Niemen Aerolit

Archiwum forum fanów Czesława Niemena

Muzyko moja

Dyskusje o twórczości Niemena.

Grupa Niemen 2005-09-12 - 2013-05-23 gasket 49 30263
gasket
2005-09-12 13:55:55
- a wlasciwie rozpad grupy -

w kilku miejscach tego forum cytowano fragmenty moich postow z forum sbb - niestety wyciagniete z kontextu
pozwole sobie wiec stworzyc kontext

powody rozpadu:
- sbb nie mogli juz dluzej wytrzymac dominacji geniusza - to na podstawie moich wlasnych doswiadczen na tym tu forum
- umiejetnosci instrumentalno-muzyczne lidera
- na podstawie starego wywiadu - niemen nie placil jak trzeba i zbieral laury takze za nieswoje aranzacje etc

gasket
bitels
2005-09-12 17:31:00
Te pytanie jakieś dziwne...Przecież wiadomo, że się rozpadła po tourne po Skandynawii.
gasket
2005-09-13 14:04:03
no - ktos moglby powiedziec ze zespol sie nie rozpadl - tylko odszedl wokalista

plyty grupy niemen brzmia jak pozniejsze sbb a nie nae
marionetki to przeciez pierwsza polska plyta sbb - z goscinnym udzialem nae

mozna tak to widziec - gasket
a czemu zespol odszedl od wokalisty? - to pytanie ciekawe
bitels
2005-09-13 16:33:15
gasketno - ktos moglby powiedziec ze zespol sie nie rozpadl - tylko odszedl wokalista

plyty grupy niemen brzmia jak pozniejsze sbb a nie nae
marionetki to przeciez pierwsza polska plyta sbb - z goscinnym udzialem nae

mozna tak to widziec - gasket
a czemu zespol odszedl od wokalisty? - to pytanie ciekawe


Co ty gadasz ? To bzdury !
Wokalista odszedł ? To nie możliwe - bo gdyby faktycznie odszedł do nazwa zespołu by pozostała ta sama....
Marionetki to pierwsza płyta ale z udziałem SBB a nie samego SBB....Niemen nie był gościem....

Ehhhh...............
tiger88
2005-09-13 18:22:19
:twisted: Hallo
Gasket ty to lubisz wywröcic kota ogonem.
Przeciez obie strony (Niemen i Skrzek) zgodnie twierdza ze to oni
odeszli od Niemena.
A nie odszedl Niemen od nich.Poczytaj biografie SBB i wywiady ze Skrzekiem.
Zaraz powiesz ze Skrzek wyzucil Niemena z zespolu.
Hallo.Plyty wydawane byly pod nazwiskiem Niemena a nie odwrotnie.
Z drugiej strony to Niemen faktycznie byl troche taki wiecznie niezadowolony i podejzliwy.Sam kiedys z nim rozmawialem i byl troche
dziwny.
A "Marionetki" nie brzmia jak SBB.Chyba jej dokladnie nie posluchales.
Ta plytka jest taka raczej do niczego nie podobna.Bo ani Niemen nie gral tak dalej ani SBB.To juz raczej obie zachodnie plytki Niemena "Str" i "Ode" sa takie bardziej SBBbowskie.Tylko ze raczej by z tego wynikalo ze to Skrzek gral w stylu Niemena.Sam Niemen nie kontynuowal tej drogi
a przejela go SBB.
Tiger88
gasket
2005-09-14 13:51:11
tiger88Gasket ty to lubisz wywröcic kota ogonem.
nie komentuj tego co pisze - bo sie zamkne w sobie!
bitelsMarionetki to pierwsza płyta ale z udziałem SBB a nie samego SBB....Niemen nie był gościem....
faktycznie - fakty sie zgadzaja...
ale muzycznie - muzyka nie!!!
aranzacje - takze na vol2 - byly js i slychac ze to js ukladal - a apostolis i piotrowski graja jak zawsze - w calosci mi to brzmi jak sbb+spiewajacy niemen

jeszcze raz tigerze88 - brzmi mi to jak sbb!!!!
mowisz ze nie przypomina niczego - a czy jedynka przypomina welcome??? etc!!!

a coz to takiego styl niemena?
w spiewaniu rozumiem - soul wymieszany z orientalizmem i zabawa z ostatnia sylaba
w kompozycji - piosenki z charakterystyczna prosta melodyka oparta o podstawowe akordy...
skrzek kontynuowal styl kompozycyjny niemena???
nie bede komentowal - zebys sie nie zamknal w sobie
gastek
bitels
2005-09-14 14:59:55
gasket - a apostolis i piotrowski graja jak zawsze - w calosci mi to brzmi jak sbb+spiewajacy niemen


Nieprawda. Całość to Niemen + muzycy towarzyszący, którym Niemen dawał pole do popisu.
gasket
2005-09-14 15:55:42
- moze dawal a moze nie dawal - bo i tak nie wytrzymali i odeszli

popisywali sie instrumentalnie - ale wszystko szlo na konto geniusza!!! - a nie ich - jak widzisz z postu tigera88 i swojego - to sa plyty niemena zespol niemena styl niemena piosenki niemena geniusz niemena - niemen niemen niemen!!!

a szkoda bo geniusz mogl sie popisac tylko wokalnie - i potrzebowal wsparcia instrumentalnego

i bzdury jak zwykle opowiada w jednym ze wspomnien ze po odejsciu sbb poszedl na koncert chocholow czy czegos takiego i stwierdzil ze nie ma ludzi niezastapionych
kiedys to jeszcze rozwine - gasket
Markovitz
2005-09-14 16:15:28
Grupa Niemen to z jednej strony zespół niespełnionych nadziei na karierę w rockowym świecie, a z drugiej strony zespół spełniony artystycznie, czego najpełniejszym wyrazem jest wydawnictwo Niemen vol.1 i vol.2 .
gasket szkoda bo geniusz mogl sie popisac tylko wokalnie - i potrzebowal wsparcia instrumentalnego
i bzdury jak zwykle opowiada w jednym ze wspomnien ze po odejsciu sbb poszedl na koncert chocholow czy czegos takiego...- gasket

Bzdury Gasket opowiadasz, bo Chochoły dawno już wtedy nie istniały !
A w następnym zespole Niemena grali : Błędowski (jako skrzypek bije na głowę Józefa), a Andrzej Nowak - równie dobry aranżer i klawiszowiec, no i Piotr Dziemski.... Co do umiejętności Piwowara to w pewnym momencie w SBB przyćmił Lakisa , więc na pewno nie był gorszym gitarzystą.
tiger88
2005-09-14 17:03:56
Gasket pisz dalej bo gdyby wszyscy byli jednego zdania to byloby nudno.
Mysle ze problem tu polega ze dokladnie nie wiemy kto jaki mial udzial w nagraniu "Marionetek".Ja juz pisalem ze ani Niemen ani SBB nie kontunuowali tej drogi.Niemen grak potem troche inaczej i SBB inaczej.
Co do SBB to moga tu wchodzic w gra ograniczenia instrumentalne.
Gdyby tak na koncercie "jedynki" mial to samo instrumentarium coza "Follow" czy "Welcome" to pewnie ten koncert bylby inny.
To pewnie troche tak jak z The Wall PFloyd.Waters przyniösl na sesje
serie piosenek ale okrutnie skapych i niedorobionych.Dopiero w trakcie nagrywania powstalo z nich arcydzielo.I niemala tu role odegral producent.
Tylko gdzie konczy sie aranzacja a zaczyna sie wspölkomponowanie.
Mysle ze granica jest tu bardzo plynna.dlatego wieze ze jak twierdzi Skrzek on tu duzo aranzowal.I pewnie bez SBB ta plyta brzmialaby inaczej.Ale czy gorzej.Chyba nie.Nastepcy SBB to tez wspaniali muzycy.
Zreszta potem ich poszukiwania szly w podobnym kierunku.
Swietnej muzyki troche skomplikowanej,pieknie zagranej.
Niemen gral troche mniej melodycznie-awangardowo a SBB poszlo mozna by powiedziec w strone bardziej komercyjna.
Co do jakosci instrumentalistöw to Dziemski nie jest lepszy od Piotrowskiego.Obaj sa wspaniali.Badzmy tu uczciwi.
Czy Piwowar byl lepszy od Apostolisa chyba tez nie.To troche jakby poröwnac SVaia i VMoora.Nie trzeba sie tu licytowac.
A poröwnywac Bledowskiego skrzypka do klawiszowca to nie bardzo.
Skrzek naprawde znakomicie gra zaröwno jazz,blues,rock i klasyke.
Na razie
Tiger88
Markovitz
2005-09-15 06:24:56
tiger88 pewnie bez SBB ta płyta brzmiałaby inaczej. Ale czy gorzej. Chyba nie. Następcy SBB to też wspaniali muzycy.
Podpisuję się obiema rękami pod tą opinią 8) .
Wypada jednak uzupełnić listę wspaniałych o Helmuta Nadolskiego i Andrzeja Przybielskiego, których wkład w brzmienie "Marionetek" był nie do przecenienia. Zwłaszcza Helmut miał duży wpływ na sposób aranżowania kompozycji Niemena.
Myślę , że po odejściu od Grupy NIEMEN dwóch awangardzistów jazzowych i nawiązaniu współpracy w Niemczech z Reinholdem Mackiem brzmienie uległo "urockowieniu", co jest także zasługą J.Skrzeka (nie miał już rywali w tym względzie), a efektem zmian jest "Ode to Venus" .
Andrzej Mróz
2005-09-15 12:08:26
Cokolwiek powiedziałoby się na temat kunsztu Niemena Panie Gasket, to w jednym przerósł nas wszystkich, potrafił wyśpiewać swoją duszę.
Pan, Panie Gasket pisząc swoje posty, jedynie otwiera Pan przed nami swoją duszę, a w niej poprzez wypisywane treści widać o zgrozo zawiść i mizerotę. Naprawdę trudno jest z Panem rozmawiać na tym forum, jakakolwiek dyskusja z Panem jest bez sensu.
gasket
2005-09-15 13:26:00
MarkovitzTo ty gościu bzdury opowiadasz, bo Chochoły dawno już wtedy nie istniały !
no to nie chocholy tylko universy w klubie herkulesy - co za roznica?
chodzi o powiedzenie - nie ma ludzi niezastapianych - a zwlaszcza perkusistow
nieladne powiedzenie - ja to uwazam za plucie
a dziemski jak gral? - to reklama niemena - ze gral polirytmie i polimetrie - ja tego nie slyszalem - nae zareklamowal - ale tak przeciez nie musialo byc! - tak samo jak zawsze autoreklamiarsko powtarzal ze byl awangardzista - a teraz to ludzie bezmyslnie powtarzaja

on wyspiewywal - a sbb wygrywalo dusze - oni nie umieli spiewac - a on nie umial grac - koniec - kropka
niech kazdy robi to co umie!!! o to tez nae walczyl!!!

jednak na otarcie lez zaryzykuje teze ze prawdopodobnie nae potrafilby wygrac dusze lepiej od krzeka - na fagocie czy na czym tam sie uczyl grac w szkole - bo nic mi nie wiadomo o fagotowych umiejetnosciach js - tu mogl go nae przewyzszyc!!!

sam probowalem kiedys grac na saksofonie i oprocz szumu i krotkiego kwikniecia nie udalo mi sie wydobyc nic co przypominaloby moja dusze -
powinienem byl wtedy powiedziec: jestem awangardzista!!!
!!!gasket!!!
Markovitz
2005-09-15 14:53:06
gasket a dziemski jak gral? - to reklama niemena - ze gral polirytmie i polimetrie - ja tego nie slyszalem

Twój problem -nawet prawdziwi fani SBB jak Tiger88 z uznaniem odnoszą się do gry Piotra.

gasketoni nie umieli spiewac - a on nie umial grac - koniec - kropka
Powinno być : zabieram zabawki i wracam do żłobka :P !
Nie jesteś moderatorem , żeby wyznaczać końcowe wnioski w dyskusji , w której nie możesz obronić swego zdania.

gasket pownienem byl wtedy powiedziec: jestem awangardzista!!!
Z tego , co widzę jesteś raczej esbebe-gwardzista :twisted:
gasket
2005-09-15 15:54:18
dziekuje za obszerna odpowiedz -

Fragment wynurzen nae z teraz rock:
naePo koncercie poszliśmy do klubu Herkulesy. Grał zespół Universum z Piotrem Dziemskim na perkusji. Nagle zrozumiałem, że nie ma ludzi niezastąpionych, zwłaszcza perkusistów.
jak milo...
- tez sie nie trzymal faktow! ale heca!
a dlaczego? - bo nie chodzilo o fakty - ani chocholy ani tajfuny ani bajoki i siedem slonc
tylko - o plucie - jak to sam nazwales

lubie plytke aerolit - i uwazam ze dziemski gral fajnie - ale za delikatnie - takie pryk pryk - troche bez czucia - i bez zroznicowania dynamicznego i kolorystycznego - ale nie slysze tam tych poli-things... zespol byl niezly - nie mielismy wtedy dobrych zespolow rockowych - wiec sie lubilo co sie mialo - fajne grali - na czasie - wspolczesnie

wracam we wtorek - gasket
Markovitz
2005-09-15 16:06:35
Poczekamy ...
Gratuluję intuicji autorowi tego tematu ! Okazuje się bowiem, że Grupa :n: w tym najbardziej znanym składzie z Nadolskim i Przybielskim (niestety bez :n:-a) już pod nazwą SBB -dokonała w poł.lat 70-tych nagrań dla Radia Gdańsk i jeszcze w tym roku ma się ukazać zapis tej sesji pod roboczym tytułem -Sierpień 1975edit15IX-15X05
wireq
2006-01-26 13:12:33
„Gasket” sprowokował osobliwą dyskusję. Gdyby w jego w intencjach widoczny był nikły chociażby ślad chęci rozważań nad aspektami artystycznymi zjawiska umownie nazwanego GRUPĄ NIEMEN przemilczałbym tę sprawę. Ale „Gasketowi”, jak zazwyczaj, chodzi o wrażenia „stadionowe”, to znaczy o osobliwie pojmowaną rywalizację, gdzie nie obowiązuje zasada „fair play”, a przeważa mentalność targowiska próżności lub argumenty racjonalne niczym sztacheta wyrwana z płotu.

Czytając ostatnio liczne wypowiedzi „Gasketa”, umieszczone nie tylko na tym forum, mogę zasadnie wnioskować, że nieźle orientuje się on w specyfice i meandrach muzyki rockowej i jazzowej minionych 30 – 40 lat. Dlaczego zatem tak wyrafinowany koneser nie potrafi (albo nie chce) zrozumieć, że źródłem narodzin artystycznych i ponadczasowych wydarzeń w sferze rocka i jazzu zawsze były (i będą) spotkania i rozstania wybitnych indywidualności? Dlaczego nie toczą się przykładowo analogiczne spory o „układ sił” w grupach tworzonych przez Milesa Davisa?
John McLaughlin, Wayne Shorter, Joseph Zawinul, Herbie Hanckock, Billy Cobham, Chick Corea et consortes grali z Milesem, a w konsekwencji narodziły się owoce w postaci Weather Report, Mahavishnu Orchestra, Return To Forever czy Head Hunters. Nikt sensownie myślący nie buduje jednak teorii, że „elektrycznego Davisa” stworzył Zawinul lub Mahavishnu względnie, że na „Bitches Brew” słychać Weather Report, zaś Davis był tylko trębaczem.

Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że Niemen był wokalistą „doczepionym” do Silesian Blues Bandu. Ich twórczość była systemem naczyń połączonych. Bez wizji muzyki, która powstała w wyobraźni Czesława i została zmaterializowana w nagraniach oraz na koncertach Grupy Niemen, nie byłoby też późniejszego SBB. Proponuję „Gasketowi” by uważnie posłuchał utworu „Człowiek jam niewdzięczny” w wersji płytowej lub live (Jazz Jamboree 1970). Dostrzeże, przy odrobinie dobrej woli, że już w tamtym okresie Niemen miał wizję kierunku, który w pełni zmaterializował się po stworzeniu składu z muzykami Silesian Blues Bandu. To Niemen dobrał w tamtym czasie tych, a nie innych muzyków, rozpisał im role w zespole i narzucił nowatorską formę WSPÓLNEJ artystycznej wypowiedzi. Czyż nie jest symptomatyczne, że Jerzy Piotrowski nie był przekonany do muzykowania w preferowanej wówczas przez Czesława konwencji, a jednak perfekcyjnie wpisał się w tę twórczość? A trafnie podkreślony już przez niektórych w tej dyskusji udział w zjawisku o nazwie Grupa Niemen Andrzeja Przybielskiego i Helmuta Nadolskiego? Czy nie mieli wpływu na oryginalne i nowatorskie brzmienie oraz kształt muzyki?

Cenię późniejsze dokonania SBB (nie mylić z Silesian Blues Bandem) jednak nie jestem w stanie podzielić poglądu „Gasketa”, że na płytach grupy Niemen słychać Szukaj, Burz, Buduj oraz wokalistę. Zasadniczym fundamentem muzyki SBB był blues, natomiast Niemen odważnie i skutecznie czerpał z innych źródeł, mniej ograniczających formę i harmonię wypowiedzi. W efekcie grupa SBB w swoich muzycznych podróżach podążyła odmiennymi ścieżkami artystycznymi – ośmielę się stwierdzić, że mniej oryginalnymi, bo bardziej uzależnionymi od szlaków wydeptanych przez anglosaskie pierwowzory. I rzecz najważniejsza: czy Czesław Niemen po rozstaniu się ze Skrzekiem, Piotrowskim i Apostolisem zabrnął w twórczą niemoc, nie potrafiąc tworzyć znaczącej muzyki? Wprost przeciwnie: powołał do życia kolejne składy, a dokumentami są LP „Mourner’s Rhapsody”, „Niemen Aerolit”, „Idee fixe” i wiele innych nagrań studyjnych lub koncertowych – niestety legalnie niedostępnych.

W twórczości niezawężonej do precyzyjnego odgrywania zawartości partytur istotą zespołowego tworzenia są wzajemne oddziaływania, wyobraźnia, wrażliwość i techniczne umiejętności partnerów. Lecz musi być też lider – persona programująca zarys całości dzieła. Takim liderem był Czesław. Bez niego nie powstałyby „Ode To Venus”, „Strange Is This World”, „Marionetki”, czy „Reqiem dla van Gogha”.
gasket
2006-01-26 17:18:14
-
drogi wirqu - piekne posty pisujesz - przyjemnie sie czyta
wyjasniam - choc szybko i po lebkach - bo post twoj dlugi
wireq„Gasket” sprowokował osobliwą dyskusję. Gdyby w jego w intencjach widoczny był nikły chociażby ślad chęci rozważań nad aspektami artystycznymi zjawiska umownie nazwanego GRUPĄ NIEMEN
bo nikt tutaj nie jest tym tematem zainteresowany -
wireqźródłem narodzin artystycznych i ponadczasowych wydarzeń w sferze rocka i jazzu zawsze były (i będą) spotkania i rozstania wybitnych indywidualności? Dlaczego nie toczą się przykładowo analogiczne spory o „układ sił” w grupach tworzonych przez Milesa Davisa?
troche sie zgadzam - jak jp odszedl od sbb i teraz gra ten amerykanin - no to juz nie jest to sbb - wszyscy tak biadaja na siostrzanym forum - to taki zart na marginesie
ale porownywanie nae do milesa - raczej troche przesadzone - bardzo grubo przesadzone
- nie zgadzam sie ze zawsze -
wireqProponuję „Gasketowi” by uważnie posłuchał utworu „Człowiek jam niewdzięczny” w wersji płytowej lub live (Jazz Jamboree 1970). Dostrzeże, przy odrobinie dobrej woli, że już w tamtym okresie Niemen miał wizję kierunku, który w pełni zmaterializował się po stworzeniu składu z muzykami Silesian Blues Bandu.
nawet przy pary tonach dobrej woli nie jestem w stanie niczego takiego wyslyszec - czlowiek jam niedzwieczny w niczym mi nie przypomina nastepnych plyt - z wyjatkiem prostej melodyki piosenek podpartych podstawowymi akordami
ptaszek jest moze troche modalny - przy odrobinie dobrej woli
na plytach z sbb proste te piosenki - z wlasciwa sobie wirtuozeria i zrozumieniem czy wyczuciem dynamizmu przebiegu muzycznego - js aranzuje w cos co dzisiaj wspominamy jako nowatorska forme
a czlowiek niewdzieczny? - o jakiej nowatorskiej wizji wspominasz? piosenka z doczepionymi improwizacjami gitarki basu bebnow? - tu sie pochwale ze takie nowatorskie uklady slyszalem juz w innych miejscach 10-20 lat przed ta piosenka - a moze i wczesniej
wspolna artystyczna wypowiedz jest nowatorska forma???
wireqczy Czesław Niemen po rozstaniu się ze Skrzekiem, Piotrowskim i Apostolisem zabrnął w twórczą niemoc, nie potrafiąc tworzyć znaczącej muzyki? Wprost przeciwnie: powołał do życia kolejne składy, a dokumentami są LP „Mourner’s Rhapsody”, „Niemen Aerolit”, „Idee fixe” i wiele innych nagrań studyjnych lub koncertowych – niestety legalnie niedostępnych.
ze smutkiem na powyzsze pytanie odpowiadam prawie twierdzaco - z rozpedu nagral aerolit potem idee fixe - obie zimne i plaskie bez zadnego dynamizmu - ale niezle - lubie je - bo nasze
no i tyle - jedna plytka na piec lat - z czego dwie dobre - to jest tworcza moc -
nie chcialem tego pisac ale pytanie padlo
dobrze ze istnieja te niedostepne nagrania - bo jest na czym budowac legende

musze niestety konczyc - odezwe sie pewnie jutro
gasket
ps nie mieszkales przypadkiem przy pl wolnosci?
wireq
2006-01-26 18:47:52
Dzięki „Gasket” za wyrazy uznania i z góry przepraszam, że moje posty będą czasami przydługie, ale chociaż człek ze mnie niegadatliwy, to skory z kolei do rozwlekłej pisaniny …

Co do zarzutu, że porównuję Niemena z Milesem: nie tyle chodzi mi o stawianie ich obok siebie, jako muzyków, ale o przykład roli Wybitnej Indywidualności w sztuce. Mógłbym użyć innych porównań – przywołać przykłady muzyków z kręgu King Crimson, grup Claptona, Genesis, Yes, czy na polskim gruncie Tomasza Stańkę, Zbigniewa Seiferta itp. Davis przyszedł mi na myśl, gdyż traktuję go nie tylko, jako muzyka, ale również (podobnie jak Niemena) wyalienowanego indywidualistę, ustawicznie zmieniającego konwencje twórczości, „mieszającego” składami, wyprzedzającego swój czas i świadomie igrającego z upodobaniami publiczności.

W kwestii „Człowieka ..” – wersja płytowa jest tylko szkicem do tego, co stworzył z towarzyszeniem jazzmanów koncertując na Jazz Jamboree. Posłuchanie koncertu dałoby Ci inny obraz. Niemen już wtedy wyraźnie pokazał, że dąży do tworzenia nie tylko prostych, tradycyjnych piosenek lub rockowego mainstreamu lecz także rozbudowanych form, w których istotną rolę pozostawi improwizacji i niekontrolowanym przestrzeniom grania „free”. Pracując nad czerwonym albumem nie miał w zespole muzyków odpowiadających temu zamysłowi. Stąd odnosisz wrażenie, że jest to cytuję: „piosenka z doczepionymi improwizacjami gitarki basu bębnów”. Zgadzam się, że dziś groteskowo brzmi na przykład solówka basisty Zielińskiego, ale w tej krytyce uwzględnij, proszę, kontekst czasowy oraz poziom umiejętności ówczesnych polskich rockmenów. Nie twierdzę, że „Człowiek jam niewdzięczny” był arcydziełem myśli kompozytorsko – aranżacyjnej. Wskazywał jednak inną przestrzeń, w stronę której podążyć chciał Niemen. I uczynił to znajdując właściwych muzyków do realizacji SWOJEJ koncepcji. Spójrz jednak obiektywnej na to, co i w jaki sposób grano wówczas w Polsce (i nie tylko) …

Podszczypujesz mnie wyrażając zdziwienie, że „wspólna artystyczna wypowiedz jest nowatorską formą???”. Tak. Moim zdaniem bywa. W określonym kontekście i okolicznościach. Nie będzie z pewnością nowatorstwem odgrywanie wyćwiczonych pracowicie na wielu próbach prostych nutek, przewidywalnych jak jutrzejszy mróz. Jednak charakter wspólnych „wypowiedzi” Niemena, Skrzeka, Apostolisa, Piotrowskiego, Przybielskiego i Nadolskiego utrwalonych na kilku płytach, o których mowa, jest nowatorski, gdy porówna się te nagrania z ówczesnymi dokonaniami innych zespołów (nie mówię tu o polskich).

Nie ustosunkuję się do Twojej oceny okresu „Aerolit”, bo każdy z nas ma prawo do własnych odczuć słuchanej muzyki. Zwrócę tylko uwagę na jeden element. Wydaje mi się (to nie jest zarzut), że bardziej niż muzyka i jej przesłanie pasjonują Cię technikalia i problemy studyjnej obróbki dźwiękowego materiału.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.
gasket
2006-01-30 16:55:47
wireqbardziej niż muzyka i jej przesłanie pasjonują Cię technikalia i problemy studyjnej obróbki dźwiękowego materiału.
- nic bardziej blednego
moje podejscie do muzyki wyjasnie w innym poscie - moze w artyzmie kamyka - bo tu jest o sbb

plyty nae z sbb - strange i vol2 cenie bardzo - ody nie lubie - moze dlatego ze mialem ja jak juz vol2 znalem na pamiec - nie wiem
vol1 - to jakis dokument - dla mnie o przecietnej wartosci muzycznej

porownanie do milesa wydalo mi sie nie na niestosowne bo nawet w tym kontexcie ktory tlumaczysz -
wyalienowany indywidualista? miles? wszyscy go sluchali - on byl celebrity! ale czarny w ameryce...
mieszal skladami - do czasu - w jednym moge sie zgodzic - ze jak u milesa terminowali i coltrane i hancock i mahavishnu - tak u nae - sbb
powtorze wytarty slogan ze nae mial nazwisko i kontrakt z cbs - wiec dzieki niemu mieli - start

miles moze i wyprzedzal czas - ale nae? gdziez on tak ten czas wyprzedza?
i tutaj moj czuly punkt - bylismy 100 lat za murzynami - doslownie - za colemanem -free jazz 1960- za coltranem za milesem
muniak ze stanka nasladowali pierwszego komeda dwoch ostatnich - tez zreszta ze stanka - i nagle niemen do piosenki doczepia watpliwej jakosci improwizacje i jest nowatorem???
koncepcja nae - to po romansie z soulem - jazzrock
co w tym wyjatkowego? - ano to ze on startowal z piosenek - i wszystkim sie wydaje ze jak piosenkarz bierze sie za jazzrock - to to musi byc geniusz
jakby zrobil to jakis jazzman - to nic by w tym nie bylo dziwnego - np urbaniak plytka atma
ale ja sie z ta koncepcja nie zgadzam - jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci
i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze
cbdu
gasket
pomijam moje ulubione rockowe plyty z sbb
Markovitz
2006-01-30 17:28:41
gasket jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze
cbdu

cbdu to i nadal jdu (tylko po co ? * ).

Żadnego dowodu na temat jakości muzyki NAE Gasket do tej pory nie przeprowadził...

Nie sądzę, aby komuś bardzo przeszkadzało, gdyby Nahorny i Urbaniak śpiewali tak jak :N: i mieli na zawołanie powalającą, orientalną melodykę :idea:
Jak dla mnie miano piosenkarza, czy pieśniarza nie dyskwalifikuje zaraz artysty jako Muzyka przez duże "M".

* Po bałamutnych wywodach Gasketa - starszyzna wioski nadal podtrzymuje bootlegowe embargo :twisted:

Ale nie zniechęcaj się Gas :arrow: nie na zawsze mróz na świecie ! :wink:
wireq
2006-01-30 18:49:53
Gasket napisał:porownanie do milesa wydalo mi sie nie na niestosowne bo nawet w tym kontexcie ktory tlumaczysz -
wyalienowany indywidualista? miles? wszyscy go sluchali - on byl celebrity! ale czarny w ameryce...


Czy chcesz postawić tezę, że popularność wyklucza alienację artysty? Tego akurat nie udowodnisz, bo jest z reguły na odwrót. Miles mimo otaczających go wielbicieli i zwykłych hien (cóż, pijawki i hieny są wszędzie, gdy można pozywić się cudzym kosztem) był artystycznym samotnikiem. Też go nie rozumiano, nawet tuż przed śmiercią wybrzydzano, że sięga po hip - hop. A uczynił to m. in. ze zbliżonego do Niemena powodu - wyczerpania się formuł muzykowania. Pamiętasz słowa Czesława, że wszystkie ładne piosenki zostały już stworzone? Miles może nie określił tego wprost, ale dawał wielokrotnie do zrozumienia, że dotychczasowe formuły muzyki jazzowej skostniały i zagrano w tych konwencjach większość pięknych dźwięków.


Gasket napisał: miles moze i wyprzedzal czas - ale nae? gdziez on tak ten czas wyprzedza?


Drogi Gaskecie: postrzegam to inaczej. Spójrz na realia, w których funkcjonowali wówczas polscy muzycy: to nie było minione piętnastolecie lecz apogeum panowania srogiej "ludowej" władzy. Czy na obszarach poddanych sowieckiej hegemonii możesz wymienić w tamtym okresie choćby pięciu równie oryginalnych tworców? Owszem, formuła którą wybrał wtedy Niemen nie była jego wynalazkiem i sięgała do źródeł już odkrytych, lecz czy nie słyszysz w tej muzyce oryginalnie wplecionej słowiańszczyzny? Czy niemenowski pomysł oparcia architektury większości utworów na ekspozycji barwowo traktowanego kontrabasu oraz przewagi form otwartych nad aranżowanymi nie był nowością? Tak wielu twórców z kręgu rocka grało wtedy podobnie??? A kontekst sztuki wokalnej (pisanie o Czesławie z omawianego okresu, jako o piosenkarzu, jest raczej uwłaczające) kompletnie odmiennej od tego, co płynęło ze scen i z płyt bogów rocka??? Też tego nie zauważasz. Wiem, że kochasz SBB, ja cenię i szanuję tę grupę, ale uważam, że Niemen był twórcą ustawicznie niezadowolonym i poszukującym Nowego by, a samodzielna historia SBB rysuje się na tym tle dość zachowawczo.


Gasket napisał:ale ja sie z ta koncepcja nie zgadzam - jezeli piosenkarz bierze sie za jazz czy jazzrock - to grozi nam jazzrock nie najwyzszej jakosci i tak tez w tym przypadku bylo - co potwierdza moja teze


Dla mnie nie ma znaczenia, czy za jazz lub jazzrock bierze się piosenkarz, wiolonczelista, czy tamburmajor z wojskowej orkiestry dętej. Jeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków. Przekonany jestem, że za kilka lat młodzież znudzona preparowaną dla niej muzyką sięgnie po nagrania Grupy Niemen. Pod jednym warunkiem - że skończy się pozytywnie horror z wydawaniem płyt, w tym niepublikowanych koncertów.

PS. Dla mnie "Atma" Urbaniaka nie jest wielką rewelacją. Mało tego: prywatnie uważam, że ostatnią dobrą płytą pana Michała był "Michal Urbaniak Constellation i Concert", nagrany w sali warszawskiej Filharmonii AD 1973. Potem była już tylko "fusionpapka", z kilkoma perełkami przeświecającymi niekiedy z nudnawych i schematycznych płyt nagranych poza Polską.
gasket
2006-01-31 16:11:46
wireqCzy chcesz postawić tezę, że popularność wyklucza alienację artysty?
nie - nic takiego - tylko trudno mi jakos wyobrazic sobie milesa wyobcowanego - zawsze wydawalo mi sie ze to normalny gosc - lubil sie ubierac boxowac jezdzic szybkimi samochodami z kolorowymi pieknosciami
ale na pewno nie wiem czy byl wyobcowany czy nie - moze - tak jak i kazdy z nas jest

miles mial to szczescie ze to on przez dziesiatki lat tworzyl i definiowal jazz
co do skostnienia formul to pamietam takie gadanie po plycie decoy - ale nic sie podobnego nie stalo
nie zgadzam sie ze wszystkie ladne piosenki etc - znam wiele ladnych piosenek powstalych w tym stuleciu - i oczekuje na nastepne!
wireqSpójrz na realia, w których funkcjonowali wówczas polscy muzycy: to nie było minione piętnastolecie lecz apogeum panowania srogiej "ludowej" władzy. A kontekst sztuki wokalnej (pisanie o Czesławie z omawianego okresu, jako o piosenkarzu, jest raczej uwłaczające) kompletnie odmiennej od tego, co płynęło ze scen i z płyt bogów rocka???
a jak mam napisac - piosnkokleta? spiewak? wokalista?
niestety to prawda ze bylismy biednym narodem sprzedanym przez zachod - i nawet wyprzedzajac swoj czas lokalny bylismy zawsze za zachodem
historia muzyki jednak pokazuje - ze gdy wyjechalismy - to potrafilismy znakomicie zmiescici sie w czolowce swiatowej - komeda urbaniak makowicz

sa to jednak problemy polityczne - zacimniajace obraz sztuki - bo nie mozna a moze by mozna - a jak mozna to tez zle
kiedys lubilem iwaszkiewicza - i narobilem sobie tym wrogow w dawnych latach - bo byl partyjny
---
wyprzedzanie czasu w muzyce rozumiem tak:
- ktos gra cos czego jeszcze nie bylo i czego nie ma
- za pare lat te elementy sa juz szeroko obecne w muzyce
w przypadku nae brakuje tego drugiego punktu
tylko punkt pierwszy - to granie raczej poza czasem - chyba wypuscilem gdzies takiego posta na tym forum

a sbb - byli po prostu na czasie - nie byli zadnymi geniuszami czy pionierami - tylko idealnie wgrali sie w nasza rzeczywistosc 2 pol 70tych
wireqJeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków.
chciec i umiec vs nieumiejac chciec - w tym miejscu takze nae sie nie zgadza
odpisywalem juz komus na innym miejscu na to ze jakis gosc opanowal w 2 tygodnie wibrafon - nagral plyte - no i mamy dzielo
czy nie widzisz sam ze to jest smieszne?
nie wystarczy tylko chciec - na szczescie - bo bylibysmy zasypani jeszcze wieksza iloscia dziel domoroslych geniuszy
----
malo co przetrwa czas - postawie nawet ryzykowna teze ze nic

ocalajmy od zapomnienia rzeczy naprawde wartosciowe - bo inaczej to kazdy bedzie sie staral ocalic cos innego - a to talerzyk po praprababci - a to te ozdobna lyzeczke co dziadek kupil tanio od zyda za okupacji - a w tym samym czasie rozsypie sie kosciol mariacki
z reszta i tak sie rozsypie razem z naszymi rzeczami o wartosciach sentymentalnych
- i z nami wszystkimi
wireq
2006-01-31 17:14:58
Gasket napisał:

historia muzyki jednak pokazuje - ze gdy wyjechalismy - to potrafilismy znakomicie zmiescici sie w czolowce swiatowej - komeda urbaniak makowicz


Święta racja! Najbardziej żal mi Komedy, bo Urbaniak i Makowicz nadal są obecni na tamtym rynku, koncertują, nagrywają, realizują swoje pomysły. A Komeda odszedł w przeddzień wielkiego dlań Jutra. Nawiasem mówiąc przekonany jestem, że Komeda lat siedemdziesiątych byłby kompozytorem tworzącym z pomocą elektroniki ...

Gasket napisał:

"miles mial to szczescie ze to on przez dziesiatki lat tworzyl i definiowal jazz"
"odpisywalem juz komus na innym miejscu na to ze jakis gosc opanowal w 2 tygodnie wibrafon - nagral plyte - no i mamy dzielo
czy nie widzisz sam ze to jest smieszne?


Nie jest śmieszne, bo nie odebrałeś właściwie moich intencji. Miles nie miał "szczęścia", lecz "iskrę bożą" i charyzmę leadera (zdawkowo o roli leadera w zespole pisałem w jednym z wcześniejszych postów). Przykład grajka, który po 2 tygodniach prób nagrał płytę - dzieło nie jest adekwatny do tego, o czym staralem się Ciebie przekonać. Moje zdanie brzmiało dokładnie tak: "Jeśli ma pomysł na twórczość (i to niezdefiniowane "coś", zwane niekiedy "iskrą bożą") i znajdzie właściwych muzyków, to jego dzieło przetrwa czas i koniunkturalne oceny niektórych krytyków". Zauważ, że nawet rzeczony Miles nie uchodził za superwirtuoza trąbki. Jego zasłużony mit nie wziął się z powszechnego uwielbiania jego techniki gry, ale z koncepcji twórczych i umiejętnego korzystania z umiejętności angażowanych do realizacji projektów partnerów.
gasket
2006-03-03 16:27:13
-
bardzo ciekawa ta teza o liderze!!
nigdy o tym w ten sposob nie pomyslalem!

nie pomyslalem - bo lider zazwyczaj byl indywidualnoscia b silna
na tyle silna - ze dlawil nia muzykow wspolpracujacuch - co wcale nie oznacza ze czasami nie dawal szerokiego pola do popisu - czy wlasnych poszukiwan

nie o to mi chodzi -
chodzi mi o to ze muzyka byla muzyka lidera -

podam przyklady - bez wzgledu na to jaki byl sklad orkiestry albo zespolu - ellington czy mingus grali to co zawsze - swoja muzyke
zappa - zespoly z 74 z 78 z 84 z 88 - graja muzyke zappy - i co nieprawdopodobne - nawet tak samo sie zachowuja i wyglupiaja na koncertach
davis zespoly z 80tych - nie ma roznicy - to jest muzyka milesa - obojetne czy gra scofield czy stern czy ten czy tamten basista klawiszowiec perkusista - muzyka jest ta sama - muzyka milesa

z przyjemnoscia ogladam koncerty zawinula zappy milesa czy mingusa - oni sa nie tylko dyrygentami ale takze jakby - starszymi bracmi - jesli nie ojcami - mowie o funkcji w zespole czy interakcji w trakcie koncertu

czy uwazasz ze taka funkcje pelnil niemen?
ze byl charyzmatycznym liderem?
g
wireq
2006-03-17 22:53:32
Nie dostrzegam żadnego powodu do wątpliwości. Niemen był bezsprzecznie silną indywidualnością. Na początku kariery szybko usamodzielnił się wyzwalając się z kręgu „Niebiesko-Czarnych" i mając pełną świadomość tego, jaki chce realizować kierunek artystyczny. Był przy tym nieczęsto spotykanym typem artysty - lidera, który szybko nudził się dotychczasowymi dokonaniami niespodziewanie wybierając nowe kierunki i formy twórczości, za czym nie nadążali często jego fani.

„Akwarele”, „Niemen Enigmatic”, „Grupa Niemen”, „Niemen Aerolit” - wszystkie te zespoły powołane zostały do życia przez Niemena. Zdecydowana większość repertuaru utrwalonego na płytach, które nam pozostały, była autorstwa Czesława. Koncepcja grania również. Dobór tekstów bezsprzecznie też. To on decydował o wszystkim - z doskonałym skutkiem.

Czy pozostawiał pole do popisu angażowanym do tych grup muzykom? Wystarczy prześledzić zawartość płyt. Charakter muzyki nagranej z „Akwarelami” powodował, że w tej konwencji grania nie było miejsca na solowe popisy instrumentalistów. Najbardziej znanymi i „minutażowo” najdłuższymi wyjątkami są przypuszczalnie niezapomniane solówki Tomasza Jaśkiewicza („Dziwny jest ten świat”) i Ryszarda Podgórskiego („Pod papugami”). Przełom nastąpił w okresie „Enigmatic”. Instrumentaliści grupy, względnie muzycy zapraszani okazjonalnie do płytowych nagrań (Zbigniew Namysłowski, Tomasz Jaśkiewicz, Jacek Mikuła, Michał Urbaniak) otrzymali wiele przestrzeni do solowych wypowiedzi. Kolejne wolty artystyczne Niemena, czyli awangarda początku lat 70., a potem jazzrock, to szczególny rodzaj grania, wymagający od muzyków ponadprzeciętnych umiejętności. Zauważmy, że Niemen starał się dobierać zawsze możliwie najlepszych instrumentalistów w ówczesnych polskich realiach. Nie było to jednak proste „skrzyknięcie” kilku ludzi z tzw. „topu”, lecz staranny dobór muzyków pasujących do niemenowskiej koncepcji. I jeszcze jedno: wbrew temu, co wynika z niektórych, dawnych wypowiedzi Józefa Skrzeka, to na obwolutach płyt jest on w wielu przypadkach wymieniony jako kompozytor albo współautor określonych utworów.

A muzyka? Dla mnie przesłuchanie tych 12 płyt (jeśli poprawnie liczę – bo wyłączam „Mourner’s Rapsody”, jako płytę nagraną z sidemenami – a to już nie zespół w znaczeniu proponowanym przez Gasketa) nie pozostawia wątpliwości, że obcuję z muzyką naznaczoną stygmatem niekwestionowanego lidera – Czesława Niemena. I wcale nie barwa głosu jest tu decydująca.

Czy Niemen miał charyzmę? Odpowiem Ci, Gasket, najkrócej jak można: w polskiej muzyce rockowej nie było i raczej długo nie będzie kogoś obdarzonego taką charyzmą.
Piotr Starzyński
2006-03-18 08:51:15
Nigdy nie będzie!!!!
PS.
Ed
2006-03-18 10:33:48
wireqCzy Niemen miał charyzmę? Odpowiem Ci, Gasket, najkrócej jak można: w polskiej muzyce rockowej nie było i raczej długo nie będzie kogoś obdarzonego taką charyzmą.

... oj, Gasket zapytał czy Niemen był charyzmatycznym liderem, wiec chyba chodziło o interakcje w zespole, w czasie których np podczas koncertu "widać" było nie tyle wiodącą rolę lidera, co jego magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie", o ich całkowite "zaufanie" do niego... czy był GURU dla muzyków z nim współpracujących??? bo to, że miał charyzmę w naszym odczuciu - z pozycji słuchacza - to nie ulega wątpliwości...
no i mi się nasunęło takie pytanie dodatkowe - czy ta charyzma z biegiem lat "wietrzeje"???
Markovitz
2006-03-18 11:08:22
Ed- czy ta charyzma z biegiem lat "wietrzeje"???

Oj, Edzie chyba sugerujesz , że >>charyzma<< "wywietrzała"... :shock:

Ale jak wykażesz prawdziwość tej tezy skoro :N: z własnej woli zrezygnował ze współpracy z innymi muzykami i mimo wielu zachęt do "współgrania" (namawiany przez muzyków i dziennikarzy), jednak realizował się do końca życia w projektach solowych ...
wireq
2006-03-18 12:25:50
Ed napisał:
chyba chodziło o interakcje w zespole, w czasie których np podczas koncertu "widać" było nie tyle wiodącą rolę lidera, co jego magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie", o ich całkowite "zaufanie" do niego... czy był GURU dla muzyków z nim współpracujących???

Miałem przyjemność bycia tylko na jednym koncercie "Grupy Niemen" (pozostałe przypadki, to jego solowe występy), pamiętam też koncert emitowany przez tv z Sopotu (ten sam, który nadała niedawno TVP Kultura). Charyzmatyczność Niemena, jako lidera była dla mnie bezsprzecznie widoczna i "namacalna" nawet w czasie tego koncertu stanowiącego pożegnalną trasę "Grupy Niemen". To nie był występ kwartetu obrażonych na siebie muzyków, ani "odwalanie zakontraktowanej pańszczyzny". Czesław dyrygował wszystkim zza swoich klawiatur i nie ograniczał partnerów w ich instrumentalnych popisach. Niemniej to on był achitektem kształtu granych utworów.

Poza tym w konwencji muzykowania, którą przyjął Niemen w latach 70., sensowne tworzenie byłoby niemożliwe bez charyzmatycznego lidera. Formy utworów granych przez "Grupę Niemen", a potem "Niemen Aerolit", pełne przestrzeni dla improwizacji, wymuszały wręcz sytuację, w której o generaliach MUSIAŁ decydować "boss" mający "magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie".
Ed
2006-03-18 14:26:27
wireqFormy utworów granych przez "Grupę Niemen", a potem "Niemen Aerolit", pełne przestrzeni dla improwizacji, wymuszały wręcz sytuację, w której o generaliach MUSIAŁ decydować "boss" mający "magiczny wpływ na ekspansję i ekspresję treści tworzonych przez muzyków "w danym momencie".

... to jeszcze nie o to mi chodziło. Utwory były zaaranżowane od początku do końca, z przestrzeniami na improwizację... więc każdy wiedział kiedy ma grać i co... ale zagrać a wydobyć z siebie kunszt mistrzowski, spleciony z całością utworu to są dwie różne sprawy... Doskonale to zrozumie ktoś, kto w jakimś zespole funkcjonował przez lata - muzycznym czy sportowym - to nie ma znaczenia... Kiedy wszystko się układa, gra idzie "jak z nut", z polotem, radością, z chęcią wyciśniecia z siebie jeszcze wiekszej energii...kiedy coś szwankuje -gra jest ciężka. I to widać i słychać. Najczęściej jednak było to po prostu rzemiosło, w którym charyzma nie miała żadnego znaczenia. A czy to była charyzma działająca na muzyków??? Swego czasu na koncertach dochodziło nawet do "ochrzaniania" muzyków przez Niemena, gdyż nie realizowali albo jego wyobrażenia o utworze albo założeń przedkoncertowych...


Markovitz Oj, Edzie chyba sugerujesz , że >>charyzma<< "wywietrzała"... :shock:

Ale jak wykażesz prawdziwość tej tezy skoro :N: z własnej woli zrezygnował ze współpracy z innymi muzykami i mimo wielu zachęt do "współgrania" (namawiany przez muzyków i dziennikarzy), jednak realizował się do końca życia w projektach solowych ...

... no właśnie tym, że "wywietrzała" dla innych muzyków... to dla mnie i dla kilku z Was nazwa NIEMEN i jej desygnat pozostanie na zawsze magiczna.
wireq
2006-03-18 16:46:02
Ed napisał:
A czy to była charyzma działająca na muzyków??? Swego czasu na koncertach dochodziło nawet do "ochrzaniania" muzyków przez Niemena, gdyż nie realizowali albo jego wyobrażenia o utworze albo założeń przedkoncertowych..

Nie mam podstaw, by ustosunkować się do tego, bo muzykę Niemena znam z płyt. Tu raczej powinni wypowiedzieć się (ale czy zechcą?) ci z userów, którzy z jednej strony mieli okazję bywać na koncertach, a z drugiej potrafią "słuchać krytycznie".

Ed napisał:
no i mi się nasunęło takie pytanie dodatkowe - czy ta charyzma z biegiem lat "wietrzeje"???

Tu masz Edzie bezdyskusyjnie rację. Erozja charyzmatyczności lidera w muzyce rockowej nie jest czymś osobliwym. Mimo wszystko typowy rock, to muzyka młodych (obecny Pink Floyd lub Rolling Stones wolę słyszeć niż oglądać - ładnie i trafnie opisał to niedawno Gasket relacjonując wrażenia z koncertu PF). Inaczej jest w jazzie - tu tak rozumiana charyzmatyczność liderów rzadko "wietrzeje". Interesujące byłoby szukanie odpowiedzi dlaczego tak się dzieje i skąd ta różnica w spokrewnionych przecież z sobą rodzajach muzyki?

Może to co wpiszę zabrzmi zgrzytliwie (i nadaje się do odrębnego wątku), ale zastanawiam się dlaczego Niemen nie "wychował" i nie "wyedukował" choćby jednego młodego, nieopierzonego muzyka, który w swojej twórczości korzystałby z przesłania, estetyki i koncepcji Mistrza. Wiem, że wiązał takie nadzieje z Piotrem Dziemskim, ale to tylko jeden wyjątek potwierdzający regułę ...

I jeszcze jedna uwaga: Niemen pozostawił po sobie niezwykle bogatą i wartościową spuściznę nagraniową, a pomijając opisywanego na tym forum piosenkarza J. Pyrlika, polscy rockmeni nieczęsto sięgają do niemenowskiego repertuaru. Czyżby ta muzyka była aż tak hermetyczna? Za trudna? Nieaktualna? Na każde z tych pytań odpowiem przecząco ...
Ed
2006-03-18 17:20:57
wireqI jeszcze jedna uwaga: Niemen pozostawił po sobie niezwykle bogatą i wartościową spuściznę nagraniową, a pomijając opisywanego na tym forum piosenkarza J. Pyrlika, polscy rockmeni nieczęsto sięgają do niemenowskiego repertuaru. Czyżby ta muzyka była aż tak hermetyczna? Za trudna? Nieaktualna? Na każde z tych pytań odpowiem przecząco ...

Oczywiście ze ta muzyka nie jest hermetyczna... nawet włożona w formę dowolnego piosenkarza da nową jakość, ale to już będzie "odgrzany kotlet", a sadzę ze młodzi-gniewni poszukują swoich własnych ścieżek, swoich dźwięków, brzmień, swoich form... poza wyjątkami typu Pan Perlik, ale jestem pewien że na autorski program Pana Perlika przyszłoby niewielu... o czym miałem przyjemność już pisać na tym forum...

wireqTu raczej powinni wypowiedzieć się (ale czy zechcą?) ci z userów, którzy z jednej strony mieli okazję bywać na koncertach, a z drugiej potrafią "słuchać krytycznie"

Umiejętność krytycznego słuchania jest wypadkową wiedzy, doświadczenia, umiejętności i osłuchania muzycznego. I w tym słuchaniu rodzi się jedna drobniutka umiejętność dostępna nielicznym - UMIEĆ WYSŁYSZEĆ...
gasket
2006-03-21 10:01:15
Ho, ho, piękne dyskusje toczyły się przez weekend a ja w nich nie uczestniczyłem...
wirqu, dużo, także w innych tematach, piszesz o charyzmie. Czy bycie chryzmatycznym liderem to: umiejętność? Czy może więc "wyparować"?

Hm, nie wiem... Mówi się, że charyzmatyczny lider powiniem posiadać wizję. Może charyzma wietrzeje równocześnie z wietrzeniem wizji czy idei lidera? Podobnie jak im silniejsza wizja tym bardziej charyzmatyczny lider (?).

W naszym przypadku, charyzma wywietrzała najpierw dla współpracujących z bohaterem tego forum muzyków. Dlaczego? Może mieli bliższy kontakt z wizją/ideą lidera i okazała się ona nieprzekonywująca bądż manipulatorska?
Zakończenie znamy sami: charyzmatyczny lider zostaje sam ze swoją charyzmą.

Pozostaje jeszcze sprawa publiczności, jak wiemy opinie były zawsze silnie spolaryzowane. Czy dla pozytywnie nastawionej części był, nie tyle charyzmatycznym liderem, co, nieco przerysowując, hipnotyzerem, manipulatorem? Jak to się działo, że ta pozytywnie nastawiona część publiczności czuła, i nadal czuje, wielki niedosyt w tzw. "docenieniu" twórczości NAE już to zarzucając krytyce niezrozumienie dzieła artysty, już to wyrażając niezadowolenie z nie dostatecznego rozpowszechnienia tegoż dzieła, już to dodając rozmaitych nierzeczywistych atrubutów dziełu i artyście dla dodatkowego podniesienia ważności.
Nie sposób jej zadowolić wynikami plebiscytów (artysta XXw nr1, śpiewak nr1, rockowiec nr1), uważa, że to wciąż za mało, narzekając ponad miarę, na wzór idola swego.
wireq
2006-03-21 14:30:54
Gasket napisał:
W naszym przypadku, charyzma wywietrzała najpierw dla współpracujących z bohaterem tego forum muzyków

Zarzucasz Niemenowi, że był manipulatorem (ho, ho - arcyosobliwa teza!), a sam Waćpan brniesz w manipulacje. Czy możesz przytoczyć dowód na to, poza jedynym przypadkiem zwiazanym z rozpadem "Grupy Niemen"?
Może jestem dziś umysłowo sprawny inaczej, ale odczytuję Twoje intencje, jako sugestię, że muzycy uciekali od Niemena, jak pewna armia spod Moskwy. Przecież to nieprawda. To Niemen rozwiązywał powołane do życia składy. A w pewnym momencie podjął świadomą (i według mnie błędną) decyzję, że będzie samowystarczalny. W książeczce dołączonej do drugiego sześciopaku otwarcie pisze o tym, dodając:
"...Dziś już wiadomo, że miałem rację"

Nie miał racji! Ale to temat na inną dyskusję.

A co do charyzmy i jej wietrzenia - też nie znam się tym. Niemniej dostrzegam, że może ona "wyparować". Z każdego artysty.
Ewa
2008-06-13 18:29:06
Wiem, że nasze forum odwiedzają miłośnicy Niemena progresywnego, więc postanowiłam odkurzyć trochę temat o Grupie Niemen, może młodsi słuchacze podzielą się swoimi wrażeniami na temat tej grupy. :wink:

Mam nadzieję, że wypłynie jeszcze kiedyś jakiś koncert Grupy Niemen, np. ten opolski z 72r. o którym tak pisał Andrzej Ibis Wróblewski w sierpniu 72r. w artykule "Kto się boi Czesława Niemena?":
Koncert odbywał się poza głównym nurtem festiwalowym. Amfiteatr był pełny. Około trzeciej nad ranem Niemen wszedł na estradę razem ze swoimi muzykami. Jest jeszcze w jego zespole trochę teatralności - lub może widowiskowości, bo muzycy celebrują swoje zajęcia w sposób misteryjny, co jest może dziwaczne, może szokujące, ale nie jest nieestetyczne. Wśród utworów, które wykonywał, była również nowa wersja Dziwnego Świata. Mimo białego rana nie chciano go puścić z estrady. Tego koncertu telewizja nie transmitowała. Nakręcali go jacyś filmowcy zagraniczni. Przypuszczam, że za parę lat będziemy od nich te filmy kupowali, bo kiedyś w końcu przecież uświadomimy sobie, że mieliśmy w tej pogardzanej i lekceważonej dziedzinie muzyki rozrywkowej twórcę i wykonawcę, który pokazał coś nowego.

Ciekawa jestem, kto to nakręcał i czy ten koncert jeszcze gdzieś istnieje. Ależ to dziś byłby rarytas!

I jeszcze jeden fragment recenzji Lucjana Kydryńskiego na temat opolskiej "Musicoramy" 72:
Kto wpadł na szatański pomysł, aby ukryć w cieniu nocy to, co w polskiej muzyce popularnej i jazzowej najciekawsze i z czego słyniemy w Europie? Ten pozakonkursowy program wymagałby osobnej, fachowej recenzji.
Najsilniejsze wrażenie sprawił występ grupy Czesława Niemena. Było to świetnie wyreżyserowane, fascynujące także pod względem wizualnym widowisko wokalno-muzyczne.
jeremie09
2008-06-16 15:50:26
Wyczytałem gdzieś, że Grupa NIEMEN rozpadła się, ponieważ nie wszyscy godzili się z przywódczym charakterem Czesława NIEMENA. Pozdrawiam Piszących. 8)
Ewa
2008-06-16 16:24:14
jeremie09Wyczytałem gdzieś, że Grupa NIEMEN rozpadła się, ponieważ nie wszyscy godzili się z przywódczym charakterem Czesława NIEMENA.

J. Skrzek uważa, że winni są menadżerowie - przeczytaj jego wypowiedzi w tym wątku, choć myślę, że przyczyny rozpadu grupy były trochę bardziej złożone.
jeremie09
2008-06-16 17:48:22
Napisałem to też tytułem próby, jako pierwszy post-odpowiedź po zarejestrowaniu się. :D

Oczywiście, zgodnie z prawdą. Pozdrawiam.
Markovitz
2010-01-26 20:00:13
Ewa cytując Ibisa-Wróblewskiego
Ibis-Wróblewski o koncercie opolskim Tego koncertu telewizja nie transmitowała. Nakręcali go jacyś filmowcy zagraniczni. Przypuszczam, że za parę lat będziemy od nich te filmy kupowali, bo kiedyś w końcu przecież uświadomimy sobie, że mieliśmy w tej pogardzanej i lekceważonej dziedzinie muzyki rozrywkowej twórcę i wykonawcę, który pokazał coś nowego.

Wiem, że nasze forum odwiedzają miłośnicy Niemena progresywnego, więc postanowiłam odkurzyć trochę temat o Grupie Niemen, może młodsi słuchacze podzielą się swoimi wrażeniami na temat tej grupy.

To o czym pisał Ibis już się dzieje - przykładem koncert helsiński zakupiony przez TVP Kulturę.

Całkiem prawdopodobne, że oprócz ekipy Telewizji Polskiej, która rejestrowała opolski koncert, filmowała go również ekipa z Niemiec, która pracowała nad filmowym dokumentem o Niemenie. Jak widać jest co robić, aby ocalić artystyczne ślady...
Jednak zamiast o działaniach czytam o = > niesnaskach :?
Grupa_Niemen_w_Opolu_1972.jpg Grupa_Niemen_w_Opolu_1972.jpg | Komentarz: Śpiewamy, tańczymy - Legendarny występ Grupy Niemen w Opolu
ratajczak bogdan
2010-01-26 21:20:40
Markovitz
Tymczasem zamiast o działaniach czytamy o niesnaskach jak o tych = > tutaj

Zatem apelujmy o zaniechanie niesnasek, bo tylko (i aż) tyle możemy.
Podgrzewanie temperatury (co jest dobre w mieszkaniach, zwłaszcza przy takich mrozach) tej medialnej dyskusji, to strzał we własną stopę.
Życzmy sobie, aby wszystkie strony mające wpływ decyzyjny (pieniądze, prawa do zakupu i emisji, prawa autorskie, etc.) zrobiły to, czego od nich oczekuje niewielka grupka najbardziej zainteresowanych.
Aby odszukały te materiały, zapłaciły, wyraziły zgodę na to i owo, wydały to na DVD lub CD.
Pytanie zasadnicze brzmi więc następująco - po co ripostować i bić (tak już nazbyt gęstą) pianę?
Z tego narodzić może się jedynie WIELKIE NIC.
A tego niestety nie da się usłyszeć, a tym bardziej zobaczyć.

(**)
slawkomuzykant1980
2010-08-19 07:47:33
Żeby wysnuwać jakieś teorie, trzeba mieć argumenty, a tu zdaje się w wypowiedzi Gasketa ich nie ma. Dominuje tylko jego własne, wg. mnie jednak spaczone zdanie. Swoje zdanie też trzeba dobrze uzasadnić. Nie chcę się z tym męczyć i bazgrać przydługawe wywody o tym, bo już inni za mnie to zrobili i starczy!

ratajczak bogdan
Markovitz
Tymczasem zamiast o działaniach czytamy o niesnaskach jak o tych = > tutaj

Zatem apelujmy o zaniechanie niesnasek, bo tylko (i aż) tyle możemy.
Podgrzewanie temperatury (co jest dobre w mieszkaniach, zwłaszcza przy takich mrozach) tej medialnej dyskusji, to strzał we własną stopę.
Życzmy sobie, aby wszystkie strony mające wpływ decyzyjny (pieniądze, prawa do zakupu i emisji, prawa autorskie, etc.) zrobiły to, czego od nich oczekuje niewielka grupka najbardziej zainteresowanych.
Aby odszukały te materiały, zapłaciły, wyraziły zgodę na to i owo, wydały to na DVD lub CD.
(**)



Przyłączam się do apelu!:)
Markovitz
2010-08-19 09:38:56
Takie apele to wołanie na wiatr. Uprzedzenia wobec Skrzeka są podniesione przez spadkobierczynię Niemena niemal do rangi przesłania Artysty. Nie przypadkiem podczas koncertu z okazji wybicia monet z Niemenem znany aktor musiał czytać wybrane fragmenty dziennika, w których Czesław nadzwyczaj krytycznie pisał o kolegach ze Śląska, rozwijając motto SBB w Szukać, burzyć, bajdurzyć nie sztuka...
To się dzieje od dnia pogrzebu..i końca nie widać...

Nie ma obecnie żadnych oznak poprawy sytuacji, więc kończę swój udział w tej dyskusji.

PS Pozory czasem mylą, bo właśnie tak krytycznej osobie jak Gasket zawdzięczamy emisję koncertu Grupy Niemen 8)
slawkomuzykant1980
2010-08-19 12:10:48
Na wiatr, ale się przyłączam;)
Jasne, że tak, że nie zawsze baju baj, cacy, cacy i jest dobrze, ale zmęczyło mnie czytanie jego drobiazgowego zaczepiactwa. Chwała mu za to, że dzięki niemu wyemitowano koncert Grupy Niemen. Naprawdę:)
Stach
2010-08-20 08:11:47
MarkovitzUprzedzenia wobec Skrzeka są podniesione przez spadkobierczynię Niemena niemal do rangi przesłania Artysty. Nie przypadkiem podczas koncertu z okazji wybicia monet z Niemenem znany aktor musiał czytać wybrane fragmenty dziennika, w których Czesław nadzwyczaj krytycznie pisał o kolegach ze Śląska, rozwijając motto SBB w Szukać, burzyć, bajdurzyć nie sztuka...
To się dzieje od dnia pogrzebu..i końca nie widać...

Uprzedzenia nie są podniesione przez żonę Czesława Niemena, ponieważ to Skrzek jest "opiniotwórcą" na temat Niemena. Próba zrzucenia winy na Panią Małgorzatę i Naszego Artystę uważam za ...niedorzeczne i krzywdzące.
Nie uważam aby rozpatrywanie w/w kwestii w kategoriach uprzedzeń było właściwe. Skoro Czesław NIEMEN o tym pisał, mówił to najwidoczniej sprawa ta Go tak mocno dotknęła, że nie chciał jej kisic w szufladzie, ponieważ Skrzek głosił różne mało dyplomatyczne określenia wobec Niemena, których tu nie będę przytaczał, gdyż wiekszośc je zna. Nie dziwie się Niemenowi, że dał temu jednoznaczny wyraz. Jak Jego Skrzek „dotykał ” to było w porządku ?
Markovitz: „To się dzieje od dnia pogrzebu”, no właśnie. Dlaczego również wiemy. Czy to wszystko ma znaczyc, że z chwilą odejścia Niemena odchodzą „nieciekawe” opinie głoszone przez Skrzeka, nie! ponieważ to nie jest …katar.
puszek
2011-10-25 15:06:23
Mam prośbę do kolegów i koleżanek z forum :poszukuję wersji polskiej Ode to Venus / przynajmniej w części /, może ktoś mi użyczy na moja skrzynkę forum. Dziękuję.
Jurek
2013-05-13 06:30:26
Grupa Niemen. Wtrącę się do dyskusji, menagerowie niemieccy zdecydowali się na zaproszenie Grupy Niemen na Igrzyska Olimpijskie, światowa impreza. Istnieje zapis wizyjny i foniczny tego występu. Opublikowanie zapisu koncertu Grupy Niemen z Igrzysk Olimpijskich w Niemczech to fantastyczny dokument , jak pokazali się na takiej światowej imprezie. Ten zapis jest kamieniem milowym polskiego rocka. W całości , koncert Grupy Niemen na Igrzyskach Olimpijskich w Niemczech. Po tym , jak słyszałem jak wrzeszczeli angielscy kibice na polskich piłkarzy w Wielkiej Brytanii na stadionie Wembley "Animals, animals", skojarzyłem , a jak to było na Igrzyskach Olimpijskich w Niemczech , podczas koncertu Grupy Niemen. Po tym , co słyszałem w telewizji podczas transmisji meczu piłki nożnej ze stadionu Wembley w roku 1974, zapragnąłem usłyszeć i zobaczyć koncert Grupy Niemen podczas Igrzysk Olimpijskich w Niemczech w 1972 roku. Taki dokument ma swoją wagę historyczną.
Sprawa druga, to co zrobione zostało z kompozycją "Dziwny jest ten świat". Jak to było pomyślane, Czesław Niemen na zachodzie Europy nagrywa swój najsłynniejszy przebój "Dziwny jest ten świat" , w wersji takiej, moje wrażenie , wstępna wersja studialna, po prostu szkic kompozycji. Czesław Niemen mając już nagraną bezbłędną wersję kompozycji "Dziwny jest ten świat" decyduje się na zachodzie Europy pokazać się ze szkicem kompozycyjnym w angielskiej wersji "Dziwny jest ten świat". Tak zadecydował, w taki sposób nagrano. I co się dzieje dalej, dzisiaj wchodzę do polskiego sklepu z płytami, jest płyta "Dziwny jest ten świat" Czesław Niemen i Akwarele, a w Niemczech, w sklepie muzycznym z płytami ; gdzie jest ta płyta "Dziwny jest ten świat" Grupy Niemen .
Sprawa trzecia , Czesław Niemen do nagrania płyt na zachodzie Europy wybrał muzyków SBB. Co takie zdanie oznacza , z całej Polski Czesław Niemen wybrał Józefa Skrzeka, Antymosa Apostolosa , Jerzego Piotrowskiego jako współpracowników do realizacji takiego przedwsięzięcia.
Pozdrawiam
Jurek
Jurek
2013-05-23 06:04:07
Mecz na Wembley 17.10.1973.
Pozwolę sobie kontynuować o Grupie Niemen . Moje wrażenie jest takie, dlaczego Czesław Niemen wybrał właśnie tych trzech muzyków do realizacji nagrań na zachodzie Europy, Józefa Skrzeka, Antymosa Apostolosa , Jerzego Piotrowskiego. Z relacji Helmuta Nadolskiego wynika, Czesław Niemen posłuchał rady Helmuta Nadolskiego, aby zdecydować się na współpracę z SBB. I prawda , właśnie muzycy SBB rokowali nadzieje na to , będą dalej grali, z Czesławem Niemenem , czy bez Czesława Niemena. Właściwość wyboru Czesława Niemena polega właśnie na tym, podjął współpracę z muzykami z prawdziwego zdarzenia. Muzycy z prawdziwego zdarzenia to znaczy muzycy w sposób wyrażny zaznaczą swoją obecność na różnych estradach.

Pozdrawiam
Jurek
kangie
2013-05-23 08:22:25
JurekWłaściwość wyboru Czesława Niemena polega właśnie na tym, podjął współpracę z muzykami z prawdziwego zdarzenia. Muzycy z prawdziwego zdarzenia to znaczy muzycy w sposób wyrażny zaznaczą swoją obecność na różnych estradach.

O SBB słyszałem, że ich fenomen polegał m. in. na tym, że gdy jeden z nich miał gorszy dzień, ale musiał mimo wszystko musiał grać, to pozostali dwaj wyciągali go z dołka i muzyka szła aż miło. Była między nimi energia i zapewne synergia.
Jurek
2013-05-23 09:08:49
Pozwolisz, odpowiem. Pisząc o SBB , muzycy z prawdziwego zdarzenia , którzy wyrażnie zaznaczają swoją obecność na różnych estradach poprę faktami obecności SBB na estradach Polski, Czeskiej Republiki, Meksyku, Słowacji, Niemiec, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji, Finlandii, Stanów Zjednoczonych, Rosji jako rozpoznawalnej firmy branży muzycznej o nazwie SBB. Muzycy SBB grają już czterdziesty trzeci rok , dlaczego, bo nie zostawiają swojego człowieka samego w potrzebie. Ja się osobiście na tym przekonałem. Tyloletnia współpraca powoduje poczucie odpowiedzialności za kolegów. I poczucie koleżeństwa powoduje wieloletnią współpracę . Wyjaśnia to zasada atraktora Lorenza. Atraktor Lorenza jest to zasada matematyczna wyznaczona w czasie prac prowadzonych nad matematyką chaosu . Podobną zasadą kierowali się żołnierze Armii generała Andersa , pomagając sobie wzajemnie . Koledzy na występach gościnnych , dobrze jest , jak trzymają razem sztamę ze sobą. Tworzy to dobrą zasadę obrony swoich racji , w spotkaniu z racjami różnych ludzi.
Niedawno byłem na koncercie takiego jednego zespołu , muzycy tego zespołu na estradzie podczas koncertu podzielili się energią, prali się, to było prawdziwe przekazanie energii.
SBB , koncerty słucha się świetnie, muzycy potrafią grać, są momenty lepsze i gorsze. Chętnie przybywam na koncert SBB .
Byłem w lipcu 1977 roku na kilku koncertach zespołu SBB, grali tylko Józef Skrzek i Jerzy Piotrowski, widziałem jak byli zestresowani faktem , bo Antymos Apostolos nie był obecny na tych koncertach, był na zwolnieniu lekarskim. Józef Skrzek w czasie koncertu w klubie muzycznym Non Stop w Sopocie w dniu 16.7.1977, gdy nie usłyszał gry pianina Fendera, bo w tym momencie nie było słyszalne, a według Józefa Skrzeka powinno być słyszalne, zdenerwował się , wstał ze stołka , trzepnął palcami po klawiaturze i wyszedł. Dobre pół godziny minęło , zanim wrócił, technicy akustycy kilkakrotnie przepraszali Józefa Skrzeka i zobowiązali się do należytego wywiązywania ze swoich obowiązków , do jakich byli zobowiązani przez Józefa Skrzeka. W tym czasie publiczność zabawiał grą na perkusji Jerzy Piotrowski, przez czas około 10. minut, po czym również sobie poszedł. Po tym , jak muzycy się uspokoili , wrócili, dokończyli koncert z momentu , gdy Józef Skrzek nie usłyszał pianina Fendera.

Napiszę o Grupie Niemen , dlaczego Czesław Niemen wybrał z wielu muzyków właśnie Józefa Skrzeka, Antymosa Apostolosa , Jerzego Piotrowskiego. Czesław Niemen na podbój zachodu Europy zdecydował się na SBB, wnioskuję , Czesław Niemen w różnych krajach występował i jako człowiek obyty z życiem estradowym ocenił możliwości muzyków SBB właściwie. SBB , zespół przed którym kariera się otwiera, dlatego po namowie Helmuta Nadolskiego jako współpracowników wybrał muzyków SBB. Czesław Niemen dobrze dobrał współpracowników do realizacji na zachodzie Europy. Muzycy SBB potwierdzili racje Czesława Niemena, z powodzeniem pokazali się na zachodzie Europy, zdobyli Złotą Jaskółkę , czyli pierwsze miejsce na Festiwalu Programów telewizyjnych Eurowizji w Knooke w Belgii latem 1978 roku, pokonując telewizję brytyjską BBC.
Pozdrawiam
Jurek
Przejdź na: główną stronę z listą forów | listę wpisów z Muzyko moja | górę strony