Nowe płyty Niemena
Wacław Panek, Magazyn "Jazz"
Orientacja muzyczna i glos Czesława Niemena zakreśliły wyraźny luk ewolucji, którego apogeum można z powodzeniem przypisać muzyce nagranej na jego dwóch ostatnich płytach PN, od kilku miesięcy znajdujących się w sprzedaży: SXL 0895 l 0896. Oczywiście nie znaczy to, że uważam jego ostatnie płyty za dokonanie zamykające karierę l oznaczające kres możliwości rozwojowych; wręcz odwrotnie - można chyba z powodzeniem liczyć na to, że Niemen zbyt długo nie zabawi we flircie z balladami i romansami (nadto już przez Innych wyeksploatowanymi), lecz powróci do swoich nieustających - jak dotąd - poszukiwań.
Wspomniane wyżej płyty zostały nagrane z nieistniejącym już zespołem akompaniującym Niemenowi: Józef Skrzek (org. p, viol. g. bg. harmonijka i rec)., Jerzy Piotrowski (dr). Antymos Apostolis (g). Helmut Nadolski (b). Andrzej Przybielski (tp). Oprócz utworów Czesława Niemena oraz jednej kompozycji zbiorowej - nagrano tu również kompozycje Skrzeka l Nadolskiego.
Zauważyłem, że rzadko kiedy - podczas omówień płyt Niemena - zwraca się uwagę na rozróżnienie dwóch rzeczy: wokalnej interpretacji tego piosenkarza oraz strony kompozycyjnej śpiewanych przez niego piosenek l utworów Instrumentalnych (bądź instrumentalnych fragmentów tych piosenek) wykonywanych przez zespól mu akompaniujący. Wydaje się, iż zwłaszcza w przypadku dwóch ostatnich płyt Niemena, rozróżnienie takie jest nie bez znaczenia.
Typ wokalistyki estradowej, którą dziś proponuje Niemen, jest u nas z pewnością unikalny, bardzo ekspresywny, zróżnicowany (w sensie możliwości kontrastowania nastrojów i barw glosowych). Sądzę, że dla wokalistyki Niemena - są to płyty reprezentatywne, ponieważ właśnie w utworach tu nagranych - najpełniej (jak dotąd) przedstawił możliwości skali brzmieniowej głosu oraz możliwości modulacyjne, zwłaszcza we fragmentach, gdzie glos traktowany jest instrumentalnie (np. "Inicjały").
W sensie kompozycyjnym i instrumentalnym - utwory nagrane na tych płytach zawdzięczają swój kształt inwencji wszystkich muzyków zespołu Niemena, przy czym prym wiodą - chyba w równej mierze co l Niemen także Skrzek, Nadolski l Przybielski. Dlatego też - mówiąc o nowych, na estradzie rozrywkowej pomysłach bądź harmonicznych (próba fragmentarycznego odejścia od tonalizmów), bądź melodycznych (orientalizmy przemieszane z meliką i "chropowatością" frazy jazzowej) czy też kompozycyjnych (próby zaszcze pienia techniki aleatorycznej przy jednoczesnym stosowaniu - fragmentami - technik kompozycyjnych muzyki dawnej (np. układu antytonalnego) - powinniśmy mieć na uwadze. iż jest to zasługa nie tylko leadera zespołu.
"Requiem dla Van Gogha" (kompozycja Nadolsklego) jest nade wszystko wielką ekspozycją kontrabasu, jego brzmień naturalnych l modulowanych, przykładem wykorzystania rejestrów rzadko używanych; a dopiero w drugim planie rysowały się role trąbki i organów (np. na tle dźwiękowej "magmy" kontrabasowo-perkusyjnej - organy przechodzą nagle z nastrojowości modalnych akordów do słodkawego wibrata l operowania plamami klasterów). Helmut Nadolski okazał się tu instrumentalistą o dużej wyobraźni dźwiękowej, bogatej technice (nota bene miejscami przypominającej znakomitego awangardowego kontrabasistę amerykańskiego Bertrama Turetzkyego). Wśród bardziej Interesujących fragmentów tego utworu - wymieniłbym m.in. dialog, w którym kontrabas kontrapunktuje rytmicznie motywowi perkusji. Raziły natomiast dłużyzny i fragmenty muzycznie "przegadane" oraz nieco pretensjonalne słowne motto.
"Z pierwszych ważniejszych odkryć" (piosenka z muzyką Józefa Skrzeka i słowami Leszka Moczulsklego) miała interesujący wstęp nstrumentalny (bifunkcyjność instrumentalnie traktowanego głosu na tle akompaniamentu zespołu), przejawiała skłonność do akordów zmniejszonych (i Ich pochodów) oraz posiadała nienajlepszy tekst słowny (chodzi ml o poetycką jakość metafor).
W "Com uczynił" (kompozycji Niemena) zwróciłem uwagę na pauzy, które niejako spełniają tu funkcję estetyczną. Mam na myśli głównie te fragmenty, gdzie w układzie antytonalnym solowy głos wokalisty przeciwstawiany jest "odpowiedziom" instrumentów towarzyszących. W punkcie kulminacyjnym utworu głos zostaje "wtopiony" w instrumentarium towarzyszącego zespołu - po czym następuje dłuższe intermedium Instrumentalne z eksponowaną trąbką. które w sumie było nieco za długie, nużące miejscami. monotonne w pomysłach melodycznych. Wymieniłem tylko trzy utwory obu tych płyt - co nie znaczy, że pozostałe odbiegały od nich poziomem. W sumie - jeśli wykluczyć niektóre drobne efektomańskle skłonności Niemena - obie płyty (jak dotąd) nie mają sobie równych wśród nagrań naszych (i nie tylko naszych) piosenkarzy. Polecam nawet tym, którzy nie gustują w wokalnych propozycjach Czesława Niemena.
Wacław Panek, Magazyn "Jazz"
Orientacja muzyczna i glos Czesława Niemena zakreśliły wyraźny luk ewolucji, którego apogeum można z powodzeniem przypisać muzyce nagranej na jego dwóch ostatnich płytach PN, od kilku miesięcy znajdujących się w sprzedaży: SXL 0895 l 0896. Oczywiście nie znaczy to, że uważam jego ostatnie płyty za dokonanie zamykające karierę l oznaczające kres możliwości rozwojowych; wręcz odwrotnie - można chyba z powodzeniem liczyć na to, że Niemen zbyt długo nie zabawi we flircie z balladami i romansami (nadto już przez Innych wyeksploatowanymi), lecz powróci do swoich nieustających - jak dotąd - poszukiwań.
Wspomniane wyżej płyty zostały nagrane z nieistniejącym już zespołem akompaniującym Niemenowi: Józef Skrzek (org. p, viol. g. bg. harmonijka i rec)., Jerzy Piotrowski (dr). Antymos Apostolis (g). Helmut Nadolski (b). Andrzej Przybielski (tp). Oprócz utworów Czesława Niemena oraz jednej kompozycji zbiorowej - nagrano tu również kompozycje Skrzeka l Nadolskiego.
Zauważyłem, że rzadko kiedy - podczas omówień płyt Niemena - zwraca się uwagę na rozróżnienie dwóch rzeczy: wokalnej interpretacji tego piosenkarza oraz strony kompozycyjnej śpiewanych przez niego piosenek l utworów Instrumentalnych (bądź instrumentalnych fragmentów tych piosenek) wykonywanych przez zespól mu akompaniujący. Wydaje się, iż zwłaszcza w przypadku dwóch ostatnich płyt Niemena, rozróżnienie takie jest nie bez znaczenia.
Typ wokalistyki estradowej, którą dziś proponuje Niemen, jest u nas z pewnością unikalny, bardzo ekspresywny, zróżnicowany (w sensie możliwości kontrastowania nastrojów i barw glosowych). Sądzę, że dla wokalistyki Niemena - są to płyty reprezentatywne, ponieważ właśnie w utworach tu nagranych - najpełniej (jak dotąd) przedstawił możliwości skali brzmieniowej głosu oraz możliwości modulacyjne, zwłaszcza we fragmentach, gdzie glos traktowany jest instrumentalnie (np. "Inicjały").
W sensie kompozycyjnym i instrumentalnym - utwory nagrane na tych płytach zawdzięczają swój kształt inwencji wszystkich muzyków zespołu Niemena, przy czym prym wiodą - chyba w równej mierze co l Niemen także Skrzek, Nadolski l Przybielski. Dlatego też - mówiąc o nowych, na estradzie rozrywkowej pomysłach bądź harmonicznych (próba fragmentarycznego odejścia od tonalizmów), bądź melodycznych (orientalizmy przemieszane z meliką i "chropowatością" frazy jazzowej) czy też kompozycyjnych (próby zaszcze pienia techniki aleatorycznej przy jednoczesnym stosowaniu - fragmentami - technik kompozycyjnych muzyki dawnej (np. układu antytonalnego) - powinniśmy mieć na uwadze. iż jest to zasługa nie tylko leadera zespołu.
"Requiem dla Van Gogha" (kompozycja Nadolsklego) jest nade wszystko wielką ekspozycją kontrabasu, jego brzmień naturalnych l modulowanych, przykładem wykorzystania rejestrów rzadko używanych; a dopiero w drugim planie rysowały się role trąbki i organów (np. na tle dźwiękowej "magmy" kontrabasowo-perkusyjnej - organy przechodzą nagle z nastrojowości modalnych akordów do słodkawego wibrata l operowania plamami klasterów). Helmut Nadolski okazał się tu instrumentalistą o dużej wyobraźni dźwiękowej, bogatej technice (nota bene miejscami przypominającej znakomitego awangardowego kontrabasistę amerykańskiego Bertrama Turetzkyego). Wśród bardziej Interesujących fragmentów tego utworu - wymieniłbym m.in. dialog, w którym kontrabas kontrapunktuje rytmicznie motywowi perkusji. Raziły natomiast dłużyzny i fragmenty muzycznie "przegadane" oraz nieco pretensjonalne słowne motto.
"Z pierwszych ważniejszych odkryć" (piosenka z muzyką Józefa Skrzeka i słowami Leszka Moczulsklego) miała interesujący wstęp nstrumentalny (bifunkcyjność instrumentalnie traktowanego głosu na tle akompaniamentu zespołu), przejawiała skłonność do akordów zmniejszonych (i Ich pochodów) oraz posiadała nienajlepszy tekst słowny (chodzi ml o poetycką jakość metafor).
W "Com uczynił" (kompozycji Niemena) zwróciłem uwagę na pauzy, które niejako spełniają tu funkcję estetyczną. Mam na myśli głównie te fragmenty, gdzie w układzie antytonalnym solowy głos wokalisty przeciwstawiany jest "odpowiedziom" instrumentów towarzyszących. W punkcie kulminacyjnym utworu głos zostaje "wtopiony" w instrumentarium towarzyszącego zespołu - po czym następuje dłuższe intermedium Instrumentalne z eksponowaną trąbką. które w sumie było nieco za długie, nużące miejscami. monotonne w pomysłach melodycznych. Wymieniłem tylko trzy utwory obu tych płyt - co nie znaczy, że pozostałe odbiegały od nich poziomem. W sumie - jeśli wykluczyć niektóre drobne efektomańskle skłonności Niemena - obie płyty (jak dotąd) nie mają sobie równych wśród nagrań naszych (i nie tylko naszych) piosenkarzy. Polecam nawet tym, którzy nie gustują w wokalnych propozycjach Czesława Niemena.