

Porównywania N-C z C-G i doszukiwanie się przewagi tych drugich nad pierwszymi?
Nie bardzo wiem o co chodzi, bo nie można porównywać zespołów w ich różnym etapie rozwoju. Faktycznie stylistyka N-C w okresie początkowym z kilkoma wokalistami i instrumentalistami traktowanymi jako zespół akompaniujący była nijaka, taka od sasa do lasa, z ich późniejszą diametralnie zmienioną postawą i znaczeniem, jako grupy poszukującej i otwartej na nowinki płynące ze świata, czego w C-G ja nie potrafię niestety dostrzec.
To jak porównywanie kogoś ciekawego świata, kosztującego różnych owoców, próbującego nowych smaków (nie zawsze przecież znanych i ostatecznie akceptowanych - mówię o potrawach), z kimś, kto znalazł swój wzór i pozostał do końca na tym samym etapie.
I C-G znalazły prosty patent - postawili na piosenki o świetnej, łatwo wpadającej melodii i przy tym trwali do końca.
Trafiły się przy tym perełki, ale wszystko to nie przekraczało raz przyjętej konwencji. Tam nie było juz poszukiwań brzmieniowych i stylistycznych w przeciwieństwie do N-C.
To dwa różne światy. Dwa odmienne sposoby muzycznego myślenia.
Mnie odpowiadał bardziej ten, za którym stali Korda, Podgajny, Popławski.
Ewa pisze:
Nie wiem, Bogdanie, na czym opierasz swoje przekonanie, bo listy, na które powołuje się w swojej książce Gaszyński, dobitnie świadczą o tym, że Niemen (a właściwie Czesław Wydrzycki) uczestniczył w naradach dotyczących powstania Czerwonych Gitar. Co więcej, Niemen chciał wstąpić do Czerwonych Gitar, a Kossela odwodził go od tego pomysłu, namawiając, by stworzył własny zespół.

Po pierwsze listy Gaszyńskiego nie są dla mnie żadnym argumentem, a do tego są mało wiarygodne, bo zbyt często mijały się z prawdą. Ale gdybym nawet im zawierzył, to tylko przez fakt, że znam te relacje z zupełnie innych żródeł.
Ale to na marginesie.
Bardziej ważki argument wypływa właśnie z tego drobnego niuansu - w naradach z grupą X uczestniczył nie Niemen, ale Czesław Wydrzycki.
Na tym etapie jemu w zupełności wystarczało grać z Klenczonem i Kosselą, bo to byli fajni kumple, ale z czasem ten element stracił ważność i legitymację do odskoczenia na inny poziom, którego oni zapewnić Niemenowi już nie mogli, bo to było poza ich zasięgiem.
I to była zapewne kolejna (poza tymi jakie wskazałem na początku dyskusji) przeszkoda, aby już jako świadomy, poszukujący artysta, nie kryjący swych wysokich aspiracji, zdecydować się na pozostanie w trójmiejskim grajdołku.
To był prawdziwy gorset, z którego mógł się uwolnić jedynie poprzez odcięcie od pępowiny.
Ha! Narażam się Gdańszczanom, Gdynianom i Sopocianom. Ale czegóż nie robi się dla podgrzania atmosfery dyskusji? :wink:

(*)

_________________
już nie żal nic
choć żal tak wiele

CN w rocznicę swoich 57. urodzin


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY