Niemen Aerolit

Archiwum forum fanów Czesława Niemena

Cztery ściany świata

Telewizja, prasa, radio i organizatorzy koncertów będą (mamy nadzieję) cały czas wspominać Niemena. Tutaj informujcie innych fanów o artykułach, programach i wydarzeniach, żeby też ich nie przegapili!

Niemen w wildsteinowskich "Cieniach PRL-u" 2008-04-16 - 2022-01-05 chwilowe 57 32594
chwilowe
2008-04-16 19:17:54
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2008-04-16 19:17:54 przez chwilowe
"Szanowna Pani Redaktor.
W imieniu wielkiej rzeszy fanów śp. Czesława Niemena, prosimy o niedopuszczenie do emisji w jednym z najbliższych programów B. Wildsteina "Kulisy PRL" wątku o rzekomym kolaborowaniu Niemena z WRON w stanie wojennym.
Czesław Niemen jest już po drugiej stronie i obowiązek obrony Jego dobrego imienia spoczywa miedzy innymi na Jego wiernych fanach. Komu i czemu ma służyć dyskredytacja Niemena? Czy plotka kogoś, kto nie znosił najwybitniejszego polskiego piosenkarza XX wieku lub Jego głosu może być wyrocznią i stanowić dowód w programie publicystycznym?
Będziemy Pani ogromnie wdzięczni za interwencję w powyższej sprawie.
W imieniu fanów Czesława Niemena:
Tadeusz Skliński (autor "Niemen-dyskografia, fakty i twórczość")
i Edward Chomicz."

A wszystko zaczęło się na początku kwietnia, kiedy to Roman Radoszewski otrzymał informację z TVP o przygotowywanym materiale filmowym, w którym Czesław Niemen zostanie przedstawiony jako kolaborant Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. W jakim programie, przez kogo realizowanym - tego jeszcze nie wiedział.
Przekazał tę informację Tadeuszowi Sklińskiemu, który wykorzystując swoje kontakty ustalił tajemniczego autora oraz jego dokładny zamysł "twórczy". Okazał się nim
Bronisław Wildstein z programem "Kulisy PRL", na zlecenie którego przygotowywano taki właśnie niemenowski wątek.
Od tej pory działania prowadzone były dwutorowo. Roman Radoszewski skontaktował się z panią redaktor X.X. odpowiedzialną za program, naświetlając historię Niemena w stanie wojennym, Tadeusz Skliński natomiast
dotarł do pani redaktor Y.Y. a poprzez nią do pani Z.Z. z Komisji Etyki TVP i u niej wniósł o interwencję.
Tam też został skierowany powyższy list otwarty.

Te poziomy telewizyjnej administracji okazały sie jednak zbyt niskie dla dążących do realizacji własnych wizji redaktorów-filmowców, dlatego też sprawa trafiła do Zarządu TVP, który na dzień dzisiejszy potwierdza usunięcie wątku niemenowskiego z "Kulisów PRL-u".

Brawo Romanie za czujność, brawo Tadeuszu za skuteczność. I innym bezimiennym dobrym duszom w TVP, dzięki którym nic się nie stało, choć mogło - wielkie podziękowania.
Tadeusz
2008-04-16 19:37:54
Edytowany 3 raz(y), ostatnio 2008-04-16 19:37:54 przez Tadeusz
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten Wildstein to wyjątkowa gnida. Na jego liście znalazło się chyba ze dwudziestu Tadeuszów Wójcików. Kiedy mnie pytano: który to ja tam jestem - odpowiadałem, że trzeba losowo wybrać , bo sam nie wiem. A, że jestem od dziecka TW ( Tajny Współpracownik ), to jasne , bo mi tak w akcie urodzenia wpisano ( TW- od imienia i nazwiska). Z taką oto powagą traktuję tego pana-filozofa "znad Nilu".
Ewa
2008-04-16 21:58:15
To naprawdę smutne, że nawet teraz, po śmierci Niemena, znajdują się podli ludzie, gotowi zniszczyć jego dobre imię.
Andrzej Kolendo
2008-04-17 06:30:51
Ewo - Wildstein nie jest podły. Wildstein jest nikim.
Markovitz
2008-04-17 07:17:41
Nie podoba mi się, to co napisaliście o Wildsteinie, choć pewnie prawdą jest, że wielu porządnych i uczciwych ludzi w wyniku ujawnienia przez niego materiałów z katalogów IPN może czuć się wręcz poniżonych. Zanim jednak dołożycie epitetów dziennikarzowi, o którym oczywiście każdy może mieć swoje zdanie, przypomnę okoliczność, która mogła mieć wpływ na opinię B.Wildstena na temat bohatera tego forum.

Otóż w 1977r. student Wildstein był przyjacielem zakatowanego przez tzw. "nieznanych sprawców" w Krakowie opozycyjnego działacza studenckiego Staszka Pyjasa. I to właśnie ów Bronek Wildstein nie ustawał w wysiłkach, aby prawda ujrzała światło dzienne, m.in.organizując słynny marsz milczenia zamiast imprez juwenaliowych.

Tak się nieszczęśliwie złożyło, że Niemen wraz z innymi znanymi artystami wziął udział w koncercie, który - jak odebrało środowisko akademickie i opozycja- miał odwrócić uwagę od protestów i całej tej ponurej sprawy.

Znając trochę Czesława Niemena odrzucam wersję, iż mógł być to z jego strony akt o politycznym zabarwieniu, ale decyzja o uczestniczeniu w koncercie okazała się negatywnie ocenianym posunięciem, jakich w tamtym czasie tj.w drugiej połowie lat 70-ych i na początku lat 80-tych było zresztą więcej...

Warto w tym miejscu przypomnieć sobie, co o rozterkach w ocenie ówczesnej postawy Niemena pisał Roman w monografii "Kiedy się dziwić przestanę" (str.218 - 227).

Warto też zaznajomić się ze stanowiskiem samego Artysty wobec problemów z władzą ludową, o jakich opowiadał w wywiadzie telewizyjnym przeprowadzonym na początku lat 90-tych przez Wacława Panka.

Dlatego doceniając starania dzielnej trójki "muszkieterów" podejmujących kroki, aby nie dopuścić do emisji materiału przedstawiającego Niemena w niekorzystnym świetle, zastanawiam się, czy jakiś uznany dziennikarz Telewizji Polskiej nie mógłby przeprowadzić poważnej debaty na temat różnorakich nieporozumień narosłych wokół postaci Czesława Niemena i przede wszystkim przesłania, jakie niosła przez lata jego twórczość.

Bo dziennikarz, o którym pisaliście pewnie nie pogodzi się z sytuacją, aby jakiś zarząd, czy pani redaktor mówiła mu, co dziś może a czego nie... Nie teraz, to za jakiś czas, nie on, to ktoś inny poruszy w końcu ten problem i przedstawi niekoniecznie tak, jak życzyliby sobie tego ludzie życzliwi Artyście.

Może warto zatem zachęcić, aby zrealizowano naprawdę obiektywny program i by były w nim przedstawione prawdziwie losy i złożona historia drogi Niemena :?:

To tylko moja propozycja pod rozwagę.

Pozdrawiam

M.
Tadeusz
2008-04-17 08:11:19
Rozumiem wątpliwości Markovitza dotyczące naszych wypowiedzi o Wildsteinie , ale na szczęście popełnienie kilku dobrych uczynków w życiu nie daje nikomu dożywotniej licencji- Panu Wildstenowi również nie daje- na bezmyślne wmanewrowywanie niewinnych ludzi w bagno komunistycznej historii.
ratajczak bogdan
2008-04-17 09:39:06
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2008-04-17 09:39:06 przez ratajczak bogdan
A może zamknęlibyśmy ten wątek i nie bili piany?
Nie chodzi o chowanie głowy w piasek, lecz zwykłą uczciwość.
Bo co tak naprawdę wiemy o intencjach Wildsteina?
Markovitz sugeruje, iż u podłoża tego zainteresowania Niemenem jest bojowa i bohaterska przeszłość Wildsteina i aby programowi "Cienie PRL-u"* nadać polityczny wydźwięk - wciąż nośna - "sprawa Pyjasa".
To dobry i sprawdzony "konik", by dokładać na oślep każdemu, kogo on uzna w danej chwili za obiekt godny
do skopania. Taka maniakalna przypadłość mu się akurat przytrafiła. No cóż - nobody perfect - jak mówią Rosjanie.
Znowu zaczną się dywagacje typu: "a może to prawda?; musi w tym coś być". I w oparciu o co? Jakieś skrawki dokumentów, sporządzonych przez opłacanych donosicieli.
I temu my mamy zawierzyć? To ma dowieść tez, które sobie redaktor Wildstein założył do udowodnienia?
Niech opracuje taki dokument i podda go weryfikacji historyków, a dopiero wówczas byłoby ewentualnie o czym dyskutować publicznie.
Na razie jest "rybka", temat z rodzaju "Zamach w Sarajewie" - na pierwsze strony gazet, by zaistnieć i wywołać sensację za wszelką cenę.
Chcemy mu w tym pomóc?
Beze mnie.
* zmiana dotyczy tytułu programu TVP

(.)
Andrzej Mróz
2008-04-17 10:28:48
Faktycznie nie wiemy jakie intencje ma Wildstein, ale czy bestialsko zamordowanemu Pyjasowi nie przysługuje już jakakolwiek godność. Jak można napisać "wciąż nośna sprawa Pyjasa"?

Jaka ona nośna? Co nosi? I czy my występujący tu jeszcze nadal jako ludzie, możemy pamięć o męczeństwie narodu naszego, traktować jako "konika nośnego" dla potrzeb dokładania innym.

Obowiązkiem publicystów, historyków i całej reszty społeczeństwa jest oczyścić historię z zakłamań i odkryć przed społeczeństwem prawdziwe fakty. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?
ratajczak bogdan
2008-04-17 13:43:29
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2008-04-17 13:43:29 przez ratajczak bogdan
Andrzej Mróz
czy bestialsko zamordowanemu Pijasowi nie przysługuje już jakakolwiek godność.

Ależ przysługuje i jak każdy, znający nieco problem, jestem za jego ostatecznym rozwikłaniem i osądzeniem winnych. Tylko nie mieszajmy przy okazji różnych spraw. Co ma Niemen do "sprawy Pyjasa"?
Chce Wildstein prowadzić prywatne śledztwo i ukazać kulisy potwornej zbrodni systemu, niech to robi i chwała wówczas mu za to. Natomiast łączyć jedno z drugim? W jakim celu? To byłoby ewidentne pomieszanie problemu.

Andrzej Mróz
Jak można napisać "wciąż nośna sprawa Pyjasa"?
Jaka ona nośna? Co nosi?


Nośna drogi Andrzeju, nie znaczy, że coś nosi, lecz, że jej, nie do końca poznane kulisy i brak wyroku dla osób winnych popełnienia tej zbrodni, budzi ciągle duże emocje społeczne.
I w takim kontekście jest "nośna", a jakakolwiek próba rozmowy o rzekomej współpracy Niemena z WRON i pośrednie łączenie go z oprawcami Pyjasa nie ma racji bytu i ja się z takim łączeniem spraw i osób zwyczajnie nie zgadzam.

Andrzej Mróz
Obowiązkiem publicystów, historyków i całej reszty społeczeństwa jest oczyścić historię z zakłamań i odkryć przed społeczeństwem prawdziwe fakty. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?


A o czym innym ja pisałem?
Ależ oczywiście, należy odkrywać prawdę, ale nie w programie publicystycznym, który z założenia i możliwości techniczno-prawnych, nie doprowadzi do dogłębnej analizy historycznej, opartej o wszystkie dostępne dokumenty.
Tego, w tak naskórkowo traktującym te sprawy programie, po prostu nie da się wykonać zgodnie ze sztuką procesu badania prawdy historycznej.
Audycja "Cienie PRL-u"*, to program przeznaczony jedynie do zasygnalizowania problemu, próbująca rozstrzygać o winie i karze, jedynie na bazie, dokonanych wybiórczo, materiałów.
Jeszcze raz podkreślam. Tu potrzeba poważnego opracowania naukowego w oparciu o wszystkie materiały. Inaczej powstanie szum medialny, który niczego nie rozsądzi, a zdziała więcej szkody.
Szkody, której później nikt już nie naprawi.
Pamiętasz Andrzeju "sprawę radomszczańską" - jak długo jej smród unosił się nad Czesławem.
Do dzisiaj - mimo wyroku sądu, o zniesławienie Niemena - wielu ludzi nadal głęboko wierzy w prawdę tego wyimaginowanego wydarzenia.
Czy o taką prawdę Ci chodzi?
* Zmiana dotyczy tytułu programu TVP
(.)
Markovitz
2008-04-17 14:07:25
Edytowany 2 raz(y), ostatnio 2008-04-17 14:07:25 przez Markovitz
Dziękuję Andrzeju, że zareagowałeś, bo rzeczywiście odrobina rozwagi by się tu przydała. Bogdan chyba źle zrozumiał moją wypowiedź.

Bogdan M-z sugeruje, iż u podłoża tego zainteresowania Niemenem jest bojowa i bohaterska przeszłość Wildsteina i aby programowi "Kulisy PRL-u" nadać polityczny wydźwięk - wciąż nośna - "sprawa Pyjasa".

Po pierwsze: program nazywał się "Cienie PRL-u" (co zaznaczyłem w temacie swego postu) i nie wiadomo mi, co legło u podłoża zainteresowania Niemenem w kontekście spraw tam poruszanych.

Po drugie: napisałem o okolicznościach, które mogły mieć wpływ na to, jak ów redaktor postrzega drogiego naszej pamięci Artystę. O tym, czy B.Wildstein faktycznie tak ocenia Niemena dowiedzielibyśmy się, gdyby kontrowersyjny materiał jednak wyemitowano.

A co do istoty problemu, to temat relacji Niemena z "ludową" władzą, czego ponoć dotyczyć miał kontrowersyjny materiał nie jest odkryciem ani redaktora Wildsteina, ani Romana, ani moim. Pisał już o tym w styczniu 2004r. publicysta "Gazety Wyborczej"-Wojciech Staszewski, z którym podzielili się wiedzą znawcy tematyki niemenowskiej.

Obszerny artykuł ukazał się w dodatku "Duży Format" i był na forum komentowany.

W tym artykule można było już wtedy przeczytać, o tym że wypomina się Niemenowi "występy w Dniach Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, wyjazdy do krajów demokracji ludowej, z Kubą włącznie, występ na wielkiej imprezie na krakowskim rynku w 1977 roku, zorganizowanej przez władze, gdy miała się tam odbyć demonstracja po zamordowaniu Pyjasa. W 1983 roku Niemen jedzie na koncerty do Szwecji. Polonia bojkotuje go, urządza kocią muzykę (...) Niemen musi z czegoś żyć, występuje w "bratnich krajach". Niezależny "Dziennik Związkowy" z 11 marca 1985 roku informuje, że na temat kolaboracji Niemena rozmawiali Lech Wałęsa i kierownik biura "S" w Brukseli Jerzy Milewski. Ustalili, że nie mają "nic do powiedzenia w tej sprawie". Dopiero wtedy Niemen rusza w pierwszą trasę po kraju."

Widocznie ten przykry temat nie został wyczerpująco wyjaśniony- skoro powraca.

A przecież i o tej sprawie traktował film dokumentalny w reż.Eugeniusza Szpakowskiego !
Andrzej Mróz
2008-04-17 14:32:44
O Niemenie nikt się nie wypowiadał, więc ustosunkowywanie się do braku wypowiedzi jest ....

Zbrodnie ustroju mają charakter publiczny i nie jest konieczna obszerna monografia do tego aby społeczeństwo mogło poznać ich tło i inne związane z nimi szczegóły.

Monografie są dla naukowców, dla ludzi jest wystarczajaca prosta lecz prawdziwa informacja, która mieści się i wyczerpuje swoją treść w programie medialnym.

A czemu napisałem poprzedni swój post? Powiem tylko tyle, że w jego treści zawiera się odpowiedź na powyższe pytanie.
Tadeusz
2008-04-17 14:47:58
Pozwólcie, że podsumuję: g. wart jest pan W i g. warta jest ta dyskusja.
Andrzej Mróz
2008-04-17 14:52:50
To ja zapytam. Co jeszcze jest tak wartościowe?
ratajczak bogdan
2008-04-17 14:55:35
Andrzej Mróz
Zbrodnie ustroju mają charakter publiczny i nie jest konieczna obszerna monografia do tego aby społeczeństwo mogło poznać ich tło i inne związane z nimi szczegóły.

Mam odmienne zdanie na ten temat. Zbrodnie systemu nie mogą pozostać jedynie własnością historyków. Społeczeństwo musi poznać szczegóły, inaczej zawierzy ludziom, którzy opracowują konkretny dział naszej historii. Czy musimy wierzyć w ich niepodważalne i ostateczne osądy? Każdy ma prawo wydać swój prywatny osąd w oparciu o upowszechnione dokumenty.
Aby to było możliwe - dokumentacja musi być jawna i powszechnie dostępna. Dlaczego Andrzeju chcesz mi tego zabronić?

Andrzej Mróz
Monografie są dla naukowców, dla ludzi jest wystarczajaca prosta lecz prawdziwa informacja, która mieści się i wyczerpuje swoją treść w programie medialnym.


Zadziwiające rozumowanie!
Dokumenty jedynie dla naukowców, a społeczeństwu musi wystarczyć wiara w, populistyczne często, hasła wypowiadane w mediach. :shock:
Prosta lecz prawdziwa prawda. - A jaką dasz Andrzeju gwarancję, że ona taka będzie i "wyczerpie swoją treść w programie medialnym"?
Kto upoważnił Wildsteina do wyrokowania w sprawie?
Jakąż to on jest instancją prawną, by wydawać wyroki i decydować o społecznym osądzie historii?
Hola!
Chyba zanadto się zagalopowałeś w idealizacji tego pana, przyznając mu uprawnienia, wybiegające daleko poza jego uprawnienia i wiedzę merytoryczną.

(.)
Markovitz
2008-04-17 14:58:58
TadeuszPozwólcie, że podsumuję (...)

Nawet cytować nie wypada... :roll:

Obrażanie dziennikarza i sprowadzanie dyskusji na temat relacji Niemena z władzą PRL do poziomu magla nie przystoi prawdziwym miłośnikom twórczości Niemena.
ratajczak bogdan
2008-04-17 15:15:03
Edytowany 1 raz(y), ostatnio 2008-04-17 15:15:03 przez ratajczak bogdan
MarkovitzAleż Andrzej nic takiego nie napisał ... Idealizacja ? :o


Trzeba czytać między wierszami...
Czymże innym jest uznanie, że do wydania sądu i wyroku w tak trudnych i bolesnych sprawach , wystarczy społeczeństwu opinia dziennikarza?
Czy Andrzej sam nie potrafi odpowiedzieć?

Markovitz
A obrażanie dziennikarza i sprowadzanie dyskusji na temat relacji Niemena z władzą PRL do poziomu magla


Poddanie pod wątpliwość wiarygodności dziennikarza i nadanie mu przez Andrzeja nadmiernych uprawnień - nie uważam za przejaw impertynencji z mej strony.
Mam prawo do takich wątpliwości i je głoszę.
A gdzie, u diabła, Markovtzu widzisz w mych postach ten magiel?
Niczego takiego nie napisałem, abyś tak to ocenił.

(.)
Andrzej Mróz
2008-04-17 15:34:38
Wybaczcie, ale i ja już w tym co napisano i w tym co przypisano mi, że napisałem nie bardzo chcę się orientować.

Nigdzie nie napisałem, że monograficzne szczegółowe opracowania mają czytać tylko historycy. Jak chcą to niech czytają je również pasjonaci tematu, ludzie w szerszym stopniu zainteresowani itp. Napisałem, że ogółowi wystarcza prosta i rzetelna informacja medialna. Bo tak jest.
Prawdy nie można trzymać pod korcem, tylko dlatego że nadal jest niewygodna komuś. Społeczeństwo ma prawo poznać prawdę o swoich losach.
A zakres zainteresowania nią przez poszczególnych ludzi zależy już od ich indywidualnych potrzeb w tym względzie.
Tadeusz
2008-04-17 16:10:33
Markovitz napisał:
Obrażanie dziennikarza i sprowadzanie dyskusji na temat relacji Niemena z władzą PRL do poziomu magla nie przystoi prawdziwym miłośnikom twórczości Niemena.


Mimo tak subtelnej i elegancko zawoalowanej aluzji, kierowanej pod mój adres, podtrzymuję to, co powiedziałem wcześniej.

PS Dziennikarze nie są aż tak subtelni, aby z byle powodu się obrażać. Oni widząc rannego, z lubością filmują jego wykrzywioną z bólu twarz zamiast skorzystać z wiszącego obok na ścianie telefonu i wezwać pogotowie. Nic się panu W się nie stanie, ani nic mu nie ubędzie.
A dyskusja jest g. warta, bo to typowo polska paplanina, jakiej pełno każdego dnia w telewizorni.
Jednym słowem: daliśmy się wpuścic w rozmowę z ..... (*)

(*)Wstawiamy dowolne nazwisko, wg własnych upodobań, np: Lis, Pospieszalski, Najsztub, Skowroński...
roman
2008-04-18 07:03:21
Z niechęcią i smutkiem zabieram głos w tej sprawie. Dyskusja zeszła na dalekie manowce - bo i nie mogło być inaczej, skoro została ona od początku przedstawiona NIERZETELNIE, mimo mojej WYRAŹNEJ prośby, by wstrzymać się z ogłoszeniem tego publicznie. Dbałość nie tyle o dobre imię Niemenna, co o PRAWDĘ skłoniła mnie do podjęcia interwencji, lecz po zakończeniu (mam nadzieję!)tej sprawy nie wyrywałem się by głosić swe "zasługi" wykazując dziecinną małostkowość i poziom dyskrecji godny przedszkola - również z uwagi na obietnicę wobec tych, którzy dali pierwszy impuls. To puszenie się "MYŚMY zainterweniowali, patrzcie, jakie z nas zuchy!) jest dziecinadą. Kolejną kwestią jest seria przekłamań co do meritum. Po pierwsze - wbrew informacji "chwilowego" zamieszczonej bez mojej wiedzy i zgody nie chodziło o rzekomą "kolaborację" Niemena z WRON-ą, lecz o materiał nt. bojkotu TVP przez artystów w stanie wojennym. Filmik został przygotowany przez dokumentalistę-tubę IPN-u (Instytutu Post-inkwizycyjnej Nienawiści) i przedstawiał naszych dzielnych aktorów, którzy swym telewizyjnym milczeniem chcieli wywalczyć niepodległość... JEDYNYM negatywnym przykładem łamania bojkotu w zamierzeniu autora był... Niemen (widać autor zapomniał o Machulskim, Stuhrze i innych realizatorach "Seksmisji" oraz dziesiątkach tych którzy WIELOKROTNIE i ŚWIADOMIE współpracowali z TVP w czasie stanu wojennego). To, co było wielokrotnie wyjaśniane - również w mojej książce - nie przekonuje oszołomów od "polityki historycznej" - dla nich nie liczą się fakty tylko ich WIZJE (recte: UROJENIA). Na kolaudacji dwaj smutni panowie milczeli więc jak grób... Telefoniczne przedstawienie prezeze mnie właściwej osobie merytorycznych argumentów w tej sprawie (włącznie z odwołaniem się do źródłowej dokumentacji w samym archiwum TVP) było DOSTATECZNĄ przesłanką (warunkiem koniecznym i wystarczającym) do usunięcia tej sekwencji z materiału. Żadne inne interwencje nie były niezbędne i o nie nikogo nie prosiłem. DIXI
Andrzej Mróz
2008-04-18 08:38:20
Chciałbym tylko wyjaśnić, że skrót IPN oznacza Instytut Pamięci Narodowej.
Być może są ludzie, którym dochodzenie prawdy historycznej przez naród ubezwłasnowolniony kilkudziesięcioletnią niewolą, jest niepotrzebne i kojarzy się z nienawiścią.

Mi natomiast, aby poprzestać tylko na jednym przykładzie z niezbyt odległej przeszłości, z nienawiścią kojarzy się to, co "przydarzyło" się kpt. Stanisławowi Sojczyńskiemu pseud. "Warszyc", dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, jak również z nienawiścią kojarzy mi się dalsze milczenie publiczne na Jego temat, a także pokazanie filmu o nim w TVP 1 późną nocą, gdy normalni ludzie już śpią, a ci co nie śpią, są zajęci czymś zgoła innym niż docieranie do prawdy o swojej przeszłości.
Czy jako naród nie zasługujemy na pamięć o nas samych? Czy ta przestrzeń duchowo – materialna zwana Ojczyzną jest dla nas owocem zakazanym?
Markovitz
2008-04-18 08:40:48
Edytowany 5 raz(y), ostatnio 2008-04-18 08:40:48 przez Markovitz
Andrzeju - z całą pewnością zasługujemy na wyniki badań a nie podrzucane "newsy" ...

Stanowczo zbyt rzadko zabierasz TU głos, Romanie...
Po Twojej wypowiedzi możemy znów dyskutować o faktach, a nie tylko o tym, czego się domyślamy ...
Roman Po pierwsze - wbrew informacji "chwilowego" zamieszczonej bez mojej wiedzy i zgody nie chodziło o rzekomą "kolaborację" Niemena z WRON-ą, lecz o materiał nt. bojkotu TVP przez artystów w stanie wojennym.

Filmik został przygotowany przez dokumentalistę-tubę IPN-u (...) JEDYNYM negatywnym przykładem łamania bojkotu w zamierzeniu autora był... Niemen (widać autor zapomniał o (..).realizatorach "Seksmisji" oraz dziesiątkach tych którzy WIELOKROTNIE i ŚWIADOMIE współpracowali z TVP w czasie stanu wojennego.


Gwoli ścisłości - ten bojkot został ogłoszony przez "Solidarność" artystów scen i filmu i trwał do formalnego zakończenia stanu wojennego.
Premiera pierwszego po bojkocie Teatru Telewizji ("Pożądanie w cieniu wiązów") odbyła się we wrześniu 1983r. Premiera "Seksmisji" miała miejsce już w 1984r., więc nie przypisujmy winy niewinnym ...

Roman To, co było wielokrotnie wyjaśniane - również w mojej książce - nie przekonuje oszołomów od "polityki historycznej" - dla nich nie liczą się fakty tylko ich WIZJE (recte: UROJENIA)


Pisał już o tym Andrzej - prawda zawarta w książkach dociera do tych, którzy je czytają i nie zastąpi opinii, które płyną do nas każdego dnia z mediów elektronicznych... Większości społeczeństwa wystarczy informacja ubrana w medialny przekaz płynący z ekranu telewizji i z tym musimy się liczyć. Myślę, że gdyby zmaterializowała się koncepcja takiej debaty NAD NIEMENEM - to nie powinna się ona odbyć bez Twojego udziału.
ratajczak bogdan
2008-04-18 08:41:22
roman
Dyskusja zeszła na dalekie manowce - bo i nie mogło być inaczej, skoro została ona od początku przedstawiona NIERZETELNIE, mimo mojej WYRAŹNEJ prośby, by wstrzymać się z ogłoszeniem tego publicznie.(...)

To puszenie się "MYŚMY zainterweniowali, patrzcie, jakie z nas zuchy!) jest dziecinadą.(...)

Żadne inne interwencje nie były niezbędne i o nie nikogo nie prosiłem.


Dziękuję Romanie za te wyjaśnienia.
Emocje związane z naszą dyskusją, której wcale nie uważam za bezcelową, choć odbiegła od PRAWDY, którą Ty znałeś, a nam została przedstawiona w formie mocno od niej odbiegającej.
Myślę, że w tej sytuacji temat można zamknąć i powinien to zrobić ten, kto go otworzył.
Nie trzeba było wielkiej wyobraźni, aby przewidzieć, że nasza reakcja na zamieszczenie przez "chwilowe" listu otwartego (już wiemy, że NIERZETELNEGO - dalekiego od PRAWDY) będzie ostra i nacechowana emocjami, które w ferworze wymiany zdań, mogą zamiast konsolidacji, doprowadzić do wewnętrznych podziałów grona dyskutantów.
Dlaczego zatem doszło do ujawnienia (NIERZETELNEGO) kulis sprawy, skoro WYRAŹNIE o to prosił Roman?


(.)
Markovitz
2008-04-18 09:00:39
To akurat mnie nie interesuje, bo to jest kwestia do wyjaśnienia między dwoma Userami.

Ze swej strony dziękuję 'Chwilowe', że dzięki Niemu o sprawie mogłem się dowiedzieć.

I nie widzę powodu do nagłego zamykania tej dyskusji , bo emisji programu "Cienie PRL-u", w którym miał znaleźć się materiał filmowy o bojkocie telewizji w czasie stanu wojennego - jeszcze nie było...
ratajczak bogdan
2008-04-18 09:23:08
Markovitz
To akurat mnie nie interesuje, bo to jest kwestia do wyjaśnienia między dwoma Userami.


A mnie interesuje i interesuje być może również tych, którzy w rozmowie uczestniczyli lub obserwowali naszą wymianę zdań.
"Chwilowe" upubliczniając i PRZEKŁAMUJĄC posiadane informacje, nie tylko złamało dane Romanowi słowo, ale spowodowało naszą ostrą reakcję. Zatem nie jest to już jedynie sprawa pomiędzy "dwoma Userami". (A może dwojgiem? Skąd masz pewność Markovitzu, że "chwilowe" to mężczyzna?)
Jest to sprawa NASZEGO FORUM.
Nie może być tak, aby jeden(o)(a) z Userów, któremu zaufaliśmy, sprzeniewierzył(o)(a) się PRAWDZIE i danemu innemu Userowi słowu, a my na to nie reagujemy.
To psucie dobrych zwyczajów i nie może być na to naszej zgody, bo w ten sposób podcinalibyśmy gałąź, na której siedzimy.


Markovitz
I nie widzę powodu do nagłego zamykania tej dyskusji , bo emisji programu "Cienie PRL-u", w którym miał znaleźć się materiał filmowy o bojkocie telewizji w czasie stanu wojennego - jeszcze nie było...


A o czym chcesz M-tzu dyskutować, skoro programu nie było?
Powrócimy do niego, jeśli zajdą takie powody.
Na razie brakuje mi jedynie wyjaśnień "chwilowe", które zakończyłoby ten etap dyskusji.
Nie jest to, w żadnym razie, jej "nagłe zamykanie", a jedynie odłożenie do czasu, gdy autorzy programu "Cienie PRL-u", ewentualnie zdecydowaliby się na emisję "wątku Niemenowskiego" w swej audycji.

(.)
chwilowe
2008-04-18 09:44:45
romanod początku przedstawiona NIERZETELNIE, mimo mojej WYRAŹNEJ prośby, by wstrzymać się z ogłoszeniem tego publicznie. Dbałość nie tyle o dobre imię Niemenna, co o PRAWDĘ skłoniła mnie do podjęcia interwencji, lecz po zakończeniu (mam nadzieję!)tej sprawy nie wyrywałem się by głosić swe "zasługi" wykazując dziecinną małostkowość i poziom dyskrecji godny przedszkola - również z uwagi na obietnicę wobec tych, którzy dali pierwszy impuls. To puszenie się "MYŚMY zainterweniowali, patrzcie, jakie z nas zuchy!) jest dziecinadą. Kolejną kwestią jest seria przekłamań co do meritum. Po pierwsze - wbrew informacji "chwilowego" zamieszczonej bez mojej wiedzy i zgody nie chodziło o rzekomą "kolaborację" Niemena z WRON-ą, lecz o materiał nt. bojkotu TVP przez artystów w stanie wojennym. DIXI


Wyjaśniam: zebrane informacje pochodzą z dwóch niezależnych, różnych żródeł, z którymi rozmawiałem ostatnio wczoraj (nie licząc opinii i informacji Romana i Tadeusza). Nie napisałbym o sprawie w zarządzie TVP, gdyby ona do zarządu nie dotarła.
Tak więc twoje Romanie działania nie ucięły sprawy i trzeba było interweniować dalej, co łatwo możesz sprawdzić.
I jako przedszkolak, po ocenie twojego materiału, teraz tobie przypisuję całą chwałę, choć jak ktoś napisał, pewności nie ma czy sprawa kiedyś w TVP nie wypłynie.

PS. Napisałeś: wbrew informacji "chwilowego" zamieszczonej bez mojej wiedzy i zgody nie chodziło o rzekomą "kolaborację" Niemena z WRON-ą, lecz o materiał nt. bojkotu TVP przez artystów w stanie wojennym.

No włąśnie, nie napisałem o bojkocie, stanie wojennym i Foggu, bo nie chciałeś lecz ogólnie o WRON-ie - dla zmylenia przeciwnika. PIXI
roman
2008-04-18 10:05:50
Odpowiedź "chwilowego" nie wyjaśnia najważniejszego: czemu dla własnej chwalby tak się pospieszył z upowszechnieniem swoich zasług wbrw mojej WYRAŹNEJ prośbie? Tak zależy na laurach i poklasku? Co do tego co było w tej sprawie konieczne mam odmienne zdanie: nie zawsze robienie szumu jest skuteczną taktyką. JINX (dla wyjaśnienia: dixi to z łaciny a nie z kreskówki). I starczy...
Markovitz
2008-04-18 11:49:58
Zanim ktoś zechce wypowiedzieć się, pozwolę sobie zauważyć, że jak zrozumiałem z posta 'Chwilowe' (może tak już zastąpić 'Chwilowe' - 'Edem' ?) sprawa została podana do publicznej wiadomości, ponieważ ktoś w imieniu rzeszy fanów podjął trud wyjaśnienia redaktorom, jaką postawę zajął w stanie wojennym Cz.Niemen. Kropka.

I chwała Romanowi i dobrze, że dzięki Edowi o tych działaniach dowiedzieliśmy się...
8)

Do czasu aż tematem znów zajmie się jakiś redaktor, pozostaje wyjaśnić:

1. Czy :N: uczestniczył w bojkocie telewizji w stanie wojennym i tuż po nim ..?

2. Skąd wziął się zarzut, że nie poparł tej akcji środowiska teatralno-filmowego ?

3. Czy w ogóle jako muzyk powinien wtedy w tym bojkocie uczestniczyć ?



- Zdawałoby się, że odpowiedzi na te pytania nie powinny sprawić trudności osobom zorientowanym w życiowej drodze i twórczości Czesława Niemena.
Chodzi o to, jak Wy widzicie ten problem.


Sam bojkot TVP trwał od wiosny 1982r. przynajmniej do końca lata 1983r., a nawet dłużej...

Linki :

Instytut teatralny

Wywiad z Adamem Hanuszkiewiczem (dół strony)
chwilowe
2008-04-18 21:43:22
romanOdpowiedź "chwilowego" nie wyjaśnia najważniejszego: czemu dla własnej chwalby tak się pospieszył z upowszechnieniem swoich zasług wbrw mojej WYRAŹNEJ prośbie? Tak zależy na laurach i poklasku? Co do tego co było w tej sprawie konieczne mam odmienne zdanie: nie zawsze robienie szumu jest skuteczną taktyką. JINX (dla wyjaśnienia: dixi to z łaciny a nie z kreskówki). I starczy...


NIE STARCZY ROMANIE - NIE STARCZY.
Nie moje to zasługi. Ja tylko podpisałem się pod listem w imieniu niektórych fanów. Ja tylko byłem słuchaczem relacji rozgrywanych niemal na gorąco.
Nie starczy, bo teraz odpowiem na najważniejszą kwestię tzn DLACZEGO TEN TEMAT ZNALAZŁ SIĘ NA FORUM - choć miało go tu nie być. A właściwie niech ci Romanie odpowie osoba działająca w imieniu fanów:

"Romku!
Opublikowanie listu otwartego nie było Ci na rękę ponieważ uzurpujesz sobie prawo do jedynie słusznego i koncesjonowanego bronienia dobrego imienia i wizerunku Cz. Niemena (skąd my to znamy?!)
Zależało Ci na nieujawnianiu mojej interwencji, ponieważ poza forum naświetliłeś tę sprawę spadkobierczyni - podając siebie jako.... jedynego skutecznego obrońcę Czesława Niemena. Po ujawnieniu mojej roli, Twój wizerunek dzielnego, może nie zucha, ale
samotnego Don Kichota walczącego z "niegodziwcami" o PRAWDĘ okazał się NIERZETELNY.

Przypomnę Ci fakty:
Gdy tylko otrzymałem tę wiadomość od Ciebie niezwłocznie zostałeś poinformowany, że niezależnie od Ciebie będę w tej sprawie interweniował i poruszę swoje kontakty w TVP ponieważ:
Nie wiedziałeś: kto, kiedy i w jakim programie miał oczerniać Niemena.
Gdy tylko to ustaliłem, poinformowałem Cię o tym, a także podałem Ci
nazwiska osób u których interweniowałem. Po moim przyjeździe z Grodna 07.04 przekazałem Ci wiadomość, że Czesława nie będzie w "Cieniach PRL-u" i pomimo Twojego sceptycyzmu w tej sprawie wierzyłem, że Czesław nie będzie pośmiertnie szargany.
Mało tego, wczoraj (17.04.) poprosiłeś mnie o telefon do jednej z tych osób (zapewne w celu sprawdzenia mojej wiarygodności) i go otrzymałeś : jak wiarygodność wypadła? (PYTANIE RETORYCZE - NIE OCZEKUJĘ ODPOWIEDZI)

Ponieważ na forum padły sformułowania o nierzetelnym przedstawieniu mojej interwencji informuję, że rzeczywiście było to nierzetelne, ponieważ nie podano nazwisk prawych i uczciwych osób, które głównie!
przyczyniły się do wycofania wątku Niemenowskiego z programu "Cienie PRL-u".
Oto nazwiska osób u których interweniowałem:
Pani redaktor Barbara Pietkiewicz (uwaga! program "A miłość największym jest darem" nie był przykładem łamania bojkotu przez Niemena).
Pani redaktor Zuzanna Łapicka - Olbrychska z Komisji Etyki Mediów TVP, która z kolei przedstawiła tę sprawę w Zarządzie TVP. Były jeszcze dwie osoby z kierownictw różnych redakcji zaangażowanych w tę sprawę.

I jeszcze jedno. Nie widzę powodu aby w ohydnej próbie niszczenia dobrego imienia nieżyjącego już śp.Cz.Niemena zachowywać jakąkolwiek dyskrecję! Przykłady patologii (każdej) należy nagłaśniać i upubliczniać!
Celem mojej interwencji była obrona nieżyjącego już Czesława, a nie przypochlebianie się z dziecinną małostkowością Małgorzacie Niemen.
Tadeusz Skliński

PS. Był to mój pierwszy i ostatni list na Forum. Nie zamierzam podejmować jakichkolwiek dyskusji."


Teraz nawet Pixi, Dixi i Jinks zrozumieją, dlaczego nie chciałeś tego upubliczniać.
I to by było na tyle - jak na chwilowe to i tak za dużo.
Andrzej Mróz
2008-04-19 06:36:55
Markovitz1. Czy :N: uczestniczył w bojkocie telewizji w stanie wojennym i tuż po nim ..?

Nie tylko tuż po nim, ale nawet w 1986 r. w Operze Leśnej w Sopocie na Old R.M. na czas występu Niemena tv. musiała wyłączyć kamery.
Tadeusz
2008-04-19 09:35:11
No i mamy ! Zaczynają się wzajemne oskarżenia, przypisywania sobie zasług, podejmowanie się najprzeróżniejszych misji... W dalszym ciągu podtrzymuję to, co wcześniej napisałem. Przypomnę jeszcze, że powiedziano też w tym wątku, iż pan W jest nikim. Ja dodam, że ten jego program i ta lista godna jest umieszczenia na gwoździu w budce posiadającej drzwi z wyciętym serduszkiem.

Takie „zero”, a przez nie tyle awantury. Ale Polacy lubią drapać gojące się strupy, a potem z pietyzmem je opatrywać i płakać kiedy już wda się gangrena.
No i wdała się…!
Markovitz
2008-04-19 09:48:55
Edytowany 2 raz(y), ostatnio 2008-04-19 09:48:55 przez Markovitz
Panów Muszkieterów pewnie nie uda się szybko pogodzić, ale emocje powinno ostudzić spostrzeżenie, że Panie Niemen same wolałyby bronić Cz.Niemena.

A więc wyścigi o względy (obym nie musiał przypominać niektórym, jak jeszcze niedawno słali się u stóp Pani M.) i tak spełzną na niczym...:twisted:
Andrzej Mróz o koncercie Old Rock Meeting w 1986
.. nawet w 1986 r. w Operze Leśnej w Sopocie na Old R.M. na czas występu Niemena tv musiała wyłączyć kamery.

OK - kiedy w 1986r. wszedł na estradę Opery Leśnej zażądał wyłączenia kamer. Rok później- nie.

Ale jak potraktować udział we wcześniejszych produkcjach telewizyjnych ?

Że przypomnę :


- pokazany przez TV recital z koncertu na festiwalu w Łańcucie w 1983r.

- muzykę do serialu "Polonia restituta" (premierowa emisja odcinków w latach 1982-83) oraz serial dla dzieci p.t. "Przygrywka"(1982) .

- udział w programie tv z Rodowicz, w którym p.Maryla zaśpiewała żartobliwą piosenkę, o tym jak :N: robi muzykę dla dzieci (na melodię "Pod Papugami"), a On sam wykonał "Psalm XV".


No właśnie : nikt nie kierował podobnych zarzutów pod adresem Maryli Rodowicz i jej koleżanek i kolegów piosenkarzy, ani do całej fali zespołów rockowych jak np.MAANAM, ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY, czy tuż po stanie wojennym LADY PANK i wielu innych...

Dlaczego ? Bo nie byli oni zaliczani do środowiska teatralno-filmowego, a właśnie ta grupa twórców ogłosiła bojkot reżimowej telewizji.


Wykorzystanie w "Dzienniku telewizyjnym" wywiadu udzielonego Barbarze Pietkiewicz było manipulacją telewizyjnych macherów od propagandy, ale jak zinterpretować udział Czesława Niemena w lutym 1982r. w spotkaniu twórców z ministrem kultury :?:

Na marginesie : Tadeusz Skliński na str.390 DYSKOGRAFII napisał, że był to Józef Tejchma, ale ministrem kultury i sztuki w rządzie WRON był Kazimierz Żygulski. *

Czesław Niemen od drugiej połowy lat siedemdziesiątych potwierdzał aspiracje do bycia twórcą muzyki teatralnej i filmowej , czego dowodem liczne muzyki do spektakli i filmów.

Jednocześnie nie przestał funkcjonować jako muzyk estradowy (chociaż ograniczył swoje koncerty). A od muzyków estradowych nikt przecież nie wymagał bojkotu...

Tym samym znalazł się w okresie stanu wojennego w bardzo niezręcznej sytuacji.



* Patrz niżej- post Bogdana Ratajczaka .
ratajczak bogdan
2008-04-19 14:02:55
Markovitz
Wykorzystanie w "Dzienniku telewizyjnym" wywiadu udzielonego Barbarze Pietkiewicz było manipulacją telewizyjnych macherów od propagandy, ale jak zinterpretować udział Czesława Niemena w lutym 1982r. w spotkaniu twórców z ministrem kultury :?:

Na marginesie : Tadeusz Skliński na str.390 DYSKOGRAFII napisał, że był to Józef Tejchma, ale ministrem kultury i sztuki w rządzie WRON był Kazimierz Żygulski.


Markovitz napisał, a ja poszedłem dalej tym tropem i okazuje się, że to Tadeusz ma rację.
To Józef Tejchma był w tym czasie (17 lutego 1982 roku) ministrem Kultury i Sztuki.
Kazimierz Żygulski został ministrem w październiku 1982 roku i rządził w nim do 1986 roku.
:arrow:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Tejchma

Przy okazji mały fragment wspomnień J. Tejchmy, dotyczący spotkania z A. Wajdą:
"Wajda zaprosił mnie na pokaz filmu ("Człowiek z marmuru"). Byliśmy prawie sami. Chodziło nie o maje przeżycie artystyczne, lecz o decyzję polityczną czy film można skierować do kin. Nigdy nie miałem przed ekranem tak dramatycznej sytuacji. Nie byłem widzem, lecz oskarżonym i zarazem sędzią w swojej sprawie. Siedziałem jak na gorących węglach, z wypiekami na twarzy, przy wielkim podnieceniu wewnętrznym. Czułem, że wchodzę w oko cyklonu. Takiego obnażenia propagandowej legendy socjalizmu nikt dotąd nie widział. ... Po zaproponowaniu kilku nieznacznych poprawek wydałem decyzję o wprowadzeniu filmu na ekrany.
Jest powołaniem artysty, że swoje prawdy umie przedstawić w sposób wstrząsający. Film i dla mnie był wstrząsający.
... Pewna robotnica z Łodzi, przy oklaskach sali, zaatakowała mnie frontalnie cudzym tekstem za "Człowieka z marmuru".
Przygoda z Wajdą była w mojej biografii ryzykiem korzystnym: straciłem dużo, zyskałem więcej.


Warto zobaczyć jak toczyły się koła cenzuru PRL-u i jak dopuszczono film A. Wajdy do rozpowszechniania.

http://dziedzictwo.polska.pl/katalog/sk ... d,2398.htm

(.)
Andrzej Mróz
2008-04-19 16:00:23
TadeuszPrzypomnę jeszcze, że powiedziano też w tym wątku, iż pan W jest nikim. Ja dodam, że ten jego program i ta lista godna jest umieszczenia na gwoździu w budce posiadającej drzwi z wyciętym serduszkiem.
Takie „zero”, a przez nie tyle awantury. Ale Polacy lubią drapać gojące się strupy, a potem z pietyzmem je opatrywać i płakać kiedy już wda się gangrena.
No i wdała się…!


Ja natomiast przypomnę, że to nie pan W. wprowadził stan wojenny w Polsce. Nie on mordował, prześladował. katował i zastraszał.
Komu się już zagoiło, a kto jest do dziś tym zraniony, to nie nam osądzać.

Nic gorszego jak chowanie głowy w piasek przed prawdą, jak ucieczka od niej.

Zacytuję za Nowidem, a poraz który powtórzę za Niemenem, że:

Nie ten ptak swoje gniazdo kala, co je kala

Tylko ten , co o tym mówić nie pozwala.

( … )

[ W norwidowskim oryginale myśl ta przyjęła formę pytania : „Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala / Czy ten , co mówić o tym nie pozwala? „ ]
Markovitz
2008-04-19 16:10:14
Zgadzam się w tej kwestii z Andrzejem 8) Trzeba próbować to sobie wyjaśnić.

Wdzięczny jestem Bogdanowi za sprostowanie mojej uwagi na marginesie, ale gdyby sprostował, że Niemen nie przybył na to spotkanie - to dopiero miałoby znaczenie...

A tak - jakby nie patrzeć - to obaj panowie : J.Tejchma (partyjny) i K.Żygulski (bezpartyjny) byli ministrami w rządzie gen.W.Jaruzelskiego i spotykanie się z takim ministrem w czasie stanu wojennego nie należało do dobrego tonu.

Przeczytać można było w prasie, że w spotkaniu tym wzięli udział także : Katarzyna Gaertner, Mateusz Święcicki, Lech Terpiłowski i inni zasłużeni dla środowiska muzycznego goście.


Szkoda, że w dalszej części posta Bogdan skierował dyskusję na boczny tor zamiast spróbować odpowiedzieć na któreś z postawionych pytań... :?
Andrzej Mróz
2008-04-19 16:26:12
Skoro mowa o spotkaniu Niemena z ministrem, to może chodzi o to spotkanie o którym Niemen wspominał w Sopocie, w Operze Leśnej w 1990 r. Mówił, że został wezwany do (zdaje mi się, że powiedział Komitetu Centralnego) i minister kultury próbował go zwerbować do kolaboracji. Po odmowie dowiedział się od ministra, że jego kariera artystyczna tym samym się zakończyła.

Wspomniał również, że po 1989 r. podobną propozycję złożył mu pewien redaktor naczelny. Na okrzyk z sali że to Michnik, Niemen tylko się uśmiechnął i nie zaprzeczył.
Tadeusz
2008-04-19 16:31:24
Andrzej przytoczył cytat:
Nie ten ptak swoje gniazdo kala, co je kala

Tylko ten , co o tym mówić nie pozwala.


Zbyt nadęta filozofia.

Ja wolę być optymistą i żyć przyszłością niż grzebać się w starych brudach i wyjaśniać coś, co od dawna jest jasne. Sprawę załatwili Niemcy, Czesi, tylko Polacy nie mogą. Nie mogą, bo mają ciekawą cechę, która przejawia się tym, że gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie.
Jak żaden inny naród lubimy pobrzękiwać szabelką. Ja nie lubię - widocznie coś ze mną nie tak, a zatem wycofuję się z tej dyskusji.
Andrzej Mróz
2008-04-19 16:48:22
TadeuszJa wolę być optymistą i żyć przyszłością niż grzebać się w starych brudach i wyjaśniać coś, co od dawna jest jasne.


Żeby nie grzebać się w brudach to trzeba je zmyć z siebie.

Dlaczego nasz naród dotąd nie zmył z siebie tych brudów. Zastanawiałeś się Tadeuszu? A może właśnie dlatego, że poza nazwą ustroju i zastosowaną pewną brutalną kosmetyką społeczno - gospodarczą zmieniło się tylko tyle, że nadal ci sami ludzie są u władzy. Pod innym szyldem oczywiście.
Markovitz
2008-04-19 16:57:42
Mała korekta : skupmy się tu na stanie wojennym, okresie poprzedzającym rządy wojskowej dyktatury i czasie po zakończeniu stanu wojennego - do 1989r.

Jest jeszcze jedno ważne wydarzenie, które należałoby wziąć pod uwagę - mianowicie :

- udział w Festiwalu Pieśni Politycznej w Berlinie Wschodnim * (luty 1984r.).


* W imprezie tej wzięła udział także Żanna Biczewska. Były nawet plany wspólnego koncertu,ale :N: się nie zgodził...
roman
2008-04-19 19:21:09
No proszę TADEK zabrał GŁOS. A więc twierdzisz: Przypomnę Ci fakty:
Gdy tylko otrzymałem tę wiadomość od Ciebie niezwłocznie zostałeś poinformowany, że niezależnie od Ciebie będę w tej sprawie interweniował i poruszę swoje kontakty w TVP ponieważ:
Nie wiedziałeś: kto, kiedy i w jakim programie miał oczerniać Niemena.
Gdy tylko to ustaliłem, poinformowałem Cię o tym, a także podałem Ci
nazwiska osób u których interweniowałem.
- pisze samozwańczaa WYROCZNIA T.S. Dzwoniąc do Ciebie nie podałem nazwiska autora materiału wiedząc, że na Twoją dyskrecję nie mogę liczyć, o czym wcześniej przekonałem się już niejednokrotnie. A w pierwszym moim poście na ten temat wyraźnie napisałem, że powodem prośby o NIEUPUBLICZNIANIE tej sprawy było, iż to MNIE proszono o dyskrecję, którą starałem się zachować. Więc gdzie to szukanie "chwały"? Czy nie dostrzegasz, że pisząc w ten sposób to TY uważasz się za niedocenionego w nieocenionych staraniach w tej sprawie - zwłaszcza wobec Pani M? Komu, jak nie jej należała się wiedza na ten temat, bez względu na to, co TY o niej sądzisz??? Rozmawiałem z nią wcześniej, niż z Tobą... Zdaje się Tadku, że pogubiłeś się w kombinowaniu i intrygach. Nie robisz nikomu łaski pisząc na tym forum, a już zwłaszcza z klauzulą "nie będę więcej z nikim dyskutował". Rozumiem, że to sprawa wieku i obsesji nt. pani M.N. Mnie magiel nie interesuje, a w szczególności licytacja, kto w tej sprawie zrobił więcej i skuteczniej. Obrażona duma i źle ulokowana ammbicja są złymi doradccami. NIE JA byłem inicjatorem pisania o tym tutaj (CO CHYBA WIDAĆ w tym wątku!) więc KOMU zależało na ogłoszeniu swych zasług? Broń Boże, nie czytaj tego - bo już dostatecznie dużo żółci wylałeś wraz ze swym pomagierem. I STARCZY...
Ewa
2008-04-19 20:30:05
Markovitz
Sam bojkot TVP trwał od wiosny 1982r. przynajmniej do końca lata 1983r., a nawet dłużej...

Bojkot środowisk polonijnych trwał znacznie dłużej, bo jeszcze wiosną 1985r. w czasie występów Niemena w Cardinal Club w Chicago miały miejsce próby bojkotu występów i nagonka prasy polonijnej. Przypomnijmy, że wówczas w polonijnym tygodniku "Relax" ukazał się wstrętny paszkwil autorstwa jednego z członków "Silnej Grupy pod Wezwaniem", który zawierał takie kłamstwa, jak informacja o występie Niemena w kremlowskim Pałacu Zjazdów na tydzień przed ogłoszeniem stanu wojennego i o przyjęciu przez niego Orderu Lenina. Niemen rzeczywiście wystąpił w Pałacu Zjazdów, ale było to w kwietniu 1979r., nigdy też nie przyjąłby podobnego odznaczenia. Właściwie dokładnie nie wiemy, jak to się stało, że tam wystąpił, ale myślę, że później bardzo tego żałował.
Markovitz
2008-04-19 20:55:37
Rzeczywiście - echa bojkotu reżimowej telewizji i pretensje z tym związane trwały jeszcze długo po formalnym zakończeniu stanu wojennego.
Pamiętam, że gdy spotkaliśmy się przy okazji koncertu w połowie lat 80-tych, to menażer Niemena- Janek Wiśniewski od razu na początku poprosił, abym nie pytał Czesława o te "awantury", bo cała sprawa bardzo źle odbija się na zdrowiu muzyka.

Mimo, że zamierzałem spełnić tą prośbę - ten temat jakoś mimowolnie zaistniał poprzez chłopaków, którzy po koncercie pod oknem garderoby teatralnej pokazywali na znak zwycięstwa Solidarności "zajączki", czyli literę "V". Tak też odebrali koncert.

- Wiedzą o co chodzi - ucieszył się :N:.

Ale to było już po śmierci ks.Popiełuszki. I myślę, że ten czas był decydujący, jeśli chodzi o postawę Niemena. Krótko potem - na prośbę Krzesimira Dębskiego- nagłaśniał koncert w kościele św.St.Kostki w Warszawie zadedykowany pamięci ks.Jerzego.

Nie wiem, czy ktoś jeszcze zabierze głos w sprawie postawy Cz.Niemena w latach stanu wojennego, więc namawiam abyście sobie przypomnieli, co o Jego wypowiedzi dla Barbary Pietkiewicz (tej wyemitowanej w Dzienniku telewizyjnym w grudniu 1981r.) mówił w filmie dokumentalnym NIEMEN - Romuald Juliusz Wydrzycki.

W tamtym czasie społeczny odbiór wypowiedzi o konieczności pracy był nieprzychylny.
Rząd magazynował żywność, ceny rosły, w sklepach pustki, a pensje były żałosne.
Ale o tym Czesław Niemen zatopiony w swojej muzyce chyba nie wiedział ...


P.S. > Lepiej aby nieporozumienia tego rodzaju jak sprawa, o której pisali 'Chwilowe' i Roman były wyjaśniane tylko pomiędzy zainteresowanymi. Ale dzięki tym postom dowiedzieliśmy się, co chodzi po głowie redaktorom z ulicy Woronicza i w jaki sposób starają się ich zakusy udaremnić znani nam niemenolodzy.

Czy interwencja pomogła - dowiemy się z następnego programu w TVP1 p.t.Cienie PRL-u.
[/b]
Tadeusz Sklińskinie będę więcej z nikim dyskutował

Ale wtedy trudno się dziwić, że podejmowane działania - jak pisał Ed w imieniu wielkiej rzeszy fanów - nie znajdują zrozumienia i akceptacji nawet wśród użytkowników tego Forum.
Stach
2008-04-20 16:02:23
Roman Radoszewski, 2004 "Kiedy się dziwic przestanę..." i Tadusz Skliński , 27 IX 2006 w PR Pr. I w rozmowie z Wł. Kleszczem, mówili, pisali jednym ..głosem na ów temat.

Autorów - sądzą ich działa, Nie - autorzy autorów.- " Cenzor-krytyk" Cyprian Norwid.

A co sam CZESŁAW NIEMEN o tym sądzi ?:

Nie osądzajcie mnie/ pochopnie/ swą kusą miarą/ epitetów/ i tak/ nie zmieszczę się wam/ w żadnych kategoriach/ fałszywa prawda/ tylko papier brudzi/ jak nowomowa / dla proletów/ niełatwo sobą byc/ gdy świat/ w totalitaryzm się pogrąża/ jeżeli staniesz/ chocby logiką podparty/ ale w środku/ przepadłeś/ jeśliś słaby/ a mimo to/ zachęcam was/ i siebie/ nie dajmy się zwariowac/ wysnujmy jasne/ argumenty/ w najgorszym razie/ krat żelazo/ rdza i tak przechytrzy/ chocby najgęściej/ krzyżowano pręty/ nie dowierzacie dziś/ iż wyobraźni wam/ zabrakło/ a jutro/ poszukiwane będą/ moje pieśni/ jam późny/ lecz nie ostatni/ wnuk poety/ któremu roztrzaskano serce/ powinnośc moja/ przejąc bieg/ nie zakończonej wciąż/ sztafety/ Bóg moim drogowskazem/ i On kieruje/ Opatrzności ręką/ bym zadał kłam/ wyssanej z/ palca nienawiści/ opinii publicznej/ plotkarskiej ulicznicy .../ przestańcież wreszcie/ pic truciznę z piersi/ od każdej napotkanej / ladacznicy.

PS .Nie mogłem pozostac obojętny, musiałem przerwac milczenie, lecz teraz ponownie ... zamilknę.
Andrzej Mróz
2008-04-20 16:34:50
Dziękuję Tobie Stachu za ten cytat Niemena.

Myślę, że na niejedną głowę wylał się z tej treści kubeł zimnej wody.
Żeby móc się wznieść na poziom wystarczający do zrozumienia Niemena trzeba mieć skrzydła, niestety. Ale żeby Go zrozumieć to trzeba mieć też i korzenie. Trzeba być głęboko ukorzenionym w dorobku duchowym swojego narodu.

Dziś te słowa brzmią dziwnie i obco. Dlaczego?

Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.
Romuald Juliusz Wydrzycki
2008-04-20 17:05:40
Jak to dobrze , a raczej zle ze zagladam tu dopiero dzisiaj .
Dobrze czasem wyjechac nad kochane morze .
No ale w komorce tez jest internet .
Od kiedy pod haslem Niemen w grafice byla raz Pani M , raz Pan N , nie bardzo chce mi sie klikac. Boje sie ze niebawem zobacze tam juz tylko jedna osobe .
Ale na temat .
Rece opadaja .
Panowie i Panie .
Teraz to pewnie bedzie ta audycja .
Za komuny ja tez raz bylem w KW jedynie slusznej partii . Nic nie zyskalem , ale bylem . Mamiono mnie tez , jak kazdego z nas obietnicami .
No nie wszyscy mieli takie problemy , czytajac tu widac i czuc .
Czeslaw nie mial dobrego nosa politycznego i miotal sie pewnie czasami w niezrecznosciach , nie zdajac sobie sprawy z konsekwencji nawet drobnych potkniec . Byly to jednak tylko niezrecznosci i nic wiecej . Jego kregoslup polityczny jest chyba znany .
Czasem mowil "no to co". A wlasnie jest nie co , tylko TO .
Panowie nie walczcie o zaslugi bo po co . Kazdy cos zrobil dobrze , no i chwala . Wzgledow zaden z was wiecej mial nie bedzie bo nie macie okienka w TV i dobrej kamery . Chyba obaj juz przerobiliscie ten temat wiele razy bezskutecznie .
Dajmy spokoj tym rozwazaniom , no chyba ze nie ma innego placu boju , ktory tak wciaz nam jednak jest potrzebny . :?
Markovitz
2008-04-22 16:13:08
:N: : nie dajmy się zwariować / wysnujmy jasne argumenty

Nie wszystko wyjaśnią poetyckie strofy.
Niektórzy chcą pielęgnować mity, choć obronić się ich w przekonujący sposób nie da.

Nie można mówić, że znany artysta, który w stanie wojennym nie oglądał dziennika telewizyjnego przyłączył się tym samym do bojkotu telewizji. W przypadku środowiska twórców teatralno-filmowych nie wystarczyło nie oglądać DTV...

W 1982r. pokazano "Karabiny" z muzyką Niemena. Nikt jeszcze nie napisał na forum o przesłaniu tego filmu, po którego obejrzeniu można się tylko ... :oops:

Romuald Juliusz Wydrzycki Czeslaw nie mial dobrego nosa politycznego i miotał się pewnie czasami w niezręcznościach, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji nawet drobnych potknięć

Otóż to. Miejmy świadomość, czym był sprzeciw wobec ówczesnej władzy i jak owa władza dysponując mediami potrafiła wykrzywić obraz rzeczywistości. Do czasów obecnych prawie połowa Polaków uważa, że wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością !

Nawet ludzie, których na początku lat 80-tych polityka aż tak bardzo nie wciągnęła i pragnęli zachować neutralność wobec narastającego konfliktu z władzą 'ludową'- bywało, że zostali mimowolnie wpisani po jednej ze stron w dychotomicznym układzie - MY i ONI.

Zgadzam się z opinią, że Niemen został sponiewierany przez propagandzistów DTV w grudniu 1981r. i w związku z tą manipulacją spotkała Go duża przykrość ze strony działających w Teatrze Narodowym działaczy związkowych (niesławna lista).
Ale Niemen mimo to pracował nad muzyką do seriali telewizyjnych i zgodził się na nagranie przez TV swego recitalu w Łańcucie (wzmianki o programie nie znalazłem w archiwum centrali TVP).

Z kolei w orwellowskim roku 1984 Niemen zaszczycił koncertem festiwal pieśni politycznej w stolicy NRD, by dwa lata późnej żądać wyłączenia kamer telewizyjnych na spotkaniu Old Rock Meeting w Sopocie. Abstrahując od wartości artystycznych sam udział w festiwalu berlińskim stanowił niezręczność, o jakiej pisał Romuald.

Ważne doświadczenie musiało zmienić postawę Czesława pomiędzy festiwalem w Berlinie w lutym 1984r. a jesienną trasą po Polsce w 1985r., w trakcie której wykonywał już takie utwory jak: "Sen końca i początku", "Amen" oraz Etiudę rewolucyjną Chopina.
Z filmu E.Szpakowskiego wiemy, że organizatorzy protestu w Chicago skierowanego przeciwko Niemenowi nie cieszyli się zaufaniem Polonii amerykańskiej, więc trudno przypuszczać, aby tak bardzo przejął się tym sam Niemen.
Natomiast dla wielu rodaków wielkim wstrząsem była sprawa porwania i zamordowania w październiku 1984r. znanego z ewangelicznej postawy księdza z warszawskiej parafii św.St.Kostki na Żoliborzu.
Kontrolowany przez władzę proces sprawców uświadomił wielu ludziom, że w realiach PRL-u nie ma żadnych szans na sprawiedliwość. Wg autora Monografii utwór "Amen" (inny tytuł: "W imieniu niepodległej") został zainspirowany właśnie tymi wydarzeniami.

Piętnaście lat później w kościele na warszawskim Żoliborzu Czesław Niemen śpiewał a capella psalmy i modlitwy w czasie mszy w intencji pomyślnego zakończenia beatyfikacji ks.Jerzego.
Uważam, że nie był to tylko gest artysty wobec męczennika i bohatera, jakim był ks.J.Popiełuszko. To znacznie coś więcej- to był osobisty hołd złożony przez człowieka, na którego duży wpływ wywarła niezłomna postawa kapelana Solidarności.



P.S. Program "Cienie PRL-u" w TVP 1 w środy po godz. 22-ej
Ewa
2008-04-23 13:44:59
Markovitz
Natomiast dla wielu rodaków wielkim wstrząsem była sprawa porwania i zamordowania w październiku 1984r. znanego z ewangelicznej postawy księdza z warszawskiej parafii św.St.Kostki na Żoliborzu.(...) Wg autora Monografii utwór "Amen" (inny tytuł: "W imieniu niepodległej") został zainspirowany właśnie tymi wydarzeniami.

No, chyba niezupełnie tak było, bo utwór jednak powstał znacznie wcześniej, zresztą Roman w swojej książce wyjaśnia dokładnie jego genezę.
Markovitz
2008-04-23 15:44:00
Roman w "Kiedy się dziwić przestanę" przytacza wspomnienia, które usłyszał w latach 90-tych. Jak się dowiadujemy- "Amen (inny tytuł tego utworu to "Różaniec") Niemen datował na listopad 1983 roku, a genezy pierwszej strofy doszukiwał się jeszcze w roku 1971, co miało stanowić nawiązanie do afery radomszczańskiej. Jak dla mnie - zbyt odległe są to analogie.. i co tu mówić - nie znajdują czytelnego odbicia w samej treści utworu.

Znamienne jest za to spostrzeżenie samego Romana, które dużo bardziej współbrzmi z tym, czego sam doświadczyłem w czasie koncertu i rozmawiając o usłyszanych utworach w roku 1985.. w Toruniu.
Roman na str.265 swojej książki
Jakkolwiek zakończenie tworzenia tekstu, a później komponowanie i aranżacja, czyli nadawanie kształtu temu utworowi, przypadło na przełom roku 1983 i 1984, jego twórca powiązał go później z porwaniem i zamordowaniem księdza Jerzego Popiełuszki (...)
Kompozycja, rozpoczynająca się niemal a capella i oszczędnie instrumentowana, stanowi faktyczny finał "Terra deflorata", zamykający program kolejnym odwołaniem do paradygmatu wiary, wywodzonej z przeżyć natury osobistej.

Ważniejsze jednak w kontekście rozpatrywanej w tym wątku postawy Artysty w stanie wojennym i tuż po nim jest to, że od jesieni 1984r. Czesław Niemen nie zrobił już żadnego niefortunnego kroku, który można było odebrać jako wyraz poparcia ekipy sprawującej władzę do 1989r.
Romuald Juliusz Wydrzycki
2008-05-05 11:20:30
Pojawiajacy sie tutaj motyw Ksiedza Jerzego pozwala bronic Czeslawa .
Dla mnie ta piesn zawsze nazywala sie AMEN .
Nawet jezeli zaczela powstawac wczesniej to juz pewnie wtedy byla przeznaczona Ks. Jerzemu .
Czeslaw mieszkal "dwa kroki" od Jego Kosciola .
Bardzo mocno przezyl Jego tragiczna smierc .
Na te smutna okolicznosc napisal piekny wiersz ktorego fragment tlumaczy tez i inne aspekty sprawy .

" ...Nie tylko róże , sztandary
Jak krwi kaluże czerwień
To takze kolor wstydu , którego człowiek
Nie odkupi zwykłą skruchą , ni rąk domyje
Nie wybieli ducha ... "
Markovitz
2008-06-23 21:02:16
Romuald Juliusz Wydrzycki Dla mnie ta pieśń zawsze nazywała się AMEN .
Nawet jezeli zaczęła powstawać wcześniej to już pewnie wtedy była przeznaczona Ks. Jerzemu .
Czeslaw mieszkał "dwa kroki" od Jego Kościoła .
Bardzo mocno przeżył Jego tragiczną śmierć .
Na tę smutną okoliczność napisał piękny wiersz którego fragment tłumaczy też i inne aspekty sprawy .

" ...Nie tylko róże, sztandary
Jak krwi kałuże czerwień
To także kolor wstydu, którego człowiek
Nie odkupi zwykłą skruchą, ni rąk domyje
Nie wybieli ducha ... "


Pięknie to opisałeś Romualdzie.

Wydarzenia z 1984 i 1985 roku to kluczowe momenty dla postawy Cz.Niemena.

PS W pierwszej części filmu "Trzej przyjaciele" zrealizowanego dla TVN pojawia się cytat z piosenki "Pod papugami". W drugiej - "Dziwny jest ten świat"...
Romuald Juliusz Wydrzycki
2008-06-25 11:19:04
To :N: tak pieknie pisal , a ja przekazalem mysli wedrujace w mojej glowie .
Pojecie koloru wstydu jest szerokie . Niektorzy wstydza sie bezbarwnie i blado . Niektorzy wcale , nawet jak z determinacja plota swoje racje bez sensu . Inni znow kryja rumieniec pod tapeta maski .
Tak bylo , tak jest i tak bedzie , o zgrozo .
Wielu z nas mogloby byc bohaterami filmu o przyjaciolach . Ja doswiadczylem tego gorzko na wlasnym zyciu . :?
puszek
2012-11-20 11:21:01
Miesiąc temu spotkałem znajomego z lat szkolnych, obecnie działacza PiS, który pamiętając, że jestem fanem Niemena, ironicznie oświadczył mi mój idol to kolaborant i współpracownik SB. Jako dowód przedstawił mi możliwości Niemena wyjazdu w każdej chwili na zachód / nawet w stanie wojennym / i wyjazdów w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Zobacz, mówi, żaden nasz artysta nie mógł
tak swobodnie podróżować po krajach europy zachodniej. Popukałem się w czoło i powiedziałem, że ten trotyl to wam mózgi rozsadza. Kiedy przyszedłem do domu, pojawiły się niepokojące myśli, że właściwie to CN podróżował bez żadnych problemów po europie zachodniej, że w 1974 otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, że brał udział w koncercie z okazji XXX-lecia PZPR w 1978 roku, że 1979 wystąpił w kremlowskim Pałacu Zjazdów, że wystąpił 21 lipca 1979 roku na Stadionie Dziesięciolecia dla przywitania radzieckich kosmonautów i M. Hermaszewskiego, że wygrał w Sopocie, że 1978 był w Hawanie na zjeździe młodzieży komunistycznej, i ten bezproblemowy wyjazd do Sztokholmu na koncerty w stanie wojennym 1982 roku ? Zobaczcie jak oni potrafią zamęt zrobić człowiekowi w głowie. Pytam znawców problematyki na forum, czy rzeczywiście mogło tak być ?
Maciek
2012-11-20 13:51:54
Patrząc z dzisiejszych czasów mogą pewne rzeczy wydawać się dziwne i niezrozumiałe, ale mam pytanie gdzie i na jakich imprezach miał występować?! Panował PRL i myślę, że nawet najwięksi jego przeciwnicy byli pewni, że będziemy nie tylko my, ale również nasze dzieci żyć w nim do śmierci. I tylko teraz młodzi kretyni głoszą, że oni wiedzieli... tylko, że zapewne gdyby do dziś trwal tamten system... to byliby zagorzałymi działaczami PZPR :) Faktem jest, że legenda, którą otoczył się sam CN nie wytrzymuje próby czasu - okazuje się bowiem, że nie był tak bardzo gnębiony jak opowiadał i jak do dziś powtarzają niektórzy fani :) W każdym razie osobiście cieszył mnie każdy występ CN i mało ważne było miejsce... był artystą i chcąc żyć z muzyki musial koncertować, a dodatkowo na wspomnianych imprezach ( pod patronatem władz i to nie tylko w tamtym systemie ) najlepiej płacili. To co dziś wydaje się " dziwne " w tamtym okresie było normalką i dlatego śmieszą mnie kombatanckie opowieści niektórych artysów i dziennikarzy lat 60-80 ( z litości nazwiska przemilczę :) ). Myślę, że Niemen-artysta po prostu nie był grożny dla systemu i dlatego władza pozwalała mu na więcej. Zresztą nie tylko jemu i dlatego zapytaj znajomego, a dlaczego to jeszcze większe luzy miał J.Pietrzak - dziś zagorzały fan PIS! Naprawdę radzę Ci cieszyć się muzyką C.N. i nie daj sobie tej przyjemności zmącić przez chorych kretynów!
Gacparski_SBB.jpg Gacparski_SBB.jpg
Tadeusz
2012-11-20 14:26:23
A był na liście Wildsteina :twisted: ?
Tam byli prawie wszyscy, nawet kilku facetów o moim imieniu i nazwisku - 19 osób

http://lista-wildsteina.en8.pl/w/wo_1.html

I co ? Ano-polski chlewik.

PS. Maciek doskonale wszystko wyjaśnił przy pomocy zamieszczonej satyry. Niemen współpracował z SBB. To powinno zamknąć temat.
puszek
2012-11-20 17:19:07
Myślę, że z CJWN postępowano na zasadzie kija i marchewki. Z jednej strony mu dano z drugiej przykopano. Wyraźnie to widać śledząc wzloty i upadki artysty na linii czasu. Chociaż może coś było na rzeczy bo przecież Laskowik się nabijał, że ten Niemen teraz " PŁYNIE Z PRĄDEM".
Markovitz
2012-11-25 17:10:07
Drogi Puszku

A gdyby jakiś napotkany kolega przedstawił Ci zarzut podobnej natury szargający Twoje dobre imię, to czy równie ochoczo pobiegłbyś roztrząsać bezpodstawne oskarżenie na forum internetowym..?

Czy może raczej odwróciłbyś się na pięcie i zakończył znajomość z owym kolegą..?

Zwłaszcza, że opisana przez Ciebie podejrzliwość opiera się na dość łatwym do obalenia założeniu....

PuszekZobacz, mówi, żaden nasz artysta nie mógł tak swobodnie podróżować po krajach Europy zachodniej...

Artyści będący chlubą rodzimej kultury często wyjeżdżali z koncertami na Zachód również w okresie PRL-u - np. zespoły Śląsk i Mazowsze, Ewa Demarczyk, słynni jazzmani: Namysłowski, Seifert, Stańko, a z zespołów rockowych SBB.

Wyjeżdżali i wracali, choć od tej reguły zdarzały się wyjątki: duet fortepianowy Marek i Wacek, Komeda, a także Michał Urbaniak i Ula Dudziak na długie lata pozostali zagranicą, co wpłynęło korzystnie na rozwój ich międzynarodowych karier.

Nie urządzajmy sądów niewinnym - te słowa nie bez przyczyny napisał i śpiewał Czesław Niemen - nie czując się winnym oskarżeń, jakie go spotykały na zawikłanych ścieżkach jego drogi artystycznej.

Przed kilku laty Roman Radoszewski w książkowej monografii poświęcił sporo miejsca rozważaniu postawy Niemena w latach 70. i 80., ale - jak widać - nie rozwiał wątpliwości nawet wśród zagorzałych fanów...

Także Romuald Juliusz Wydrzycki udostępniając nagrania z koncertów z lat 80. miał nadzieję, że przekonają one zdezorientowanych słuchaczy, iż jego stryjeczny brat Czesław w decydującym czasie stanął po właściwej stronie konfliktu i że ma w zwycięstwie obozu solidarnościowego swoją małą cegiełkę. Ale ta nadzieja została zniweczona.
Veriton
2014-05-08 20:19:02
Czesław Niemen "Uznanie, sława czy bojkot" - 07.07.1990.


Rozmowa Aliny Grabowskiej, dziennikarki i publicystki Radio Free Europe
z wokalistą, kompozytorem i autorem tekstów piosenek Czesławem Niemenem
na temat: polityki, moralności, sytuacji twórcy w stanie wojennym.


*****

Fragment książki Tomasza Raczka "Karuzela z herosami czyli męski świat w 57 odsłonach"
Instytut Wydawniczy Latarnik 2004

(...)Wiersze pisał pan także w latach 80, w stanie wojennym, choć to okres mało poetycki w naszej historii. Był pan wtedy w trudnej sytuacji, wbrew swojej woli uczestnicząc w życiu politycznym. Myślę o pana wystąpieniu w Dzienniku Telewizyjnym zaraz na początku stanu wojennego.

To rzeczywiście było wbrew mojej woli.

Jak to było możliwe?

Na swoje - jak się później okazało - nieszczęście 12 grudnia 1981 roku skończyłem zgrywanie programu na święta Bożego Narodzenia. Z dwiema kolędami, które napisałem na tę okazję oraz poezjami św. Pawła. Poproszono mnie o udzielenie wywiadu na temat tego programu, więc zrobiłem to. A politrucy w wojskowych mundurach stwierdzili, że to fajnie, że oni to nadadzą. I rzeczywiście nadali...

...pokazując, że Czesław Niemen popiera stan wojenny.

Ja nawet tego nie oglądałem, bo w ogóle nie oglądałem wtedy Dziennika. Dopiero sąsiad powiedział, że mnie widział. Już wtedy poczułem, że coś jest niedobrze, ale nie przeczuwałem jak dalece. Bo część opozycji uwierzyła w te manipulacje.

I zaczęto pana bojkotować.

Tak, Bogu ducha winnego człowieka. Strasznie to przeżyłem. Wtedy zacząłem pisać o tym, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy przyzwoitość człowieka - i o człowieku w ogóle. Z tego samego powodu wcześniej napisałem "Dziwny jest ten świat", wyrażając swoje zdziwienie złem, ale także wiarę w ludzi dobrej woli i nadzieję, że uda im się zniszczyć w sobie nienawiść.

Może to było zbyt idealistyczne?

Może, ale zawsze byłem i pozostanę idealistą wierzącym w ludzi. Nie da się inaczej żyć. Te wydarzenia tak strasznie przeżyłem, że napisałem tom wierszy. W zasadzie jest to publicystyka, pokazująca człowieka z jego wszystkimi przywarami, a nie "stworzonego na obraz i podobieństwo Boga". Te teksty śpiewałem w latach 80. Zbieram je teraz w całość i widzę, że nabierają jakiegoś spójnego kształtu.

Niektóre są wyjątkowo napisane także w sensie budowy graficznej.

Jeden taki to "Unisono na pomieszane języki".

Wieża Babel?

Nazwałbym to zabawą, ale w sensie muzycznym. To być może pierwsza rapowa piosenka na świecie, bo wtedy ten gatunek jeszcze nie istniał. Zresztą nie lubię rapu.

Ze świata metafizyki niedawno znowu wrócił pan do świata polityki. Tym razem całkowicie świadomie. Krótko mówiąc, wziął pan udział w kampanii wyborczej AWS.

Ogromnie się cieszę, że dano mi możliwość wzięcia w tym udziału, ponieważ podskórnie czułem, że poprzedni układ musi się zakończyć. Zostałem poproszony przez sztab wyborczy o licencję na fragment mojej piosenki i wzięcie udziału w jakiejś akcji, na co od razu powiedziałem "tak". Nawet ministrowi Walendziakowi napisałem dedykację na płycie "Dziwny jest ten świat", prosząc go o wygranie wyborów. Niedawno rozmawiałem z ministrem, dziękując że dotrzymał słowa.

Dotrzymał słowa, że wygra, czy jeszcze coś panu obiecywał?

Niczego mi nie obiecywał. Ja od żadnego rządu nigdy niczego nie potrzebowałem, nie potrzebuję i dalej nie będę potrzebował. Polityka i uczestniczenie w niej w ogóle mnie nie interesuje. Napisałem nawet taki wiersz "Antropocosmicus", o człowieku żądnym władzy. Ale ten rząd, który powstał, z którego się cieszę, to są ludzie, którzy nie myślą jedynie o władzy. I nawet jeśli coś się temu rządowi nie powiedzie, i tak będę "za", ponieważ jest to mój rząd.(...)"



*****

Z Czesławem Niemenem rozmawia Krzysztof Winnicki.

Od redakcji - Poniższy wywiad * został przeprowadzony w listopadzie 1989, podczas pobytu Czesława Niemena w Nowym Jorku. Mimo, że Artysta autoryzował swoje wypowiedzi, wywiad nie ukazał się na łamach pisma, dla którego był przeprowadzony. Po latach Krzysztof Winnicki odnalazł tę rozmowę w swoim archiwum i zdecydował się przesłać ją "Kurierowi Plus".

* na NAE tylko fragment, całość tu :->:

(...)Kilka dni przed stanem wojennym nagrałem program – specjalnie przygotowany na święta "A miłość największym jest darem." Napisałem do tego programu dwie kolędy, wykorzystałem poezję okolicznościową Norwida i fragment z "Listu do Koryntian" św. Pawła. I cóż… Za kilka dni mamy stan wojenny.

Po tygodniu zaczęli mnie szukać politrucy z MON. Wreszcie któregoś wczesnego ranka, około wpół do szóstej dorwał mnie jeden z tych zawiadujących rozrywką. Musiałem się ubrać i wyjść. W czasie rozmowy mówi: "Nagrał pan taką audycję świąteczną?" "Nagrałem." " Bo widzi pan, my chcemy ją nadać w święta." Zastanowiłem się o co tutaj w tym wszystkim chodzi i odpowiadam: "Dobra, nadawajcie." "Ale my chcemy, żeby pan jeszcze wyjaśnił, dlaczego taka muzyka jest w tym programie, dlaczego religijna?" Poradziłem się wówczas nieżyjącego już proboszcza z parafii św. Stanisława Kostki za Żoliborzu ks. Boguckiego. Ksiądz odpowiedział mi, że powinienem powiedzieć to, co myślę. I kiedy padło pytanie o przyczyny, jakie spowodowały, że w tym programie wykonywałem takie, a nie inne utwory, powiedziałem, że ze wszystkich idei, którymi mnie karmiono, została mi tylko jedna – wczesnochrześcijańska: nie czyń bliźniemu swemu, co tobie nie miłe. Zacytowałem następnie fragment z "Promethidiona":

Bo nie jest światło, by pod korcem stało,

Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,

Bo piękno na to jest, by zachwycało

Do pracy - praca, by się zmartwychwstało


Jak opacznie ironia tutaj zadziałała! W tym czasie właśnie zginęli górnicy w kopalni "Wujek." To się rzeczywiście perfidnie złożyło. Księża, których prosiłem o radę przed nagraniem, byli zachwyceni tą audycją. Tam nie padło nawet słowo z tego, co mi później przypisywano, że ja w tym programie dziękowałem generałowi! Ale… oni zrobili bardzo obrzydliwą rzecz. Wycięli fragment z kontekstu i nadali go wcześniej w dzienniku telewizyjnym. To był ten najbardziej przerażający zgrzyt między tym, co nagrałem i chciałem przekazać, a efektem finalnym.

Wpisano mnie wówczas na listę kolaborantów. Chodziłem jeszcze do teatru. Rozmawiałem z aktorami. Wszyscy wiedzieli, że ta kolaboracja, to czysty nonsens. Ja nawet początkowo się z tego śmiałem, ale później przestałem. To była poważna sprawa. Czułem, że jest w tym wszystkim jakaś polityczna gra. Chodziło w sumie o to, żeby mnie ostatecznie pognębić, jako artystę, jako człowieka. Pokalać imię Niemen, żeby naród nie chciał mnie słuchać. Pół roku później moje przypuszczenia się potwierdziły. W czasie występów w Szwecji organizowano jakieś pikiety wymierzone przeciwko mnie. Chodziłem nawet do biura Solidarności, żeby wyjaśnić tę sprawę i tam powiedzieli, że oni wszystko wiedzą i rozumieją, ale jest zbyt późno, by wszystko odwołać. Zrobiłem wówczas wywiad dla "Wolnej Europy" odcinając się od tego wszystkiego. A były minister Urban pod pseudonimem Klakson opublikował wtedy w "Szpilkach" taki parszywy paszkwil pt. "Czerwony Niemen." Zarzucał mi, że jestem na "ty" z "Wolną Europą", a z drugiej strony nie chcę się podporządkować założeniom ideologicznym.



Najpoważniejszym zarzutem było to, że Niemen nigdzie nie należy i nie sposób go zaszufladkować.

Tak, właśnie tak. Napisał, że ja potrafię sam sobie robić kłopoty, a sztuką według niego jest robienie kłopotów innym. Do rangi sztuki podniósł robienie świństw innym.


Jednak plotka, że Niemen kolaboruje z Jaruzelskim, utrzymywała się bardzo długo.

Wyrządzono mi wielką krzywdę, co musiałem ścierpieć. Początkowo byłem rzeczywiście obrażony na opozycję. Dopiero później, kiedy dotarłem do wielu ludzi, łącznie z biurem Solidarności za granicą, okazało się, że opozycja, razem z Lechem Wałęsą, nigdy nie miała do mnie pretensji. Doskonale wiedzieli, co jest grane. Tę plotkę podchwycili ci, co nie byli zorientowani i autentyczni agenci na usługach nomenklatury. Przykładowo, w Chicago w 1985 r. niejaka pani Bilik (bardzo partyjna osoba) nawoływała w Radiu Solidarność, żeby Polonia bojkotowała koncerty. Później okazało się, że jest ona podstawiona.(...)
Veriton
2014-05-09 19:07:12
Kazimierz Michalczyk 21 września 2006
"(...)Pamiętacie? Krótko po wprowadzeniu stanu wojennego, w telewizji, przy koksiaku, Czesiu udzielił wywiadu, namawiając wszystkich do spokoju itd. Z tego powodu w teatrze, gdzie Niemen pracował, mało kto z nim rozmawiał.
Jak dowiedzieliśmy się że do Berlina przyjeżdża z koncertem Niemen (chyba rok 1987)*, powiadomiliśmy organizatora, że Niemen musi się z tego wytłumaczyć, udzielając wywiadu do „Poglądu”, inaczej grupa Solidarności Walczącej zrobi zadymę.
Organizator, fajny chłopaka, trochę się wystraszył i zgodził się na wywiad. Spotkanie odbyło się w moim mieszkaniu. Przybył Czesiu z organizatorem i paru zaproszonych dziennikarzy z polonijnych gazet.
Tłumaczenie jego wypadło raczej cińko, że się na polityce nie zna, co innego mówił, a TV wszystko przekręciła. Wywiadu oficjalnie nie udzieli, bo niedługo wyjdzie jego książka, w której wszystko opisał.
W pewnym momencie zapytał się, kto z nas jest z Solidarności Walczącej i zwrócił się do mnie z pytaniem:, Dlaczego akurat Solidarność Walcząca chce jego bojkotować?
Nie pamiętam już co odpowiedziałem, na pewno plotłem coś bez sensu, bo w głowie miałem burze myśli. Odebrałem jego pytanie jakby on z Walczącą współpracował, a ja „Naszemu” robie zadymę. Jak Niemen poszedł, poprosiłem redaktorów żeby nic nie pisali, ponieważ koledzy byli zgodni że artykuły będą, delikatnie mówiąc negatywne. Zaraz po tym wysłałem zapytanie do Polski, czy Czesiu jest nasz.
Redaktorzy dotrzymali słowa, nikt nie napisał artykułu, Czesia książka też się nie ukazała. Odpowiedzi na zapytanie, z Polski nie otrzymałem do dzisiaj. No cóż? Kogo to jeszcze interesuje?.
Zdjęcia te nie były jeszcze publikowane, przeleżały u mnie prawie 20 lat. A wiec premiera.
Fotografował Jacek Kotala.(...)"

źródło

* raczej 1984

Obraz pobrany 2023-04-10 z zewnętrznego adresu.
Domin189
2022-01-05 16:37:02
Na facebookowej grupie zdjęcie Czesława Niemena ze Stanisławem Leszczyńskim, dyrektorem Zespołu Tańca Ludowego UMCS, wykonane podczas spotkania artystów z gen. Jaruzelskim i premierem Mazowieckim w pałacu namiestnikowskim (12 stycznia 1990; autor - Jan Bogacz) wywołało niezdrowe zamieszanie:
1990-01-10-leszczynski-niemen.jpg1990-01-10-leszczynski-niemen.jpg
pani Bożena(...) chciałam niejako podkreślić,że taki był wtedy czas i żeby nikt nie odważył się Panu Czesławowi zarzucać,że spotykał się ze zbrodniarzem Jaruzelskim...
pan Teodorbzdury, idiotyzmy, komuna przez całe życie mu dokuczała jest na to wiele dowodów, a nawet gdyby na jakiejś uroczystości gdzieś przyplątał się Jaruzelski to nie ma ten fakt nic wspólnego z Niemenem a sam wpis jest manipulacją w stylu komuny.To samo zrobiono z Niemenem podczas stanu wojennego.Koniec kropka.
pani Danutatrzeba być ponad własne żale ,upokorzenia aby być Człowiekiem. Władza,pieniądze, sława przemijają. Pozostaje godność. Mina Niemena wiele mówi.
pan JanNiemen zamiast stroić"zdegustowane" miny powinien po prostu w tym spędzie NIE UCZESTNICZYĆ!
pani WandaPo co tam polazl?
pan JacekJestem zaskoczony! Tragedia.

Dodajmy, że oprócz Niemena, licznie zjawiły się tam także inne osobistości kultury i sztuki, m.in. Jan Machulski, Daniel Olbrychski, Alina Janowska czy Mieczyław Szcześniak. Spojrzałem z ciekawości do kronik i odkryłem, że trzy dni później w Krakowie rozpoczęła nadawanie pierwsza prywatna stacja radiowa - RMF FM :D 27 stycznia, podczas XI Zjazdu PZPR przyjęto uchwałę o zakończeniu działalności partii. Dzień później ukazało się ostatnie wydanie "Trybuny Ludu". Nazajutrz po raz ostatni wyprowadzono sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, co oznaczało jej samorozwiązanie.

Może dogorywający reżim chciał w symboliczny sposób pożegnać artystów, którzy żyli i tworzyli pod jego jarzmem od kilku dekad? ;-) W takich okolicznościach obecność bohatera niniejszego forum na tym spotkaniu wydaje się wręcz jego moralnym obowiązkiem. A może macie odmienne zdanie?
Przejdź na: główną stronę z listą forów | listę wpisów z Cztery ściany świata | górę strony